Atarashii



Bank gildii Albion
#1

Cytat:
porych rozmiarów murowany budynek stanowi centrum handlowego życia w górnej części miasta. Choć z oczywistych powodów na próżno szukać tu straganów ze sprzedawcami, każda osoba zajmująca się importem i eksportem dóbr w Valen odwiedza bank przynajmniej kilka razy w miesiącu. Choć usługi tutejszych rachmistrzów i bankierów wcale nie są tanie, właściwie każdy większy kupiec się na nie decyduje. Co ważniejsze jednak, całe pierwsze piętro budowli przeznaczone jest na wynajem. Rezydują tam mistrzowie gildii i cechów wszelkiej maści, a także nawet i urzędnicy miastowi których praca związana jest bliżej z działaniem samego banku niż ratusza. Sprawia to że można tu załatwić tu wiele spraw na raz, co tylko polepsza renomę gildii Albion.

Warto wspomnieć, że nie każdy ma wstęp do gmachu. Strażnicy miejscy uzbrojeni w miecze bacznie obserwują każdego klienta chcącego dostać się do środka i są w stanie odmówić wstępu patrząc nawet jedynie na wygląd osoby. Byle podróżnik więc nie ma tu wstępu, zwłaszcza jeśli niesie ze sobą jakikolwiek oręż.
26.08.2019, 12:47
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Bank gildii Albion
#2

ojawiwszy się przed gmachem gildii, Aegir przystanął na chwilę, by popodziwiać budynek Gildii. Wczesny ranek sprawiał, ze na ulicach nie było zbyt wielu ludzi, co znacznie ułatwiało objęcie wzrokiem całego gmachu i przyjrzeniu się strażnikom, którzy stali przed wejściem.
Widać było, że znali się na swojej pracy. Mimo, że ich postawa wydawała się emanować znudzeniem, ich oczy bacznie lustrowały każdego zbliżającego się, a przybrane pozycje bardzo łatwo pozwalały sięgnąć do przytoczonej broni. Kapitan wątpił,  by w ostatnich latach wystąpiło jakiekolwiek wydarzenie, które wymuszałoby taką czujność strażników - reputacja jaką posiadała gildia wydawała się być wystarczającym straszakiem. Mimo to, a może właśnie dlatego, gildia nadal zatrudniała tylko najlepszych w swoim fachu. I o ile Aegir wierzył w swoje umiejętności szermiercze, o tyle nie przepadał za sprawianiem kłopotów.
Po chwili, nie zraziwszy się, kapitan "Bryzy" ruszył do wejścia. Po krótkiej rozmowie z jednym ze  strażników i pozostawienia swojej broni w depozycie, skierował swe kroki do recepcji, by ustalić spotkanie z niejakim Wezuwiuszem Deynnowym, będącym pośrednikiem i kontraktorem najemnikow, a przynajmniej tak wynikało z listu jego pracodawcy. Kolejnym celem jego odwiedzin w tym miejscu była potrzeba spieniężenia części weksli. Farmatyr wiedział bowiem, że negocjacje oraz przygotowania niosą ze sobą koszty, których wolałby nie ponieść z własnej kieszeni.
Transakcja spieniężenia przebiegła bez problemów. Po zaksięgowaniu wydanego weksla, sakiewka kapitana przytyła nieco. Jeśli chodzi zaś o samego Wezuwiusza, to mężczyzna był dostępny dopiero od południa. Wcześniej nie miał zwyczaju stawiać się w banku, a tak przynajmniej wynikało ze słów recepcjonistki.
Będąc zaopatrzonym w nowe dziesięć złotych smoków oraz mając jeszcze mnóstwo czasu do pojawienia się człowieka z którym zamierzał się spotkać, Aegir postanowił nie tracić czasu na czekanie. Poprosił jedynie o powiadomienie Wezuwiusza i ustalenie spotkania na południe. Wiedząc, że do tego czasu ma conajmniej parę godzin, postanowił ruszyć do biblioteki. Miał nadzieję, że w Valen znajdzie więcej informacji dotyczących Revii oraz paru innych tematów, które interesowały go właśnie z powodu planowanej wyprawy.

Gracz opuścił wątek
02.10.2019, 22:40
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Bank gildii Albion
#3

STRAŻNIK


ybiła dwunasta, a dzwony ratuszowych wież zaniosły tę wieść po całym mieście. Części ludzi oderwała się od pracy i wyszła na ulicę, czy to by załatwić parę spraw przez krótką przerwę od pracy, odpocząć, czy udać się do modlitwę do jednej ze smoczych świątyń. W banku zaś panowała swoista pustka. O tej porze mało kto załatwiał bankowe sprawy. Większość karawan już dawno odjechała w trasę, a te przybywające z innych miejsc dopiero zaczną się tu zjeżdżać. Miejscowi zaś byli po prostu zajęci, i tradycyjna krótka przerwa w południe nie wystarczała na wizyty w banku. Podobnie jak poprzednio, Aegira pozbawiono oręża i zaprowadzono do odpowiedniego biura. Pan Wezuwiusz już go oczekiwał, siedząc w biurze łudząco podobnym do tego, które w Greathard posiadał Fripp. W przeciwieństwie do starego kupca jednak, był on osobą chyba nawet młodszą od samego Aegira. Aparycją przypominał wojennego weterana, czy wieloletniego najemnika który odszedł na przewczesną emeryturę w wyniku jakiegoś wypadku. Twarz jego była oszpecona kilkoma bliznami, podobnie zresztą jak dłoń którą wyciągnął w stronę nowo przybyłego w geście przywitania. Choć miał na sobie typowy kupiecki strój, wyglądał w nim trochę komicznie, bo wyraźnie zarysowane mięśnie ledwo mieściły się w materiale a sam mężczyzna raczej nie sprawiał wrażenia przyzwyczajonego do siedzącej pracy. Zresztą, wszystko wskazywało na to, że nie miał nawet zbytniego zamiaru siedzieć. Nawet nie czekał bowiem aż strażnik wyjdzie i zamknie za sobą drzwi, a przeszedł od razu do sedna rozmowy.

Wezuwiusz Deynnowy. Fripp powiadomił mnie o tym że szuka pan dość licznej grupy do wyprawy na morze. Nie wiem co siedzi w jego głowie, ale nie zdziwiłbym się gdyby naszło go na polowanie na smoka, stary szaleniec. Za każde spotkanie liczę sobie złotego smoka, przyjmuję płatności w wekslach. – Rzekł. – Proszę tylko powiedzieć kogo pan szuka i na kiedy. Ostatnio w Valen roi się od najemnych ostrzy, raczej nie będzie problemu ze znalezieniem odpowiednich ludzi.

19.11.2019, 14:59
Przeczytaj Znajdź Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki