Atarashii




Plac
#71

STRAŻNIK
Hamstur



uż na pierwszy rzut oka akolita zauważył, że naprawdę ciężko byłoby rozbić te naczynia. Grube szkło wyglądało na takie, które potrafi wytrzymać wiele zanim się rozpadnie. Nie musiał więc się zbytnio przejmować przechowywaniem ich w jakiś specyficzny sposób, co znacznie ułatwiało przemieszczanie się z nimi.
Na pytanie o jakiś sposób pobierania kwasu aptekarz pokiwał jedynie przecząco głową. - Niestety, tak specyficznego sprzętu nie posiadam. Może w faktorii handlowej będą coś mieli ale nie wiem czy wam pomogą. Ci ludzie nigdy nikomu nie pomogli. - powiedział, a twarz mu się ścięła w grymasie złości. Współpraca z jedynym dostawcą medykamentów w okolicy nie mogła być prosta, łatwa, a już na pewno nie była przyjemna. Nic więc dziwnego, że mężczyzna za nimi nie przepadał.
Informacja o zawężeniu się kręgu podejrzanych wygładziła nieco jego twarz. Przez chwilę stał bez ruchu jakby się nad czymś zastanawiał po czym uśmiechnął się niepewnie. - Dobrze. Im szybciej go złapiecie tym lepiej. W czymś jeszcze mogę wam pomóc? - zapytał, opierając się o kontuar.


STRAŻNIK
Bron



obieta podniosła wzrok na Silnorękiego, po czym kiwnęła przecząco głową. - Ja... nie wiem. Rozmawiał z nimi mój mąż, nie było mnie przy tym. Potem poszli do pokoju Susan zobaczyć miejsce... gdzie to się stało - dokończyła, znowu spuszczając wzrok - Ale potem gdzieś wyszli. Przed wyjściem udało mi się usłyszeć, że mówili coś o jakimś specjalnym naczyniu ale nie wiem o co mogło chodzić. Takie rzeczy można dostać tutaj tylko w faktorii handlowej ale ona od jakiegoś czasu praktycznie nie działa. Jaq - mój mąż - tam pracował ale teraz jak większość ludzi stara się ochronić rodzinę, więc mało kogo można tam znaleźć. - powiedziała, wciąż wpatrując się w podłogę.
Wszystko wskazywało na to, że jego "towarzysze" w końcu wrócą na miejsce zdarzenia ale kiedy miało się to stać - nie wiadomo. - Skoro chce pan na nich poczekać zapraszam do jadalni, zaraz przyniosę herbatę. - powiedziała kobieta, odprowadzając go do bogato zdobionego pokoju z dużym stołem stojącym na środku. Silnoręki gdy tylko do niego podszedł zauważył wypalone ślady na blacie, zaś gdy podniósł głowę mógł zauważyć dziurę, która została przetopiona z wyższego piętra. To tam najpewniej doszło do morderstwa.

23.12.2018, 12:22
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#72

amstur zastanowił się nad słowami aptekarza. Fakt, że faktoria nie była skora pomagać ludziom za darmo nie dziwił zbytnio skryby. W końcu takie miejsca zostały stworzone głównie z myślą o zysku. To rozumowanie doprowadziło Hamstura do jeszcze jednego, mogłoby się wydawać ważnego, wniosku.
- Czy w mieście jest ktoś, kto wzbogacił się jakoś znacząco w ostatnim czasie? – zapytał kierując pytanie do obu mężczyzn obecnych w pomieszczeniu.
Szkoda było, iż sam aptekarz nie posiadał odpowiednich narzędzi do pobrania próbki. Co prawda byłoby one znacząco pomocne, lecz ich brak mógł nie stanowić tak dużego problemu, jak można by założyć. Gdyby tylko udało się stworzyć proste i nieskomplikowane zaklęcie manipulacyjne o niskiej mocy, istniała by możliwość pobrania próbki bez większego ryzyka.
- Panie Wathgurdzie, jak Pan uważa? Próbujemy w jakiś sposób pobrać próbkę bez odpowiednich narzędzi czy lepiej zawitać najpierw do faktorii?










23.12.2018, 21:43
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#73

azar bez niepotrzebnego gadania udał się do jadalni i usiadł na krzesełku. Nie znał się właściwie wcale na alchemii, ale zasada działania kwasu nie była mu obca. Spodziewał się więc że resztki tego, co zostało z córki te biednej kobieciny leżały zatopione w kałuży żrącej substancji. Wspomniane wcześniej specjalne naczynie zapewne miało służyć zebraniu próbki morderczego specyfiku. Jeśli ktoś z dwójki miał doświadczenie z takimi rzeczami, mógł być w stanie wyciągnąć z niej jakieś cenne informacje. Thorn jeden wiedział, jakimi metodami i jakie dedukcje można było wysnuć z jednej takiej plamy. Akolici znani byli ze swojej ponadprzeciętnej inteligencji, a umysł uczonego podczas poszukiwania seryjnego mordercy był zdecydowanie przydatny.

Czy pani mąż jest teraz w domu? – Zapytał. Nie miał zamiaru go zbyt dokładnie wypytywać o sprawę, jako że najprawdopodobniej jego towarzysze już to zrobili. Jednak nie zaszkodziło rozjaśnić sobie kilka kwestii które nie wydawały się kowalowi oczywiste.
25.12.2018, 12:42
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#74

STRAŻNIK
Hamstur



arówno Wathgurt jak i aptekarz spojrzeli po sobie znacząco. Widać było, że pytanie Hamstura zbiło ich nieco z tropu. Biorąc pod uwagę powszechnie panującą apatię i niechęć do czegokolwiek poza siedzeniem we własnych czterech ścianach albo wyjazdu oczywistym było, że mało kto mógł się wzbogacać. A już na pewno nikt z miejscowych. - Niestety, nie wiemy o nikim kto mógłby czerpać jakiekolwiek korzyści z tych morderstw - powiedział Wathgurt w końcu, odwracając się w stronę akolity. - Poza samym mordercą. Wydawać by się mogło, że robi to z przyjemności - dodał po chwili aptekarz, drapiąc się po głowie jakby usilnie próbował skojarzyć czy ktoś faktycznie nie zyskał na ostatnich wydarzeniach. Ostatecznie wzruszył jednak ramionami, dochodząc do wniosku, że nie było takiej osoby.
- Doświadczenie podpowiada mi, że próby operowania na niebezpiecznych substancjach bez odpowiedniego sprzętu kończą się katastrofalnie. Zatem ku faktorii - odpowiedział, odwracając się w stronę drzwi. Po chwili zatrzymał się jednak. - Chyba, że ma pan jeszcze jakieś pytania? - zapytał, zatrzymując się w połowie drogi do drzwi.



STRAŻNIK
Bron



obieta wróciła po chwili, niosąc ze sobą filiżankę herbaty. Odrobinę trzęsły jej się ręce, więc kiedy postawiła ją na stole kilka kropel spływało po krawędzi naczynia. Widocznie jej to nie przeszkadzało, gdyż stanęła obok stołu ze spuszczoną głową jak służąca oczekująca na kolejne polecenia. Na pytanie Brona odpowiedziała cichym głosem. - Tak, obecnie śpi. Zmęczenie z kilku ostatnich dni go zmorzyło. - powiedziała, po czym podniosła głowę i spojrzała na muskularnego mężczyznę. - Wiecie cokolwiek na temat tego mordercy? Złapiecie go, prawda? - zapytała z nadzieją w głosie. Jakby była w stanie oddać własny los w ręce nieznajomych, gdyż każda inna nadzieja zniknęła.

26.12.2018, 19:38
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#75

amstur pokiwał głową słysząc wyjaśnienie. Nie spodziewał się, by motyw zabójstw mógł być powiązany z jakąś próbą wzbogacenia się, lecz wolał zapytać. Zdarzają się bowiem czasem ludzie, którzy w pogoni za pieniędzmi i bogactwem potrafią dokonać najgorszych nawet zbrodni.
- W takim razie dziękuję Panu bardzo za pomoc i informacje. – zwrócił się do aptekarza.
Wydawać by się mogło, że nic innego nie pozostało już do zrobienia, lecz Hamstur jeszcze raz przemyślał, czy nie ma innych pytań. Po chwili, gdy nic nie przyszło mu do głowy, odpowiedział Wathgurtowi:
- Nie pozostaje nam nic innego. Ruszajmy panie Wathgurt’dzie.
Skryba miał nadzieję, że w faktorii znajdą odpowiednie narzędzia, które pozwolą mu pobrać i zbadać próbkę. W końcu znajomość składu i być może wytworzenie substancji neutralizującej kwas byłoby niezwykle pomocne w śledztwie.









27.12.2018, 11:38
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#76

a rozmowę z panem domu nie można było więc liczyć. Ostatnią noc musiał spędzić bezsennie, a to wystarczało by rozłożyć na łopatki nawet najwytrzymalszego mężczyznę. A i praca w takich okolicznościach zapewne była cięższa niż zwykle, nie tylko z powodu ciągłych zmartwień. Faktoria handlowa żyła z obrotu towarem, a skoro nikt niczego nie kupował, trzeba było coś z tym zrobić, albo po prostu się wynieść. To drugie pewnie było kwestią czasu, o ile na przestrzeni kilku dni sprawca całego tego zamieszania nie zostanie schwytany. Im dłużej Bron o tym myślał, tym trudniej było mu wyobrazić sobie taką sytuację. Wierzył w swoje umiejętności, te jednak nie sięgały wiele dalej nad spuszczanie solidnego wpierdolu i obróbka metalu. Zmysł przestępcy mógł być pomocny, ale raczej nie mógł zastąpić doświadczonego, wykwalifikowanego detektywa ani tym bardziej alchemika.

Obawiam się że niewiele mogę na ten temat powiedzieć. – Odparł kobiecie na jej pierwsze pytanie. Nie chciał zdradzać że nie wiedział na temat zabójcy kompletnie nic. Kobieta jeszcze tego dnia przecież rozmawiała z jego towarzyszami. – Ale zapewniam panią, że mordercę złapiemy choćby sam Thorn pilnował jego kryjówki.

Słowa te wypowiadał z typową dla siebie pewnością. Pomimo tego że aktualnie najprawdopodobniejszą okazją do spotkania poszukiwanego będzie ślepe zrządzenie losu, to na przestrzeni czasu mogło się to zmienić diametralnie. Niestety, im dłużej on i jego współpracownicy będą szukać, tym głośniej o nich będzie. Prędzej czy później zorientuje się że ktoś go poszukuje i zechce coś z tym zrobić. Należało ten moment opóźniać jak tylko się dało, a to oznaczało odpowiednie traktowanie zarówno przesłuchiwanych, jak i nawet samego burmistrza który mógłby chcieć skorzystać z pierwszej okazji by uspokoić trochę swoich mieszczan. Walka z przestępcą była także walką na informacje, a Bron jak mało kto zdawał sobie z tego sprawę. W jego rodzinnych stronach dezinformacja była codziennością. Półświatek mamił straż, straż mamiła obywateli. Wszyscy kłamali i było to na porządku dziennym. W Teolii ufa się tylko swoim i nie inaczej powinno być tutaj.
28.12.2018, 12:09
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#77

STRAŻNIK
Hamstur



ptekarz zamknął za nimi drzwi, żegnając ich uprzejmie. Zaraz po zatrzaśnięciu odrzwi dało się słyszeć szczęk klucza w zamku. Nawet takie ośrodki jak apteki były szczelnie zamykane w tych mrocznych czasach. Po paru krokach Wathgurt zatrzymał się na chwilę, odwrócił z powrotem w stronę budynku jakby chciał o coś jeszcze zapytać ale spostrzegł, że za oknami nie pali się światło. Aptekarz musiał uznać, że nie będzie miał dziś więcej klientów i zamknął na dzisiaj swój przybytek. Wathgurt machnął jedynie ręką i powędrował dalej w stronę faktorii.
Duży budynek, który mógłby być jednocześnie magazynem znajdował się niedaleko. Pięknie zdobione framugi drzwi świadczyły o tym, że w czasach świetności faktoria musiała przynosić ogromne zyski. Teraz wyglądała na opuszczoną, co przestawało już dziwić akolitę. Większość mieszkańców już dawno wyjechała. Po zapukaniu w drzwi długo musieli czekać na odpowiedź. Dopiero po trzykrotnym waleniu w zdobione drewno zamek po drugiej stronie szczęknął przyjemnie, zwiastując zjawienie się "gospodarza" tego przybytku, jeśli jakkolwiek można było nazwać stojącą tam osobę.
- Tak? Słucham? - zapytał siwiejący już mężczyzna, który otworzył im drzwi. Ubrany w wykwintne ubrania wyglądał na niesamowicie zapracowaną osobę, która chyba nie zdaje sobie sprawy z tragedii, która się tu odbywała. Ręce, w których trzymał kilka dokumentów miał poplamione atramentem. Nawet nie spojrzał w stronę ludzi, którzy go odwiedzili, cały czas wpatrywał się w trzymane przez siebie kartki i wertował je wzrokiem.
- Witaj, Arturze - powiedział uprzejmie Wathgurt, po czym przedstawił sprawę w której przyszli. Starzec wpuścił ich do środka, po czym poszedł w stronę biurka stojącego niedaleko, na którym piętrzyły się stosy papierów. - Jaq wam pomoże, on jest od magazynów - powiedział, siadając za biurkiem. Wathgurt odchrząknął znacząco, a Artur podniósł głowę, spoglądając na niego pytająco. Dopiero po chwili skojarzył o co chodziło. - Ah, morderstwa. No tak, nie przyszedł do pracy... wałkoń, nie tak się zarabia pieniądze... - mruknął już bardziej do siebie niż do nich, po czym odłożył trzymaną przez siebie kartkę na stół. - Mówcie dokładnie czego chcecie, tylko szybko, mam dużo pracy. - rzekł, po czym wpatrzył się w swoich gości z niecierpliwością.



STRAŻNIK
Bron



iedna kobieta nieco zmarkotniała na wieść o braku jakichkolwiek informacji. Czyli sytuacja dalej wyglądała tak samo jak w przeciągu kilku ostatnich tygodni. Nikt nic nie wiedział, a jej życie wisiało na włosku. Kto wie, może to ona będzie następna na liście? Obudzi się którejś nocy z krzykiem, widząc jak jej roztopione ciało zapada się w podłogę? Dreszcz przeszedł po jej skórze, a ona sama założyła ręce na piersi, jakby próbowała uchronić się przed chłodem śmierci, który niemiłosiernie się do niej zbliżał.
- Jeśli go złapiecie niech cierpi. Tak jak wszystkie jego ofiary - powiedziała nagle, twardo, z zawzięciem w głosie. Kiedy Silnoręki spojrzał na nią w tym momencie, zobaczył, że jej twarz ściągnęła się z determinacji i żywej wściekłości, którą darzyła mordercę. Zacisnęła mocno ręce na swoich ramionach tak mocno, że gdy w końcu je opuściła na skórze zostały odbite czerwone półokręgi jej paznokci. - Jeśli możemy jakkolwiek wam pomóc to mówcie. Zrobię wszystko żeby go dorwać.

01.01.2019, 17:24
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#78

agła zmiana nastawienia kobiety nieco zaskoczyła Brona. Taka wojowniczość raczej nie pasowała do drobnej osóbki w żałobie. Tazar znał co prawda słynne powiedzenie że przemoc rodzi przemoc, ale niestety przemoc w wykonaniu osamotnionej matki nie należałaby do najskuteczniejszych. Nawet gdyby naprawdę chciała zadać mordercy tak wielkie cierpienie jak mogła tylko sobie wyobrazić, wymiękłaby pewnie przy pierwszym pomyśle. Widok krwi pewnie nie był jej obcy, ale nie każdy był w stanie z zimną krwią znieść fakt, że właśnie odbierał komuś innemu życie. Jej gniew był zrozumiały. Płatnerz był przygotowany na ewentualność zabicia poszukiwanego, wątpił jednak w to że stanie się to w sposób biestialsko bolesny. Prędzej Teolczyk zbyt mocno przypierdoli schwytanemu w głowę obuchem i niefortunnie pęknie mu czaszkę. Zresztą, tortury tutaj na nic by się nie sprawdziły. Celem tych morderstw było wprowadzenie strachu w mieszkańcach miasta. Znęcanie się nad kimś za kim nikt nie będzie tęsknił było z kolei bezcelowe.

O to proszę się nie martwić. Dostanie za swoje. – Odparł. – Chwilowo potrzebuję jedynie spotkać się z moimi towarzyszami.
01.01.2019, 23:04
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#79

łaściciel faktorii, bo za niego wziął go Hamstur, wydawał się być bardzo zapracowanym i chłodnym człowiekiem. Dziwne było dla skryby, że morderstwa tak mało go obeszły. Co prawda według wszelkich informacji, dorośli mężczyźni byli bezpieczni, lecz nie zmieniało to faktu, że faktoria potrzebuje klientów oraz pracowników, a Hamstur wątpił, by ci składali się jedynie z dorosłych mężczyzn.
Niemniej jednak, nie do zadań skryby należało ocenianie tego człowieka. Przywołując na twarz lekki, przyjazny uśmiech, odezwał się:
- Widzę, że jest Pan zajęty, więc nie będę zajmował dużo czasu. Potrzebuje narzędzi wykonanych ze smoczego lub hartowanego greathardzkiego szkła, ewentualnie innego materiału o podobnych właściwościach.  W szczególności chodzi mi o narzędzia umożliwiające pobranie próbek cieczy – przerwał na chwilę, po czym uświadamiając się sobie, że nie ma co marnować czasu, kontynuował – Drugą rzeczą, którą chciałbym od Pana, to informacje, głównie na temat tego, czy w ciągu ostatniego miesiąca lub dwóch nie zostały tutaj zakupione lub skradzione przedmioty wykonane właśnie z wcześniej wspomnianego szkła.
Hamstur miał nadzieję, że właściciel faktorii wykaże chociaż szczątkową chęć kooperacji, co pozwoliłoby szybciej przejść do dalszych, jak mogłoby się zdawać także ważniejszych części śledztwa. W końcu tak próbka, jak i ciało dziewczynki nie mogły czekać w nieskończonośc.









03.01.2019, 13:01
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#80

STRAŻNIK
Hamstur



rtur spojrzał podejrzliwie na Hamstura, gdy ten wypowiadał kolejne słowa. Po chwili wstał od stolika, przewracając przy tym stos papierów, które rozsypały się w nieładzie po podłodze. Mężczyzna przeklął soczyście pod nosem, po czym spojrzał z nienawiścią na przybyłych. Godziny zajmie mu ponowne porządkowanie tego bałaganu, a czasu i tak miał niewiele.
- Nikt nic nie ukradł, wszystko mam zapisane w księgach magazynowych - powiedział krótko, zaczynając zbierać kartki papieru z podłogi. Po chwili jednak uznał, że nie ma to sensu mając na głowie nowo przybyłych i postanowił zostawić je tam gdzie były. - Smocze szkło? Co wy chcecie, Grimssdale wysadzić? - zapytał, przyglądając im się uważnie. W końcu jednak wzruszył ramionami. Skoro klient chce towaru kimże on jest żeby odmówić? - Oczywiście, mamy wszystko na stanie. 35 srebrnych smoków za pipetę, złoty smok za cały zestaw. Lepszej ceny nie znajdziecie. Przynajmniej nie w pobliżu. - powiedział, prostując się. - I nie próbuj mi mówić o większym dobru, wiem że łapiecie mordercę. - rzekł, gdy tylko zauważył, że Wathgurt chce coś powiedzieć. - A ja muszę czymś zapłacić za jedzenie. Więc lepiej miejcie monety. Inaczej żegnam.


STRAŻNIK
Bron



obieta jeszcze chwilę stała nabuzowana, w końcu jednak nagły wybuch gniewu zaczął z niej schodzić. - Nie wiem gdzie są pańscy towarzysze - odpowiedziała krótko, po czym, odwróciła się od Brona, żeby otrzeć łzy, które napłynęły jej do oczu. Nabrała głęboko powietrza w płuca, po czym ponownie na niego spojrzała. - Czy mogę zrobić dla Pana coś jeszcze? - zapytała uprzejmie, jakby sytuacja sprzed chwili nigdy nie miała miejsca.

08.01.2019, 17:38
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki