Polany i farmy
#1

Na zachód od Varengardu rozciągają się pola i żyzne tereny, na których rośnie wiele drzew owocowych. Na tutejszych łąkach pasie się również trzoda, w kilku wioskach leżących nad rzeką wyrabia się to chleb, to produkuje się wszelkie inne wyroby. Te wioski są praktycznie częścią miasta, jedyna różnica jest taka, że tutejsi trudnią się bardziej pracą w polu, niźli wojaczką. Ale i tak bronić się potrafią. Varengard współpracuje z farmerami, obie strony wzajemnie się uzupełniają.
Najbliżej miasta są jednak pustkowia, polany nie zajęte przez nikogo. Nie są znane przyczyny tego zjawiska, być może w przyszłości ktoś zechce się tu osiedlić. Nie są to bowiem tereny ani niebezpieczne, ani nieatrakcyjne.
24.01.2015, 23:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Polany i farmy
#2

z "U Relcha"

Śledził tajemniczego mówcę z zapuszczonej gospody "U Relcha" tak długo aż wyprowadził go poza miasto na łąki i prawdopodobnie przyszłe pola uprawne. Przez cały czas zataczał się jakby wypił o kilka dzbanów czegoś mocnego za dużo. Dla efektu kilka razy nawet się przewrócił, rzucając przy okazji soczystym bluzgiem. Czasami przystanął i pokrzyczał żeby wskazali mu drogę, zupełnie nie przejmując się tym, że na drodze jest tylko on i tajemniczy mężczyzna kilkanaście metrów dalej. Zbliżał się i oddalał, ale wciąż miał go na oku i był gotowy na wszystko.
24.01.2015, 23:46
Przeczytaj Cytuj
Polany i farmy
#3

MG

Szumiał lekko wiatr, była noc. Gwiazdy i księżyc nie świeciły szczególnie jasno, ale wystarczająco, by było widać, gdzie się stawia kroki.
Tuż po przekroczeniu bram miasta mężczyzna, którego śledził Iscar, przyspieszył kroku. Nie biegł, ale też z trudem można było utrzymać mu tempo, zwłaszcza udając jednocześnie krok chwiejny i niepewny. I nie będąc zbyt cudownym aktorem. Nie było trzeba długo czekać, aż mówca ze speluny okręci się i zagadnie do mnicha.
- Dlaczego mnie śledzisz? Przestań za mną łazić. - powiedział niezbyt miłym tonem, sięgając za pas. Nie wiadomo było co tam trzymał, ale można było się spodziewać, że będzie to jakaś broń. Nie wyglądał na szczególnie gwałtownego w obyciu, więc najpewniej nie użyje jej, póki nie będzie takiej konieczności. Ale kto go tam wie? Może to tylko złudzenie.
24.01.2015, 23:56
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Polany i farmy
#4

Utrzymanie odpowiedniego tempa, jednocześnie pozorując zataczanie się i udawanie pijaka było wyjątkowo trudne dla mnicha. Próbował, lecz im bardziej się starał tym bardziej źle to wyglądało. I to źle, w sensie, dobrze. Innymi słowy szedł bardziej prosto i zgrabnie co niszczyło iluzję, którą próbował wytworzyć. Nie pomogła mu w tym nawet jego ponad przeciętna zręczność i umiejętności zdobyte w klasztorze. W pewnym momencie mężczyzna zatrzymał się na co Iscar przystanął i chwiał się jeszcze chwilę, jednak gdy mężczyzna wypowiedział swe słowa, Is wyprostował się i stanął zupełnie "trzeźwy".
- Kim jesteś i jakie kłamstwa rozpowiadasz o mnichach? - spytał poważnym tonem, zaciskając dłoń na swym kosturze. Mężczyzna sięgnął za plecy, mógł mieć tam schowaną jakąś broń. W razie ataku nieznajomego Y'krall postanowił odskoczyć szybko w lewo, kumulując jednocześnie energię w kosturze by zainicjować Ciszę przed Burzą i przyjąć tam lekko pochyloną figurę wyjściową na ugiętej jednej nodze, dzięki której będzie mógł sprawnie przejść do ataku lub defensywy. Jeśli jednak mężczyzna nie wyciągnie broni lub tego co ma schowane za plecami, Iscar pozostanie w miejscu, jednak gotowy do akcji.
25.01.2015, 00:14
Przeczytaj Cytuj
Polany i farmy
#5

MG

- Och. Więc jeden z mnichów? - zapytał, prostując się. Zza pasa niczego nie wyjął. - Więc... Nie jesteś szalony? - zdawał się być nieco zdziwiony. - Byłeś może poza klasztorem ostatnimi dniami? Może to przez to?... - zastanawiał się, podchodząc powoli do Iscara. W pewnym momencie, w bezpiecznej odległości, zatrzymał się jednak. Chyba wiedział, że mnich nie zaufa mu ot, tak i po podejściu jeszcze trochę bliżej, najzwyczajniej w świecie dostanie łomot.
- Wybacz. Nie wiedziałem. Niemniej jednak byłem pewny, że was wszystkich dopadł obłęd. Znalazłem nawet jednego waszego brata, w niezbyt dobrym stanie. Opiekuję się nim. Przepraszam, jeśli rzeczywiście wasz zakon jest w pełni zdrów, to jutro z samego rana wrócę do miasta i odwrócę wszystko, co mówiłem. Ale teraz już późno. - powiedział, sugerując swoje odejście. I tak też było. Odwrócił się i udał znów w stronę, gdzie zmierzał kilka minut temu. O ile go, oczywiście, Iscar nie zatrzymał.
25.01.2015, 13:53
Przeczytaj Znajdź Cytuj

PRZEDMIOT

Kliknij w obrazek


Polany i farmy
#6

Mężczyzna był podejrzany. Najpierw opowiada zebranym pijaczkom opowieści, które mogły być odebrane przez nich tylko w jeden, negatywny sposób. I to na dodatek w gospodzie "U Relcha" miejscu na pierwszy rzut oka o wiadomej reputacji. Dlaczego nie wygłaszał swych wielkich słów na rynku lub w miejscu gdzie znajdują się porządniejsi ludzie?
- Mój umysł jest niezmącony, ni mrokiem ni szaleństwem - powiedział spokojnie, lecz z wyraźną nutą hardości w głosie - Podobnie jak reszty mych braci z klasztoru. - Iscar nie ufał człowiekowi, po teatrzyku w tamtej brudnej gospodzie widział, że dobrze operuje językiem i potrafi zmącić umysł słowami. Lecz jego sztuczki nie dadzą rady przeciwko umysłowi prawdziwego mnicha. Spiął lekko mięśnie gdy mężczyzna się zbliżył, musiał być gotowy na wszystko.
- Zaiste, jest późno. - przyznał mężczyźnie racje - Lecz ta sprawa nie może czekać. Twoje słowa wywołane niewiedzą dotarły już do zbyt wielu osób. - chciał uświadomić mężczyźnie ogrom problemu, który wywołał - Musisz zaprowadzić mnie do mega brata. Jeśli chcesz bym zaufał ci przynajmniej odrobinę, pokaż co skrywasz za plecami i ruszajmy czym prędzej w drogę. - przeczuwał, że same słowa wyjaśnienia dla pijaczków nie wystarczą. Mężczyzna co prawda znał potęgę słowa, lecz najprawdopodobniej będzie trzeba rozpuścić nowe, choć zgodne z prawdą, plotki.
- Zdradź mi też, jak cię zwą? - wiedza o prawdopodobnym, bowiem zawszę może kłamać, imieniu tego mężczyzny może stanowi nikła wartość, lecz Iscar musiał wiedzieć teraz wszystko. Każda informacja mogła być na wagę złota w tej, coraz bardziej tajemniczej sprawie.
26.01.2015, 06:57
Przeczytaj Cytuj
Polany i farmy
#7

MG

Człowiek zmrużył oczy, jakby próbując coś zrozumieć. Chwilę później pokiwał głową, jakby na potwierdzenie, że Iscar rzeczywiście nie jest szalony.
- Racja. W porządku, zaprowadzę cię... A za pasem - rzekł, odsuwając płaszcz. Z początku ukazał się jedynie bukłak, lecz po odwróceniu się za pasem pokazała się również rękojeść i niedługa pochwa. - ...zwykły, krótki miecz. Ale jakby cię ktoś śledził, to chyba też byś mu pogroził kosturem. - stwierdził i machnął ręką, chcąc przekazać coś w stylu "za mną".
- Jestem Aatrich. A ty? - odpowiedział, choć brzmiało to jak odruch, a nie wywiad. Szli w stronę farm, ale nie kierowali się bezpośrednio do nich. Wkrótce, niedaleko zabudowań, które ominęli, zarysował się też kształt starej chaty. - Opuszczona, tymczasowy postój. - powiedział człek, otwierając skrzypiące drzwi. Może mieszkanie jakości nienajlepszej, ale dało się tu mieszkać. - Twój brat jest w piwnicy. Otwarte przestrzenie nie wpływają na niego za dobrze. - powiedział, zsuwając z podłogi dywan. Zarysował się kwadratowy, spory kontur - była tam klapa, która została zaraz otwarta. Aatrich wskoczył na dół. Wrócić można było bez problemu po niewysokiej drabinie.
26.01.2015, 14:45
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Polany i farmy
#8

Cierpliwie czekał na rozwój wydarzeń i na to co zrobi mężczyzna. Jeśli nie będzie współpracować, zostanie co najwyżej obity, a to mogłoby dać rozwój nowym opowieściom z serii: Tenbou i jego dziwactwa. Opowieść numer trzy, czyli o tym jak zostałem sponiewierany przez szalonego mnicha, wracając późną porą do domu.
Iscar westchnął na tę myśl. Była tak absurdalnie głupia i nie poważna, że aż nie śmieszna. Spojrzał uważnie na ruchy nieznajomego. Spokojnie i nie zbyt wrogie. Y'krall rzucił szybko okiem na rękojeść miecza, próbując określić czy jest to magiczna broń lub czy posiada umieszczony magiczny kamień. Niestety nie zauważył nic zbyt podejrzanego, rękojeść jak każda inna. Albo po prostu za mało mieczy w życiu widział, co było dosyć zgodne z prawdą. Tak czy siak, świadomość, że był to tylko miecz, odrobinę uspokoiła mnicha, jednak niewidocznie dla rozmówcy zaczął manipulować maną w swym kosturze by przygotować go do Ciszy przed Burzą, lepiej być zabezpieczonym. Jego kostur był dłuższy, więc mógł działać na pewien dystans w razie walki. Ciało może jego było i mocne, lecz nie osiągnął jeszcze takiej jedności z duszą, by mogło oprzeć się ostrzu miecza (legenda potwierdzona przez wielu mnichów!). Widząc, że mężczyzna ruszył po wymownym geście, ruszył za nim.
- Zwą mnie Iscar Y'krall. - odpowiedział zgodnie z prawdą. Był spokojny, lecz cały czas spodziewał się ataku. Osobnik mógł w końcu prowadzić go do miejsca ze wspólnikami, którzy mogli chcieć zrobić mu coś niemoralnego. Gdy po kilku chwilach doszli do starej chaty, miał jeszcze mocniejsze wrażenie, że Aatrich wciąga go w paszczę lwa. Chatka wyglądała naprawdę jak baza wypadowa zbójców wszelkiej maści lub dom starego pustelnika, który zaprasza do swego domostwa wędrowców by potem ich zgwałcić, zabić i zjeść. Niekoniecznie w tej kolejności.
- Dlaczego... - chciał zapytać dlaczego klapa ukryta jest pod dywanem, lecz nie dokończył pytania bowiem mężczyzna zeskoczył na dół. Ludzie zazwyczaj zakrywają coś lub zastawiają czymś gdy mają coś do ukrycia, skoro Aatrich nie robił nic złego, tylko pomagał "cierpiącej" osobie, to po co stosował takie środki ostrożności? Iscar miał obawy przed tym co może zobaczyć w tej piwnicy. Wyobraźnie miał sporą i pracowała teraz na pełnych obrotach. Kultyści, demony, kanibale. Obszedł otwór pochylając się i próbując zobaczyć jak najwięcej wnętrza pomieszczenia pod podłogą. Wizję okropieństw jakie czaiły się w mroku przytłaczały go, lecz zamknął na moment oczy i przywołał w myślach lekcję jednego z mistrzów Tenbou. ~Obawa bierze się z niepewności. Odrzuć strach i spójrz na rzeczywistość taką jaką jest naprawdę.~ otworzył oczy i zeskoczył w ciemność zastępując strach przekonaniem, że musi pomóc bratu i rozwiązać tą sprawę do końca.
26.01.2015, 15:34
Przeczytaj Cytuj
Polany i farmy
#9

MG

Broń Aatricha wyglądała w stu procentach normalnie. Jej wykonanie nie było zbyt bogate, nie była zdobiona, pochwa również niczym szczególnym się nie wyróżniała. Ot, zwykły mieczyk do kupienia w pierwszym lepszym sklepie miecznika.
W końcu weszli do budynku. Była noc, ale przez okno i szpary w niekompletnym dachu wpadało wystarczająco dużo światła księżyca, by można było dostrzec kontury większości pomieszczenia. Ale za klapą panowała już całkowita ciemność.
- Co dlaczego? - zapytał i ruszył parę kroków do przodu, mrucząc coś o pochodni. W pewnym momencie posypały się iskry i zapaliły kawał kija owiniętego szmatą, który dzierżył Aatrich. Zaczekał na Iscara i ruszył niedługim korytarzem. Na środku korytarza, po prawej stronie były drzwi, które jednak ominęli, kierując się lewą ścianą. Gospodarz otworzył drzwi i wszedł do pomieszczenia wewnątrz, nie zatrzymując się jednak (mnich słyszał dalsze kroki). - To jeden z twoich braci. Ale lepiej nie podchodź za blisko tak od razu. - powiedział, gdy już Iscar wszedł. Pomieszczenie nie było zbyt wielkie, zaś na jego środku - około dwóch metrów od każdej ze ścian - znajdował się człek w obszernej, ciemnej szacie, ogolony na łyso. Był jednak odwrócony do żółtookiego tyłem. Wyglądał na pogrążonego w medytacji.
Aatrich starał się iść przed Iscarem, by oświetlać człeka na środku pomieszczenia.
26.01.2015, 18:09
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Polany i farmy
#10

Iscar oczekiwał strasznych potworów, mroczniejszego niż mroczny mroku, szaleństwa rodem z umysłu obłąkanego i wszechobecnego zła w postaci dziesiątek monstrów, tak ohydnych i wykraczających poza ludzkie pojmowanie, że aż trudno to sobie wyobrazić. Oślizłe macki, szczękające kły i wycie tysiąca upiorów! Nic z tych rzeczy...zwyczajny, ciemny korytarz nocą. Y'krall westchnął. Był w pewnym stopniu zawiedziony. Gdyby wnętrze piwnicy rzeczywiście okazałoby się jamą zła, miałby jako takie usprawiedliwienie swej wybujałej wyobraźni. ~Dobrze, że mistrzowie tego nie widzą.~ zrugał się w myślach lekko się czerwieniąc ze wstydu. Pierwszy dzień samotnie poza murami klasztoru a już traci jasność umysłu.
- Dlaczego klapa była ukryta pod dywanem? - zapytał idąc za mężczyzną - I co się znajduje za drzwiami po prawej? - kontynuował manipulowanie maną w swym kosturze, sprawiając, że Cisza przed Burzą osiągnęła drugie stadium.
- Mówiłeś, że jest chory, obłąkany. Co dokładnie mu jest? - spytał wchodząc powoli do pomieszczenia za mężczyzną.
26.01.2015, 21:00
Przeczytaj Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna