Atarashii




Stracony sygnet
#21

Miałem małe wątpliwości co do tego, czy uda się wykonać tą misje w dwójkę, jednak bez Sentue obok czułem się zupełnie lepiej. Brak kultury został pokonany, a jeżeli teraz wkroczyłem na tereny Górnego Valen to nawet smród i nieschludni ludzie nie będą mi przeszkadzać. Podziwiając zieleń tego miasta, zacząłem się zastanawiać nad zleceniem.
- Hej, Yoarashi... - Zatrzymałem się na chwilę. Spojrzałem na niego, po czym kontynuowałem - ... Ty wiesz w ogóle, gdzie mieszka nasz pracodawca? - Szczerze mówiąc, ja nie wiedziałem. Jeszcze chwilkę idąc przed siebie, myślałem nad pewnymi sprawami.
- Zlecenie wymaga od trzech do czterech osób, prawda? Jak myślisz, jak zareaguje zleceniodawca, gdy usłyszy, że Sentue nie przedostał się do Górnego Valen i jest nas tylko dwójka... I czy w ogóle damy radę wykonać misję we dwóch? - Wypowiedziałem dość szybko na jednym wdechu, po czym nabrałem powietrza.
19.02.2013, 16:37
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stracony sygnet
#22

Nie mógł powiedzieć, by mu nie ulżyło. usunięcie z najbliższego towarzystwa zamaskowanego typa uspokoiło jego i tak już zszargane nerwy, a to pozwoliło skierować myśli na tor zadania. Skinął głową dowódcy straży, raz jeszcze, w niemym geście dziękując mu za wyrozumiałość i współpracę. Wolnym krokiem opuścił posterunek, by jednym z nich znaleźć się w innym świecie.
Zadbane ogrody, urocze parki, gładzone ludzką dłonią drzewa i krzewy, wypielęgnowane kwiaty, których barwne pączki niknęły teraz pod śnieżną pierzyną. Obraz sielanki stworzony dla tych, którzy pragnęli oddzielić się od brutalnej rzeczywistości, w jakiej żył i trwał jednooki łowca.
- Znalezienie domu... Posiadłości, sir Doyle'a raczej nie będzie problemem. Przy wejściach na teren posiadłości zwykle są informacje odnośnie ich właścicieli, wystarczy przejść się po okolicy, a nasz pracodawca jest kimś raczej ważnym, nawet jak na standardy tej okolicy, sprawdźmy więc najpierw te większe. Jak nie, to po prostu zapytamy kogoś po drodze, a samo zapoznanie się z terenem wokół też się przyda, może trafimy na coś ciekawego. Taki ogrom sztucznie utrzymanych terenów jest świetnym miejscem na ukrycie się, w lesie, każda nienaturalność przykuwa uwagę, tutaj, gdzie wszystko jest poprawiane przez ludzi, łatwiej to zamaskować. Słyszałem, że zabójcy smoków mają wyostrzone zmysły, może uda ci się coś dostrzec, zwłaszcza z mojej prawej strony - zakończył dosyć swobodnie, jednocześnie zwracając uwagę na fakt, iż posiada tylko jedno, lewe oko.
- Jak zareaguje nasz zleceniodawca to nie moje zmartwienie. Powinien cieszyć się, ze ktoś w ogóle podjął się tak niepewnej roboty. A czy nam się uda ? Nie dowiemy się, jak nie spróbujemy, jeżeli coś stanie na drodze, to jakoś sobie z tym poradzimy. Nieraz miałem przed sobą spore przeszkody, na szczęście mam odpowiednie narzędzia, by się ich pozbywać - nie wskazał na to bezpośrednio, ale wiadomo było, co ma na myśli. Nad prawym barkiem wystawała rękojeść miecza, którego sztych wyłaniał się spod poszarpanego brzegu płaszcza, sunąc równo tuż nad powierzchnią wybrukowanej ulicy.
Jak wcześniej wspomniał, tak robił. Idąc starannie utrzymanymi alejami, rozglądał się za czymś co wyglądało zbyt nienaturalnie, bądź przeciwnie, nadto naturalnie. Jednak w tej chwili, priorytetem było zlokalizowanie posiadłości sir Doyle'a.
19.02.2013, 21:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stracony sygnet
#23

Człowiek spojrzał na Sentue zdziwionym spojrzeniem, ale po chwili uśmiechnął się chytrze.
- Jaśnie pan raczy wybaczyć, ale nie ma tu takich miejsc. Ale mogę panu pokazać miejsce, gdzie można się ukryć. Za drobną opłatą nikt pana nie sprzeda.


Za dwoma mężczyznami podążał pewien człowiek. Długa, biała peleryna z kapturem zakrywała całą sylwetkę i twarz tej osoby. Spod głębokiego kaptura wypływały jedynie długie do piersi, białe jak wszechobecny śnieg włosy. Postać była średniego wzrostu, wręcz wtapiała się w scenerię. W pewnym momencie zrównała się z magami, którzy do tej pory jej nie zauważyli, a przynajmniej nie spostrzegli, jak zmalała odległość między nimi.
- Panowie chyba nie są stąd? - usłyszeli nagle kobiecy głos, tuż za sobą. - Szukają może panowie pracy? Czy już odnaleźli odpowiednie dla siebie zlecenie?


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







20.02.2013, 12:00
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stracony sygnet
#24

Sentue uśmiechnął się i spojrzał na mężczyznę. Domyślił się, że będzie to jego szczęśliwy dzień. Okrył się cały płaszczem i spojrzał jeszcze raz na biedaka przez maskę dokładnie mierząc go wzrokiem.
-Pokaż mi miejsce, o którym wspomniałeś oraz takie gdzie zazwyczaj jest najmniej ludzi, a dostaniesz swą nagrodę. -Sentue uśmiechnął się szyderczo szczerząc swe kły. Nawet jeśli zamierzał go okraść lub wprowadzić w pułapkę to i tak wiele nie straci. Większość swych oszczędności trzymał w swym..."mieszkaniu". Jednak wątpił, aby zamierzał go okraść. Dla takiego kogoś jak jego informator liczyła się każda okazja to wiedział, że Ci tutaj są o wiele mądrzejsi od wielce uczonych szlachciców. Dlatego z chęcią przystał na jego propozycję.
20.02.2013, 12:27
Przeczytaj Cytuj
Stracony sygnet
#25

Szedłem spokojnie rozglądając się za posiadłością pracodawcy. Czułem pewnien niepokój, miałem wrażenie, że ktoś nas obserwuje. Choć pewnie to normalne, szlachta chce zobaczyć, kogo tym razem przywiało do miasta, lub coś w tym stylu. Mimo, iż tak właśnie myślałem, nie przestawałem się rozglądać. W pewnym momencie moją uwagę przykuła biała postać. Przez swój ubiór wyróżniała się z tłumu. Pewnie jakiś odmieniec... - Powiedziałem do siebie w duchu, dając sobie spokój. Szedłem wciąż przed siebie, gdy nagle usłyszałem za swoimi plecami czyiś głos. Spojrzałem szybko i zauważyłem tę samą postać. Po głosie zrozumiałem, iż jest to kobieta.
- Owszem, nie jesteśmy stąd, oraz mamy co robić. Jednak jeżeli ma pani jakiś kłopot mogę się tym zająć po wykonaniu tego co teraz powinienem wykonać. - Odpowiedziałem z uśmiechem.
21.02.2013, 02:33
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stracony sygnet
#26

Nie wiedział, czy miał się ucieszyć, czy zniechęcić. Podejrzewał, iż ktoś złoży im wizytę, gdy tylko zjawią się na terenach Górnego Valen, lecz nie, ze tak szybko. Miał różne wizje tego momentu, atak z zaskoczenia, pułapka, próba skrytobójstwa, same czarne scenariusze. Cóż, kwestia przyzwyczajenia. Jednak rzeczywistość okazała się zupełnie odmienna, przybrana w bieli, nią zdobiona i malowana, posługująca się delikatnym, kobiecym głosem.
- Kim jesteś ? - rzekł nim z jego ust padła odpowiedź na zadane pytanie. Jednak Tooru poniekąd określił już, że są zajęci, choć nie powinien tak chętnie zgłaszać się do pomocy.
- Mamy prostą robotę kurierską, czas nas nie goni, więc możemy zająć się czymś przy okazji - ton jakim przemawiał, jak zwykle okazywał znużenie i brak chęci do jakiegokolwiek działania.
21.02.2013, 10:59
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stracony sygnet
#27

Mężczyzna uśmiechnął się do Sentue i skinął głową. Skierował się w kierunku południowych obrzeży miasta i po przejściu sporego kawałka drogi zatrzymał się, a następnie wyciągnął do maga dłoń w znaczącym geście.
- Droga do tej pory była dla jaśnie pana darmowa, ale jesteśmy już prawie na miejscu a ja nie mam żadnej pewności że na miejscu mnie pan nie oszukasz i nie odejdziesz zostawiając mnie bez grosza przy duszy.
Okolica była o wiele spokojniejsza niż w środku miasta. Kamienice wciąż do najczystszych nie należały, ale przynajmniej nikt się tu bez celu nie kręcił. Po jednej stronie stały mieszkania, na przeciwko ściany budynków stał ogromny, szary mur cmentarny. Za nim zaś wznosiły się wysokie szczyty górskie, zasłaniające wieczorne niebo. Cmentarz wydawał się być przeogromny, z pewnością wielu nieobeznanych w terenie straciło swe życia, manewrując między nagrobkami.


Kobieta zdjęła kaptur z głowy i uśmiechnęła się. Na oko miała koło 18lat i niezwykle jasne, błękitne tęczówki. Jej włosy okazały się być jednak w bardzo jasnym blondzie, rozjaśniającym się ku dołowi. Cerę miała również bardzo bladą, bez żadnych rumieńców, ozdobioną delikatnym, ślicznym uśmiechem.
- Chyba się nie zrozumieliśmy. Szukam magów, którzy podjęli się pracy u mojego ojca - ostatnie zdanie dziewczyna powiedziała ciszej, jakby nie chciała, aby ktoś ją podsłuchał. Spoglądała na magów wyczekująco i rozglądała się. Nic się nie zmienio, okolica wciąż była pełna młodych i niezwykle wystrojonych kobiet z dziećmi.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







22.02.2013, 05:39
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stracony sygnet
#28

Chłopak rozejrzał się po okolicy. Tak naprawdę nie zauważył niczego co mogłoby w jakiś sposób pomóc mu w szukanie sygnetu zapewne starego i grubego ważniaka. Przed nimi rozciągał się mur, a zza niego dolatywał zapach cmentarza. Każde miejsce pachniało inaczej, a to...pachniało śmiercią... Wtem spojrzał na biedaka. Wyciągnął kilka klejnotów z kieszeni i podał mu je.
-Drugą połowę dostaniesz jak dojdziemy na miejsce. Bez obaw. Dawniej sam byłem taki jak Ty i wiem co to bieda...Ciebie nigdy bym nie oszukał. Wybacz, że pytam, ale jak się nazywasz? Masz rodzinę? Sentue spojrzał na mężczyznę czekając na odpowiedź. Tak naprawdę nie była to informacja mu niezbędna, jednak lubił wiedzieć co nieco. Poza tym chciał jakoś pomóc temu biedakowi. Może i uchodził za bezdusznego psychopatę, lecz tak naprawdę sam kiedyś nie był zbyt bogaty i wie co to walka o życie. Nagle do głowy chłopaka przyszła może nie idealna, ale bardzo interesująca myśl. Tak czy siak musiała ona zaczekać jakiś czas, aż dowie się nieco więcej o tym kimś przed nim oraz o położeniu zguby, którą miał odnaleźć.
22.02.2013, 21:44
Przeczytaj Cytuj
Stracony sygnet
#29

Gdy usłyszałem o co konkretnie chodziło tej dziewczynie nieco się poirytowałem. Jakby nie mógł jej wysłać przed mur, żebyśmy nie musieli odstawiać całej tej szopki ze strażnikami.
- Ach tak.. Więc musisz być córką pana Doyle'a? Właśnie szukaliśmy Waszego domu. - Odpowiedziałem równie cicho. Przeczesałem dłonią swoje włosy czekając aż kobieta pokaże nam drogę do swojej posiadłości. Nagle usłyszałem coś jakby warczenie wilka, spojrzałem w dół i zrozumiałem, że to nie żadne zwierze a mój brzuch. Byłem cholernie głodny, a prowiant skończył mi się zanim dotarłem do Valen.
- Ymm.. Przepraszam, ale.. Czy dostaniemy coś do jedzenia? - Spytałem nieco skrępowany.
23.02.2013, 11:15
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stracony sygnet
#30

Kolejne przebieranki i cyrki. Po co to wszytko ? Córka zleceniodawcy skontaktowała się z nimi, no tak, skoro całość miała pozostać w tajemnicy, lepiej było angażować jak najmniej osób. Tylko, że określenie " mojego ojca " wcale nie określało konkretnie, iż chodzi o sir Doyle'a, nim jednak Yoarashi zdołał pokierować konwersacją, jego towarzysz powiedział już swoje. Dziewczyna ta mogła być kimkolwiek, a jasnowłosy chłopak właśnie podał jej pierwszy fakt powodu ich obecności tutaj.
Może jest zbyt podejrzliwy ?
- Na to wychodzi - rzucił bez zainteresowania, w reakcji na stwierdzenie Tooru. Cóż mu pozostało ? Teraz to ta młoda dama powinna wykonać swój ruch, czy to prowadząc ich do domu swego ojca, czy w jakąś pułapkę. Pokręcił głową, znów te ponure myśli...
- Lepiej usuńmy się z widoku - rzekł spokojnie, wiedząc, iż przybysze tacy jak oni zwykle skupiali na sobie zbyt wiele uwagi, niż powinni, zwłaszcza, gdy mieli działać unikając rozgłosu.
23.02.2013, 11:41
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki