Atarashii




Duże Wory
#11

STRAŻNIK
TAM Z BESTIĄ TAŃCZYĆ BĘDZIE
SŁONECZNIE, WIATR Z PÓŁNOCY GNA GĘSTE I CIEMNE CHMURY, powoli zbliżają się do wioski



Podchodząc bliżej, Celty mogła usłyszeć o czym mówi to towarzystwo. Na domiar złego atmosfera przy nich była zdecydowanie za gęsta.
- Jo Ci mówię ciulaty ciołku, że lepi bydzie jak mi pomożycie! Potem mogymy pójść Ci do lasu. - Rudzielec machał rękami tak bardzo, że o mało co nie uderzył brązowowłosego. Na szczęście, w ostatniej chwili usunął się bok, by nie oberwać łapą jak bochen chleba.
- Czyż do Ciebie nie dociera ani słowo, które wypowiedziałem? Najpierw sprawy ważne dla społeczności, później Twoje chojraczenie i zgrywanie detektywa. - W głosie chudzielca słychać było, że nie ma zamiaru odpuszczać ze swojego stanowiska oraz zadania. Wzrok wbił w wielkoluda, jakby chcąc go przewiercić na wylot, przekonując do swoich racji.
- Jok żyś mni nazwoł miejsko charło?! - Olbrzym się oburzył, rzucając się na chucherko. W ten między nimi pojawił się ich towarzysz, który do tej pory siedział cicho, jakby czekając tylko, aż nie padnie pierwsza iskra. Złapał ryżego, powstrzymując go od ataku.
- Ejże, spokojnie. Na pewno możemy znaleźć wspólnie rozwiązanie. - Próbował uspokoić dwójkę, ale tylko prychnęli na niego.
- Nie pomogę Wam, dopóki nie upoluję zwierzyny w zastępstwie za mego ojca. Nie będę się z licytować. - Chudzielec wzruszył przygarbionymi ramionami.
W dotychczas męskiej rozmowie pojawił się głos kobiety. Trójka zerknęła na Celty, jakby na owieczkę, która przeszkodziła w naradzie wilków. Najmniejszy z nich odezwał się jako pierwszy.
- To ten rozdarty rudzielec piździelec. - Wskazał na olbrzyma swoim kościstym palcem. Jaccu wyglądał, jakby żyłka miała mu pęknąć, cały czerwony na twarzy jak burak, jeszcze brakowało dymu z uszu.
- Som żyś ruda pizda! Ale Jaccu to moje imię, ino czymu obca baba wi jok się zowiem? - Najpierw warknął, ale potem patrzył na Celty zdezorientowanym wzrokiem. W tym samym czasie ten pozbawiony jakiegokolwiek zarostu obszedł dziewczynę, zatrzymując się na moment za nią. Cmoknął w powietrzu i wrócił do swoich kolegów.
- A może by nam panna co pomogła? Jaccu potrzebuje pomocy, szuka kogoś kto ukradł i zarżnął jałówkę. Tot idzie upolować zwierzynę, ale musi mieć jak to mówi asystenta. Czy chociaż jeden z nich może liczyć na pomoc od panny? Na plecach piękny łuk, to pewno i strzały pełne gracji. - Miał taki niewinny i przyjazny wyraz twarzy. W jego głosie było słychać podziw, zainteresowanie oraz nutkę prośby?


Następny post będzie po aktualizacji profilu


Obnażam kły, gotując się do walki






07.04.2020, 12:55
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Duże Wory
#12

anienka Vinterström znalazła się w sytuacji zgoła kuriozalnej. Zagadując do debatujących wieśniaków, łowczyni została bowiem wciągnięta w chłopią dyskusję, stając na domiar złego w samym jej centrum. Mężczyźni dołożyli starań, by skrzętnie podać wszystkie szczegóły konfliktu. Nie minęła chwila, a — wyobraźcie to sobie — na barkach Celty spoczywał los całej kłótni.
Przecież każdy normalny człowiek na jej miejscu przynajmniej by się oburzył.
To jest, gdyby takie wydarzenia przytrafiały się normalnym osobom.
Wiem, wiem, co myślicie.
"Ale się wkurwi xD baba głupia"
Poziom abstrakcji dla osoby o mocnych nerwach osiągnął poziom krytyczny.

A oto co się stało. Im dłużej Celty słuchała chłopów, tym wyraźniejszy stawał się grymas na jej twarzy. Składały się nań wysoko uniesione brwi, szeroko, jak na rudowłosą, otwarte oczy i bardzo, ale to bardzo delikatnie rozwarte wargi. Nie, nie, nie; zdaje się, że mogło dojść do nieporozumienia. Mimika dziewczyny wcale nagle cudownie nie ożyła, więc jakiekolwiek wyobrażenia wyraźnie zadziwionej Celty należy odłożyć na bok. Właściwie obliczne łowczyni wyglądało tak jak na portrecie, z wykluczeniem brwii, które faktycznie uniosła.
Wyrażało to szok i szacunek - ten drugi potwierdzony przez powolne kiwanie głową.
- No, no — tego się nie spodziewałam! - Zaczęła Vinterström, dziarsko, rozkładając ręce. W jej słowach dało się usłyszeć, delikatną jak mgiełka, nutę podziwu. Adresatem był nie kto inny jak Tot, sczuplutki chłopaczek. - Chcesz polować, kiedy w puszczy grasuje bydlak, co potrafi wypatroszyć krowę? W dodatku dla swojego ojca? W pierwszej chwili byłam pewna, że zwykłe z ciebie chucherko, lecz myliłam się. Twoje słowa i wartości są godne szacunku, a odwaga podziwu.
Tutaj dziewczyna na moment przerwała, gdyż zaschło jej w ustach. Nie była przyzwyczajona mówić tak dużo. Zebrawszy trochę śliny, kontynuowała.
- To przypomina mi, kiedy ojciec wysłał mnie po odyńca, zaraz po tym jak w puszczy zamieszkała wywerna. Skurwysyn mało mi nogi nie odgryzł... No, ale miło wiedzieć, że na południu też zdarzają się ludzie o silnym charakterze. - Wypowiedziawszy te słowa, łuczniczka zbliżyła się o krok do Tota i powiedziała głosem pełnym szczerej wiary, że osoba, do której mówi, w pełni rozumie jej punkt widzenia.
- Więc daj spokój — oboje wiemy, że na tak zacne polowanie, należy wyruszyć samotnie.
Po króciutkiej pauzie, Celty kiwnęła głową jakby na potwierdzenie, że "rozmowa" osiągnęła satysfakcjonujący koniec, a następnie zwróciła swą uwagę ku Jaccu. Jako osoba o charakterze dość dominującym i niecierpliwym, Łowczyni od razu przeszła do tematu, nie czekając na żadną odpowiedź.
- Usłyszałam od karczmarza, że masz informacje na temat bestii. Zabierz mnie tam, gdzie znaleźliście kobyłę. Mam nadzieję, że nie ruszaliście zwłok.


☩ Łowy Rozpoczęte ☩






14.08.2020, 01:34
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki