Burdel "Syrena"
#1

Cytat:Jest to lokal równie parszywy co portowe karczmy, z tą różnicą że nawet nie ukrywa się z głównym tematem swojej działalności. Drewniany dom uciech znajduje się niedaleko portu, a jego szyld przedstawiający malunek mitycznej kobiecej istoty z szeroko otwartymi ustami dość bezpośrednio zdradza czym się zajmują pracujące tu dziewczęta. W środku atmosfera panuje typowo portowa. W przestrzennej izbie mogącej co najwyżej być imitacją tej karczemnej siedzi kilka kobiet w różnym wieku i zachęca do siebie klientów by po uiszczeniu odpowiedniej opłaty przy ladzie udać się na górne piętro do jednego z pokoi. Należy wspomnieć że panny owe nie są najstaranniejszej urody, możnaby nawet odnieść wrażenie że właściciel przyjmuje tu każdą chętną której brakuje akurat pieniędzy. Sprawia to, że nie tylko mężczyźni odwiedzający to miejsce są inni każdego dnia, ale trudno jest zliczyć nawet ilość różnych twarzy kurtyzna które na przestrzeni tygodni można znaleźć w przybytku. Z tego powodu zamtuz ten przyciągać może tylko jedną rzeczą: Ceną. Dla co biedniejszych marynarzy pragnących udać się w miłosne objęcia z kimkolwiek to wystarczało by rudera trzymała się w dobrym stanie, choć po porcie krąży historia o tym jak kiedyś zdradzający tu swoją żonę pijus został zgnieciony łóżkiem pod którym zawaliła się podłoga, w trakcie obsługiwania innego mężczyzny rzecz jasna.
31.05.2019, 03:32
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Burdel "Syrena"
#2

STRAŻNIK


enry nie był wcale zadowolon z przebiegu rozmowy, w przeciwieństwie do Ostrorękiego. Stary pijaczyna dostawszy darmowe piwo po prostu się nim zajął, nie insteresując się kompletnie tym jak bardzo szczątkowych informacji za nie udzielił. Jego rozmówca w końcu po prostu sobie poszedł, twierdząc najwyraźniej że wśród wszystkich burdeli w Valen będzie w stanie dostać się akurat do tego odpowiedniego. Będąc skazanym na błądzenie, Ashida nie musiał długo szukać najbliższego przystanku w jego podróży. Stary, obskurny budynek z wizerunkiem syreny na szyldzie czekał na niego zaledwię ulicę dalej. Dostawszy się do środka mógł ujrzeć wraz ze swym towarzyszem dwójkę marynarzy prowadzącą jakąś nastoletnią dziewczynę po schodach. Trudno było mu się przyjrzeć jak dokładnie wyglądała ta osóbka, jednakże jej wzrost, blond włosy i ta krótka chwila kiedy mógł rzucić okiem na jej lico wystarczyło by zidentyfikować przynajmniej jej wiek. Kiedy tylko ta dziwna kompania zniknęła mu z zasięgu wzroku, o uwagę upomniała się jedna z kobiet które wyczekiwały w izbie.

No już, nie wstydźcie się chłopcy! – Odezwała się wychudzona czerwonowłosa czterdziestolatka nabijająca drewnianą fajkę jakimś ususzonym zielem. – Tak niemrawo wyglądacie, zabawcie się trochę!
03.06.2019, 15:31
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Burdel "Syrena"
#3

Gdy Keiji wyszedł z baru, Henry nie wyglądał na zadowolonego z przebiegu rozmowy.
-Zadałem Ostrorękiemu zbyt niedokładne pytanie- pomyślał-Ale teraz już nic z tym nie zrobię, po prostu przeszukam wszystkie burdele w Valen, to nie może być takie trudne.

Nie musieli szukać długo, gdyż szybko znalazł budynek z wizerunkiem syreny na szyldzie był tuż ulicę obok. Gdy wstąpili do środka, zauważyli dwóch marynarzy i dziewczynę. Była nastolatką, co było widać z wzrostu, blond włosów i jej lico. Wtedy zagadała do nich jedna z kobiet w izbie.
No już, nie wstydźcie się chłopcy! – Odezwała się wychudzona czerwonowłosa czterdziestolatka nabijająca drewnianą fajkę jakimś ususzonym zielem. – Tak niemrawo wyglądacie, zabawcie się trochę!
-Nie po to tu przyszliśmy-odpowiedział Ashida-Szukamy dziewczyny imieniem Elizabeth.
Elizabeth... Hm... Nie jestem pewna czy jest tutaj taka. Chyba że to jakaś nowa. Musiałbyś zapytać szefostwo. – Stwierdziła kobieta, spojrzyła krzywo na swoich rozmówców. – Choć wątpię by chciał z wami rozmawiać.
-Dobrze więc, pójdziemy do szefostwa.- zakończył rozmowę Keiji.
Zapytał jeszcze, gdzie jest szefostwo i poszli do owego szefostwa z Henry'm.
Nie sztuka urodzić się dobrym i pozostać dobrym, ale urodzić się złym i zostać dobrym.
16.06.2019, 17:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Burdel "Syrena"
#4

Właściciel burdelu - albo przynajmniej osoba nim zarządzająca, znajdowała się na szczytowym piętrze budynku. Po wdrapaniu się po skrzypiących schodach i przejściu przez solidne, dębowe drzwi ukazał im się wizerunek grubego czterdziestolatka, który akurat grzebał przy jednej ze znajdujących się tam skrzyń. Słysząc, że ma niespodziewanych gości, natychmiast wstał i odwrócił się do nich, ukazując swoje świńskie oblicze.
- A wy czego tu?- Warknął.
-Szukamy dziewczyny imieniem Elizabeth- Odparł spokojnie Keiji.
Grubasek łypnął na dwójkę zupełnie jak gdyby co najmniej mieli przygotowywać zeznania dla straży. Nie zanosiło się na to by był skory do współpracy.
Jak widzicie, w moim gabinecie takowej nie ma. – Rzucił w odpowiedzi.
Być może wiem, być może nie wiem. Nic wam do tego. - Odparł im właściciel.
- Coś nam do tego jest, gdyż jest siostrą mego kolegi, więc proszę odpowiedzieć na moje pytanie. - Odpowiedział mu
Grubasek parsknął śmiechem i poprawił się w swoim siedzisku. Przez jego wzrok przebijała się swoista wyższość, czy nawet pogarda. Pogładził serdelkową dłonią swoje liczne podbródki i pokręcił głową.
Nie pytam pracownic o rodzinę, zapewniam im pełną dyskrecję. – Stwierdził. – Więc poraz ostatni grzecznie proszę: Wypierdalać.
-Dobrze więc, wyjdziemy. - Zdecydował i wyszedł z pokoju właściciela burdelu.

Skierował się ku wyjściu, czerwonowłosa kobieta spojrzała na nich z zdziwieniem. Na zewnątrz, skierowali się w kierunku karczmy, by zadać jeszcze kilka pytań Ostrorękiemu.
Po drodze Henry zapytał -To gdzie teraz idziemy?.
-Do karczmy, zapytać dokładnie, ale to bardzo dokładnie Ostrorękiego.-Odparł Henremu Keiji.
-Dopiero teraz?! Trzeba było zapytać go wcześniej!-Zirytował się.
-Proszę cię, nie narzekaj.- Odpowiedział, gdy zauważył, że zaczyna się ściemniać.-Idealnie, noc!-Ucieszył się Ashida.
-Ja bym się tak nie cieszył, ktoś może nas napaść.-Zmartwił się Henry.
-Widzę dobrze w nocy i dobrze słyszę, raczej nikt nas nie zdoła napaść.-Odparł mu.
-No dobrze, więc idźmy, może Ostroręki nadal tam jest.-Lekko zniechęcony zgodził się i skierowali się do karczmy.

Gracz opuścił wątek
Nie sztuka urodzić się dobrym i pozostać dobrym, ale urodzić się złym i zostać dobrym.
16.07.2019, 23:22
Przeczytaj Znajdź Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna