Siedziba straży miejskiej
#21

STRAŻNIK



Malgard już po chwili znajdował się na piętrze przed drzwiami do poszukiwanego gabinetu. Po kilkukrotnym zapukaniu musiał zaczekać chwilę zanim usłyszał krótkie: "Wejść", aby zaraz zobaczyć Welda siedzącego za biurkiem z rękoma splecionymi na blacie, wlepiającym wzrok w gościa.
Gestem dłoni wskazał, aby Malgard usiadł na krześle przed nim. Mężczyzna wyglądał na dziwnie pobudzonego. Koniec nosa był zaróżowiony.
Podaruję sobie wszelkie uprzejmości, do rzeczy. Byłeś u burmistrza. Jak poszło? — zapytał.
23.11.2018, 23:47
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Siedziba straży miejskiej
#22

Malgard usiadł naprzeciwko swojego przełożonego. Wiedział dobrze, że Weld nieczęsto pokazuje się w takim stanie, więc cała sprawa musiała mocno na niego wpłynąć. Czyżby burmistrz naciskał nie tylko na Wybrańca Ilhezin? - Nie dowiedziałem się zupełnie niczego na temat morderstwa. Burmistrz nie był zbyt skory do dzielenia się informacjami, a chętnie dowiem się o co tak właściwie chodzi. Rhein naprawdę kogoś zamordowała? - zapytał zatroskany coraz bardziej martwiąc się tym, że wszyscy dookoła uważali ją za bezduszną morderczynię. Niestety Weld również nie był skory do dzielenia się wiedzą.
- O co pytał? Dokładnie. Spławiłeś go czy może chciał współpracować? Zaraz opowiem ci, co się stało. Jak wiesz, rozmawiałem z Astradem i ustaliliśmy dla niego strategię działania. Z tobą będzie gorzej, bo jesteś rozpoznawalny. Każdy w tym jebanym mieście wie, jak wyglądasz. Nawet zwykli obywatele będą zwracać na ciebie uwagę. - wypalił, zupełnie ignorując pytania Malgarda. Mimo wszystko dobrze było wiedzieć, że jego zły brat bliźniak już wziął się za rozwiązywanie tej tajemnicy.
-Pytał o to czy coś wiem o morderstwie. Oczywiście powiedziałem mu prawdę ale mi nie uwierzył. Nie wyglądał na skorego do współpracy. Chyba myśli, że miałem z tym coś wspólnego. Tak samo jak to, że Rhein faktycznie mogła to zrobić - powiedział, po czym spojrzał dokładniej na Welda jakby chciał wybadać w jego postawie i wzroku czy sam nie wierzy w te bzdury. - To co proponujesz? Skoro jestem taki rozpoznawalny można to wykorzystać. Nikt nie zwróci uwagi na Astrada kiedy będą patrzeć na mnie. Znając jego na pewno coś wywęszy jeśli dać mu trochę czasu.
- Dlatego wysłałem Astrada na miejsce zbrodni. Ma pójść tym tropem. Ze względu na wasze bliskie powiązania z Rhein, nie mogę was oficjalnie wyznaczyć do tej sprawy. Chciałbym, żebyś też węszył. Moim priorytetem jest znalezienie sprawcy i oczyszczenie Rhein, bo nie wierzę, że ona to zrobiła, choć wielu już jej to przypisało. Ktoś was wpakował w wielkie gówno, a burmistrz nie odpuści w tej sprawie. - te słowa naprawdę sprawiły ulgę Lumenowi. Przynajmniej Weld nie wierzył w te bzdury o Rhein mordującej syna burmistrza. Dobrze było wiedzieć, że w tym cholernym mieście są jeszcze ludzie, którzy mają odrobinę rozumu.
- Masz dla mnie jakiekolwiek wskazówki? Jakichś podejrzanych? Cokolwiek, co pomogłoby mi gdzieś zacząć? Nie mogę zacząć chodzić po mieście i pytać ludzi czy przypadkiem nie zabili syna burmistrza. - znając Welda na pewno miał jakiś plan ale nie chciał go jeszcze wyjawiać. Ten człowiek zawsze miał plan.
- Mamy trzy osoby związane z jego domem: gospodynię, pokojówkę, strażnika. Nie wyciągnęliśmy z nich wiele, ale może wam się uda. Porozmawiaj z bratem, może na miejscu zbrodni znalazł coś, co my przeoczyliśmy. My w międzyczasie zasięgniemy języka, z kim młody Byron utrzymywał kontakty. Cała sprawa wygląda na cholernie personalną, tak, jak rzeczywiście to Rhein zemściła się. - Nareszcie jakieś konkrety. Pewnie więcej dowie się od Astrada już na miejscu ale był to dobry punkt zaczepienia.
- Co możesz mi powiedzieć o tej trójce? Długo byli na usługach burmistrza? Jakie mają alibi? - zapytał bez ogródek Malgard. Im więcej informacji teraz uzbiera tym większą szansę będzie miał na znalezienie prawdziwego mordercy. Poza tym pojawienie się przed nimi i rzucanie w ich stronę oskarżeniami byłoby szczytem hipokryzji, na który Lumen wcale nie chciał się wspinać.
- Czy byli na usługach burmistrza, to nie wiem. Pracowali w posiadłości młodego Byrona od pięciu miesięcy, czyli od momentu, gdy panicz wyprowadził się.  Wątpię, aby burmistrz zawracał sobie nimi głowę. Pokojówki i gospodyni nie było w przypuszczalnym czasie zbrodni, zaś strażnik przysnął na służbie, do czego przyznał się po odpowiednich naciskach. - Oczywiście, śpiący strażnik, najlepsza wymówka na świecie. Nie, nie widziałem morderstwa, bo spałem zaraz obok. Zabójstwo to nie jest cicha rzecz, na pewno by zauważył cokolwiek. Więc to jego pierwszego trzeba będzie odwiedzić.
- Jeśli masz dla mnie jeszcze jakieś informacje chętnie je przyjmę. Jeśli nie pójdę się zobaczyć z Astradem. - powiedział Lumen po chwili przerwy w czasie której przetwarzał zdobyte przed chwilą informacje. Do głowy przyszło mu jeszcze jedno ważne pytanie, a Weld wydawał się być osobą, która mogła znać na nie odpowiedź. - Wiesz może gdzie jest teraz Rhein? - zapytał, przyglądając się reakcji swojego przełożonego.
24.11.2018, 16:55
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Siedziba straży miejskiej
#23

STRAŻNIK



Nie zalecałbym spotykania się z Astradem w tej chwili. Pewnie i tak wyminiecie się. Poszedł do zachodniej części miasta, do domu zmarłego pod przebraniem. Będzie miał okazję zobaczyć zamordowanego w całej otoczce miejsca zbrodni zamiast na stole po sekcji zwłok.
Weld przeklął, błądząc wyraźnie myślami gdzie indziej. Walnął pięścią w blat, wyładowując frustrację, która najprawdopodobniej narastała w nim od samego rana.
Same problemy z tym cholernym dzieciakiem. Najpierw pobicie, potem skargi, morderstwo, kłótnia z burmistrzem, a to dopiero początek. Całe szczęście Rhein zwiała z miasta.
Spojrzał wprost na Malgarda.
Dziewczyna zrobiła raban przy północnej bramie, ale to pewnie już wiesz. Miała uciec po cichu, tak, aby jak najmniej osób ją widziało, a skończyło się pobiciem, skargą oraz ucieczką przed tłumem ludzi dwóch innych strażników. Tam prawie doszło do linczu. Od momentu, gdy Rhein przestała podobać się opinii publicznej, zepsuł się także obraz naszej jednostki. Być może zrobiłem błąd, nie pozwalając jej wyrzucić. To, co dzisiaj się stało, ponownie nadszarpnęło nasz wizerunek. Ludzie są wściekli i tak samo jak burmistrz, bardzo szybko wydali osąd. Połączyli fakty z domniemywaniem i mamy strażniczkę poza miastem, ukrywającą się i czekającą na rozwój sytuacji.
Weld ciężko westchnął. Ręka poruszyła się tak, jakby machinalnie chciał chwycić za manierkę i wychylić ją. Zerknął dyskretnie pod blat biurka.
Nie wiem, gdzie jest i lepiej, żebyś ty także nie wiedział. Dziewczyna poradzi sobie. Za trzy dni skontaktuję się z nią. Do tej pory musimy dowiedzieć się jak najwięcej o tej zbrodni.
26.11.2018, 22:25
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Siedziba straży miejskiej
#24

Malgard w pozornym spokoju słuchał kolejnych słów Welda. Jego wybuch, informacje o problemach, "przygodach" Rhein i narastającej nienawiści całego miasta do nich spływała po nim jak woda po kaczce. Zachował kamienny wyraz twarzy chociaż w środku aż gotował się z wściekłości. Jak oni śmieli?! Był wybrańcem Ilhezin! Sługą samego boga! A Ci głupi ludzie śmieli linczować jego i jego ukochaną za czyn, którego nie popełnili. I to po tym wszystkim co dla nich zrobili! Gdyby nie oni to miasto już dawno zostałoby przejęte przez kartele. Ale oczywiście nic z tego nie liczyło się dla malutkich. Liczył się tylko jeden człowiek, który zarządzał całym miastem i który najwidoczniej był ponad prawem. Burmistrz Varengardu uważa się za tak ważnego aby wydawać bezpodstawne osądy? Niedoczekanie jego. Nie, kiedy zaciśnięta pięść prawa wisi nad jego głową, gotowa aby opaść.
- Komu jeszcze możemy ufać? Kto jest po naszej stronie? - zapytał wypranym z głosu emocji. Nie czas teraz na wybuchy i panikę. Trzeba działać. Czas pokazać wszystkim, że ich oddział nie jest czymś z czego można żartować. - Skoro mam zostawić Astrada w spokoju i nie mam szukać Rhein jakie są moje zadania?
26.11.2018, 22:54
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Siedziba straży miejskiej
#25

STRAŻNIK



Gdyby w tym momencie dane było Weldowi zajrzeć wgłąb umysłu Malgarda, prześledzić jego tok rozumowania, przeanalizować jego odczucia w tej sprawie, zapewne parokrotnie zastanowiłby się czy jest to mądre posunięcie, włączając w śledztwo obu braci Erwood. Związek pomiędzy główną podejrzaną, a także emocjonalne podejście do sprawy, nigdy nie wróżyło niczego dobrego. Weld jednak był przyparty do muru, co szybko zakomunikował Malgardowi:
Ja, wy i mój wierny człowiek Kazimierz. Planuję przez niego głównie komunikować się z wami, nie wzbudzając zainteresowania innych. Wszyscy znają nasze powiązania z Rhein, więc lepiej nie przykuwać jeszcze bardziej ich uwagi. Ty jesteś dodatkowo na świeczniku u burmistrza. Na innych bym nie liczył, chyba że ty masz swoich zaufanych przyjaciół.
Zrobił krótką przerwę, obserwując wypranego z emocji mędrca, poruszając drugi temat.
Źle mnie zrozumiałeś. Nie chcę, abyś przeszkodził TERAZ Astradowi, gdy bada miejsce zdarzenia. Niewskazane byłoby, gdybyś tam się pojawił. Nadal zlecam ci to nieoficjalne śledztwo. Trzeba jak najszybciej znaleźć odpowiedzi na to. Chcę jednak, abyś węsząc przy tym, nadstawił ucho i wybadał nastroje społeczne. Nie podoba mi się to, co wydarzyło się dzisiaj przy bramie. Zwykła złość nie mogła aż tak rozwścieczyć tłumu, nawet niesława Rhein. Obawiam się, że ktoś wpływa na ich nastawienie. Trzeba odbudować nasz wizerunek, bo jeżeli znajdziemy prawdziwego sprawcę i postawimy przed sąd, nastroje społeczne mogą wszystko zniszczyć. Rozumiesz o co mi chodzi, prawda, Malgardzie?
02.12.2018, 15:41
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Siedziba straży miejskiej
#26

Malgard dokładnie przemyślał całą rozmowę z Weldem. Ani trochę nie podobało mu się to, że został wprost odsunięty od sprawy. Jego brat miał się zająć "oficjalnym" śledztwem, Rhein ukrywała się - i znając ją węszyła gdzie popadnie - a on miał bawić się w rozweselanie tłumu? Tego samego motłochu, który najchętniej obrzuciłby ich wszystkich kamieniami gdyby im pozwolono? Oj tak, przypomni im o ich miłości do niego. Jeszcze go pokochają. Albo skończą w grobie.
- Już wiem co mam robić - powiedział tylko, wstając z krzesła. - Jeżeli masz dla mnie jakieś jeszcze wskazówki to mów. Pójdę zobaczyć się z tym zaspanym strażnikiem, może będzie bardziej wylewny przede mną. - jeśli Weld nie będzie miał nic więcej do powiedzenia, Lumen wyjdzie i skieruje się do miejsca, które wcześniej wskaże mu Weld. Jeśli jednak to miejsce będzie posiadłością niedawno zmarłego syna burmistrza Malgard nie będzie miał wyboru - nie zamierzał przeszkadzać bratu w prowadzeniu śledztwa - i pójdzie do najbliższej karczmy. W końcu to tam znajduje się najwięcej plotek i to tam pijani ludzie wprost powiedzą Ci co o tobie myślą.
04.12.2018, 23:20
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Siedziba straży miejskiej
#27

STRAŻNIK



Weld nie miał nic więcej do dodania, więc ograniczył się do zwięzłego opisu poszczególnych lokalizacji trzech (i jak na razie jedynych) świadków, którzy mogli coś wiedzieć. Zanim Malgard zamknął za sobą drzwi, usłyszał jeszcze: "Uważaj na siebie", by zaraz pochłonął go miejski zgiełk.
Wszyscy pracownicy mieszkali w Dzielnicy Brudnych Płaszczy, więc nie zapowiadało się na to, aby strażnik został zmuszony do lawirowania uliczkami po całym mieście. Kierując się najpierw do domu strażnika o imieniu i nazwisku Lars Madej, Malgard miał do przejścia trasę zajmującą około czterdziestu minut piechotą. Przy przyspieszeniu kroku mógł skrócić ten czas od dziesięciu do piętnastu minut.
Czas zdawał się zapieprzać szybciej niż mędrzec — podobnie jak u bliźniaka, dzień chylił się ku końcowi swego dziennego biegu powoli zachodząc. Niebo ciemniało, a wraz z tym na ulicach pojawiało się coraz mniej ludzi, którzy w większości zdążali albo do swych domostw, albo do karczmy na kolejne porcje najświeższych plotek. Malgard kierując się wskazówkami Welda stanął przed jednym z niewyróżniających się jakoś specjalnie domów — obdrapane, szare ściany, których chropawość elewacji przywodziła mroźny klimat odległego Greathardu, żadnych ogródków, drzew. Tylko światła wydobywające się z wnętrz poszczególnych domostw. W potencjalnym domu Larsa Madeja także było widać łunę światła, zaś stojąc przy drzwiach Malgard słyszał zwykłą rozmowę toczącą się pomiędzy damskim a męskim głosem, jednak nie był w stanie określić o czym rozmawiają. Brzmiało to normalnie, choć kobieta wydawała się także poruszona.
Zanim mędrzec zdecydował się zapukać, drzwi same otworzyły się. Stanął w nich mężczyzna w średnim wieku o przeciętnym wyglądzie, acz zadbanej sylwetce. Zmieszał się na jego widok, gdyż od razu rozpoznał w nieznajomym publicznie znanego strażnika miejskiego.
Domyślam się po co tu jesteś. Niestety nic nie wiem. Zgaduję jednak, że nie przyszedłeś tu po to, aby tylko to usłyszeć, zatem zapraszam do środka.
Z tymi słowami Lars odsunął się na bok, zamierzając przepuścić niespodziewanego gościa.



Postać zt.
Odpisz tutaj.
22.12.2018, 00:09
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna