Plac
#61

STRAŻNIK



strożna natura maga nieraz okazywała się być pomocną. W tym momencie było dokładnie tak samo. Gdy tylko magiczne światło oświetliło zacienione miejsce Hamstur zobaczył kawałek butelki z odrobiną płynu w środku. Szybka dedukcja pozwoliła mu scalić jedno z drugim i uświadomił sobie, że ma przed sobą resztki kwasu, który został użyty do morderstwa. Gdyby spróbował wyciągnąć ją po omacku mogłoby się to skończyć katastrofalnie.
- Znalazłeś coś? - zapytał Wathgurt, podchodząc bliżej swojego towarzysza. Miejsca było na tyle mało, że nie był w stanie samemu spojrzeć pod łóżko. Czekał więc na reakcję Hamstura żeby dowiedzieć się, jakież skarby odkrył Akolita.

10.12.2018, 13:52
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#62

- Resztkę fiolki z jakimś płynem w środku, najpewniej z kwasem odpowiedzialnym za zniszczenie łóżka i śmierć dziewczynki.– rzekł Hamstur, po czym spytał: – Ma Pan może coś, czym można by podnieść i zabezpieczyć próbkę nie oblewając się przy okazji substancją? Ja nie dysponuję byt wieloma szklanymi przedmiotami, a nie wydaje mi się by wystarczył zwykły kawałek metalu czy, tym bardziej, drewna.
Skryba wstał, robiąc miejsce, tak by i Wathgurt mógł zobaczyć znalezisko. Rozejrzał się jeszcze raz po pomieszczeniu mając nadzieję znaleźć coś, dzięki czemu mógłby zabezpieczyć próbkę, lecz wątpił, by cokolwiek można było znaleźć w pokoju dziewczynki.
- Czy ktoś w mieście albo okolicy sprzedaje lub produkuje flakoniki? – zapytał Wathgurta. Miał nadzieję, że buteleczka użyta do przechowywania trucizny została zakupiona od miejscowego. W ten sposób można by zawęzić krąg poszukiwań do ostatnich klientów, którzy kupili szklane flakoniki.
11.12.2018, 18:53
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#63

STRAŻNIK



athgurt wyjątkowo mocno ożywił się po słowach akolity. Czym prędzej uklęknął przy nim zaglądając pod łóżko. - Przydatna rzecz - powiedział, spoglądając w stronę magicznego światła. - Szkoda, że nie miałem czegoś takiego, może sam bym znalazł tę fiolkę. Dobra robota. Niestety nie mam przy sobie niczego w co moglibyśmy wlać resztki tego płynu, a wolałbym nie ryzykować próbowania czegokolwiek - rzekł, wstając z kolan. - Jak na razie zostawmy to tam gdzie jest. I nie mówmy o niczym Jaqowi, lepiej żeby sam też nie próbował tego wyjmować.
Mężczyzna zaczął przechadzać się po pokoiku myśląc intensywnie. - Jest faktoria handlowa zajmująca się dystrybucją ziół, medykamentów i chemikaliów. Jaq w niej pracował, powinien wiedzieć to i owo. Chociaż z drugiej strony... - Wathgurt zasępił się, spoglądając w dziurę, spod której nie dobiegał już żaden dźwięk - Nie wiem czy to najlepszy pomysł żeby go teraz o to pytać. Mógłby źle zareagować na pytanie o przechowywanie kwasu. Przewrażliwienie, rozumiesz. Możemy za to iść do samej faktorii. Albo popytać miejscowego aptekarza, może mieć jakieś specjalne butelki ale mała na to szansa.

11.12.2018, 20:16
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#64

amstur zamyślił się. Gładząc się powoli po brodzie, rozejrzał się ponownie po pomieszczeniu. Jego wzrok ponownie padł na resztki fiolki znajdujące się pod łóżkiem. Niebezpiecznie było zostawiać tak silnie żrącą substancję, szczególnie w takim miejscu jak to. Skryba miał tylko nadzieje, że proces waporyzacji kwasu nie przebiega zbyt szybko, a sama substancja jest niegroźna w stanie gazowym. Być może aptekarz lub ktoś z faktorii będzie w posiadaniu odpowiednich narzędzi, by móc zebrać substancję lub chociaż zneutralizować jej działanie.  
Hamstur westchnął w duchu. Pozostawienie substancji nie wydawało mu się dobrym pomysłem, lecz nie widział on innej możliwości, która nie była by zbyt niebezpieczna. Rozumiejąc, że nie jest już w stanie nic więcej zrobić w tej sprawie, rozproszył zaklęcie Żywych Świateł i rzekł:
- Wygląda na to, że nie znajdziemy tu już zbyt wiele. W takim razie pozostaje nam odwiedzić  faktorię i aptekarza. Tu nie znajdziemy raczej więcej, a być może któryś z nich będzie wiedział coś na temat tego typu buteleczek.  Proszę prowadzić.
11.12.2018, 22:16
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#65

STRAŻNIK



iedy w pokoju ponownie zapanował półmrok Wathgurt sięgnął do klamki drzwi. Dwójka mężczyzn wyszła z domu bez pożegnania - i tak nie byliby w stanie rozmawiać z gospodarzem, gdyż ten spał oparty o krawędź stołu, bezpośrednio pod dziurą prowadzącą do pokoju jego zmarłej córki. Widocznie w końcu dopadło go zmęczenie zbierające się od kilku dni i nie był w stanie więcej mu się opierać.
Droga nie była długa. Wzdłuż placu znajdowały się wszystkie ważne punkty w mieście, a apteka była jednym z nich. Zaopatrywała mieszkańców w medykamenty, bandaże, mikstury oraz porady medyczne, które miały nieograniczoną wartość wśród mało wykształconych mieszkańców, którzy często przychodzili tutaj gdy doskwierały im najróżniejsze dolegliwości. Teraz sklep był zamknięty ale nie zabarykadowany jak pozostałe. Po chwili walenia w drzwi obaj mężczyźni usłyszeli szczęk zamka, a same odrzwia rozwarły się lekko, ukazując w szparze twarz bladego jegomościa z pasmami siwizny w brązowych włosach.
- Tak? W czym mogę pomóc? - zapytał, nie otwierając drzwi dalej. Dopiero kiedy Wathgurt wyjaśnił w czym problem aptekarz pokiwał lekko głową i wpuścił ich do środka, zamykając za sobą drzwi na klucz. Środek budynku wyglądał jak standardowy sklep - lada idąca przez środek pokoju, a za nią półki z butelkami o różnych rozmiarach i zawartości. Aptekarz zagłębił się między nie, szukając odpowiedniej. - Wiecie chociaż co to za substancja? Nie wiem od czego mógłbym zacząć. - powiedział przekładając kilka szklanych opakowań z miejsca na miejsce, kiwając przy tym głową jakby nie wiedział czy na pewno się nada.

14.12.2018, 22:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna