Targ
#91

STRAŻNIK



trażnik z uśmiechem spojrzał na zdziwonego Dravasiego. Tak jakby wiedział co myśli. -Zdziwiony, że pozwoliłem mu odejść? Cóż... wystarczy rzec, że wiem w jakiej pozycji się znajduje. Ja zanim zostałem osobistym ochroniarzem też musiałem sobie jakoś radzić na ulicy. Trzeba chłopakowi dać szansę. Nie każdy ma szczęście urodzić się w porządnej rodzinie.-Mężczyzna ubrał ponownie rękawicę i rozejrzał się po tłumie gapiów. Szybko pomachał rękoma wyraźnie dając do zrozumienia, że nic ciekawego się już tutaj nie wydarzy. Podszedł do swojej pracodawczyni i szybko podał jej sakiewkę. Widać było, że nie bardzo chciał jakkolwiek z nią rozmawiać, ponieważ od razu wrócił do stajennego. -To powiesz co dokładnie się stało? Nie chciałbym uniknąć jakichś nieścisłości.
Zanim jednak Thani zdążył cokolwiek powiedzieć głos zabrała dziewczyna, która jeszcze niedawno była bliska pożegnania się z pękatą sakiewką. -Mówiłeś, że jesteś stajennym tak? To znaczy, że musisz znać się na koniach! To się świetnie składa! Z chęcią rozglądnęłabym się za jakimś wierzchowcem! Zawsze chciałam mieć konia!-Mówiła to ze sporym entuzjazmem. Reakcja jej ochroniarza była całkowicie odwrotna. Wyglądał jakby się przesłyszał. Zacisnął zęby i ze złością spojrzał na swoją podopieczną. Kobieta była bardzo ładna i zgrabna. Choć suknia zakrywała jej kształty to widać było, że niczego jej nie brakuje. Na oko miała jakieś dwadzieścia pięć, góra dwadzieścia siedem lat. Wiek zbrojnego ciężko było określić, ale gdyby obywatel musiał obstawiać to powiedziałby, że ma około trzydziestu lat. -Oczywiście... pani. W takim razie opowiesz mi wszystko po drodze.-Powiedział wojownik. W jego głosie słychać było irytację.
09.10.2018, 22:24
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Targ
#92

Kobiety szły ulicami miasta, które powoli budziło się do życia. Coraz więcej kramów i sklepów się otwierało, a tłum na ulicach gęstniał. Dla Radeki tempo było stanowczo za wolne lecz zajmowała czas obserwowaniem przechodniów i ludzi. Co jakiś czas rzucała okiem na jakiś stragan i na ceny poszczególnych produktów. Rozmowa toczyła się dalej i dopiero po chwili do Radeki dotarło o kim Mirrodin mówi.
- Znałaś tą zakałę Sirita? - zapytała szczerze zdziwiona, a na twarzy kobiety pojawił się grymas złości - Ten skurwiel ma szczęście, że demon wgniótł go w ziemie. Przez niego połowa miasta rozwaliła się jak szałas z patyków i gówna. Choć muszę przyznać, że ta gorsza połowa. Miasta nie odbudowali po dziś dzień, a smród który ten fiut narobił będzie się ciągnął za nami przez kilka lat.
Radeka westchnęła i przez chwilę szła w milczeniu. Bycie łowcą demonów i mistykiem nie było łatwe, a od incydentu w Peronie było jeszcze trudniejsze. Wieści ze zrujnowanego miasta obiegły całe imperium, a im dalej od Perony tym opowieści były bardziej koloryzowane.
- Tak, poluję na potwory... czasami jak stawka jest uczciwa. - odpowiedziała z westchnieniem - Ale głównie zajmuję się zabijaniem demonów. Nie chwalę się tym zbytnio, ludzie do nas nie podchodzą zbyt życzliwie. No chyba, że akurat niedaleko ich wioski pojawił się piekielny ogar...
Radeka wzruszyła ramionami i poprawiła torbę, przewieszoną przez ramię.
05.11.2018, 01:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Targ
#93

Jak się okazało, nie tylko strażnicy zdążyli szczerze znienawidzić Mistyka. Spowodowanie takiej demolki raczej nie mogło ujść uszom wielu ludzi. Skala zniszczeń wyjaśniała dlaczego Tom i jego towarzysz którego imię dziewczyna zdążyła już zapomnieć byli tak zdziwieni jej niewiedzą. Gdyby Sirit żył, najprawdopodobniej stałby się wrogiem publicznym i musiał prowadzić żywot w ukryciu, podobny do tego który miała za sobą Mirrodin i jej nauczyciel.

Pomógł mi znokautować kilku idiotów w tej gospodzie. – Powiedziała kobiecie. – Jeszcze zanim w ogóle trafił do Perony. Wtedy wydawał być się całkiem sympatyczny. Na pewno lepszy niż większość klientów. Ci nawet się nie poruszyli.

Nastąpiła chwila milczenia, podczas której obydwie niewiasty zwracały większą uwagę na otoczenie niż na siebie. Przerwała je dopiero mistyczka, która wspomniała o swoim zawodzie. Łowczyni zaciekawiła się. Czuła że może właśnie dowiedzieć się czegoś o tym kim chce zostać. Nic innego w jej wypadku raczej nie wchodziło w grę. Miała za sobą solidną naukę walki i przetrwania w lesie, potrzebowała tylko kogoś kto nauczy ją czegoś o samych potworach. Konwersacja z osobą zajmującą się zabijaniem ich zawodowo była niepowtarzalną okazją do zaczerpnięcia nieco wiedzy. Zwłaszcza, że mogła wyniknąć z niej współpraca.

Jak to jest polować na demony? – Spytała. – Skoro potrafią pół miasta obrócić w pył... W jaki sposób je właściwie podejść i zabić? Słyszałam że zwykła broń się ich nie ima. Czym różnią się od, dajmy na to, kalkarów?
( ͡° ͜ʖ ͡°)
05.11.2018, 01:49
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Targ
#94

Radeka ponownie wzruszyła ramionami, każdy może wydawać się porządnym lecz koniec końców wyjdzie na jaw obrzydliwa prawda. I nie myślała w tym momencie o mistyku odpowiedzialnym za zniszczenie Perony. Łowczynię z odrętwienia wyrwało kolejne pytanie Mirrodin. Zastanowiła się nad nim przez chwilę. Radeka pamiętała jak zobaczyła demona po raz pierwszy. Była zachwycona ale i przerażona jednocześnie. Pamiętała długie obserwacje. przygotowania i w końcu finałową walkę. Mistyczka uśmiechnęła się na to wspomnienie i poczuła znajomy, ciepły dreszcz w palcach. Wzbierająca w niej moc już szukała jakiegoś ujścia lecz Radeka szybko ją opanowała.
- Trzeba być cierpliwym, o ile chce się walczyć i móc potem o tym opowiedzieć. Trzeba obserwować, poznać zwyczaje i uderzyć w najmniej oczekiwanym momencie. - powiedziała Radeka  do swojej towarzyszki - I to prawda co gadają, demona nie idzie zranić zwykłym żelastwem, na nie działa tylko magia i to mistyków. Ludzie na widok demona powinni brać nogi za pas i wzywać specjalistów. Ale krążą wśród nas opowieści, że istniała kiedyś broń tak potężna, że była w stanie zabić te plugastwa. Ale mój mistrz mówił, że to bajania.
Radeka rozglądała się starając zapamiętać drogę z garnizonu do karczmy.
- A jeśli chodzi o kalkary, to przy demonach wyglądają jak przerośnięte niedźwiadki, z trzema rogami i paskudna mordą.

Gracz opuścił wątek
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.11.2018, 22:25 przez Radeka.)

05.11.2018, 21:09
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Targ
#95

W sumie to tak jak z jakimkolwiek przeciwnikiem. – Skwitowała dziewczyna. – No, może z wyjątkiem tej nietykalności. Ale każde zwierzę może okazać się niebezpieczne jak nie wiesz jak się z nim obchodzić, prawda?

Łowczyni nie trzeba było tłumaczyć tego, że polowanie na niebezpieczną bestię powinno się zaczynać od dobrego rekonesansu. Okryte często grubą skórą czy nawet łuskami potwory zwykle miały kilka słabych punktów w które należało celować. Żeby w nie trafić zaś, warto było poznać sposób walki ofiary. Wszak kiedy naprzeciw ma się coś wyposażonego w gruczoły jadowe, trzeba było mieć się na baczności kilka razy bardziej niż zwykle.

Mirrodin prowadziła Radekę w najprostszy możliwy sposób. Wczesna pora oznaczała brak tłumów przez który drobna dziewczyna musiała się czasem przedzierać. Dlatego też o wiele szybciej dotarła do dwupiętrowej siedziby w której rezydowała straż. Wyróżniała się nieco na tle otaczających go budynków tym, że pierwsze piętro zostało wzniesione tylko na jednym skrzydle. Poza tym była nieco większa, jak przystało na budynek użytku publicznego. Ludzie przewijali się przez frontowe drzwi regularnie, czy to strażnicy, czy zwykli obywatele chcący coś załatwić.

To tutaj. – Powiedziała do towarzyszki i przekroczyła próg posterunku.

Gracz opuścił wątek
( ͡° ͜ʖ ͡°)
05.11.2018, 22:18
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna