Majątek Caheradów
#41

iemal parsknęła śmiechem, kiedy Oczko stwierdziła, że ma jej nie rozkazywać. Lia przymknęła oczy, starając się by warga jej nie zadrżała w ledwo powstrzymywanym uśmiechu. Wiedziała, że dziewczyna się zgrywa, ale postanowiła zagrać w jej grę i dlatego skłoniła lekko głowę w odpowiedzi na jej żądanie. Kiedy umknęła poza zasięg jej dłoni, zielonooka rozpromieniła twarz w słodkim uśmiechu.
- Słowa są tylko innym rodzajem broni, dziewczyno. Nie zachowuj się jakbyś tego nie wiedziała.
Lia zmrużyła lekko oczy, patrząc to na Oczko, to na Williama. Jaka relacja ich łączyła, skoro dziewucha pozwalała sobie na tyle w obecności swojego pana? Caherad najwyraźniej się tym nie przejmował.
- Przyszłam tu z własnej inicjatywy, jak słusznie zauważyłeś. - przechyliła lekko głowę i odsunęła włosy z twarzy. - Więc mógłbyś przestać wymawiać się moją troską o innych. Nie bój się. Już powiedziałam, że będę Cię chronić. - skrzywiła się lekko, choć w jej zielonych tęczówkach zamigotało rozbawienie. I dziki, złośliwy blask. Jej smukła dłoń wystrzeliła jak kobra w stronę szyi Willa i zatrzymała się tuż przed grdyką mężczyzny. Aeolian tylko czekała aż przełknie ślinę, żeby jej paznokcie otarły się jego skórę. - Mogłabym to zrobić tak wiele razy, że nie jestem pewna czy znasz aż tak duże liczby. - zacisnęła lekko dłoń na jego szyi, nie czyniąc mu najmniejszej krzywdy. Cały czas patrzyła prosto w jego oczy, a jeśli ten chciał spojrzeć w bok, podążała za jego wzrokiem. - Obietnica. Powstrzyma mnie wiążące słowo, Caherad. - uniosła lekko brew, jakby to było zbyt oczywiste, by musiało być wypowiedziane na głos.
Aeolian zabrała dłoń z szyi mężczyzny i spojrzała na Samuro. Oni też obiecali sobie kilka rzeczy. Liczyła, że dotrzymają słowa.
Zielonooka nagle przestała oddychać. Popatrzyła na Williama i rozchyliła lekko wargi. Na Arenie walczyła tylko raz, więc nie miała żadnych wątpliwości jaką walkę widział Caherad.
- I co sądzisz o moich umiejętnościach? Wystarczające do ochrony Twojego wystraszonego tyłka? - spytała, krzyżując dłonie na piersiach. Odwróciła od niego spojrzenie i przygryzła lekko wargę. Tamta walka miała miejsce tak dawno temu... ale samo jej wspomnienie paliło ją do żywego.








11.09.2019, 21:06
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna