Ciemna uliczka
#21

Spoglądał na leżącego dryblasa, a przez jego twarz wypływało obrzydzenie i pogarda. Te emocje nie wynikały jednak ze statusu społecznego, który można by najprościej określić jako "bandyta". Było to podyktowane tym co dotarło do uszu Rolanda. "Spierdalajcie ode mnie", to żadna informacja, to nie to o co pytał.
Usiadł na nim, tak, dosłownie rozłożył się wygodnie na leżącym konającym wielkoludzie. Pośladki Rolanda napierały na jego klatkę piersiową. Ręka powędrowała pod ubranie, a po chwili znajdował się w niej krótki nóż, który to Roland zaczął przerzucać z ręki do ręki.
-Wiesz co trzyma człowieka przy życiu? - Zapytał dryblasa, oczywiście nie oczekiwał odpowiedzi, w końcu był on nieprzytomny, a pytanie było retoryczne.
-Wartość, tylko i wyłącznie jego wartość, a w moich oczach twoja wartość była mierzona ilością informacji, jakie mógłbyś mi udzielić. - Mówił głośniej, zbliżając się do jego twarzy.
-Nie podając mi żadnych informacji ustanowiłeś wartość swojej osoby na zero, okrągłe i bezwartościowe zero, a ludzie bezwartościowi nie mają powodu by żyć. - Wbił mu sztylet w podbródek i wyciągnął go, następnie przetarł zakrwawioną broń w ubranie oprycha.
-To chyba na tyle jeśli chodzi o miejscowych bandytów. - Powiedział, wstając i chowając sztylet z powrotem pod ubranie.
-Teraz tylko pozostaje kwestia odnalezienia kobiety, która zleciła napad na mój sklep, nie mogę zostawić tej sprawy. Choćbym miał wydać ostatniego miedziaka to znajdę i zarżnę tę kurwę. - Spojrzał na Vitava, czekając na jakiś komentarz, tudzież pomysł, z jego strony.
04.11.2016, 23:34
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ciemna uliczka
#22

Mężczyzna skończył bawić się bełtem i wbił go z powrotem w ciało leżącego na ziemi byczka. Uważnie przysłuchiwał się słowom wypowiadanym przez swojego kompana, w dużej mierze miał on rację. Choć dla Jaszczura człowiek raczej był tyle warty, ile płacili za jego głowę, no ale informacje też zawsze można było sprzedać, prawda? W tym wypadku wszystko. Po chwili Roland zakończył swój wywód i dosłownie zarżnął oprycha, co lekko zaskoczyło Vitava, rozszerzył swoje źrenice, ale po chwili się zaśmiał.
- Pobrudziłeś sobie trochę dłonie, hehe. Myślę, że możemy iść dalej szukać tego kurwiska, ale nie wiem czy na nią trafimy, tamte kurwiesyny spierdoliły nam z oczu. Jak nie w damy się w żadną bójkę... - przerwał na chwilę i podszedł do krwawiących obficie zwłok Makasa, po czym zaczął je przeszukiwać. Chwilę później wstał i kopnął zdechlaka z całej siły w łeb. - ...to powinniśmy ich dogonić. Tylko nie jestem pewien, czy powinniśmy zostawiać tutaj to coś. Jak jego koleżkowie zobaczą, że zaciukaliśmy bydlaka, to nawet magia nie pomoże. - dokończył i podrapał się po brodzie.
Rzeczywiście był lekko zaniepokojony, w każdej chwili mógł wrócić piegowaty konus, a razem z nim jego przydupasy. Nie byłaby to zbyt komfortowa sytuacja, szczególnie biorąc pod uwagę to, że Jaszczur nie był taki w pełni sił, już od kilku godzin czuł lekkie zmęczenie, a co dopiero po, może i nie wyczerpującej, ale jednak walce.








05.11.2016, 13:39
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ciemna uliczka
#23

MG


Makas konał nawet nieświadomy tego, że jego dusza właśnie odchodzi z tego świata. Tylko z jego krtani wydobywał się dźwięk uciekającej krwi niczym woda w górskim strumyku. Już mogli być pewni, że nie zrobi im nic... W ogóle nic nie zrobi. Zwłoki i dzieci głosu nie mają. Oczywiście oznaczało to, że teraz dwójka mężczyzn powinna się zastanowić nad tym co zrobić. Blondasa na razie nigdzie nie było widać, ale no właśnie trudno powiedzieć, czy się zaraz nie zjawi z innymi obszczymurkami. Na dodatek w tej uliczce przesiadywała masa typów spod ciemnej gwiazdy, to też istniało większe prawdopodobieństwo, że zaraz ktoś dla zabawy po prostu zaczepi Rolanda, bo do Vitava głupio było podejść, jeszcze by się zemdlało, jakby ten paszczę otworzył czy coś. Mogli także kogoś zapytać coś o tej kurewce, co ich tak ładnie urządziła, ale nie wiadomo czy uzyskaliby jakiekolwiek informacje, a może jeszcze wpakowali się w większe kłopoty.
Jaszczur przeszukując zwłoki oprycha, poza wielkim półtorakiem zawieszonym na plecach, znalazł sakiewkę z 20 srebrnymi smokami, osełkę i jabłko, obok zaś leżało urumi. Jeśli chciał, to mógł wziąć wcześniej wspomniane przedmioty, albo podzielić się nimi z Rolandem.


Teraz możecie przez 2-3 kolejki popisać sami, do tego być może dołączą się Soth z Sabethą, więc kwestie dogadania się jako drużyna zostawiam Wam. Jeśli chcecie - to nadal piszcie tutaj, wróćcie się do sklepu albo idźcie połazić po mieście, może czegoś się dowiecie?
06.11.2016, 19:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ciemna uliczka
#24

-Moment. - Wstał, rozejrzał się dookoła, po czym pochylając się wypuścił pawia, ukazując swój dzisiejszy obiad. -Naprawdę powinieneś rozważyć kąpiel. Zresztą, czemu mi pomagasz? - Dopiero gdy atmosfera się uspokoiła, do głowy Rolanda zaczęły napływać najróżniejsze pytania, jedno za drugim.
Kim jest jego śmierdzący kompan, czemu mu pomaga, czy oczekuje w zamian jakieś zapłaty.
-Powiem Ci mój śmierdzący, nowo poznany, przyjacielu, że pierwszy raz coś takiego mi się przytrafiło. Ale zamiast strachu i niepewności czuje tylko ekscytacje. Wreszcie wyrwałem się z mojego nudnego sklepu. - Znowu dobył noża i kilkoma silnymi ciosami odciął głowę bandycie, po czym uniósł ją do góry za włosy.
-Znowu czuje, że żyje! - Kopnął odciętą głowę denata w głąb uliczki i spoglądał jak się turla.
-Dobra, jeśli mamy znaleźć tę kurwę, to musimy zasięgnąć informacji, nie uważasz? - Założył ręce na brodę, zastanawiając się moment co teraz może zrobić. Mieli wiele opcji ale musieli wybierać szybko i sprawnie, czas był na wagę złota, a Roland w końcu kocha złoto.
-Wiem! Pójdziemy do karczmy i popytamy, przy okazji muszę na  ten czas zatrudnić kogoś do sprzedaży w moim sklepie. Rozumiesz, wojna czy nie wojna, interes się musi kręcić. Chodźmy! - Opuścił ciemną uliczkę, kierując się z Vitavem w kierunku najbliższej karczmy.
06.11.2016, 21:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ciemna uliczka
#25

Jaszczur zabrał osełkę i jabłko. Z 20 srebrnych monet odliczył 10 i rzucił w kierunku Rolanda.
- A żebyś chłopie wiedział, że i przez myśl mi woda przeszła, ale w mieście to tylko większy smród niż gdzie indziej, a przeto w chędożonej studni brudnego zadu i łapsk nie umyję, bo mnie strażnicy w kajdany zakują. A pomagam, bom dopiero co do Lothil zaszedł po dobrych kilku latach łażenia po dziczy. Za robotą się rozglądałem, a wygląda na to, że idąc z tobą, robota będzie dość prosta, przynajmniej w teorii. Mogę na spokojnie robić za ochroniarza czy po prostu morderce do wynajęcia, jak kto woli to nazwać. - wziął i przegryzł jabłko, przyglądając się jak Roland odcina Makasowi łeb, by następnie kopnąć go w głąb uliczki. - Dobry początek, jak nie znajdą łba tego kurwiego syna, to... to w sumie nic, hehe. - głęboko beknął. Sięgnął po leżące na ziemi urumi i solidnie pierdolnął nim kilka razy w ciało dryblasa. - Teraz już nawet nie rozpoznają, że to człowiek był. A tak w ogóle to zwą mnie Vitavem, dla przyjaciół Jaszczur. I masz rację, może w karczmie czegoś się, kurwa, dowiemy. - splunął na zmasakrowane do końca zwłoki i ruszył za Rolandem w stronę gospody.









06.11.2016, 21:25
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ciemna uliczka
#26

STRAŻNIK
Miejsce:
Ciemna Uliczka
Pogoda: Bezchmurnie,
Słońce zbliża ku górowaniu.
Soundtrack:
Ło, jak mnie łupie w krzyżu!

rzask! Trzask! Trzask! Pobliskie pospólstwo pochowało głowy spod okien,pozamykało okiennice. Podejrzane trzaski przywodziły na myśl ciężkozbrojnego woja, który zapuścił się w te przykrą dzielnicę zaprowadzać tymczasowy domniemany porządek. Nie rzadko coś takiego miało miejsce, ale takowy śmiałek, częściej robił więcej krzywdy ludziom, którym pomagał... dlaczego? Wystarczy się domyślić. Choć możliwe, że tym razem chodziło o coś innego.

Trzask! Trzask i... o! Przeszło! Na samym początku uliczki stał zdziadziały dziadzio z połyskującym Szpadlem w jednej dłoni, natomiast z drugą na plecach, które wreszcie przestały wydawać mrożące krew w żyłach dźwięki. Jeszcze do niedawna zarzekał się, że nawet nie bolą go plecy, ale... jakże kapryśni bywają bogowie. Zaledwie przed dziesięcioma minutami wszystko było w porządku, a zamierzony plan chylił się ku sukcesowi, niestety zła ocena sytuacji zrobiła swoje.

Sędziwego wieku Szaman(kryjący wciąż ogromne pokłady młodzieńczej krzepy oczywiście), opuścił gospodę i ruszył w poszukiwania młodych chłopców. Już sam ten fakt zaczynał nasuwać początkowe wątpliwości, ale należy nadmienić, że Władca Duchów, zwyczajnie poszukiwał czeladnika. Dwa duchy robiły za przysłowiową obstawę i mimo, iż Scythisowe zamierzenie było nieco inne, dwie osoby powyżej jego wzrostu nieustannie maszerujące za przygarbionym użytkownikiem Szpadla, ewidentnie wyglądały na ochroniarzy. Początkowe poszukiwania, nie przynosiły większych rezultatów, lecz nie budziły zniechęcenia u młodego duchem Siwobrodego. Na jego nieszczęście działała tym razem mroczna aura, która skutecznie odstraszała już i tak zmartwionych, zaczepiającym ich groźnie wyglądającym staruszkiem, chociaż może też chodziło, o towarzyszących mu osobników, kto wie. Po dłużej chwili jednak, udało mu się natrafić, młodego chłopaka, który wydawał się idealny. Po prostu nie uciekł od razu, ani nawet gdy, Scythis podszedł, poza tym miał coś takiego w oczach, jakby innego? Nie odpowiedział jednak, na początkową próbę komunikacji, ani też żadną późniejszą. Było pewne, że coś jest nie w porządku. Gdy Staruszek chciał spróbować niewerbalnych komunikatów, aby dowiedzieć się, czy wszystko z chłopcem w porządku, uczuł jakby grunt zaczął mu się walić spod nóg. Zachwiał się i upadł, a cała ulica usłyszała przeciągły trzask. Pierwsza myśl? Zapewne chłopiec jest magicznie uzdolniony. Nic bardziej mylnego, jedynie co najwyżej to magiczny pech. Matka chłopaka pojawiła się i zadziałała szybciej, niż refleks duchów i Scythisa zdążył zareagować. Z racji jej ogromnych gabarytów starczyło zwykłe pchnięcie jedną ręką, by wytrącić podpartego Szpadlem człowieka.

- Jak ci nie wstyd zboczeńcu!? To ledwie niewidomy chłopak, Thorn już mu wystarczającą krzywdę sprawił! Odejdź stąd, ty chory pojbie!

Kobieta dysząc ciężko oddaliła się wraz z potykającym się od nadmiernego tępa chłopakiem, przy akompaniamencie trzaskających okiennic i zamykanych na klucze drzwi.

Trzask! Próba powstania Siwobrodego zrobiła swoje. Bolało, lecz nie łamał się Szpadel, nie łamał się i jego właściciel, gorzej było z plecami ale to już inna bajka. Pewnym raczej było, że dzisiejszy dzień, nie przyniesie lepszych owoców. Trzeba było spróbować następnego dnia.





Ten dźwięk Szpadla i kopania w muzyczce w tle. No nie mogłem tego nie dać.
Mam nadzieję, że nazbyt nie przejąłem losów Scyta.
Wybacz, że zrobiłem z Ciebie Pedobera... Huh




Thorn wyrzekł słowo stań się, Thorn i zgiń wyrzecze.
Kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze,
Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona
Zaleją, niczym poganie wyznawców Thorna -
Karząc plemię zwycięzców zbrodniami zatrute,
Thorn oczyści tę ziemię, wzniecając pokutę.
WSZYSTKO MA SWÓJ KONIEC






09.08.2017, 16:45
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ciemna uliczka
#27

Zaistniała sytuacja była dość... groteskowa. Bardziej, niż to, co ostatnio działo się w życiu Scythisa. Czy to aby naprawdę rzeczywistość, czy zaczyna z jakiegoś dziwnego powodu miewać halucynacje?
No nic. Może powinien pomyśleć o tym, dlaczego został wzięty za pederastę. I dlaczego, do kurwy nędzy, jakimś cudem zaskoczyła go wielka, ciężka baba. Nie był ślepy. Nie był też głuchy. Chyba. Choć coś kazało mu przez najbliższy czas myśleć inaczej. Coś pokazywało mu, że jest upośledzonym, chorym na głowę staruchem, który nie potrafi ani dostrzec ataku jakże zaskakująco szybkiej i przyczajonej bestii, jaką była z pewnością doświadczona od wielu polowań Łowczyni, ani też się przed nim zbytnio obronić. Ba, nie ostrzegły go też duchy.  Mentalnie wciąż mogły się z nim komunikować.
Przecież był jednak szalony. Mogło mu się wydawać, że je przywołał. "Wracajcie", pomyślał, gdy wydostał się ze slumsów. Jeżeli nie były złudzeniem, odwołał je.
Trudno; tak czy siak, trzeba będzie poważnie się nad sobą - i nie tylko - zastanowić. Najlepiej gdzieś nad taflą wody. Może w jej odbiciu zobaczy odpowiedź?
Zdaje się, że w Srebrnym Raju było jakieś oczko wodne, czy inna spokojna woda. Być może jednak było to jedno z wielu szaleńczych przywidzeń, przesłyszeń czy innych wymysłów starczego łba. Warto było to jednak sprawdzić. Zatem tam właśnie Scythis skierował swą osobę.

Gracz opuścił wątek

Spoglądając gdzieś w oczy tego starszego człowieka masz wrażenie, jakbyś patrzył wprost w głęboką otchłań. Pod odpowiednim kątem, jeśli otoczenie nie jest zbyt dobrze oświetlone, oczodoły siwobrodego wydają się wręcz być puste. Dreszcze przechodzą ci wzdłuż kręgosłupa...
Wrażenie to może minąć dość szybko, lecz zależy też od sytuacji. Biada jednak temu, który zlekceważy ostrzeżenie wypływające z tego wizerunku.
12.08.2017, 11:45
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna