Atarashii



Sala radnych.
#1

Okragle stoly, gdzieniegdzie latajace swieczki. Wkolo wysokie filary. Sciany wykonane z dziwnej ceramiki w ksztalcie smokow. Podloga cala pokryta panelami i krysztalami w roznych kolorach. W dzien przez sufit wspada tu swiatlo sloneczne i oswetla cale pomieszczenie, gdyz zostal wykonany z samego szkla. Po bokach stoja posogi najwazniejszych osob jakie kiedykolwiek zyly na tym swiecie. Kazdy z nich jest wykoany z twardego, magicznego krysztalu, ktory mieni i blyszczy pod wzgledem swiatla dziennego jak i ksiezyca. W tej sali obraduje rada zlozona z kilkunastu czlonkow roznych nacji i mocy. Pomimo tego, ze sa urzednikami nie sa wcale slabi i tak naprawde malo nikt jeszcze nie dal im rady w pojedynku jeden na jednego.

Do sali weszla zabojczyni smokow Arriane. Zostala bezzwlocznie wezwane do rady, wiec przeprawienie sie przez most i brame do gornej czesci miasta nie bylo klopotem. Przed brama czekal na nia czlowiek poinformowany o wygladzie damy dzieki czemu nie musiala stac w kolejce i podawac sensownego powodu, aby ja wpuszczono. Widocznie radzie zalezalo na czasie. Gdy tylko weszla do srodka zostala poinformowana przez najwyzszych o celu jej zwolania.
-Dlatego potrzebujemy kogos kto nie wzbudzi zadnych podejrzen i przedostanie sie do kuchni w celu zbadania przyczyny tych "przyprawionych" potraw. Mozesz rowniez skorzystac z naszego labolatorium gdzie dowieziemy Ci potrzebne skladniki. Niewazne co postanowisz masz zdobyc informacje na temat zrodla tych nieszczesc i zlikwidowac je. My wszystko zalatwimy, lecz powiedz jaki masz plan. -wszyscy spojrzeli na dzieczyne stojaca po srodku kilkunastu wysokich filarow, na ktorych siedzieli czlonkowie rady czekajacy na odpowiedz. W srodku zebral się juz dosc pokazny tlum politkow i urzednikow, kotrzy chetnie ogladaja zebranie i czekaj na werdykt rady. Wiekszosc z nich chetnie protestowalaby, aby zamknac kanjpy i karczmy ze strachu o zdrowie sowje i swoich bliskich, lecz gdzie wtedy wydawaliby pieniadze?


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







18.02.2013, 14:42
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Sala radnych.
#2

Arriane planowała udać się do swojego rodzinnego miasta, Varengradu. Wszystko poszłoby pięknie, gdyby nie fakt, ze mag jest ciekawską osóbką. Sporo czasu spędzała w karczmach i zauważyła dwie rzeczy. Na początku, nagły tłok i wychwalanie dań, a za jakiś czas skargi na te same potrawy i choroby. Gdy tylko usłyszała, że rada szuka chętnych do rozwiązania tej zagadki od razu się zgłosiła. Myślała, ze dostanie jakiś list lub coś w tym stylu, jednak sprawa okazała się poważniejsza. Rada wezwała ją do Valen.
Najwyraźniej poinformowano już odpowiednie osoby, że przyjadę. Pomyślała, gdy po tym jak się przedstawiła jeden ze strażników od razu zaprowadził ją do Sali Radnych. Arriane była odrobinę zdziwiona, nie sądziła, że będzie rozmawiała z samą Radą. Czułą się taka mała, gdy wprowadzono ją do pomieszczenie i poproszona na środek.
- Witam, nazywam się Arriane Boleyn. Przybyłam tak szybko jak tylko mogłam. - Gdy tylko skoczyła, jeden z magów poinformował ją co ma zrobić. -Planowałam udać się do jednej z karczm, gdzie szukają pomocy kuchennej. Posprawdzam wszystkie przyprawy, a gdy tylko pojawi się możliwość zabrać jakieś danie do badania w laboratorium to tak zrobię. - Na chwilę przerwała by dokładnie przyjrzeć się reakcji rady. Chyba nikt nie miał na chwilę obecną pytań, więc kontynuowała. - Mam jedno pytanie, czy Rada wie gdzie zanotowano pierwsze zachorowania lub gdzie jest ich najwięcej? Te informacje mogą okazać się bardzo przydatne.
18.02.2013, 17:40
Przeczytaj Cytuj
Sala radnych.
#3

Po sali rozeszły się liczne szepty. Każdy pytał drugiego czy wie coś na ten temat. Czy potrafi odpowiedzieć jej na to pytanie. Co powie na to rada? Padało wiele pytań, lecz nagle uciszył ja radny siedzący na środkowym filarze. Wszystkie ozy skierował się ku niemu. Przypatrzył się dokładnie wszystkim tu zebranym, a następnie jego wzrok powędrował do młodej damy stojącej na samym dole. W sali zapanowała cisza. Jedyne co było tu słyszeć to kasłanie niecierpliwych szlachciców i ptaka drepczącego po szkle na suficie. Nikt jednak nie odważył się na niego spojrzeć. Wszystkie pary oczu skierowane były sztywno na stojącego radnego, również te innych jej członków.
-Jako pierwsze "przyprawione" dania pojawił się na obrzeżach Valen w niewielkiej karczmie o nazwie "Samotny Liść". Kucharze twierdzili, że dostają po prostu świeższe składniki. -powiedział spoglądając Arriannie prosto w oczy. Był tak wysoko, ze tak naprawdę nikt tego nie zauważył...nikt oprócz Arianny, która dzięki temu, że została wychowana przez smoka miała wyostrzony wzrok i dojrzała jego spojrzenie, które wykazywało zaufanie jak i lekką niepewność. Widocznie radny pokładał dość duże nadzieje w tej dziewczynie. Nagle dobiegł ją jego głos, lecz jakiś inny zupełnie jakby jego źródło było...w jej głowie. Nie bój się. Jedną z naszych zdolności jest telepatia. Chciałbym Ci powiedzieć, że cała rada liczy na Ciebie. Jeżeli nie uda Ci się zniszczyć źródła ludzie przestaną masowo chorować...a zaczną umierać, a to mogłoby spowodować znaczne zmniejszenie się ludności naszego kraju, a co za tym idzie armii. Nie możemy pozwolić sobie na tak ogromne straty. Rozumiesz mnie? Nie możemy... Mężczyzna usiadł i podparł głowę ręką.
-Posiedzenie rady uważam za zamknięte. Rozejść się. -wkoło powstały szumy i krzyki. Ludzie protestowali, że rada niczego nie robi i tak naprawdę nic nie zostało ustalone.
Nagle jeden z nich, siedzący po lewej stronie wstał i krzyknął, a jego głos rozszedł się w głowach wszystkich okropnym bólem, zwłaszcza w głowie Arrianny, która miała wyczulony słuch. ROZEJŚĆ SIĘ! Mówił głos. Po chwili, gdy wszystko uciszało ludzie rozeszli się, a dziewczyna usłyszała kolejny, tym razem cichszy i spokojniejszy głos w głowie. Przepraszam. Był to widocznie ten, który krzyknął.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







18.02.2013, 18:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Sala radnych.
#4

Arriane była odrobinę zdziwiona, gdy wszyscy zaczęli szeptać i rozmawiać między sobą. Te dwa pytania wydawały jej się niezwykle oczywiste i liczyła na natychmiastową odpowiedz. Dzięki temu, że byłą Zabójca Smoków mogła wyłapać jakieś informacje, jednak żadna odpowiednia nie padła. Nagle wszystko ustało, mężczyzna siedzący na środkowym filarze spojrzał jej prosto w oczy i odpowiedział na pytanie. Arriane widziała w nich potęgę, ale i dobroć. Wiedziała, że może mu zaufać. Jego głos odbijał się echem po sali, gdy nagle coś się zmieniło. Słyszała go, ale w swojej głowie. Jej źrenice się powiększyły, a na twarzy pojawiło zdziwienie. Ten głos był.. inny. Słyszała w nim troskę i coś jeszcze... obawę? Teraz do niej dotarło, jak ważnego zadanie się podjęła.
Na ziemię sprowadziły ją głos maga, a następnie dość głośne rozmowy. Ludzie byli zszokowani, że padło tak mało decyzji w sprawie "przyprawionych" potraw. Arriane starała się wyciszyć część głosów, bo w tym momencie były aż nadto irytujące. Nagle jeden z mężczyzn wstał i uniósł głos, by uspokoić uczestników posiedzenia. Arri miała wrażenie, że jej głowa wybuchnie. To było stanowczo za głośne. Pomyślała i w tym samym momencie usłyszała w głowie jedno słowo - przepraszam. Spojrzała jeszcze raz na mężczyznę siedzącego na środkowym filarze i opuściła salę obrad.
- Ajajajajaj, Karczma "Samotny Liść" tam chyba jeszcze nie byłam Spojrzała przez okno na korytarzu i zaczęła obmyślać plan dostania się do kuchni w karczmie.
18.02.2013, 22:34
Przeczytaj Cytuj
Sala radnych.
#5

Gdy tylko wyszłaś z sali podszedł do Ciebie ten urzędnik, który czekał na Ciebie przy moście ukłonił się i przedstawił jako Han Averill.
-Jestem Han Averill. Zaprowadzę Cię do karczmy, o której wspominała rada. Uważamy, że tam najlepiej będzie rozpocząć poszukiwania. Tam gdzie wszystko się zaczęło...może także się skończyć. -uśmiechnął się i zaśmiał cicho. Poszedł zawiadomić woźnego, aby przygotował karawanę i przystanął przy drzwiach czekając na Ciebie z rękami związanymi w jedno patrząc się w sufi. Najwidoczniej coś go trapiło, jednak chyba sam nie do końca był pewien co to takiego. Westchnął i spojrzał na Ciebie posyłając uśmiech. Następnie wyszedł z ratusza i skierował się w stronę karawany czekając przy niej na Ciebie.
_________________________________
pod koniec posta napisz
Gracz opuścił wątek
Pisz tutaj


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







18.02.2013, 23:06
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Sala radnych.
#6

Arriane słyszała kroki mężczyzny idącego w jej stronę długo przed tym jak go zobaczyła. Już go dziś spotkała, był to strażnik który czekał na nią przy moście. - Miło mi. Igrająca z Ogniem, Arriane Boleyn. - Uśmiechnął się i przedstawił. Wydawał się być czymś rozbawiony, co wydawało jej się dziwne. Sprawa jest poważna, zależy od niej życie ludzi. Ciekawe co go tak rozbawiło. Han Averill, bo tak się przedstawił, zaprowadził ją do karawany i ruszyli do karczmy.
Gracz opuścił wątek
19.02.2013, 14:26
Przeczytaj Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki