Rynek
#31

Po zebraniu monet okazało się że nikt nie próbował Kaszta okraść, spokojnie ruszył dalej upewniwszy się że wszystko jest dobrze.
Sprzedawca przy stoisku zaraz mu odpowiedział na jego pytania. Wychodziło na to że cena za metr wyniesie od 30 do srebrnego. Po szybkim przeliczeniu w głowie wychodziło mu to nie najgorzej. Pytanie było ile wyniesie cena kotwiczki i czy wgl je posiada bo ten nie odpowiedział o nich ani słowa. Okazało się natomiast że posiada torby. Łowca opowiedział czego poszukuje. Potrzebny był mu pas z miejscem na ekwipunek który mógłby swobodnie zapiąć na swój napierśnik przez ramię tak by mieć pod ręką potrzebne mu przedmioty. Zamierzał wyjąć część sprzętu z worka i przełożyć rzeczy takie jak krzesiwo własnie do pasa. Chciał umieścić też tam truciznę jeśli już ją przygotuje w pojemniku z bambusa. Taki pas musiał mieć odpowidnie kieszenie lub mocowania. Bardzo uprościło by mu też wszystko gdyby mógł tak umieścić inny bambusowy pojemnik z woda. Ale nie to było głównym powodem dla którego to zmierzał. Potrzebował liny i oszacował szybko jakiej grubości potrzebuje z uwagi na swój ciężar jak i swojej broni. Potrzebował tak jak poznany wojownik przynajmniej z dwadzieścia metrów liny. Już czół na swojej skórze dodatkowe koszty. Zastawiał się na ile znalezione srebrniki mu pomogą. W duchu podziękował Durro za ten dar losu. Zapytał jeszcze raz o kotwiczkę jeśli nie kosztuje więcej niż 15 srebrnych od razu ją kupuje i liny. W tym momencie Kaszta przeszedł dreszcz. Zdał sobie sprawę że jest bardziej krucho z jego pieniędzmi niż sobie zdawał sprawę. Chcąc nie chcąc musiał chyba zrezygnować z zakupu pasa ale co szkodziło mu zapytać o cenę czegoś takiego. Potrzebował jeszcze pieniędzy na jedzenie ale wiedział już że będzie musiał prawdopodobnie zapolować albo poszukać innego źródła żywności gdyż jego fundusze się kurczyły. W każdym razie kupując kotwiczkę i liny z uwagi na to że kupuje oba przedmioty zaczął się targować by zbić nieco z ceny.
19.11.2016, 02:46
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rynek
#32

MG

- Ach, kotwica... tak, jeszcze się jakieś zachowały. - sprzedawca spojrzał za siebie, chwytając leżące w pobliżu dwie sztuki. - Coś takiego. Są takie same, więc nie ma co się długo zastanawiać. Dziesięć srebrnych sztuka. - powiedział. Co do samych wytworów, wyglądały na dość wytrzymałe i funkcjonalne, a ich rozmiar był... zwykły. Nadawał się do użytku, były względnie poręczne, a nie powinno być wielkiego problemu, by się nimi o coś zaczepić. - A pas... no, szczerze mówiąc mam, cudem. Wyrób był na zamówienie, ale klient już sie po niego nie zjawił. - powiedział, wyjmując spod lady skórzane, porządne cudeńko z mosiężną sprzączką i zaczepami.
Co do liny, Kasztowi trudno było oszacować, jakiej potrzebował. Nieczęsto zdarzało mu się chyba pracować ze sznurami, a na pewno niewystarczająco często, by móc bez prób ocenić na oko, jak przełoży się wytrzymałość przedmiotu na masę jego - i paru innych przedmiotów. Wydawało się jednak, że nawet najcieńsza lina nie powinna sprawiać kłopotów, o ile nie będzie nadużywana. Gwoli jednak własnego bezpieczeństwa i spokoju ducha, Łowca zdecydował się na o rozmiar grubszą.
W momencie gdy przeszli do podliczenia ostatecznej ceny, kusznik zaproponował, by kupiec obniżył nieco cenę. Choć na targowaniu się nieszczególnie znał, najwidoczniej handlarz zaaprobował jego starania. Ostatecznie koszt pasa oraz dwudziestometrowej liny i kotwicy łącznie wyniósł trzydzieści siedem srebrnych smoków. Jeżeli okazałoby się, że Kaszt chciałby zrezygnować z pasa, zapłaciłby dwadzieścia trzy.
- Grunt, to zadowolony klient - podsumował mężczyzna za ladą, uśmiechając się. - Polecam się na przyszłość!
23.11.2016, 15:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rynek
#33

Łowca usłyszał cenę jaką liczył sobie sprzedawca za sprzęt, serce w nim zamarło . Było niezwykle krucho z pieniędzmi ale powinno mu starczyć. Ledwo co ale powinno wystarczyć na pas linę kotwiczkę i jeszcze bełty. Nawet na jakieś bardzo skromne wyżywienie, musiał jednak zatrzymać się po dzisiejszej nocy gdzie indziej. Zdawał sobie z tego sprawę od początku. Mimo wszystko pas i cała reszta była mu potrzebna. Bełty były niestety jednorazowe, jednak za tę cenę wyposażył się aż w 3 więc sądził że przynajmniej jeden powinien mu pozostać. W razie czego pozostawała jeszcze praca na miejscu ale z uwagi na taką liczbę najemników miejsce to cierpiało pewnie aż na nadmiar pracowników. Z drugiej strony taka liczba zbrojnych zwiększała zapotrzebowanie na uzbrojenie więc dobry wytwórca łuków i kusz mógł zarobić tutaj całkiem nieźle.Teraz jednak szykowała się przed nim walka. Musiał przygotować jeszcze kilka rzeczy.
Uprzejmie podziękował sprzedawcy i zapłacił 37 srebrnych smoków z ciężkim sercem patrząc jak jego fortuna znika. Przynajmniej lina przyda mu się wielokrotnie tak samo łom i nóż.
Następnie założył swój pas przez ramię tak jak powinien leżeć i przełożył w jedną z kieszeni kupiony wcześniej tojad. Lina i kotwiczka znalazły się w worku z rzeczami. Zamierzał później zatroszczyć się o jakieś lepsze mocowanie liny i kotwiczki w nocowaniu jego kuszy. Może udało by mu się po przeciwnej stronie kołczanu zamocować coś takiego. Nie był pewien z uwagi na to ile miejsca zajmowała kusza. Ostatecznie mógł zawsze przerzucić linę przez ramię albo uwiązać u pasa czy to tego na piersi czy tego normalnego.
Po przygotowaniu Kaszt powiedział grzecznie do widzenia handlarzowi i ruszył truchtem w stronę obrzeży miasta.
Nie udał się jednak od razu do karczmy gdzie miał przenocować. Wcześniej rozglądał się za jakimś bambusowym gajem coby zabrać trochę pędów. Zamierzał wykonać z nich pojemnik na truciznę. Najpierw musiał ściąć cały wielki pęd swoim nożem a potem wyciąć fragmenty od kolanka jednego do drugiego. Nie śpieszył się robiąc dokładnie tak jak wtedy gdy mieszkał w Varengardzie. Tym razem jednak nie wykonywał otwartego z jednej strony pojemnika tylko taki z niewielką dziurą. Drugi nieco  mniejszy pojemnik z kolejnego fragmentu bambusa miał być z jednej strony otwarty. Tak aby dało nalać się do środka wody. Poszukał też jakiś suchych roślin żeby zatkać otwór w pierwszym zbiorniczku. Drugi miał być dla niego czymś w rodzaju kufla. Szybko przeszedł do cięcia końcówki tak by z ostatnich fragmentów zrobić pojemniczek na truciznę. Miał być niewiele szerszy niż groty do jego kuszy w tym te rozpryskowe. Przygotował też jeden odrobinę większy do rozrobienia trucizny. Przygotował też sobie dwa porządne półtora metrowe kije na wszelki wypadek. Zamierzał użyć je do przepędzania w tunelach węży przed sobą.
Gdy zdobył już wszystko ruszył znacznie szybszym truchtem do Karczmy u Ksenego.

-37 SS
z/t
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.11.2016, 17:25 przez Kaszt.)

24.11.2016, 22:12
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna