Atarashii




Karczma

Mistyczka pożegnała się z marynarzem, zapewniając go o następnym spotkaniu. Czuła, że zlecenie jakie oferuje może być niemal idealne dla niej - poza faktem, że zapewne nie chodzi o żadne morderstwo. Nie miała jednak zbyt wiele czasu aby się nad tym zastanowić, bowiem tuż obok niej siedział Gustavo, który tak bezceremonialnie dosiadając się do nich chciał zapewne odwdzięczyć się za jej zniknięcie po ostatniej nocy.
Chichi upiła spokojnie nieco rumu.

-Kto by pomyślał, że ktoś taki jak Ty nie zna nikogo chętnego do takiego zadania. -Zagadnęła mężczyznę z uśmiechem. Dopóki sam nie wspominał jej ucieczki, nie zamierzała do niej nawiązywać. Gustawo uśmiechnął się w swym stylu – pewny siebie i odrobinę dumny.
– Z całym szacunkiem do kapitana Aegira, ale specjalizuję się w nieco ciekawszych zajęciach. – Odparł.
-Doprawdy? - mistyczka uniosła brwi, jednocześnie przybierając cień uśmiechu na usta - W opowiadaniu wspaniałych historii i czym jeszcze?
– W przeżywaniu takowych, rzecz jasna!


Chichi zamyśliła się na moment. Nie ufała opowieścią Gustavo. Być może były to opowieści o prawdziwych zdarzeniach, jednak nie byłą przekonana co do tego, czy to faktycznie mag światła był ich bohaterem. Historia zna w końcu bardów i bajarzy, którzy przypisują sobie zasługi innych osób. Poczuła ogromną chęć sprawdzenia umiejętności Gustavo.

-To dlaczego sam nie dołączysz się do jego wspaniałej wyprawy? -Zapytała, chcąc delikatnie wybadać swego rozmówcę.
– Nie widzi mi się sterczenie na statku i czekanie aż jacyś piraci się zainteresują przewożonym towarem. To nie mój typ opowieści; spędzona w kajucie lub czyszcząc podpokład.
-Wracając do Twoich opowieści
- mistyczka nachyliła się w stronę mężczyzny podpierając się łokciem na stole i uśmiechając - Chciałabym Ci zaproponować mały sparing, co Ty na to?
Brązowowłosy podniósł brew.
– Sparring? Masz zamiar strzelać do mnie z łuku? – Zażartował
-Nic z tych rzeczy - Chocho oparła się wygodnie na krześle, zakładając nogę na nogę i obserwowała mężczyznę z uśmiechem - towarzyski sparing. Chciałabym... Zobaczyć, jak będzie wyglądać zetknięcie naszych magii.
– Nie mam nic przeciwko temu.
– Odparł Gustavo wesoło. – Tylko na pewno bez strzelania!
- Oczywiście
- Mistyczka uśmiechnęła się - Chętnie zobaczę co potrafią te Twoje światełka.


Brązowowłosy pozwolił sobie na kolejny delikatny uśmiech i nie odpowiedział na zaczepkę. Zamiast tego skinął głową i wstał, gotów do drogi. Chichi poszła jego śladem i wspólnie opuścili karczmę. Zmierzali niemal w całkowitym milczeniu w stronę peryferii Valen, gdyż tam mieli szansę na spokojną potyczkę, w której nikt ani nic im nie przeszkodzi. Ekscytacja wywołana zbliżającą się walką wypełniała powoli żyły Chichi, napełniając jej ciało nową energią. Gdy tylko doszli na miejsce odwróciła się do towarzysza.

-Gotowy? Chcesz ustalić jakieś zasady?
Gracz opuścił wątek
03.08.2019, 20:46
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki