Atarashii




Mały domek - Na sprzedaż
#21

- Jeden z nich uciekł, Athlauno - oznajmiła swej pani dostojna anielica.
Athenais rzuciła łuk, sięgając po szablę. Przybrała pozycję szermierczą, czujnie obserwując nadbiegającego wroga. Zamierzała wykonać zwód przy pierwszej wymianie ciosu - nie chciała, by rozpędzony przewalił ją swoją masą. Następnie zaatakuje, wchodząc w pojedynek. Walczy spokojnie i z pewnością siebie, twardo parując ciosy i kontrując, szukając luki w obronie, by siec wroga w miejsca, które utrudniłyby mu dalszą walkę - ramiona, nogi, biodra.
Kobieta była cierpliwa. Zamierzała pokonać wroga, ale nie zabijać. Jeżeli uda się, wybije mu broń z dłoni i przyłoży czubek swojej do jego gardła, nie dając mu wyboru niż skapitulować. Jeżeli zamierzałby uciec, sieknie go w szyję, zabijając. Jeżeli zamiast tego będzie grzeczny, obdarzy go jednym ze swoich najzimniejszym spojrzeń, po których cierpnie skóra. Zapyta: "Czego chcecie?".

Joanna przybrała postawę defensywną. Milcząc, ubabrana we krwi, próbowała odpierać ataki z dwóch stron, próbując wyprowadzić szybkie kontry. Nie chciała bawić się w zbyt długie starcie. Należało jak najszybciej pozbyć się jednego z dwóch przeciwników, dlatego starała się mieć ich dwóch przed sobą, nie pozwalając żadnemu z nich zajść ją od tyłu bądź z boku. Przy takich próbach atakowała kąśliwie.
Febar nie zamierzał próżnować. Ranny w rękę, miał jeszcze drugą sprawną. Sprawdzając, czy nikt nie próbuje przedrzeć się przez blokadę z bocznego wyjścia, w wypadku, gdy uzna, że nic z tej strony nie zagraża, rusza na pomoc Joannie. Omijając ladę od prawej strony, zamierzał zaatakować kiścieniem jednego z wrogów, celując bezpośrednio w głowę.
Jeżeli znajdzie się ktoś jeszcze przy blokadzie, będzie zmuszony ruszyć w drugą stronę, atakując intruza.


Mana: 413/455 pkt.
08.07.2018, 20:17
Przeczytaj Znajdź
Mały domek - Na sprzedaż
#22

STRAŻNIK



orzucenie łuku było zdecydowanie dobrym pomysłem. Miecznik ruszył na Athenais z szaleńczym ataku, zalewając ją gradem ciosów. Nie dawał jej nawet chwili wytchnienia, tnąc, robiąc pchnięcia i podcięcia. Kobieta parowała większość ciosów jednak jeden czy dwa dosięgnęły jej nie czyniąc nic poza płytkimi nacięciami. Bolało, jednak nie na tyle, żeby przerwać jej koncentrację. W pewnym momencie dostrzegła swoisty wzór w ataku. Cięcie z góry, później z boku, drugi bok, dół i znowu góra. Bystre oko kobiety wyłapało lekką szczelinę w obronie przy trzecim ciosie czego nie omieszkała wykorzystać. Chwilę później jej przeciwnik leżał rozbrojony na ziemi z mieczem przy szyi. Wpatrywał się z nienawiścią w Athenais, nic nie robiąc sobie z jej spojrzenia. - Myślisz, że mnie przestraszysz? Jesteś niczym w porównaniu z moim mistrzem, dziewko. Jeszcze tu wrócimy. - powiedział, po czym zrobił coś czego nikt by się nie spodziewał. Zerwał się do góry nic sobie nie robiąc z szabli, która wbiła mu się w szyję. Chwilę drgał w konwulsjach na końcu miecza, wypluwając z siebie krew, po czym zastygł martwy. Nie minęło jednak kilka sekund, a jego ciało zaczęło przybierać coraz bledsze barwy, jakby znikało z tego świata. Po chwili pozostała po nim jedynie plama krwi, zaś sam duch odszedł regenerować się przy swoim Szamanie. Athenais zauważyła, że po ciałach reszty atakujących również nie było śladu.

Żaden z przeciwników nie spodziewał się tak zażartej obrony ze strony pojedynczej kobiety. Ich było dwój, ona jedna i nic nie wskazywało na to, że będzie miała z nimi jakiekolwiek szanse. Nic bardziej mylnego. Joanna doskonale radziła sobie w walce, zupełnie jakby właśnie do tego się urodziła - czy też raczej zmarła. Ugodziła jednego z przeciwników, a chwilę później drugi z nich padł uderzony kiścieniem. Czaszka wręcz eksplodowała pod stalową kulą, zalewając pokój kawałkami ciała i sporą ilością krwi. Widząc to, drugi z napastników stracił na werwie, co pozwoliło Joannie na zadanie ostatecznego ciosu. Potężny zamach wytrącił mu z rąk miecz, a chwilę później broń kobiety przebiła go na wylot, przytwierdzając go do ściany. Nawet nie krzyczał. Patrzył jedynie zdziwiony na kawałek stali wystający z jego brzucha. Chwycił go ostrożnie w ręce, jakby bał się, że może zrobić mu jeszcze większą krzywdę, by po chwili opaść z resztek sił i zemrzeć. Wszystko wskazywało na to, że obrona Migoczącej Damy zakończyła się pełnym sukcesem. Może poza zniszczeniami, które dokonali atakujący i ogólnym chaosem, który zapanował na ulicach przed zakładem.

08.07.2018, 20:37
Przeczytaj Znajdź
Mały domek - Na sprzedaż
#23

- Jednak to były dusze - stwierdziła enigmatycznie Athenais, wracając po swój łuk i rozglądając dookoła. Z szablą z powrotem przytroczoną do pasa, stała przez chwilę nieruchomo, wodząc wzrokiem po twarzach spanikowanych przechodniów, szukając w ich tłumie kogoś, kto mógł od początku spokojnie obserwować ich akcję. Jeżeli znajdzie taką osobę, skieruje się od razu do niej, nie kryjąc po srogim wyrazie twarzy, że ich rozmowa nie zakończy się dobrze.
Jeżeli nikogo takiego nie wypatrzy, skieruje się do bocznego wyjścia, by przyjrzeć się wyłamanym drzwiom, Czy dałoby ewentualnie wstawić je z powrotem bez wzywania fachowca. Stara się je zamknąć od zewnątrz, w czym ewentualnie pomógłby jej Febar, który wpierw przesunąłby z powrotem mebel, stanowiący dotychczasową blokadę, na swoje miejsce.
Potem Athenais wróci do środka zakładu, spodziewając się zaraz interwencji straży miejskiej. Jakoś to wszystko należało wyjaśnić i niestety zniknięcie całej ich trójki nie stanowiło rozwiązania.

Joanna za poleceniem Athlauny, zdematerializowała się, starając przy tym by nikt postronny tego nie zauważył. Użyła do tego wymówki, że sprawdzi dalsze pokoje i gdy minie ścianę dzielącą sklep od korytarza, chowając się za nią - zniknie. Jej zakrwawiona twarz nie ułagodziłaby sytuacji.
Febar pozostał. Mógł wzbudzić zaufanie w historyjce, którą by ewentualnie sprzedał straży miejskiej.

Athlauna puściła w końcu dłoń Egzekutora.
- Czas na nas. Będziemy paradować po ulicach pod ramię. Nie boję się tego szamana i powinien to zobaczyć. Niech zobaczą nas także inni. Obserwują nas, aniele, niech więc nasz widok wryje im się w pamięć - powiedziała ze złośliwością zarysowującą się wokół wygiętych w półuśmiech warg.
Po tym Egzekutor wyjdzie pierwszy z domku, a w ślad za nim Voegembe, którą pochwyci pod ramię i spokojnym, spacerowym krokiem powoli zmierzać do zakładu...

Mana: 384/455 pkt.
09.07.2018, 20:03
Przeczytaj Znajdź
Mały domek - Na sprzedaż
#24

STRAŻNIK



a straż nie trzeba było długo czekać - jak zwykle pojawili się w sporej ilości, docierając na miejsce gdy tylko cała sytuacja już się uspokoiła. Zaczęli odgradzać przechodniów od zakładu, starając się zapanować nad powstałym chaosem. Kilku z nich skierowało się w stronę głównego wejścia do zakładu. W tym samym czasie Athenais zabrała swój łuk i próbowała zreperować wyłamane drzwi - niestety nieskutecznie. Zamek wręcz wyleciał z framugi i nie było możliwości zakluczenia ich. Mogła jedynie je przymknąć, nie dając postronnym zobaczenia co działo się w środku. Gdy tylko się odwróciła ujrzała trzech strażników z wyciągniętymi tarczami i mieczami, biegnącymi w jej kierunku. - Natychmiast rzuć broń i na ziemię! JUŻ! - krzyknęli do niej, otaczając ją półkolem i nie dając miejsca na ruszenie się.
Febar miał problemy z ustawieniem mebla na swoim miejscu - zraniona ręka mocno ograniczała jego możliwości. Z pomocą Athenais ustawił go jednak tam gdzie był. Niestety połamał się, a w miejscu, w którym spadł na ścianę ziała pokaźna dziura. Koszty naprawy nie ominą właścicielki zakładu jeśli postanowi coś z tym zrobić. - Halo! Jest tu ktoś? - dało się słyszeć od wejścia. Część strażników ostrożnie przestępowała z nogi na nogę, nie wiedząc czego mogą się spodziewać. W końcu podłoga wciąż zachlapana była krwią, a kawałki głowy jednego z napastników powoli odpadały ze ściany.
Co się tyczy samej Athlauny... ta ze spokojem i godnością wyszła z opuszczonego domku i powolnym krokiem maszerowała ramię w ramię ze swoim ponurym obrońcą. Ludzie ustępowali jej z drogi, a co niektórzy nawet zdejmowali przed nią kapelusze, witając szanowną obywatelkę uprzejmymi słowami. Nie działo się dookoła niej nic niezwykłego, jednak ciągle miała wrażenie, że coś jest nie tak. Nie była jednak w stanie stwierdzić co takiego nie daje jej spokoju. Po szybkim spojrzeniu na Egzekutora mogła powiedzieć, że on też czuł się nieswojo. Co chwila rozglądał się na boki, szukając ewentualnego zagrożenia. To jednak nie nadchodziło.
Jeszcze nie nadchodziło.

09.07.2018, 20:21
Przeczytaj Znajdź
Mały domek - Na sprzedaż
#25

Athenais spokojnie rzuciła wpierw łuk, a potem szablę. Nie spieszyła się, wykonując tę czynność spokojnie i nie spuszczając wzroku z twarzy otaczających ją strażników. Następnie uniesie puste dłonie przed siebie w geście kapitulacji.
Przywołana dusza dostojnej łuczniczki ani myślała klękać przed strażnikami. Jej ostry zapach perfum mógł dotrzeć do ich nozdrzy.
- Trzeba było przyjść wcześniej zanim chciano zrabować zakład mojej przyjaciółki - powiedziała jedynie, krzywiąc usta w zawziętym grymasie.

Febar osunął się na ziemię, opierając plecy o ladę i z przybraną pozycją ciężko ranionego bohatera, obserwował główne wejście. Kiścień miał niedbale rzucony obok. Na pytanie postanowił odpowiedzieć, wysilając się na grę aktorską, niemalże wychrypiawszy:
- Tutaj. Pomocy. Zranili mnie.
Złapał się za brzuch zdrową ręką i tak zakaszlał, jakby zaraz miał pluć krwią.
- Pomóżcie...

Na okazywane gesty szacunku Athlauna uśmiechała się, jakby to ona była aniołem, a nie jej milczący towarzysz. Zawsze skinęła głową, obdarzając spojrzeniem daną osobę. W pewnym momencie zerknęła na Egzekutora, jednak dane jej było tylko dostrzec pod hełmem złociste włosy i silny zarys szczęki.
Następnie dyskretnie złapała za pasek swojej torby, odchylając go na tyle, by zaraz zerknąć w swój niewielki dekolt, szukając pomiędzy piersiami fioletowej poświaty z amuletu wilka. Do tej pory pasek skutecznie odznaczał się w miejscu, gdzie trzymała na szyi eteryczną błyskotkę. Athlauna musiała wiedzieć, czy coś jej zagraża.
Właściwie to potrzebowała potwierdzenia, bo czuła, tak samo jak Egzekutor, że coś jest nie w porządku. Próbowała wypatrzyć niebezpieczeństwo, polegając na swojej spostrzegawczości, jednak obawiała się, że może zbyt późno dostrzec wroga.
- Bądź gotowy - powiedziała mu mentalnie, przekazując mu niechcący swą niepewność, której na jej surowym, acz pięknym licu, nikt by nie dostrzegł.
Egzekutor był przygotowany zasłonić swą panią w każdej chwili.
- Severus, jak sytuacja? - Zwróci się w międzyczasie, dalej przemierzając uliczki w stronę zakładu. - Cały czas milczysz. Nikt nie pojawił się po nas?

Mana: 382/455 pkt.
09.07.2018, 22:48
Przeczytaj Znajdź
Mały domek - Na sprzedaż
#26

STRAŻNIK



trażnicy nie wyglądali na przekonanych słowami Athenais. Dalej mierzyli w nią końcówkami mieczy, a jeden z nich zaczął ostrożnie do niej podchodzić. - Wytłumaczysz to na posterunku. Nie mamy powodów wierzyć w jakiekolwiek twoje słowo. - powiedział, zatrzymując się metr przed nią. - Będziesz grzeczna i pójdziesz na spokojnie czy mamy to załatwić w inny sposób? - zapytał, poprawiając uchwyt miecza. W tym momencie przed tłum wybiegł jakiś młody chłopak. Miał około piętnaście - szesnaście lat. - To ona! Ona obroniła Migoczącą Damę! Sam widziałem jak powaliła chyba sześciu przeciwników! - krzyknął podekscytowany ale szybko został zgarnięty przez resztę strażników. Mężczyzna, który wcześniej zwracał się do Athenais spojrzał na nią z większym szacunkiem, po czym schował miecz do pochwy. - Cóż, widać najnowsze zeznania potwierdzają twoją teorię, chociaż wątpię, żeby było ich aż sześciu. No i nigdzie nie widać ciał, więc wątpię, żebyś ich faktycznie powaliła... - powiedział, po czym nakazał swoim towarzyszom opuścić broń. - Co to był za atak i kim tak właściwie jesteś? Nie kojarzę Cię, a dosyć często patroluję te okolice.

Pomoc nadeszła nadspodziewanie szybko. Trójka strażników podeszła do Febara nawet nie pytając kim jest i co tu robi. Jeden niósł torbę, z której wyciągnął kilka bandaży i prowizorycznie opatrzył mu rękę. Reszta pomogła mu się podnieść i razem wynieśli go z zakładu. - Nie martw się, powinieneś przeżyć. - powiedział ten, który go opatrywał. Jak tylko opuścili budynek do środka weszło sześciu innych strażników i zaczęli przeszukiwać budynek w poszukiwaniu kogokolwiek lub czegokolwiek co mogłoby zagrozić bezpieczeństwu mieszkańców.

W tym czasie Athlauna spojrzała na swój amulet, który rozjaśniał jej piersi delikatną poświatą. Coś czaiło się w okolicy jednak kobieta nie była w stanie powiedzieć co to było. Znikąd nie nadchodziły ataki. Wszędzie tylko uśmiechnięte twarze i uprzejme powitania. Masa ludzi dookoła niej darzyła ją należytym szacunkiem i żadna twarz nie wskazywała na bycie wrogiem. Severus również nie miał niczego do zaraportowania - budynek stał pusty od kiedy go opuściła i nic nie wskazywało, żeby miało się to zmienić.

09.07.2018, 23:51
Przeczytaj Znajdź
Mały domek - Na sprzedaż
#27

Athlauna podjęła decyzję. Przekazała ją swym duchom. Rozkaz był prosty: napuszczenie straży miejskiej na szamana. Szerzenie dezinformacji poprzez wypaczenie zdarzeń tak, by wdowa Voegembe uchodziła równocześnie za ofiarę i szczęściarę, że nie dopadł jej szaleniec.

Dostojna wojowniczka opuściła ręce.
- Moje imię to Athenais i jestem przyjaciółką właścicielki tego zakładu. Przybyłam z Valen - odpowiedziała gładko mijając się z prawdą. - Przeciwników było więcej. Rozpłynęli się w powietrzu jak... duchy.
Zmarszczyła brwi, jakby sama tak wykształcona osobistość nie wierzyła w to, co mówi. Po chwili podjęła inny wątek.
- Obawiam się o moją przyjaciółkę. Wywabiono ją z domu. Poszła z moim towarzyszem, jednak czuję, że na tym ataku nie skończyło się. Czy możecie wysłać ludzi na ich poszukiwanie? Wiecie jak wygląda właścicielka Migoczącej Damy?

Febar nie robił ani nie mówił więcej niż zwykłe "dziękuję" za prowizoryczne opatrzenie ran. Miał być ofiarą, to nią jest. Jak będzie miał okazję, to będzie opowiadać na lewo i prawo własną wersję zdarzeń, która będzie najbardziej odpowiadała jego pani.

Athlauna przycisnęła się bardziej do Egzekutora, czując, jak mimo wszystko serce wali jej w piersiach, podchodząc aż do gardła. Miała ochotę przyspieszyć, biegnąc do zakładu, jednak doskonale zdawała sobie sprawę, że nie powinna wypaść z roli. Dlatego robiła to samo, co wcześniej, z tym wyjątkiem, że zaczęli wchodzić w coraz bardziej zaludnione ulice, starając się jak najbardziej wmieszać pomiędzy obywatelami w myśl zasady, że nikt nie zaatakuje tak otwarcie, gdy tuż obok będą niewinni ludzie. A oni przecież mogli jej służyć za chwilową ochronę...

Mana: 380/455 pkt.
11.07.2018, 00:09
Przeczytaj Znajdź
Mały domek - Na sprzedaż
#28

STRAŻNIK



trażnicy spojrzeli po sobie zdziwieni, po czym wzruszyli ramionami. - Parę razy słyszałem o czymś takim ale nigdy się nie spotkałem. Podobno duchy nawiedzają tylko takie chore rejony jak Revia... do czego to doszło, że ci cholerni zaklinacze pojawili się w stolicy... - mruknął bardziej do siebie niż do Athenais, sam nie do końca wierząc w to co mówiła. Albo nie chcą wierzyć. W końcu co to za przeciwnik, którego nie da się trwale zabić? - Tyvus, Preston, zbierzcie jeszcze kilku chłopaków i idźcie poszukać szanownej Panny Voegembe. Skoro ktoś zaatakował jej zakład musimy przyjąć, że jej życiu zagraża niebezpieczeństwo. Jak tylko ją znajdziecie przyprowadźcie ją tutaj. - rozkazał "dowódca", po czym odwrócił się w stronę Athenais. Przypatrzył się jej dokładniej, po czym zaczął mówić - Nie wyglądasz na kogoś kto byłby w stanie pokonać samemu taką grupę. Ktoś jeszcze z Tobą był? Ktoś został ranny?

Febar miał się całkiem dobrze pod opieką strażników. Dali mu coś do wypicia, odprowadzili na bok, gdzie zajęli się dokładniejszym opatrywaniem jego ramienia - wymienili mu bandaż na świeży, tym razem bardziej przykładając się do jego założenia. Dopiero po tym wszystkim zaczęli zadawać pytania - kim jest, co tu robi, czy widział napastników. Wygląda na to, że pomimo jego słabszego stanu nie zamierzają mu odpuścić przesłuchania.

Amulet świecił coraz bardziej, wraz z zagłębianiem się Athlauny w tłum. Wydawać by się mogło, że gdziekolwiek nie pójdzie, w którąkolwiek stronę się nie uda zewsząd otacza ją niebezpieczeństwo. Wciąż widziała dookoła uśmiechnięte twarze mieszkańców, życzące jej dobrego zdrowia, jednak gdzieś wśród nich czaiło się zło, czyhające na jakiekolwiek potknięcie kobiety. W końcu dotarła do jednej z najbardziej ruchliwych ulic miasta, na której ruch nie ustawał nawet w czasie późnych godzin nocnych. Ścisk był nieziemski. Ludzie szli w korowodzie, właściwie przytulając się do siebie. Egzekutor swoją aparycją pozwalał na uzyskanie nieco większej przestrzeni jednak Athlauna co chwila czuła jak ktoś na nią wpada, popycha ją, bądź trąca ramieniem. W pewnym momencie jakiś młody, biednie ubrany chłopak po prostu wpadł na nią, zapatrując się na coś innego, prawie nie zwalając ją z nóg. Szybko złapał równowagę i z przerażeniem spojrzał na kobietę - Ogromnie przepraszam, nie chciałem! Proszę mi wybaczyć. - zaczął mówić, wycofując się powoli do tyłu.

12.07.2018, 21:46
Przeczytaj Znajdź
Mały domek - Na sprzedaż
#29

Athenais z łatwością wytrzymała spojrzenie strażnika, dalej spokojnie stojąc.
- W środku pozostał mój towarzysz. Nie wiem, w jakim jest stanie. Chronił zakład od środka. Gdy najpierw zaatakowali z bocznego wejścia, zastawił się szafą i nie pozwolił im na wtargnięcie. Był sam przez jakiś czas. Potem zdążyłam wrócić. Jak tylko zobaczyłam, co się dzieje, natychmiast przyłączyłam się do Febara - odpowiedziała, czekając na dalsze pytania. Wzrokiem szukała za plecami strażnika szamankę bądź towarzyszącego jej Egzekutora.

Febar nie silił się na fantazyjne kłamstwo; w paru słowach powiedział, jak ma na imię, że właścicielka zakładu poprosiła go o radę i w jej następstwie pozostał w mieszkaniu, obiecując, że przypilnuje je. Zeznał, że widział najpierw pięciu ludzi, którzy zaatakowali przy bocznym wejściu, a potem następna dwójka pojawiła się w głównym wejściu. Przed tymi pierwszymi zdołał się ochronić, zagradzając im przejście szafą z korytarza.

Przepychając się przez tłum szamanka w pewnym momencie, przycisnęła się mocniej do anioła, łapiąc drugą dłonią za jego ramię, na którym wspierała się.
Gdy omal jakiś chłopiec nie zwalił jej z nóg, musiała zebrać w sobie pozostałe pokłady życzliwości, które w tym dniu bardzo szybko wyczerpywały się. Z delikatnym, dobrym uśmiechem, odpowiedziała, mając nadzieję, że wysłucha ją zanim ucieknie w przerażeniu:
- Ależ nic się nie stało. Ja i mój towarzysz nie jesteśmy aż tak straszni, by przed nami uciekać.
W zależności od reakcji chłopca: jeżeli wejdzie z Athlauną w interakcję, ta podejmie się tego dialogu; jeżeli natomiast pójdzie dalej, ona zrobi to samo, idąc dalej do zakładu.
Egzekutor cały czas zachowuje czujność, nie ufając nawet chłopcu i szukając kierunku, skąd miałoby nadejść niebezpieczeństwo.

Mana: 378/455 pkt.
17.07.2018, 23:10
Przeczytaj Znajdź
Mały domek - Na sprzedaż
#30

STRAŻNIK



ozmawiający z Athenais mężczyzna tylko pokiwał głową, dając do zrozumienia fakt, że przyjął do wiadomości to co mówiła. - Dziwne, że dwójka uzbrojonych osób nagle pojawiła się żeby bronić zakładu jubilerskiego i to akurat w momencie kiedy został zaatakowany. Zwłaszcza jeśli został zaatakowany przez duchy jak twierdzisz. Czy Pani Voegembe ma jakichś wrogów, że potrzebuje aż tak dużej ochrony dla swojego przybytku? - zapytał strażnik dokładnie przyglądając się kobiecie. Widać było, że jej nie ufa, a ręce trzyma bardzo blisko broni.

Na opowieść Febara strażnicy spojrzeli na niego jak na wariata. - Chcesz mi powiedzieć, że pokonałeś siedmiu przeciwników? Siedmiu? - zapytał jeden ze strażników chyba uważając, że jeden z ciosów za mocno uderzył w głowę mężczyzny. Historia była na tyle nieprawdopodobna, że żaden z otaczających go strażników mu nie uwierzył. - Chyba będziemy musieli Cię zabrać na dodatkowe przesłuchanie. - powiedział ten sam co wcześniej, dając znać pozostałym strażnikom, żeby odprowadzili Febara w stronę posterunku.

Biedaczek nie mówił wiele więcej do kobiety. Ciągle mamrotał pod nosem przeprosiny, wycofując się w tłum. W końcu zniknął w nim, zaś kobieta została "sam na sam" ze swoim obrońcom. Coś jednak nie dawało jej spokoju. Jakaś dziwna lekkość, której doświadczyła pierwszy raz od dawna. Spojrzenie na amulet pokazało, że niebezpieczeństwo zniknęło. Niestety, wraz z nim przepadła też sakiewka z pieniędzmi, które miała przy sobie kobieta.

17.07.2018, 23:29
Przeczytaj Znajdź





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki