Atarashii




Czarna Wieża
#1

Cytat:
Wieża, o której jest mowa, służyła kiedyś jako więzienie. Jako forteca. Jako pałac. Nawet jako zoo w pewnym czasie, kiedy jakiś skrzywiony psychicznie jegomość zapragnął mieć egzotyczną menażerię. Teraz jest jednak wielką ruiną, którą okupuje armia poszukująca zbiega.
Teren, na którym znajduje się wieża, znajduje się gdzieś na uboczu. Z dala od wszelkich osad i cywilizacji, w dzikich ostępach, ukryty przed oczyma niemal każdej żywej istoty. Budynek jest ulokowany na wzgórzu, które z jednej strony otoczone jest nieprzebytym bagnem, a z drugiej polaną pozbawioną jakiejkolwiek większej roślinności. Dopiero z jakieś trzydzieści metrów od wieży, zaczyna się gęsty, nieprzebyty, pełen dzikiej zwierzyny las. Mimo tej odległości, budowla jest wielka i liczy sobie kilkanaście pięter.

Ze skraju lasu spogląda na nią Madeleine, Izum oraz Varen - osoby te zostały wybrane przez radę do wykonania dość trudnego zadania.

Stojąc tak na skraju lasu, wszyscy zauważyliście karawanę. Na pierwszy rzut oka wyglądała jakby na chwilę stanęła, lecz mijały minuty, a owa karawana ani drgnęła. Mimo tego, że wygląda na nienaruszoną i gotową do jazdy. Dziwne mogło się również wydawać, to, że nie słychać było koni, które były potrzebne do ruszenia powozu.
Mimo tego, że karawana była dość niepokojąca, to zaniepokojenie wzmagać mógł ogólny krajobraz jakże pięknej doliny - oprócz czarnej wieży, ponure było tutaj wszystko inne. Zaczynając na pogodzie i kolorze nieba, na kolorystyce lasu kończąc. Ziemia wokół budynku była czarna, wyglądało to jakby przed chwilą karczowano tutaj las, lecz nie było widać ani płomienia, ani dymu. Również nie było czuć charakterystycznego smrodu towarzyszącemu spalaniu liści. Można również dodać, że w miejscu, gdzie stali magowie, jest błoto po kostki... W sumie to wszędzie jest. Oprócz czarnej ziemi, oczywiście.
Mimo tego, że pogoda ani teren nie dopisywał, to magowie musieli zdobyć się na odwagę by znaleźć zbiega i doprowadzić go przed sprawiedliwy sąd.

Varen, Anty, Dziu. Uwaga na początek, by nie było niedomówień - wszyscy zostaliście zwerbowani przez radę i wiecie kogo, i czego szukacie. Wiedzieliście, również, że dołączeni do misji zostaną inni magowie i znacie swoje imiona, lecz tylko to.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







17.01.2013, 22:15
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Czarna Wieża
#2

Madeleine brodząc w bagnie, jakiego było tu pełno wzdłuż i wszerz, szukała jakiegoś twardszego gruntu. Na próżno. Nie tylko krajobraz wokół niej sprawiał, że się odniechciewało iść dalej, lecz sam fakt, że jej ubrania są całe upaprane w błocie. Zrobiła kwaśną minę i spojrzała na dwójkę magów brodzących za nią. Chłopak i dziewczyna. 'To pewnie Varen i Izumi, o których mówiła Rada...' - pomyślała i zamachała do nich ochoczo. 'Przynajmniej nie jestem sama'. Lena wpatrzyła się na strzelistą czarną wieżę, wznoszącą się z ponurym majestatem nad lasem rosnącym za nią. Przystanęła pod nią karawana. Cóż to był za dziwny widok. Stała cały czas, ani nie drgnęła od tego czasu, kiedy dziewczyna znalazła się w tym bajorze. Nagle poczuła, że coś ciągnie ją za pelerynę. Tak się przestraszyła, że nawet nie wiedziała jak szybko pokonała ten iście trudny teren i wypełzła na czarną ziemię pod wieżą. Legła na niej plackiem dysząc ze zmęczenia i adrenaliny. Podniosła się i usiadła na klęczkach. Postanowiła poczekać na towarzyszy, raz po raz rozglądając się na boki. Może i było tu pusto, ale to wcale nie wykluczało niebezpieczeństwa. Mogło czyhać gdziekolwiek.
17.01.2013, 22:42
Przeczytaj Cytuj
Czarna Wieża
#3

Blondynka przedzierając przez leśne błoto trafiła w końcu na skraj drzewnej ściany, gdzie oparła się plecami o pień, cicho dysząc. W pewnym momencie dziewczyna idąca przodem wydała z siebie cichy pisk i pobiegła do przodu, jakby się czegoś przestraszyła. Dżull rozejrzała się zdziwiona za potencjalnym zagrożeniem, jednak oprócz kilku leśnych owadów nie zauważyła nic dziwnego, więc przypisała owe dziwne zjawisko gałęzi, zwisającej nisko nad ziemią. Zaśmiała się cicho i z najbliższego drzewa zdjęła małego, zielonego robaczka i chowając go delikatnie w dłoni ruszyła przez błoto za Leną. Przystanęła na skraju błota i pomachała lewą ręką do dziewczyny leżącej na ziemi.
- Hej, jestem Dżull, miło mi Cię poznać - rzuciła beztrosko do niebieskookiej, wyciągając prawą rękę z owadem tak, aby szatynka go nie mogła dostrzec leżąc. Plan był prosty - dziewczyna ujmie jej dłoń, a delikatnie nią potrząsając zrzuci na siebie robaka. Ewentualnie usiądzie i wtedy go zobaczy, blondynce zależało przede wszystkim na wystraszeniu nowej znajomej.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







19.01.2013, 17:56
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Czarna Wieża
#4

Chłopak skakał w lesie po drzewach wyraźnie uśmiechnięty. Obok niego leciał sobie fioletowy kruk imieniem Felix. Varen spotkał go po drodze, więc nie znali się zbyt długo, jednak zauważył, że jego mały towarzysz wesoło kracząc co chwila. W pewnym momencie kończył się las i chcąc nie chcąc musiał zejść na dół...prosto w bagno. Westchnął ciężko i zszedł powoli na lepki grunt. Błoto było jedną z niewielu rzeczy, które go odpychały. Miał nadzieję, że później znajdzie jakieś źródełko, aby umyć sobie przynajmniej buty i końcówki spodni. Ułożył ręce wzdłuż ciała, a jego płaszcz zakrył go od stóp do głowy, było widać tylko jego twarz oraz kawałek butów, gdy wykonywał kroku. Kruk siedział mu na ramieniu i spoglądał przed siebie, a czasem na boki. W pewnym momencie zobaczył dwie dziewczyny na skraju bagna. Uśmiechnął się, bo przynajmniej wiedział, że nie jest sam upaprany tym błotem. Po krótkiej chwili stanął na równym gruncie i odetchnął z ulgą opadając na ziemię i spoglądając na obie damy. Felix wzbił się w powietrze, a opadł dopiero, gdy ten usiadł.
-Witajcie. Nazywam się Varen, a wy to pewnie Madeleina i Izum...tak? -uśmiechnął się w ich stronę patrząc na ich wygląd.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







19.01.2013, 18:26
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Czarna Wieża
#5

Mistrz gry

Tak więc grupka wybrańców zdołała się wydostać już z nieprzyjemnego błota, które zajmowało cały pobliski teren. Wejście na tzw. czarną ziemie było dla wszystkich ulgą, bo chyba wszyscy woleli chodzić po twardej powierzchni niż po zapadającym się po kostki błocie, które oprócz tego, że brudziło ubrania, to było zimne i było strasznie wodniste. Ta ostatnia właściwość owego błota, była efektem ciapy w butach podróżników.
Grupa magów powoli przemieszczała się w stronę Czarnej Wieży... Mimo, że szli, tak jakby chcieli a nie mogli, to nawet takie tępo pozwoliło szybko dostrzec coś niepokojącego w stojącej karawanie - w powóz wbitych było kilkanaście strzał, również materiał kryjący zawartość owej karawany, był porozdzierany. Prawdopodobnie przez ostrza lub nawet miecze.
Jeszcze jedną rzeczą, która mogła zdziwić przybyszów, to, że nikt po nich nie wyszedł by pokazać trochę manier, nawet nikt z wieży nie zarzucił tekstem typu "Właźcie, bo zimno i nikt nie ma zamiaru po was wychodzić". Może to po prostu lenistwo strażników, którzy tutaj stacjonują, albo po prostu nikogo tam nie ma... Gorzej - jest i czyha na magów.

Varen Ravens

Kruk dalej siedział na ramieniu mężczyzny, niewzruszony tym co się dzieje wokół. O dziwno nie przestraszył się nawet grupki magów. Siedział i obserwował, jakby czegoś szukał lub kogoś wyczekiwał.

Uwaga dla Varena - kruk, to npc, więc nie możesz nim kierować. Twoja ptaszynka wzięła się tak troszeczkę z dupy i nawet nie zapytałeś mnie o pozwolenie. Tak się nie robi.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







20.01.2013, 22:59
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Czarna Wieża
#6

Madeleine z uśmiechem popatrzyła na dwójkę magów i uścisnęła mocno dłoń Dżull.
-Lena je...- zaczęła i oniemiała, gdy coś wprost rozpaprało się na jej dłoni, wydając dziwny odgłos. Puściła rękę blondynki i spojrzała na swoją. Widniał na niej zielony rozgnieciony robal. Niebieskooka skrzywiła się na początku i wydała z siebie okrzyk obrzydzenia, ale po chwili zanosiła się śmiechem. Zaczęła wycierać dłoń o ziemię, dalej mając głupawkę. Popatrzyła, czy ręka jest już czysta i dobry humor jej przeszedł. Ta ziemia była całkiem martwa. Nie wiadomo, czy można było na to coś w ogóle tak rzec. Dziewczyna podniosła się mimowolnie i skinęła na towarzyszy, by poszli za nią.
Anty maszerowała dzielnie w kierunku wieży, ale ciągle się jej wydawało, że odległość między nią a budowlą w ogóle się nie zmniejsza. Zaczęło ją to irytować. Przyspieszyła kroku. Kierowała się w stronę karawany, by lepiej się jej przyjrzeć. Czuła się zagrożona. Zawsze była bardzo podejrzliwa, przyjmowała pozycję obronną, nawet jeśli sytuacja tego nie wymagała. Gdzieś w powietrzu wisiały kłęby zagadkowej energii. Dziewczyna dziwnie to odbierała. Nigdy wcześniej nie spotkała się z czymś takim. Jakby zmora jakiegoś wydarzenia. W końcu dopadła karawany. Materiał na wozach był poszarpany, a kilka miejsc wbite strzały. Brak koni i żywej duszy. Nawet jakby wieża była opustoszała. Lena obejrzała się do tyłu na towarzyszy zdziwiona. Dziwne. Zaczęła drżeć. Czy przed tym, co ma nastąpić, czy z adrenaliny? Znad moczar zawiał słaby wiatr, przynosząc ze sobą smród bagien. Madeleine było niedobrze. Pomimo to zaczęła przeszukiwać wozy karawany.
21.01.2013, 00:05
Przeczytaj Cytuj
Czarna Wieża
#7

Dżull roześmiała się na widok miny nowej koleżanki. Jednak nie jest taka strachliwa, jak mi się wydawało. Może być wartościową pomocą przy robieniu innym żartów - pomyślała, uśmiechając się. Również mężczyzna, do tej pory ukrywający się za nimi, podszedł przywitać się.
- Izumi - poprawiła z uśmiechem. - Tak mnie nazywali niegdyś Ci, przed którymi skrywałam me prawdziwe imię. Ale to było dawno, możecie mi mówić po prostu Dżull -dodała.
Po chwili jednak niepokój wywołany otaczającą ich scenerią oraz ekscytacja z powodu powierzonego im zadania powróciły. Niebieskooka rozejrzała się dokładniej, jej wzrok przykuła karawana. Na widok grotów wystających z karawany zacisnęła palce na małym, składanym łuku, który zawsze nosiła ze sobą. Miejsce wydawało jej się dziwnie puste, jakby martwe. Przez chwilę dziewczyna poczuła strach przed nieznanym, przed tą dziwną ciszą i pustką. Brak jakiejkolwiek straży tylko go pogłębił, nikt nie zareagował na przybycie magów. Dżullija wzdrygnęła się, odpędzając od siebie nieprzyjemne myśli i całą uwagę skupiła na oglądaniu okolicy. Jej wyczulony zmysł wzroku był jakby ogłoszony, oczy przyzwyczajone do polowań nie wykrywały żadnego ruchu. Jedyny dźwięk, który do niej dochodził było ciche kroki stawiane przez nią i jej towarzyszy na czarnej ziemi, równie martwej jak okolica.
W którymś momencie blondynka zatrzymała się i odwróciła do trzeciej postaci, podążającej za dziewczynami. Mężczyzna miał ma sobie kaptur, zasłaniający twarz, lecz mimo to Dżull dokładnie widziała jego twarz.
- Jaka jest Twoja magia, Varen? - spytała. Ciekawiły ją umiejętności jej kompanów, ta wiedza mogła się też przydać, gdyby ktoś postanowił ich zaatakować.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







21.01.2013, 15:32
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Czarna Wieża
#8

Chłopak podszedł do karawany, która przykuła uwagę wszystkich oprócz niego. Tak naprawdę nie było to dla niego nic dziwnego. Nie raz widział napady na karawany i były właśnie w takim stanie jak ta tutaj. Wszedł do środka i zaczął wzrokiem szukać czegoś co mogłoby im się przydać podczas misji. tą karawaną mógł uciekać ten, którego szukali albo mógł ją tutaj zaatakować...możliwości było naprawdę mnóstwo. W pewnym momencie dobiegł go głos Dżull. Wyjrzał ze środka i spojrzał na nią zastanawiając się nad pytaniem.
-Hmm...nie wiem jak to powiedzieć. Najlepsze chyba będzie stwierdzenie, że moja moc polega na "Krukach". Mój ród zajmuje się nimi od początku swego istnienia, dlatego zapewne ten maluch podąża za mną. -wskazał kruka na swym ramieniu i pogłaskał go uśmiechnięty. Potem wyskoczył z karawany i spojrzał na wieżę.
-Ciekawe czemu nikt nie zauważył naszego przybycia. Możliwe, że są zbyt zajęci szukaniem zbiega...lub chronieniem się przed tym..co tam jest. -zrobił poważną minę przymrużając oczy i patrząc w stronę wieży. Po chwili, jednak spojrzał an towarzyszki z szerokim uśmiechem.
-Albo po prostu nie mogli się nas doczekać i otworzyli beczkę piwa. -chłopak wybuchł mimowolnie śmiechem i rozsunął swój płaszcz. Normalni nie zakrywał się nim, nie przeszkadzał mu, lecz denerwowało go to, że powtarza on każdy, nawet najmniejszy ruch jego ciała. Usiadł na ziemi i spojrzał w niebo kręcąc kółka i inne dziwne znaki na ziemi ostrzem przymocowanym do jego prawej ręki. Nie miał ochoty iść do wieży przez najbliższe kilkanaście minut, a przynajmniej dopóki nie wyschnie jego ubranie, lecz to i tak było ciekawsze niż siedzenie i gapienie się na nie wiadomo co przez resztę dnia.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







21.01.2013, 16:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Czarna Wieża
#9

Mistrz Gry


Mimo ponurej pogody i nie zbyt barwnego otoczenia, magowie bawili się nawet dobrze, do momentu gdy znaleźli się przy karawanie. Wszystko wskazywało na to, że została napadnięta i żaden z napastników nie raczył nawet zabrać tego, co znajdywało się w środku. Dokładnie chodzi tutaj o różnego rodzaju warzywa i dużo mięsa, a właśnie po przysmaku każdego mężczyzny, widać, a raczej czuć było, że karawana stoi tu dobre kilka dni.
Niepokojący tył wozu został sprawdzony przez magów i nie wyglądał oń świetnie, lecz przód był jeszcze gorszy - leżały tam dwa martwe konie a na nich spoczął strażnik ubrany w hełm, kolczugę i brązowe nogawice, z bliżej nieznanego materiału. Mimo, że na ciałach nie było śladu po cięciach, to wokoło krwi było dużo. Ktoś postarał się by zamaskować to wszystko.
Pogoda nie zmieniała się na lepsze, wręcz przeciwnie - znad bagien zaczął wiać śmierdzący, zimny i wilgotny wiatr, który osiadał na ubraniach by bardziej irytować podróżnych.
Całą grupkę dzieliło od wieży jakieś 20 metrów.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







22.01.2013, 22:04
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Czarna Wieża
#10

Lenie było coraz bardziej niedobrze. Smród bagien był na początku znośny, ale im większy wiatr, tym mocniej było czuć ich smród. 'Kobieto, nie takie zapachy jeszcze w życiu poczujesz, bądź silna.' - pomyślała zatykając sobie nos skrawkiem peleryny. Rzuciła jeszcze okiem na zwłoki przed karawaną i zastanawiało ją, czy strażnicy wieży lubią mieć zaśmiecony teren, czy im to po prostu wisi całe to zajście. 'Dziwne, powinni to sprzątnąć. I jeszcze w wozach tyle żarcia... Ja bym to wszystko zjadła, zanim by się zepsuło. Oj, dziwne to, dziwne...' - dziewczyna jeszcze kilka razy powtarzała to słowo w głowie i przeniosła wzrok na wieżę. 'Czy faktycznie ktoś tam jest? A skoro jest, to czemu nie zawołali nas? Może rzeczywiście strażnicy są już pijani albo skacowani, jak to rzekł Varen...' - tutaj Anty lekko uśmiechnęła się - 'Ale co to za strażnicy, którzy nie pilnują niczego, a chleją piwo?'. Przeszła szybko między wozami i maszerowała w kierunku wysokiej czarnej budowli. Gdy już znalazła się pod nią, zaczęła szukać drzwi. Gdy je znalazła, niepewnie nacisnęła klamkę, patrząc wręcz ze strachem na towarzyszy.
23.01.2013, 14:31
Przeczytaj Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki