Atarashii




Mały domek
#1

Nieruchomość ta znajduje się w Lothil. Dokładne jej położenie to dzielnica mieszkalna. Domek jest mały, chociaż zadbany - nie ma pięter, ale posiada niewielką piwnicę, złożoną z jednego pomieszczenia. Na poziomie mieszkalnym znajdują się trzy pomieszczenia: kuchnia, łazienka oraz pokój sypialny.

Aktualnie posiadłość należy do Maga Dusz - Raya Yuzuhira


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







23.07.2013, 17:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Mały domek
#2

Młody mag wszedł do swojego mieszkania, a raczej domu, który dostał.
- Cholera... Ojciec byłby ze mnie dumny, a siostrzyczka? Może ją zaproszę? Haha! Niee, najpierw muszę ochrzcić to miejsce porządną ilością dziewczyn! Ooo tak! - zaśmiał się stojąc w drzwiach. Budynek był lekko przykurzony jednak dach nad głową to było nawet zbyt wiele jak na nagrodę. Tak mu się wydawało, ale w końcu narażał własne życie jak i był odpowiedzialny za powodzenie zadania i kilka innych istot. Na wejściu zrzucił z siebie wszystkie brudne ubrania tak, że został w samej bieliźnie. W tym stroju przebiegł się po wszystkich pomieszczeniach i zachwycał się swoim gniazdkiem. Miłosnym gniazdkiem - jak je nazwał w swojej głowie. Jak już się uspokoił, ruszył do łazienki gdzie nalał do wanny wody. Nie wiedział nawet czy ciepłej, czy zimnej. Liczyło się, że czystej. Wlazł i mył się długo, naprawdę długo zanim wyszedł. Brud i smród, którym przesiąkł był nieznośny. Następnie wyszedł i zgarnął jakiś ręcznik, którym wycierał sobie włosy. Nago podszedł do drzwi i je zamknął - zapomniał zwyczajnie. Zabrał swoje poszarpane ubrania razem z sakiewką i bronią, a następnie rzucił w łazience łachy. Resztę swojego dobytku zaniósł do pokoju sypialnianego dalej podróżując "na waleta". Miecz oparł o stolik obok łóżka, a sztylet położył na nim. Sakiewkę schował pod poduszką. Niezbyt rozsądnie jednak wydawało mu się, że stosownie. Ruszył do łazienki znów, gdzie wyprał swoje ubrania. Bieliznę jeszcze mokrą założył na siebie i już tylko w tej części garderoby spacerował. Burczenie w brzuchu przerwało mu zachwycanie się własnym lokum.
- No tak, nie jadłem od czasu... nawet nie pamiętam. A jeszcze rzygałem. - jednak nie przypominał sobie widoku przez, który opróżniał żołądek. Przeszukał całą kuchnię lecz znalazł tam jedynie przyrządy do gotowania, a nie jedzenie.
- Zjem na mieście, może spotkam od razu jakąś miłą panią. Opowiem jej o swojej waleczności, jak życie ludziom ratowałem. A może nawet sławny się stanę? Haha! - rozbawiony położył się na łóżku i odpoczywał. Nie spostrzegł się nawet kiedy Morfeusz złapał go w swe objęcia. Śniły mu się... kobiety i dom rodzinny. Jednak, gdy zauważył swoją siostrę obudził się.
- Chyba jest na mnie zła, że jej nie odwiedzam... - powiedział do siebie i podniósł się. Był już poranek kolejnego dnia, czas było wyruszyć coś zjeść. Zatem ubrał się, zabrał miecz, mieszek i sztylet, a następnie wyruszył do miasta wcześniej zamykając za sobą drzwi.
23.07.2013, 21:43
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Mały domek
#3

Dotarli do mieszkania, a raczej domku Ray'a, który był niewielki, aczkolwiek przytulny. Przeszukał kieszenie spodni i marynarki, gdyż początkowo nie mógł znaleźć klucza, a nigdy takich błahostek nie pamięta. W końcu znalazł, tylna kieszeń. Włożył kluczyk w zamek i obrócił i odchylił pchnięciem drzwi tak, że powoli ukazywał się korytarz i... jakieś bokserki chłopaka leżące obok drzwi do łazienki.
- Cholera! - syknął i wypruł przed siebie zgarniając po drodze jeszcze jakąś skarpetę, lecz gdy schylił się w biegu po bieliznę poślizgnął się najzwyczajniej i upadł na lewy bok. Podniósł się błyskawicznie i rozmasowując lewy pośladek wbiegł do łazienki, gdzie wrzucił do kosza brudne rzeczy i przykrył je ręcznikiem dla niepoznaki. Wyskoczył z łazienki i przetrzepał swoje włosy śmiejąc się.
- Od zawsze mam problemy z utrzymaniem porządku... - mówiąc to drapał się po głowie lekko speszony i podszedł pod próg.
- Witam w moich skromnych progach. - powiedział i zrobił gest, który zapraszał do środka. Korytarz był dość ciasny i kończył się jakimś włazem w dół. Po lewej była dwójka drzwi, pierwsze do kuchni, a drugie do łazienki. Po prawej jedne - do pokoju. Korytarz jak i sypialnia miały drewnianą malowaną podłogę na brązowo, a łazienka i kuchnia mizerne płytki koloru beżowego. Ściany w korytarzu były zwyczajnie białe.
- Kuchni nie znam bo nie zdążyłem jej użyć ale wyposażenie jakieś tam ma... chyba. - powiedział wchodząc do pomieszczenia. Ściany były koloru morelowego, a meble jasnego koloru, lecz nie najlepszej roboty. Po środku stał stół i trzy krzesła - również jasne drewno.
- Wolę zjeść na mieście, samemu jest raczej... smutno i mało zabawnie. - następnie ruszył do łazienki, w której zwyczajnie było potrzebne wyposażenie, a ściany białe.
- Tutaj chyba nie mam co opowiadać. - powiedział i stanął błyskawicznie tak, by zakryć kosz z brudnymi ubraniami.
- Ale może wyjdziemy stąd... - powiedział po chwili i złapał za ramię Lenę i wyciągał powoli z pomieszczenia. Przeszli obok klapy w podłodze.
- Tu jest niewielka piwnica, ale zwyczajnie nic w niej nie ma. - następnie otwarł drzwi do sypialni i ujrzał, że na środku pokoju leży zagubiona jedna skarpeta, pewnie do pary z tamtą z korytarza, łóżko niezaścielone, a szafa otwarta na oścież. Znów wbiegł do pokoju złapał za skarpetę i rzucił ją do szafy, którą od razu zamknął. Złapał za kołdrę i zarzucił na łóżko, a następnie stanął obok mebla.
- Witam w moim królestwie. To pomieszczenie jest moim ulubionym. - powiedział i zaśmiał się przewracając plecami na łóżko.
- Z dwóch powodów... - na tą myśl uśmiechnął się podejrzanie, lecz szybko zrobił normalną minę i w pozycji leżącej obserwował oczy Leny. Aż garnęło mu się do ust słowo "Zapraszam", jednak powstrzymał się.
30.07.2013, 00:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Mały domek
#4

Przyjemne się szło. Domek z zewnątrz był przytulny, jak i od wewnątrz. Gdy weszli do środka, chłopak od razu się rzucił usuwać porozrzucane różne części garderoby, przede wszystkim bieliznę. Anty zaśmiała się na głos.
- Daj spokój... Ty nie widziałeś mojego pokoju... - wyszczerzyła się do Ray'a.
- Jak ty tu masz milutko... - zachwycała się każdym pomieszczeniem po kolei. Kuchnia była skromna, ale urocza, tak samo łazienka. Madeleine była mało wymagająca. Ominęli wejście do piwnicy. Ostatnia była sypialnia.
- Ja też uwielbiam spać... - powiedziała cicho, nieco ziewając i mrucząc zarazem. Wiedziała jaką drugą rzecz ma na myśli. Cwaniaczek. Uśmiechnęła się słodko. Ściągnęła pelerynę i rzuciła ją w kąt. Gdy ten wyłożył się wygodnie na łóżku, tylko usiadła na skraju i popatrzyła na niego.
'Tajemnicza mina to podstawa...' poistruowała ją Reb - 'Ty się mu podobasz... Ale ja odnoszę wrażenie że mu się wszystkie podobają, to z pewnością zawodowy podrywacz, już jestem trochę na tym świecie i jaa too wieem' - dodała. Zachichotała w myślach. Madeleine poczuła nieodpartą chęć... i zmierzwiła magowi włosy. Uśmiechnęła się przebiegle.
- Szkoda, że masz tylko jedno łóżko... Mogłabym tu nawet zamieszkać - wykrzywiła usta w smutną podkówkę i wbiła wzrok w podłogę. Zaraz podniosła się i odwracając do chłopaka, pochyliła się dosyć nisko nad nim.
'Ej, bo ci zaraz biust się wymsknie' - zaturkotała Rebecca w najmniej odpowiednim momencie.
'A zostaw ty mój biust' - odcięła się Lena. Spojrzała w oczy Yuzuhirze i posłała mu tajemniczy uśmiech.
- To co robimy... Panie Amant? - pokazała mu język i roześmiała się.
30.07.2013, 08:00
Przeczytaj Cytuj
Mały domek
#5

Jego fryzura znów była w artystycznym nieładzie. Tak jak lubi. Lecz teraz wprowadzona przez kobiecą, a raczej dziewczęcą dłoń. Uśmiechnął się i spojrzał na Lenę.
- Jedno łóżko chyba nie jest problemem. - powiedział i delikatnie się zaśmiał, a następnie rozglądnął po meblu, na którym leżał. - Jest całkiem spore. Wystarczy nam obojgu. - znów zaśmiał się. Gdy dziewczyna pochyliła się nad nim zaczął brutalną walkę między jego duszą, a męskim instynktem. Jedno wskazywało, by patrzył w oczy, a drugie... też w oczy, lecz już nie takie. Z tych oczu było ciężej czytać. Chwilę jednak patrzył w biust zanim podniósł wzrok i spojrzał, że Madeleine jest w odpowiednim nastroju, a raczej z wzajemnością podobają się sobie. Słowa dziewczyny zdziwiły go, lecz szybko ta mina przerodziła się w zadziorny uśmieszek.
- Nieładnie tak Rebecco podpowiadać, gdy ja tak usilnie staram się to wszystko ukryć. - mówiąc to patrzył w oczy Leny jednak wydawałoby się, że nie mówi do niej, a właśnie do drugiej duszy, gdzieś w oddali. Podniósł się do tego stopnia, że ich nosy omal się nie dotykały, a usta były w niebezpiecznej dla niewinnych niewiast odległości. Patrzył jej głęboko w oczy, tak, że widział swoje własne odbicie, a duszę wyczuwał jak swoją.
- Jako pan "Amant" mam wiele propozycji. - wyszeptał i zdawał się delikatnie zbliżać, lecz decydujący ruch miał należeć do Anty, która oczywiście mogła odmówić z przyczyn wiadomych.
30.07.2013, 17:12
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Mały domek
#6

Widziała, że chłopak jest w idealnym nastroju. Jego dobry humor udzielał się także jej. Uśmiechnęła się przebiegle i odparła:
- Widzę, że wręcz chcesz, żebym tu zamieszkała... - wyszeptała, cicho mrucząc. Kuszące.
'Cholera, co ty wyprawiasz, nimfomanko??' - zaczęła panikować dusza Leny.
'Cichaj i daj mi przejąć inicjatywę' - powiedziała Reb w myślach.
'Ani myślę!'
'Pff, jak chcesz.'
Gdy Ray się podniósł, delikatnie potarła czubkiem swojego nosa jego. Czuła jak płoną jej policzki. Przecież ledwo co go poznała. Nie chce się okazać łatwą! Nie wiedziała co robi. Właściwie się poddała. Ugryzła go lekko w dolną wargę i złożyła przepraszalny pocałunek na jego ustach. Podniosła się zawstydzona.
- Bogowie, co ja robię... - odwróciła wzrok i wbiła go w podłogę. Przerzuciła rozpuszczone włosy na plecy i poprawiła gorset. Nie wiedziała co dalej robić ani powiedzieć. Spojrzała niepewnie na Ray'a.
'Wszystko przez ciebie' - warknęła do drugiej duszy.
'Pyf' - usłyszała tylko w odpowiedzi. Było jej wstyd, sama nie wiedziała czemu. Nagle poczuła niespodziewany przypływ pewności siebie.
- Nie jestem taka łatwa, kochanie - zaśmiała się zadziornie i pogłaskała go po policzku, uśmiechając się słodko.
30.07.2013, 17:47
Przeczytaj Cytuj
Mały domek
#7

Ray zwyczajnie poddał się jej pocałunkom, gdyż czuł jej wahania i niepewność, obawę i strach, zawstydzenie i podniecenie. Nie chciał zrobić złego ruchu dlatego sam niczego nie wykonał. Na ostatnie słowa dziewczyny zaśmiał się i usiadł na łóżku patrząc na nią z uśmiechem.
- Żadna przyjemność ze zdobyczy, która nawet nie stara się bronić. - rzucił i jego mina chwilę wyrażała rozbawienie, lecz po chwili spoważniała.
- Nie chcę byś czegokolwiek żałowała więc ja będę wykonywał swoje dając Ci czas. Znamy się kilka godzin, Twoja reakcja jest słuszna. - powiedział w taki sposób, że aż nie pasowało to do niego. Podniósł się i rozglądnął po pokoju jakby czegoś szukał.
- Poczęstowałbym Cię herbatą, czy ciastkiem, ale niestety nie zrobiłem zakupów żadnych. Zwykle nie musiałem tego robić. - zaśmiał się i znów usiadł. Skoro potrzebowali czasu, to musieli się też poznać.
- Jeżeli chcesz to poświęć mi trochę czasu, porozmawiajmy. Skąd pochodzisz? - zapytał odpinając od pasa pochwę z mieczem, gdyż ten przeszkadzał mu w wygodnym siedzeniu. Odłożył go obok łóżka opierając o stolik i znów skierował wzrok w jej oczy.
30.07.2013, 17:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Mały domek
#8

Anty uśmiechnęła się radośnie.
- Nie trzeba mnie niczym częstować - zaśmiała się - Nadal czuję całe danie z karczmy w żołądku...
Wysłuchała go spokojnie i odparła:
- Pochodzę z Grimssdel... Z niezamożnej rodziny. Moi rodzice zawsze byli przeciwni magii... Oprócz brata, mam jeszcze drugiego i najstarszą siostrę. No i babcię. Ale najbardziej tęsknię za Thanayem i babcią Johanną... - westchnęła cicho - Gdybym miała opowiedzieć ci historię Rebecki to by mi chyba zajęło wieki... Uważam to za coś bardziej prywatnego, nie chcę się dzielić jakoś szczególnie informacją, że mam drugą duszę... Wróg czyha wszędzie - dodała i posmutniała. Ogarnęła ją bezgraniczna melancholia. Dotknęła medalionu na jej dekoldzie.
- To dostałam od Grina... Gdyby nie on, nie miałabym drugiej duszy, nie umiałabym magii, nie miałabym tatuaży, nie uciekłabym z domu... - przerwała nagle. Milczała chwilę.
- Ale skoro masz zostać moim przyjacielem, to powinieneś to wiedzieć - odezwała się znowu, siadając na klęczkach na łóżku i patrząc w oczy Ray'a - Chcesz posłuchać?
30.07.2013, 18:15
Przeczytaj Cytuj
Mały domek
#9

Z zaciekawieniem słuchał co ma Lena do powiedzenia. Warto było ją poznać, a imiona wypowiadane przez nią budziły ciekawość chłopaka. On tęsknił jedynie za siostrą, jednak głupio było się przyznać nawet samemu sobie. Wiedział, że musi ją odwiedzić i czuł ciężar jej smutku na sobie. Sama, bez nawet brata, który wiecznie radosny dodawał otuchy, chociaż trochę. Jednak to nie był czas na rozmyślenia, musiał skupić się na opowieści.
- Thanay to Twój brat? A drugi jak ma na imię? Kim jest Grin? - wiele pytań, lecz potrzebował ich do zrozumienia opowieści, do uzupełnienia układanki, której części po chwili dostanie.
- Tatuaże? Musisz mi je wszystkie pokazać. Bardzo do-kła-dnie. - znów wrócił na jego twarz ten uśmiech, który towarzyszył podrywom i flirtom. Jednak potrząsnął głową usuwając takie myśli jak mokry pies wodę zalegającą na sierści.
- Nieważne, opowiadaj. Chcę poznać Twoją historię. - rzekł prosto i poprawił pozycję w jakiej siedział, by było mu wygodnie. Zapowiadała się długa opowieść.
30.07.2013, 18:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Mały domek
#10

Usiadła wygodnie po turecku na łóżku. Złożyła dłonie w 'wieżyczkę', łokcie oparła na kolanach i spojrzała na chłopaka.
- Tak, Thanay to mój brat. Mój 22-letni drugi brat ma na imię Revus. Jest rolnikiem. A Grin... Szczerze powiedziawszy, Grin jest dla mnie wszystkim - odparła tajemniczo.
- Co do tatuaży, to z chęcią pokażę - jej twarz rozjaśnił uśmiech - Ale do rzeczy. No to tak....
Zacznijmy od tego, że magia energii to magia pradawna i zapomniana. Współczesnych jej magów można policzyć wręcz na palcach, a większość z nich... To czarni magowie. Serio. Stworzyli oni trzy ugrupowania, a jednym z.nich jest Zakon Czarnego Bursztynu. Jak każdy zakon, musi mieć swojego naczelnika, protektora. Właśnie takim owego zakonu był ojciec Grina - Amadeus Yatta Cole. Magowie ci posiedli umiejętność zdobycia długiego życia i wiecznej młodości. Każdego protektora tego czarnego zakonu charakteryzowały złote oczy. I paskudna osobowość. Inaczej by nie zabijali ludzi dla przyjemności i by nie roztaczali wojen. Oczywiście, miał wielu wrogów, także i w zakonie, szczególnie tych, co chcieli zamiast niego objąć tam władzę. Uknuli oni spisek i w bestialski sposób zamordowali Amadeusa i jego żonę. Te tortury, co oni przeżywali... Były pewnie najgorszą zbrodnią w dziejach tego świata. A Grin je wszystkie widział. Był jedynakiem. Uciekł stamtąd, choć władza ojca przechodziła automatycznie na pierworodnego potomka. Za to objął ją Terrib - 'pomysłodawca' całego spisku. Grin znalazł pomysł na zapomnienie tych wszystkich okropnych rzeczy, jakie ujrzał - szczęście i uśmiech. Wykończonego i prawie bez życia znalazła go jego przyszła żona -Follow. Jednak zanim się pobrali... Spotkał Rebeckę. Miał wtedy prawie 20 lat. 10-letnia Rebecca mu się bardzo spodobała, nie tylko z wyglądu, ale i z charakteru. Możesz ją łatwo sobie wyobrazić, bo jestem prawie taka sama jak ona. Pomimo takiego młodego wieku, Reb zakochała się w Grinie. Trudno się tu nie zakochać... Ze świecą szukać bardziej przystojnego mężczyznę, nie tylko w Atarashii, ale i na świecie. Cudne, zielone oczy, piękny uśmiech, wysoki, szczupły, wysportowany brunet... Zawsze okryty czarnym płaszczem. Taka podobizna swojego ojca, choć oczy ma matki. Ale do rzeczy... Grin odszedł, a Reb została w domu rodzinnym. Postanowiła za nim podążyć - jedynym jej drogowskazem był... Owy medalion na mojej szyi. Poczekała aż do ukończenia 16 lat i zaczęła go szukać po świecie. Zajęło jej to trzy wiosny. W tym samym czasie młody Cole postanowił 'odwiedzić' zakon i zemścić się na Terribie za wszystkie przyjemności. Wrócił do zakonu, ale najwyraźniej tego się spodziewał jego wróg, bo zbiegł. Zakonnicy z radością przywitali z powrotem swojego prawowitego protektora - obdarzyli go wieczną młodością i długim wiekiem. Tylko oczy pozostały zielone - jego stanowisko oznaczały jedynie złote obramówki tęczówek. Wtedy do zakonu dołączyła Rebecca. Z kwestii tego, że nie umiała magii, Grin ją wszystkiego nauczył. Podczas tych nauk, które trwały dwa lata... narodził się między nimi romans. Wtedy brunet bardzo ją przeprosił i oświadczył, że jest zaręczony z Follow. Dziewczyna wpadła wręcz w depresję - odeszła z zakonu i włóczyła się po świecie. Poznała swojego późniejszego męża Temrona Leuth, który wyleczył ją ze wszystkich smutków. Rebecca porzuciła magię i rozpoczęła spokojne życie. Urodziła się im trójka dzieci. W tym czasie Grin ożenił się z Follow i miał z nią czwórkę dzieci. Jednak... wróg czyha wszędzie, czyż nie? Terrib powrócił, zamordował Follow i potomstwo Grina. Ale nie było mu dość... Wiedział, że Grin nadal kocha Rebeckę i chciał go pozbawić wszystkich bliskich mu osób. Dlatego też... Zabił ją, jej męża i dzieci. W równie straszny sposób co rodzinę Grina. Ten wpadł w szał. Uciekł z zakonu. Zaszył się w pewnej bibliotece magicznej i jak opętany wzywał śmierć, by mu się ukazała. Znalazł w końcu czar, którym można było ją wywołać - w postaci materialnej. Pomimo jej wielu sprzeciwów, udało się mu wejść z nią w konszachty - umowa była taka... Śmierć wraca do życia nie Follow, a mnie, znaczy Rebeckę, za połowę jego życia. Grin się zgodził. Ale śmierć nie powiedziała mu, że zwróci tylko duszę... I to jeszcze w obcym ciele. Bardzo młodym. Takim sposobem mam dwie dusze. Ale Terrib to większy mózg, niż się można było spodziewać. Jego plan był prosty - zlikwidować przeciwnika, zadać mu jak najwięcej bólu poprzez utratę bliskich... Zabił mnie, w której również był zakochany, wiedział że Grin będzie chciał mnie odzyskać, dlatego łatwym sposobem ma mnie z powrotem, Grin za niedługo umrze, a on ma władzę, swoją ukochaną i wroga z głowy. Cwane, nie?
- zakończyła Anty, łapiąc oddech - Mówiłam to baardzoo ogólnie, gdybym miała dokładnie, to byłoby tu tyle szczegółów i intryg... I wiem już co jest moim celem - zabić w męczarniach Terriba. Oo, tak. Za wszystko.
Madeleine spojrzała ze smutkiem na swoje kolana.
- Mam nadzieję że coś zrozumiałeś z tej opowieści. A teraz może ty opowiesz o sobie? - rzuciła, uśmiechając się na zachętę.
30.07.2013, 19:40
Przeczytaj Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki