Dom Waltera Byrona
#1

Cytat:Otoczony niskim murem dom Waltera Byrona wyróżnia się na tle innych, bogatych posiadłości w zachodniej części miasta. Niewielki budynek pokryty w większości gęstym bluszczem wspinającym się konsekwentnie aż do dachówek, jasna elewacja, duże okna oprawione ciemnymi, drewnianymi okiennicami, kamienna ścieżka prowadząca od bramy do drzwi, niewielki ogród z licznymi krzewami kwiatów i pojedynczą,starą jabłonią – we wszystkim, co można było dostrzec z zewnątrz, czuło się kobiecą rękę.
Odosobniony przyczółek wśród brzydkiej, acz snobistycznej architektury pozostałych budynków sąsiadujących z domem, sprawiał wrażenie ciepłego i szczęśliwego. Można byłoby zgadywać, że mieszka w nim starsza dama, małżeństwo, rodzina, która przypadkiem trafiła do miasta najemników i wojowników, a nie samotny młodzieniec, syn jednej z najważniejszych osób w Varengardzie.
06.11.2018, 19:05
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Dom Waltera Byrona
#2

gnorowanie wszelkiej maści oprychów i mętów którzy odwiedzali tę zapchloną spelunę weszło Astradowi w nawyk. Z ulgą przyjął do wiadomości, że bywalcy "karczmy" postanowili się z niego śmiać, a nie zaczepiać. To miasto nie potrzebowało tego dnia więcej burd. Zwłaszcza kojarzonych z nazwiskiem Erwood. Przeszedł bez słowa przez główną salę. Gdy jeden z klientów postanowił go złapać odruchowo ścisnął sakiewkę wiszącą przy pasie. Słowa zignorował ciężko przy tym wzdychając. Oni wszyscy naprawdę uważają, że są jego dobrymi kolegami. Gdyby tylko znali prawdę... ależ by się zawiedli! Po wyjściu z tej nory udał się pewnym krokiem do miejsca wyznaczonego przez Welda.
Zbliżała się noc... Czas mijał zbyt szybko. Dopiero był ranek, który choć skończył się kłótnią z bratem to jednak pozytywnie rokował na przyszłość. Teraz jednak był wieczór, a przyszłość Malgarda, Rhein i Astrada nie malowała się w najpiękniejszych barwach. Wszystko zależało od tego  jak zachowają się w tych ciężkich chwilach. Jak duża jest siła ich woli. Cień rzadko polegał na innych. Przynajmniej od czasu gdy pojawił się w Varengardzie. Zawsze polegał tylko na swoich umiejętnościach i możliwościach. Teraz jednak musiał ufać, że jego brat będzie w stanie utrzymać oficjeli w szachu.
W końcu dotarł pod rezydencję Byrona. W sumie czterech strażników pilnowało miejsca zbrodni. Przynajmniej na zewnątrz. Bez zawachania podszedł do mężczyzn pilnujących wejścia. -Witajcie! Przysłał mnie Weld z zadaniem ogarnięcia tego burdelu. Na czym stoimy? Świadkowie coś powiedzieli? No i przede wszystkim chciałbym zobaczyć miejsce zbrodni.-Nie miał zbytnio ochoty na czcze rozmowy. Wiedział też, że strażnicy również nie będą mieli ochoty z nim rozmawiać, dlatego najlepiej było przejść do sedna sprawy.
07.11.2018, 02:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Dom Waltera Byrona
#3

STRAŻNIK



Że co, kurwa? — odparł jeden z nich stojący przy bramie, marszcząc czoło i spoglądając z niewielką inteligencją na przebranego Astrada. — Szef nic nie wspominał, że pojawi się ktoś jeszcze. Ja nic nie wiem, a jak nie wiem, to nikogo nie przepuszczam. Takie rozkazy.
Drugi strażnik okazał się nieco bardziej rozgarnięty, przyglądając się przez chwilę mędrcowi, by zaraz zwrócić się do niego, całkowicie ignorując towarzysza:
Rzeczywiście otrzymaliśmy takie polecenie. W dodatku co było do zbadania, to zostało sprawdzone parokrotnie. Dlaczego miałbyś jeszcze ty to sprawdzać? Nie możemy puścić cię tylko na słowo. Masz coś, co udowodni twoje słowa?
Pozostało dwójka strażników nie zwracała większej uwagi na kolejnego stróża prawa, wychodząc z założenia, że swój człowiek nie wywinie żadnego numeru.
08.11.2018, 00:03
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Dom Waltera Byrona
#4

o kurwy nędzy Weld naprawdę? Miałeś czas żeby wysłać mi cały zestaw z pancerzem straży miejskiej, ale zapomniałeś wspomnieć strażnikom o tym, że ktoś ma przebadać miejsce zbrodni? Chyba najwyższa pora odstawić alkohol. W każdym razie nie było czasu, żeby teraz wracać pod kwatery straży, żeby uzyskać "pozwolenie" na wejście na miejsce zbrodni. Tym razem powstrzymał się od wzdychania. W końcu stał przed nie lada wyzwaniem, które polegało na przekonaniu dwóch zakutych łbów nad koniecznością ponownego zbadania sceny zbrodni.
-Z tego co wiem to to parokrotne sprawdzanie miejsca zbrodni przyniosło niewiele efektów. Chyba, że się mylę? Wiecie dokładnie kto jest mordercą? Szef kazał przyjść i sprawdzić miejsce zbrodni to przyszedłem i zamierzam sprawdzić miejsce zbrodni.-Wzruszył ramionami jakby to było oczywiste. Problemem był fakt, że było to zadanie "nieoficjalne", dlatego nie mógł się z nim obnosić na lewo i prawo.-Nie wiem po co Kapitan Weld mnie tutaj przysłał, ale chcę mieć to z głowy rółwnie szybko jak wy. Dobrze wiecie, że ta sprawa jest poważna. Nawet bardzo poważna i kapitan chce się upewnić, że wszystko zostało sprawdzone co do najmniejszego szczegółu. Żaden z nas nie chciałby przecież, żeby go posądzono o niedokładne poprowadzenie śledztwa, a to właśnie może się wydarzyć, jeśli będziemy wszystko lekceważyli. Jestem jednym z was panowie. Wpuśćcie mnie, sprawdzę co mam sprawdzić, przesłucham ewentualnych świadków i będziemy mieli to z głowy.-Wszytko to powiedział tonem strażnika, który raz, że był zaniepokojony swoją przyszłością i dwa, który ewidentnie wyglądał jakby nie zamierzał się poddawać.
08.11.2018, 00:26
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Dom Waltera Byrona
#5

STRAŻNIK



Eee...
Dwójka strażników popatrzyła po sobie wyraźnie przytłoczeni potokiem słów z ust Astrada.
Bo ja wiem... — zaczął ten pierwszy, obawiając się podjąć decyzję i zerkając na drugiego, aby ten postanowił. Mędrzec wypadł bardzo przekonująco w swej roli, co więcej wartownicy zaczęli wyobrażać sobie ogrom konsekwencji, jeżeli nie przepuszczą tego człowieka. Utrudnianie śledztwa na poziomie urzędniczym nie było nigdy mile widziane.
Niech wchodzi. Podaj tylko imię i nazwisko, zgłosimy to kapitanowi.
Po zrobieniu tego dwójka strażników odstąpi od bramy, przepuszczając "detektywa" na teren małej posiadłości.
12.11.2018, 19:53
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Dom Waltera Byrona
#6

ytuacja zaczynała robić się coraz bardziej skomplikowana. Co Weld rozumiał przez "nieoficjalne" śledztwo? Zapewne znaczyło to, że ani imię, ani tym bardziej nazwisko Astrada nie mogło pojawić się w żadnych dokumentach, raportach, dosłownie nigdzie. Wszystko przez personalne powiązania z Rhein... Trzeba będzie więc podtrzymać akt. Nadal liczył na to, że jego umiejętności "aktorskie" uniemożliwią zobaczenie podobieństwa do Malgarda.
-Eric Longhorn panowie. Niedawno przeprowadziłem się tutaj z Teolii, gdzie zostałem wyszkolony na detektywa. Jeśli mam być szczery to zdziwiłem się, że natychmiast zostałem przydzielony do sprawy o takiej wadze, ale kapitan powiedział, że miejsce zostało już zbadane, jak panowie zresztą wspomnieli, a moim zadaniem jest po prostu sprawdzenie czy wszystko jest w porządku. Trochę się stresuję jeśli mam być szczery! Macie dla mnie panowie jakieś wskazówki?-Trzeba zająć ich głowy jakimś prostym pytaniem, żeby nie mieli zbyt wiele czasu na przyglądanie się mu. Zmusił się także na ciepły uśmiech, choć zbliżający się właśnie do końca dzień nie dawał mu zbyt wielu powodów do radości.
12.11.2018, 20:29
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Dom Waltera Byrona
#7

STRAŻNIK



Zwłoki są w gabinecie — odparł rzeczowo i krótko ten, który ostatecznie zgodził się przepuścić detektywa Erica. Zmarszczył brwi razem z nosem, jakby coś nagle wyjątkowo zaśmierdziało. Drugi strażnik ziewnął, mrucząc pod nosem, że będą tu jeszcze stali od chuja czasu zanim zostaną zmienieni.
Ostatecznie nie zatrzymali Astrada, choć ten mógł poczuć na plecach jego wzrok.
Na podwórzu mędrzec nie zauważył nic podejrzanego – zwykły ogród pielęgnowany kobiecą ręką. Drzwi do domu były oczywiście zamknięte na klucz, zaś w oknach ciemno bez odrobiny światła. Po przekroczeniu progu strażnik zobaczył wnętrze tonące w półmroku. Znajdował się w korytarzu, gdzie prócz jednej komody i stojaka na płaszcze, znajdowały się dwa przejścia oraz schody na piętro naprzeciwko. Po lewej stronie znajdował się mały pokój przejściowy z przejściem do kuchni, naprzeciwko po prawej od schodów były drzwi do saloniku, który z kolei miał połączenie do następnego pokoju z wyjściem na ogród.
Astrad dzięki swojemu wyczulonemu węchowi od razu wyczuł odór, jaki nieodłącznie kojarzył się z trupem. Musiał skierować się na pierwsze i jedyne piętro tej małej posiadłości.
Na górze znajdowały się pokojowe sypialniane dla gości, jedna zmarłego właściciela oraz wspomniany wcześniej gabinet, które drzwi były otwarte na oścież. Zanim Astrad zdecydowałby się tam wejść, zauważyłby przewrócone biurko i mnóstwo papierów oraz książek rozrzuconych wokół.
21.11.2018, 22:02
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Dom Waltera Byrona
#8

om prezentował się całkiem okazale. Jak przystało na syna burmistrza Walter nie żył w biedzie, choć ciężko też powiedzieć żeby żył w przepychu. Astrad nigdy nie zdążył poznać chłopaka. W sumie to nic w tym dziwnego. Wątpliwe, żeby syn burmistrza zadawał się z takim "pospolitym" przestępcą. Może to i lepiej... W tego typu śledztwie najlepiej jest zachować zimną głowę i pozwolić, żeby emocje wzięły nad tobą górę. Zastanawiał się jak Weld utrzyma Malgarda z dala od śledztwa. O ile zdoła go utrzymać! Od czasu niefortunnego starcia w lesie mędrzec światła nie był sobą, co szczerze mówąc trochę martwiło Cienia. Trwało to stanowczo za długo.
Piętro było bardzo podobne do parteru. Skromne, lecz eleganckie. Gdyby Astrad kiedykolwiek chciał gdzieś zamieszkać to chciałby mieć podobny dom. Pozostawało to jednak w sferze marzeń i snów, ponieważ jego obecna sytuacja w najlepszym wypadku gwarantowała mu "pokój" w więzieniu, a w najgorszym... cóż, gdziekolwiek trafia się po śmierci. W końcu zobaczył pomieszczenie, które najbardziej go interesowało. Widząc przewrócone biurko przyjął po prostu, że miejsce zbrodni zostało nietknięte. Powoli i ostrożnie zaczął zmierzać w kierunku gabinetu. Teraz żałował, że nie wypytał Welda i dokładniejsze informacje, ale miał nadzieję, że jeszcze będzie na to czas. Teraz trzeba przyjrzeć się zwłokom. Czas na resztę śledztwa przyjdzie później.
21.11.2018, 23:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Dom Waltera Byrona
#9

STRAŻNIK



To, co pierwsze rzucało się w oczy, to przewrócone biurko, wokół którego walały się stosy papierzysk oraz książek, rozlany kałamarz, lichtarz. Mebel wraz z całym rozgardiaszem zajmował pół pokoju. Zdobione, obite poduszkami krzesło leżało na skos, opierając o jedną z dwóch szafek bibliotecznych i wisząc na dwóch nóżkach, jakby w ferworze walki popchnięto je do tyłu i jeszcze potraktowano kopniakiem.
Naprzeciwko znajdowały się przeszklone, podwójne drzwi na niewielki taras, które były zamknięte. Przesłaniały je do połowy ciemne, bordowe kotary nieprzepuszczające światła z zewnątrz, przez co w pokoju widoczność była jeszcze słabsza niż na parterze domu.
Po lewej stronie pokoju, pod kątem którego nikt nie spostrzegłby niczego innego stojąc w progu drzwi, znajdował się poszukiwany denat. Związany do krzesła siedział prawie pod gołą ścianą, tuż pod wielkim, prostokątnym lustrem w pozłacanej ramie. Młodzieńcowi przywiązano sznurem głowę do oparcia, chwytając pod brodę i odsłaniając poderżnięte gardło. Wyglądało to jak szeroki uśmiech, wokół którego powstały gęste nacieki krwi spływające aż za rozpiętą u góry koszulę.
Twarz Waltera była opuchnięta, ciemna od siniaków i trudna do zidentyfikowania.
Więcej nic nie widział w tym niewielkim świetle.
24.11.2018, 15:25
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Dom Waltera Byrona
#10

o za burdel! Z pewnością nie było to sprawne zabójstwo. Powywracane meble, ślady walki, rany na twarzy. To wszystko wskazywało na dosyć głośną i długą walkę. Pytanie więc co z innymi mieszkańcami tego domu? Syn burmistrza z pewnością miał w domu służbę i co najmniej jednego strażnika. Ciężko było uwierzyć, że nikt nic nie usłyszał zakładając, że sprawa działa się z samego rana. Przesłuchanie świadków trzeba jednak zostawić na później. Najpierw miejsce zbrodni.
Szczerze mówiąc nie był pewny od czego zacząć. Na węchu trudno było mu polegać przez odór truchła unoszący się nie tylko w pomieszczeniu, ale i w całej posiadłości. Mimo to dokładnie obwąchał pomieszczenie jednocześnie starając się nie zwymiotować. Co prawda czuł już w swoim życiu wiele obrzydliwych rzeczy, ale nigdy nie wiadomo kiedy żołądek postanowi dokonać przewrotu. Ostatecznie postanowił zacząć od zbadania samego zamordowanego. Przyglądnął się dokładnie sposobowi przywiązania go do krzesła. Chciał też ocenić czy w nacięciu na szyi było coś nietypowego i czy było wykonane zwykłym ostrzem takim jak sztylet czy miecz, czy też może miało w sobie coś wyjątkowego. Ostatecznie oględzinom poddał samą twarz Waltera. Z pewnością została solidnie obita, dlatego spróbował dowiedzieć się, czy oprawca używał do tego jakiegoś kastetu lub czy miał jakieś pancerne rękawice. Badanie Byrona chciał zakończyć sprawdzeniem dłoni w celu ocenienia czy podjął on jakiekolwiek próby samoobrony. Było to na tyle ważne, że umożliwiłoby mu stwierdzenie kolejności wydarzeń. Czy został pobity po przywiązaniu czy jeszcze przed.
25.11.2018, 18:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna