Atarashii




Mały domek - Na sprzedaż
#31

- Nie musisz tak kurczowo trzymać się broni, nie zamierzam stawiać oporu - oświadczyła Athenais z charakterystyczną dla niej godnością. Wyprostowana i dumna, z kasztanowymi włosami związanymi w węzeł, w bordowej sukni, na której nosiła skórzany pancerz, musiała wzbudzać respekt. - Nie mówiłam tego tylko po to, abyś nabrał podejrzeń. Chciałabym porozmawiać z osobą, która tutaj decyduje. Martwię się o moją przyjaciółkę. Nie ma jej już zbyt długo. Czy mogę liczyć z waszej strony na pomoc?
Czekając na odpowiedź, Athenais jest gotowa ruszyć razem ze strażą.

Febar westchnął, dodatkowo stękając z bólu.
- Była tu jeszcze moja towarzyszka. Dobiegła do zakładu w trakcie, zostając na zewnątrz. Pewnie reszta waszych ludzi właśnie ją przesłuchuje - odparł, nie zamierzając stawiać oporu. Jeżeli będą chcieli go zabrać, to pójdzie z nimi. - Sam zdołałem jedynie zabarykadować się i grać na czas.

Gdy w końcu zorientowała się w czym tkwił problem, wściekła się. Siarczyste przekleństwo przeszło przez głowy przywołanych duchów. Wdowa Voegembe skrzywiła wargi w grymasie rozdrażnienia, brwi zmarszczyły się, wzrok zamglił z wściekłości. Dłonie zacisnęły wokół przedramienia anioła.
Athlauna dała się przerobić jak dziecko w momencie, gdy cała jej uwaga skupiła się na innej kwestii.
- I jak ty mnie pilnowałeś?! - fuknęła telepatycznie w stronę Egzekutora.
Dyskretnie sięgnęła po amulet z Bayardem, przywołując go dalej, w stronę, gdzie jak wcześniej widziała, zmierzał chłopak i gdzie jak sądziła, miał szansę go wypatrzyć w tłumie.
- Złap go. Zabierz mu moją sakiewkę, a jak znajdziesz u niego więcej pieniędzy, też je zabierz - rozkazała, siłą woli powstrzymując się, by samej nie popędzić za złodziejaszkiem. Musiała jednak pamiętać o istotniejszej sprawie - jej zakład. Być może ta kradzież nie była przypadkowa i chciano wywabić ją z tłumu, a potem dopaść. Nie mogła tak ryzykować. Athlauna uważała, że do złapania gówniarza wystarczy jej zmarły mąż. W końcu był niegdyś wspaniałym myśliwym. Niech teraz popisze się swoimi zdolnościami!
Przez chwilę będzie szukała wzrokiem chłopaka, nieco ciągnąć Egzekutora za sobą. Nie zboczy jednak z drogi, uważając za priorytet odegranie przedstawienia przed swym zakładem.

Przywołany Bayard przystąpi do działania, szukając złodziejaszka, którego opisała mu była żona.

Mana: 368/455 pkt.
18.07.2018, 21:19
Przeczytaj Znajdź
Mały domek - Na sprzedaż
#32

STRAŻNIK



trażnik przesłuchujący Athenais widocznie się speszył po jej słowach. - Wybacz, Pani, nie chciałem Cię urazić. Proszę, tędy, zaprowadzę cię do dowódcy. - powiedział, spuszczając z tonu. Zaczął iść przed siebie, spoglądając czy kobieta za nim podąża. Przeszli razem na przód zakładu, gdzie Febar otoczony był kilkoma strażnikami, którzy go przepytywali. - To twój towarzysz? - zapytał jej wcześniejszy rozmówca, przyglądając się rannemu mężczyźnie. - Teraz zaczyna to mieć sens, on faktycznie wygląda jakby przeżył sporą walkę. - powiedział z uznaniem, podchodząc bliżej. Skierował swe kroki w stronę strażnika, który wcześniej opatrywał rękę Febara. - Breil, ta Pani chce z tobą rozmawiać. Mówi, że znajomi się z Panią Voegembe.
Dowódca, gdyż zapewne nim był człowiek, do którego mówił strażnik, nie wyglądał imponująco. Ot, zwykły ubrany w zbroję mężczyzna. Żadnych blizn, żadnych specjalnych cech. Wyglądał jak każdy człowiek na świecie. - Nagle wszyscy ją znają? Niech będzie... - mruknął do strażnika, po czym odwrócił się do Athenais. - Z tego co powiedział mi twój kolega mieliście tu regularną bitwę. Wiesz coś o tym kto jest napastnikiem? Zapewne nie. Cholera, jak zawsze za mało informacji... - ponownie mruknął, ignorując doszczętnie kobietę. Odwrócił się w stronę reszty swojego oddziału. - Zabezpieczyć teren, nikt nie może wejść do zakładu dopóki go dobrze nie sprawdzimy. Tres, weź pięciu ludzi i poszukajcie właścicielki, macie mi bez niej nie wracać! - powiedział tonem nie znającym sprzeciwu po czym przyglądał się jak jego ludzie rozbiegają się na różne strony jak poparzeni. Trzeba mu było przyznać - miał posłuch wśród swoich ludzi.

W tym samym czasie Athlauna powoli zaczęła zbliżać się do swojego zakładu. Okrzyczany Egzekutor szedł obok niej jakby bardziej skruszony jednak wciąż odstraszał każdego napotkanego swoją aparycją. No, prawie każdego, gdyż kieszonkowcy jak widać nie bali się nikogo. Przywołany Bayard nie miał łatwego zadania. W takim tłumie ciężko było wypatrzeć pojedynczą osobę, zwłaszcza gdy widziało się ją tak krótko. Jedyne co mu pomagało to ubranie kieszonkowca, które zapadało w pamięć - w Lothil mało kto nosi takie łachy, zwłaszcza w tej dzielnicy. Duch wypatrzył dwie osoby o takim ubiorze - jakąś dziewczynę siedzącą pod jednym z domów oraz krótko ściętą osobę, która przepychała się przez tłum. Wyglądała podobnie do złodzieja ale czy to był na pewno on - nie wiadomo.
Rozmyślania na temat pościgu przerwał nagły ruch gdzieś z przodu tłumu. Kilku strażników weszło wśród ludzi widocznie czegoś szukając. Czegoś albo kogoś. Na ten widok biednie ubrana persona zrobiła w tył zwrot i zaczęła iść w zupełnie odwrotnym kierunku.

18.07.2018, 22:37
Przeczytaj Znajdź
Mały domek - Na sprzedaż
#33

Athenais potwierdziła, przytakując. Nie odezwała się ani słowem, gdy podeszli do dowódcy strażników. Doświadczenie podpowiadało, że nie powinna władczo wtrącać się w działania tego człowieka. Zbyt ją zlekceważył ze względu na płeć. Duch wojowniczki skrzyżował ręce, przyjmując postawę zamkniętą. Obserwowała mężczyznę chłodnym wzrokiem. Kątem oka obserwowała innych, w tym otaczających ich ludzi, którzy mogli przysłuchiwać się, aby zaraz rozsiać przeróżne plotki. Athenais musiała wykorzystać tę sytuację, czyniąc ze swej pani (właściwie zgodnie z prawdą) ofiarę jakiejś intrygi.
Spokojnie czekała, aż uwaga rzekomego dowódcy zostanie skierowana na nią. Pozwoli mu pierwszemu mówić. Ten śmiertelnik puści mimo uszu jej wcześniejsze słowa, gdyby zdecydowała się rozpocząć rozmowę.

Bayard przekazał informację Athlaunie. Ta nakazała mu iść za krótko ściętą osobą, podczas gdy ta pociągnęła Egzekutora za ramię, by przyjrzeć się siedzącej dziewczynce, która równie dobrze mogła udawać tego chłopca, a teraz udawała, że kradzież jej nie dotyczyła.
- Zrób to tak, aby straż was nie złapała - przekazała zmarłemu mężowi, który nie spuszczając oczu z wycofującej się osóbki, zamierzał zbliżyć się jak najszybciej do prawdopodobnego złodzieja, aby zaraz, gdy minie straż, złapać gówniarza za górę ubrania i pociągnąć w bok, do pierwszej, lepszej uliczki, by zaraz przyjrzeć się tej osobie, oczywiście nie puszczając i nie dając szansy na ucieczkę. Gdyby tak się zdarzyło jednak, rzuca się za nim w pościg.
Athlauna zamierzała przydybać dziewczynkę. Przyjrzy się jej dokładnie, a jeżeli rozpozna w niej złodzieja, wystawi dłoń i powie: "Proszę, żebyś mi oddała sakiewkę". Egzekutor, który stanie przed nimi, osłaniając swym wielkim ciałem od innych ludzi, nie pozostawi wątpliwości, że powtórzona prośba może się źle zakończyć. Równocześnie obserwuje strażników, których już było widać przepychających się przez tłum. Nie zamierzał dodatkowo wkopywać swej pani, grożąc małej dziewczynce. Jego aparycja musiała wystarczyć.

Mana: 364/455 pkt.
23.07.2018, 22:23
Przeczytaj Znajdź
Mały domek - Na sprzedaż
#34

STRAŻNIK



owódca straży nie spieszył się do okazywania jakiegokolwiek zainteresowania duchom. Wydawał swoim ludziom krótkie rozkazy, które natychmiast były wykonywane. Dwójka strażników wróciła na posterunek zdać raport do kogoś wyżej, część wciąż oddzielała gapiów od miejsca niedawnej walki, a część właśnie wracała w przeszukania zakładu, oznajmiając, że nie znaleźli niczego podejrzanego. - Jeśli cokolwiek ukradliście to zawiśniecie. Jedna skarga od Pani Voegembe wystarczy. - powiedział ostro mężczyzna, a jego ludzie spojrzeli się po sobie jakby zastanawiali się czy ktokolwiek był na tyle głupi żeby faktycznie okraść wpływową obywatelkę. Nikt jednak się nie przyznał, więc dowódca w końcu zwrócił się do Athenais i wykończonego Febara. - Moi ludzie szukają waszej przyjaciółki, jak tylko ją znajdą damy wam znać. Dasz sobie radę? - zapytał Febara, chociaż na jego twarzy nie było ani grama współczucia czy zainteresowania. - Zostawię tu kilku ludzi żeby jeszcze przypilnowali zakładu. Zostaną do wieczora. Radzę uważać, takie ataki mogą się powtórzyć. Jeśli cokolwiek by się stało od razu zawiadomcie straż. Dorwiemy tych skurwysynów. - rzekł twardo i po raz pierwszy na jego twarzy pojawiły się jakiekolwiek emocje - determinacja. Widać było, że poważnie traktuje swoją pracę i bezpieczeństwo ludzi w mieście.

Bayard szybko złapał chłopaka, który uciekając przed strażą nie zauważył idącego w jego stronę ducha. Po szybkim rzucie okiem okazało się, że był to ten sam złodziejaszek, który śmiał okraść kobietę. Stanął jak wryty przed Bayardem prawie na niego nie wpadając. - Pan wybaczy, zagapiłem się... przepraszam, muszę iść... - powiedział pospiesznie, po czym próbował wyminąć stojącego przed nim mężczyznę. Na jego nieszczęście duch był na to przygotowany. Mocnym chwytem złapał gówniarza za fraki i pociągnął w stronę pobliskich budynków. Zszokowany małolat nie do końca wiedząc co się dzieje próbował się wyrwać, jednak bezskutecznie. Kiedy w końcu udało im się przebić przez tłum i znaleźć się sam na sam w wąskim przejściu między budynkami w końcu wydobył z siebie kilka słów. - Puszczaj mnie! Człowieku, daj spokój, nie mam pieniędzy. Straż! STRAŻ! - zaczął się w końcu drzeć, a kilku z idących tłumem strażników go usłyszało. Szybko zaczęli przepychać się przez tłum, a jedne z nich zaczął krzyczeć - Ty, tam! Puszczaj dzieciaka i się nie ruszaj!

Dziewczyna nie miała więcej niż piętnaście lat. Spojrzała z dołu na Athlaunę i stojącą obok niej Egzekutora, po czym szybko się podniosła. - Pani... jeśli chce Pani żebym... żebym obsłużyła Pani towarzysza będzie to kosztować... - powiedziała piskliwym głosem jąkając się lekko, po czym odwróciła wzrok i się zarumieniła. Jednocześnie próbowała przybrać ponętną postawę jednak niezbyt jej to wyszło. Wyglądała w tym momencie wyjątkowo żałośnie. Bieda zmusza ludzi do wielu podłych rzeczy, a sprzedawanie się na ulicach była jedną z bardziej dochodowych dla ludzi bez moralności i środków do życia.

26.07.2018, 20:01
Przeczytaj Znajdź
Mały domek - Na sprzedaż
#35

Febar ograniczył się do przytaknięcia głową na zadane pytanie od dowódcy strażników.
Athenais pomimo chłodnej postawy w stosunku do tego człowieka, podziękowała za pomoc, krótko zapewniając, że jeżeli coś się wydarzy, zawiadomią ich. Gdy już pójdzie wraz z resztą gwardzistów, zostawiając kilku na czatach, anielica wyśle Febara do środka, by "odpoczął". Sama zamierzała stać przed zakładem dopóki Athlauna nie wróci.
Febar zdecyduje jeszcze zostać w rzeczywistości śmiertelników, gdyby któryś ze strażników zdecydował wejść do środka i z nim porozmawiać. Nie chciał wzbudzać podejrzeń, gdy łwaśnie wyciszyli sytuację.

Bayard zawiadomił Athlaunę o sytuacji. Ta bez wahania wydała polecenie:
- Uderz go w twarz. Niech gówniarz nie drze tak tej japy.
A gdy wyczuje, że zmarły mąż nie jest tak skory do uderzenia dziecka, doda słodkim, zwodniczo spokojnym tonem głosu:
- To polecenie. To złodziej, nad którym nie można się litować.
Wobec tak postawionej sprawy Bayard szarpnie mocniej dzieciakiem, uderzając wierzchem dłoni w policzek. Równocześnie uważa, by ten nie wywinął jakiegoś numeru, próbując nadepnąć na stopę czy nawet atakując jakąś bronią. Gotowy jest jeszcze raz uderzyć, wręcz otumanić go bądź po prostu wykręcić mu dłoń. Zaraz potem nie traci czasu i ciągnie go za sobą, mówiąc:
- Zamknij się, złodziejaszku, albo to skończy się na czymś więcej niż siniak na twarzy.
Bayard zamierza zabrać chłopaka z dala od strażników, by znaleźć dogodne miejsce, by mógł odebrać, co należy do jego pani i dać także nauczkę. Gdyby gwardziści zaczęli go gonić, podejmuje ucieczkę, ciągnąć przy okazji złodzieja, którego w razie czego zdzieli otwartą dłonią w tył głowy, gdyby przyszedł mu pomysł wołania o pomoc.

Athlauna przyglądała się chwilę dziewczynie. Mogła ją wykorzystać. Nawet potrzebni byliby jej ludzie, jeżeli miała bawić się w gierki z organizacją i szamanem, który chciał ją zabić.
- Dziecko, mam dla ciebie coś lepszego niż to, co teraz próbujesz. Chodź ze mną - zakomunikowała, ruszając dalej i wskazując gestem, by dziewczynka poszła za nią.

Mana: 364/460 pkt. (bez zmian)
29.07.2018, 20:39
Przeczytaj Znajdź
Mały domek - Na sprzedaż
#36

STRAŻNIK



ayard pomimo początkowych oporów uderzył chłopaka, który spojrzał na niego przerażony nie do końca wiedząc co się dzieje. Był na tyle zszokowany, że nie próbował nawet się wyrwać, co dopiero mówić o jakiejkolwiek próbie zranienia ducha. Zdrowy rozsądek odzyskał dopiero kiedy były mąż Athlauny zaczął odciągać go od strażników. Zaparł się mocno nogami, próbując odepchnąć się jednocześnie rękoma od ducha - niestety, nieskutecznie. Już miał zacząć ponownie wołać o pomoc kiedy kolejny cios wybił mu to z głowy. Zmarnowany ruszył za mężczyzną, chociaż co jakiś czas musiał być pociągnięty, żeby nie stracić tempa. Na nieszczęście ducha cała ta szarpanina kosztowała ich kilku cennych sekund, w czasie których strażnicy mocno się zbliżyli. Jeszcze chwila i wyjdą z tłumu, a wtedy nie będzie większych problemów z dogonieniem Bayarda.

Dziewczyna była widocznie zmieszana. Po pierwsze - jakiś klient jej odmówił, więc nie była tak dobra w tym co próbowała robić jak początkowo myślała. Po drugie - tajemniczość Athlauny wcale nie pomogła w przekonaniu jej, że "coś lepszego" na pewno będzie tak dobre jak mówiła o tym kobieta. Koniec końców dziewczyna przytaknęła jednak głową. Bieda i ciągłe wykorzystywanie jej widocznie sprawiły, że podejmie się każdego zadania, byleby móc włożyć cokolwiek do garnka. Podążyła za Athlauną, rozglądając się na boki, nie do końca pewna czy cieszy się z wątpliwej możliwości zarobku.

29.07.2018, 20:50
Przeczytaj Znajdź
Mały domek - Na sprzedaż
#37

Bayard przekazał telepatycznie, że zaraz dopadnie go straż. Athlauna kazała mu dalej ciągnąć chłopaka, bo jeżeli teraz zatrzyma się, chcąc odzyskać sakiewkę, to nie dostanie ani tego, ani chłopaka, który wykorzysta sytuację.
Wobec tego Bayard szuka wzrokiem pierwszej lepszej uliczki albo chociażby wąskiego przejścia między budynkami, aby zniknąć z oczu strażnikom i zacząć kluczyć, ciągnąc chłopaka. Cały czas uważa, by nie krzyczał, prewencyjnie robiąc to samo, co wcześniej - uderzając w tył głowy.
Jeżeli uda się wejść w uliczkę, gdzie nikogo nie będzie, chwyci gówniarza jeszcze mocniej za kark i wystawi wolną dłoń ze słowami:
- Wszystko, co posiadasz. Ale już! - warknie, zniżając głos i wpatrując w młodzika.
Jeżeli będzie próbował mówić, spoliczkuje go. Jeżeli krzyczeć lub wyrwać, mocniej zaciśnie dłoń, aż poczuje bolesny ucisk. Jeżeli nie będzie chciał oddać, wolną ręką go przeszuka i zabierze wszystko, co znajdzie. Potem go zostawi, podejmując już samemu ucieczkę.
W wypadku gdy nie będzie mógł pozbyć się strażników z widoku, uderza mocniej chłopaka, by ten stracił przytomność i zarzucając go sobie na plecy, podejmuje ucieczkę, biegnąc. Potem, gdy wyczuje zwiększony dystans pomiędzy nim a gwardią, postawi chłopaka na ziemi i bezceremonialnie go przeszuka, zabierając wszystko, co posiadała, po czym ucieknie już sam.

Athlauna zerknie kątem oka na dziewczynkę.
- Jak się nazywasz, dziecko? - zapyta, idąc pod ramię z Egzekutorem. - Jadłaś coś?

Mana: bez zmian
29.07.2018, 21:14
Przeczytaj Znajdź
Mały domek - Na sprzedaż
#38

STRAŻNIK



róby ciągnięca za sobą chłopaka nie szły zbyt dobrze. Co chwilę przystawał żeby sprawdzić czy uda mu się wyrwać z uścisku, co tylko spowalniało Bayarda i pozwalało strażnikom nadrobić odległość. Cały czas słyszał ich krzyki, kiedy nawoływali go do postoju - jakby ktokolwiek kto kiedykolwiek uciekał przed strażą ot tak po prostu nagle się zatrzymał. Całe szczęście znajomość miasta działała na korzyść ducha - znał te uliczki jak mało kto i wiedział gdzie i kiedy skręcić aby wydłużyć dzielący ich dystans. To było jednak zbyt mało. Z kulą u nogi w postaci chłopaka nawet gdyby bardzo się starał nie byłby w stanie uciec. Zrobił więc jedyną rzecz, którą mógł - zdzielił go tak mocno, że ten zatoczył się i zapewne by upadł, gdyby nie wspierająca go ręka ducha, który po chwili zarzucił go sobie na plecy. Ucieczka zaraz nabrała tempa i po kilku minutach kluczenia strażnicy byli już tylko wspomnieniem. Przy samym chłopaku Bayard znalazł "zagubioną" sakiewkę Athlauny jak i dwie kolejne, widocznie zabrane innym nieświadomym osobom. Poza ukradzionymi skarbami złodziej nie miał przy sobie absolutnie nic.

- Mam na imię Mayew... - mruknęła na tyle cicho, że jej głos zniknął w tłumie i musiała powtórzyć to jeszcze raz, tym razem głośniej. Na wspomnienie o jedzeniu spojrzała z nadzieją na prowadzącą ją kobietę, zapominając nawet o ponurym Egzekutorze, który szedł zaraz obok. - Nie, Pani, od rana nic nie jadłam. Co to za zajęcie, które mi Pani chce dać? Dużo zarobię? - zapytała widocznie pobudzona. Nawet przyspieszyła nieco kroku żeby zrównać się z Athlauną jednak wszechobecny tłum niezbyt jej na to pozwalał.

29.07.2018, 21:25
Przeczytaj Znajdź
Mały domek - Na sprzedaż
#39

Bayard schował sakiewki, zabezpieczając osobno własność jego pani, wkładając do dużej kieszeni kurty myśliwskiej od wewnątrz. Resztę wrzucił do zwykłych kieszeni, by nikt nie zorientował się, że coś jeszcze chowa.
Następnie zostawia chłopaka, wybierając trasę, podczas której nie natrafi na wcześniejszych strażników, idąc w przeciwną stronę i klucząc po uliczkach.
- Gdzie mam iść? - zapyta swą panią.
Athlauna po chwili zastanowienia odpowie:
- Spotkasz się z Athenais. Odbierze od ciebie sakiewki. Jej nie będą już pytać.

- Słyszałaś? - doda w stronę Athenais. - Pójdziesz w stronę Bayarda. Upewnij się, że nikt za tobą nie pójdzie. Bayard odda ci moje rzeczy. Najlepiej byście nie stanęli w jednym miejscu. Zróbcie to nawet na siebie nie patrząc, przechodząc obok siebie. Bayard, wciśniesz rzeczy Athenais do rąk. Zrozumieliście?
Duchy potwierdzą.
Athenais ruszy w stronę, gdzie wskaże jej Athlauna, wspierając się na wiedzy Bayarda. Wojowniczka podejdzie do pierwszego lepszego strażnika, oznajmiając mu, że idzie sama poszukać właścicielki zakładu, bo to już za długo trwa. Nie pozwoli się zatrzymać, dla potrzeby wykorzystując jedno ze swoich władczych, lodowatych spojrzeń.

Athlauna krocząc przed dziewczynką, zachowywała pozory swej wspaniałomyślności.
- Dzisiaj, Mayew, z pewnością najesz się. Jeżeli dobrze się spiszesz, będziesz miała na tyle, by nie stać tak na ulicy. Idziemy do mojego zakładu. Jestem jubilerką i z pewnością przyda mi się pomoc.
Uśmiechnęła się wręcz anielsko, zerkając na biedaczkę i przy okazji oceniając, czy to chociaż ładna osóbka.
- To chyba nie brzmi tak źle, prawda?

Mana: bez zmian
29.07.2018, 21:47
Przeczytaj Znajdź
Mały domek - Na sprzedaż
#40

STRAŻNIK



ikt nawet nie śmiał zatrzymywać Athenais w jej próbach opuszczenia zakładu. Strażnicy spojrzeli tylko na nią, przytaknęli głową i wrócili do stania we własnej grupce "pilnując" zakładu. Tak naprawdę rozmawiali o jakichś mało interesujących rzeczach ale w sumie nie było co się dziwić - ich codzienność sprowadzała się do stania w różnych miejscach i pilnowania porządku, musieli sobie jakoś radzić. Droga dzieląca obydwa duchy nie była długa i po kilku minutach spotkali się ze sobą. Czy też raczej szybko minęli gdy sakiewka powędrowała z jednej ręki do drugiej. Nikt nic nie zauważył, nikt nie nabrał podejrzeń. Bo i tak naprawdę nie było nikogo interesującego w pobliżu - jedynie kilku mieszkańców spieszyło się gdzieś w pogoni za własnymi sprawami. Nikt nawet nie zerknął w ich stronę.

Uśmiech pojawił się na twarzy dziewczynki kiedy usłyszała o obietnicy obfitego posiłku. Szybko jednak zniknął, kiedy usłyszała kolejne słowa. - Ale Pani... ja nie znam się na jubilerstwie... jestem tylko prostą dziewczyną... nawet wianka nie umiem zrobić... - przyznała się cicho, po czym mocno zarumieniła. Dziewczyna nie była brzydka, chociaż do ideału piękna jej brakowało. Może to przez warstwę brudu na jej twarzy, a może przez podarte i za duże ubranie. Brązowe włosy, teraz skołtunione opadały jej na plecy, a niebieskie oczy spoglądały w twarz Athlauny z nadzieją, że może jednak jej brak umiejętności nie przeszkodzi w zarobku.




W następnym odpisie wracamy do "Migoczącej Damy" więc daj z/t. ;3
29.07.2018, 22:01
Przeczytaj Znajdź





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki