Niskie trawy - Strefa I
#71

-To o czym mówisz to okoliczności. Sytuacje, które występują codziennie poddają każdego próbie. Jeżeli ktoś miał warunki by nauczyć się walczyć i wykorzystał je to nie dopuści by cios sięgnął serca. - wojownik prychnął z dezaprobatą kręcąc głową, był zmęczony ciągłymi pytaniami człowieka, który i tak nie zrozumie zwyczajów i tradycji jego ludu. - Złamana kość będzie silniejsza gdy się zrośnie. A człowiek od urodzenia walczący o życie będzie silniejszy od wychowanego na puchowych poduszkach panicza.
Łowca splunął na ziemię po ostatnim zdaniu przypominając sobie spasionych szlachciców siedzących przy stołach uginających się od potraw. Coś takiego było niedopuszczalne w Azaracie.
-Obóz bez ognia? Jak więc chcesz przygotować upolowanego zwierza? - Seth spojrzał na szamana z ukosa. - Nocowanie w tym miejscu nie jest najlepszym pomysłem. Spanie na otwartym terenie niesie wiele zagrożeń, a poza tym nie jest zbyt przyjemne, na równinie wiatr nie ma przeszkód, będzie pizgać niemiłosiernie.
Jakby na potwierdzenie tych słów wiatr zerwał się gwałtownie przyginając porastające równinę trawy do ziemi i szarpiąc połami szaty wojownika. Łowca odruchowo zasłonił twarz obszernym rękawem i zmrużył oczy patrząc na szamana.
-Ruszajmy dalej.
He who shed blood with me...

Shall forever be my brother.
25.12.2016, 19:48
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#72

Eindride w głębi serca wiedział, że nie było jednej, prostej odpowiedzi. Czy jeśli kość zrasta się jest mocniejsza? Nie sądził. Nie z medycznego punktu widzenia, o którym nic nie wiedział. Z jego doświadczeń była to również odpowiedź negatywna. Co jeśli kość zrasta się źle? Zresztą w tych czasach i w miejscach w których był, gdzie warunki rzeczywiście były trudne złamana kończyna oznaczała praktycznie śmierć. Co jeśli człowiek wychowany na poduszkach ma również zapewniony codzienny trening? Czy nie miałby przewagi nad niedożywionym niewolnikiem, który nie miał dostępu do ksiąg, wiedzy i odpoczynku?
- Nie będę zaprzeczał. – powiedział bardziej do siebie niż do Setha. – Gdy ktoś wie, co robi nie można nic mu zarzucić. – szaman podrapał się po brodzie.
Spojrzał na łowcę. Był wyraźnie poirytowany. Tak jak przypuszczał. Znał ten typ ludzi i od te pory będzie wiedział jak się zachowywać. Co nie znaczy, że rzeczywiście będzie się obchodził z Seth’em jak należy. Eindride był lekko szurnięty, można powiedzieć. Można nawet powiedzieć, że był uparty czy rozkapryszony. Ale nie byłaby to całkowita prawda.  
- Człowiek, który całe życie... – Eindride szukał słów, wiedział, że czytał to w jakiejś księdze. – Ciągle kształci się, um, dyscyplina, sztuka, walka, męstwo, harmonia.. Takie pierdoły. - machnął ręką nawet nie próbując tłumaczyć o co dokładnie mu chodziło.
Łowca wspomniał o gotowaniu. Eindride zastanowił się. Chodziło mu o to, że odpoczywać może bez niczego. Zastanowił się głębiej. Ale czy ogień nie był stanowczo podstawą obozowisk ludzkich? Czy nie od zarania wieków człowiek posługiwał się ogniem przy wszystkim? Czy nie ewoluował dzięki ogniu? Eindirde przypomniał sobie buchający żar z pieca, jego stojącego z rozgrzanym drągiem, pilnował wtedy srebra. Najczystszego srebra. Było coś pięknego w tym fachu. Wykuwanie, modelowanie, hartowanie. Mężczyzna zapadł w trans. Miał nadzieję, że dojdą do Greathard. Ale bał się, że nie znajdzie czego szuka. Może być już za późno. Przez chwilę wyobrażał sobie jego matkę na pięciu warstwach koca pod trzema warstwami pierzyn, jej oczy pełne i puste zarazem.
Szaman nie odpowiedział łowcy, stawiał tylko wysoko nogi by nie potknąć się o nierówny teren i przyspieszył. „Idźmy więc, idźmy.”

Gracz opuścił wątek
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.01.2017, 23:34 przez Eindride.)

Nec habeo, nec careo, nec curo.
26.12.2016, 17:01
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#73

Seth nieustannie obserwował otoczenie co jakiś czas zerkając na towarzysza. Gdy szaman wspomniał o męstwie i sprowadził je do pierdoły... Wojownik mocniej zacisnął dłoń na drzewcu włóczni, twarz mu stężała, miał ochotę zabić człowieka, zakończyć tę krótką wędrówkę jednym celnym ciosem i dalej ruszyć samotnie zostawiając trupa na pastwę czających się w trawach bestii.
Odetchnął głęboko odwracając głowę od szamana i skupił się na obserwowaniu falujących traw. Nie odezwał się już, szedł tylko uważnie rozglądając się, szukając zagrożenia i potencjalnego posiłku. Ziemia robiła się coraz bardziej skalista, trawy przeciskały się przez nią z trudem tworząc coraz większe łyse płaty, wyglądało na to, że zbliżają się do granicy traw.

Gracz opuścił wątek
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.01.2017, 05:14 przez Seth.)

He who shed blood with me...

Shall forever be my brother.
09.01.2017, 00:40
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna