Ogrody północne
#1

Cytat:

Miejsce to wygląda niczym sztucznie wyhodowany mały las, o bardzo barwnych kolorach. Można uraczyć tutaj wiele pięknych uliczek oraz kolorowych krzewów w tym sporo "specjalnych" drzew o nienaturalnie powyginanych gałęziach. Wszystko wygląda tu "fantastycznie" w przenośni i na serio. Jednak mimo swojego ogromu i majestatu, nie da się zgubić przebywając na terenie Ogrodów Królewskich, gdyż każda ścieżka jest prosta, zataczająca koło dookoła zamku. Odchodzące od głównej ścieżki mniejsze uliczki, są zakończone owalnymi placami, na których widnieją posągi różnych bóstw za wyłączeniem Thorna. Zachodnia strefa posiada pomniki przedstawiające Duronora. Cztery brukowe odgałęzienia, kończą się placami szerokimi na dwadzieścia metrów. W ich sercach znajdują się smocze wizerunki, a w koło rozstawione są drewniane ławki.


DURIEL THEME SONG
Łaskawość nie jest narzędziem Sprawiedliwego Boga.
Prawdziwego Grzechu nie da się odpokutować.






24.11.2016, 02:00
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ogrody północne
#2

emma jednak potrafiła mnie czasem pozytywnie zaskoczyć. Chociaż musiałem przyznać, że nie miałem szczególnej ochoty na rozprawianie z nią. Byłem wyjątkowo zażenowany wcześniejszą rozmową, więc i w ciszy postanowiłem ją zostawić. Kazałem jej robić co chcę, więc można rzec, że tego piwa sam sobie naważyłem. W każdym razie, w obecnej chwili byłem bardziej zainteresowany czającymi się w bezpiecznej odległości jegomościami. Nie byli specjalnie dobrzy w ukrywaniu się, choć i przesadnie źli również nie. Zwyczajna ofiara nie zwróciłaby na nich uwagi. Problem w tym, że nie byłem ani zwyczajny, ani tym bardziej nie byłem ofiarą. W tym wypadku jeśli próbowali mnie zrabować, napatoczyli się na złą osobę. W tym polowaniu to ja jestem łowcą, dosłownie i w przenośni.

Dotarłem do północnych ogrodów, Gemma szła za mną. Ciekawe czy ich zauważyła. W każdym razie, jeśli pamiętałaby zachowania Szczęściarza jeszcze na szlaku w Dravnul, to wiedziałaby, że wilk doskonale wytropił czające się zagrożenie. Prawdopodobnie na długo przede mną. Nie zdziwiłbym się, gdyby wiedział o nich przed całą tą scenką z wielmożnym szlachcicem akolitą od sześciu boleści i jego obsrańcu z ciupagą, którą słabo władał.


DURIEL THEME SONG
Łaskawość nie jest narzędziem Sprawiedliwego Boga.
Prawdziwego Grzechu nie da się odpokutować.






12.01.2017, 02:18
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ogrody północne
#3

Gemma była uparta jak wół, więc Duriel naprawdę słabo z nią trafił. Jak kiedyś zechce się jej pozbyć w jakikolwiek inny sposób niż uduszenie we śnie, to będzie to nie lada wyzwanie. Ona jest gotowa dążyć do celu po trupach, typowa reprezentantka podejścia "Ja nie dam rady? Potrzymaj mi piwo". Rzeczy niemożliwe robi od ręki, na cuda trzeba niestety chwilę poczekać. Toteż nic dziwnego, że milczenie mężczyzny nie zniechęciło jej ani trochę, wręcz przeciwnie - tylko wzmogło w niej chęć wiercenia mu dziury w brzuchu.
- Nie masz ty szczęścia w życiu, biedaku. - rzuciła, wsuwając mu rękę pod ramię i przyciskając się do niego jak pijawka. - Cała normalna część rodziny wybita, została tylko ta psychiczna. I jeszcze się do ciebie taka uczepi i nie puści. No przejebane po prostu. Będzie za tobą lazła i lazła i lazła... - kontynuowała swój wywód, jednak w tym momencie ściszyła głos i przybliżyła się do ucha Duriela - Prawie tak zawzięcie jak tamci goście w krzakach. Może sprawdzimy, czy są równie upierdliwi? - uśmiechnęła się chytrze i ukradkiem spojrzała przez ramię tam, gdzie ostatnio zobaczyła dziwne poruszenie się liści. Była łuczniczką, można jej było odmówić wielu rzeczy, ale nie sokolego wzroku i spostrzegawczości. Zresztą nawet pieseł był jakiś taki niespokojny, jakby skubany tylko czekał, żeby rozłożyć komuś klatkę piersiową na części pierwsze. Jednak naprawdę podejrzane, że w tych ogrodach tyle się dzieje niebezpiecznych rzeczy. Choć kto wie, może to po prostu ciekawscy fani? Po ostatniej akcji zrozumiała, że Duriel miał niezłą famę w okolicy.


Gemma Theme Song
There's a reason she's alone - you can't pin her down
Because no one needs her home or needs her around








21.01.2017, 04:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ogrody północne
#4

bujnie rosnących krzakach, oddalonych o jakieś piętnaście metrów od Duriela i Gemmy stąpały bardzo cicho podejrzane osoby. Ich wzrok zawieszony był na dwójce łowców, a ci doskonale czuli go na swoich plecach. Zresztą o samej obecności nieznajomych gapiów oboje doskonale wiedzieli. Duriel zauważył ich obecność na krótko przed walką w poprzedniej strefie ogrodów. Teraz pozostawało pytanie, a raczej pytania: co się wydarzy w najbliższej przyszłości, kim są ukryci gapie, czego chcą, dlaczego się ukrywają oraz jaką krzywdę wyrządzi im rodzeństwo.

Wiatr powoli zaczynał przybierać na sile, wprawiając setki tysięcy liści w specyficzny szelest. Było przyjemnie, bowiem każdy powiew zdawał się otulać twarze każdego gościa zaś sama sceneria mogła przyprawić o dozę nostalgii. Nawet Szczęściarz w pewnym momencie zdawał się pozbawiony zainteresowania kryjącymi się w oddali niegodziwcami.

Duriel spojrzał na przylepioną do siebie Gemmę i uśmiechnął się szyderczo. Wyglądał jak uosobienie diabła, który coś planuje mimo, że nie zdawał sobie z tego prawdopodobnie sprawy. Zresztą jego siostra nie wiedziała co chodzi mu po głowie. Złapał ją za ramię i odwrócił jednym gwałtownym obrotem tak jak czasem robi się to w tańcu, schylając się z partnerką ku podłożu. Zdezorientowana sytuacją kobieta wyglądała od boku tak, jakby mężczyzna próbował ją pocałować wbrew jej woli. Czyli wszystko wyglądało jak to sobie Duriel zaplanował. Za jego plecami pozostawieni byli w ukryciu ludzie. Chciał sprowokować ich do zaatakowania, robiąc z siebie łatwy cel. Efekt przyszedł nie od razu, ale nim ten zdążył powrócić z Gemm do normalnej pozycji, w jego kierunku nadleciały dwie strzały.
Wilk zawył krwiożerczo, lecz jego Pan uciszył go gestem ręki, wyciągając za pasa nóż. Nie chciał żeby jego pupil zaalarmował kogoś kto zepsułby im zabawę. Nim strzały dotarły celu, a wszystko działo się w ułamkach sekund, łowca złapał pierwszą w swoją dłoń, a drugą uderzył zwinnie cymbałkiem, rozcinając go w pół i wyrzucając do góry. Odwrócił się pośpiesznie do swojej siostry, podając jej złapaną strzałę.
- Możesz im ją oddać. Po swojemu. Najlepiej traf w łydkę. Rana w tym miejscu jest wyjątkowo bolesna. - Wytłumaczył, chociaż dobrze zdawał sobie sprawę, że Gemma wie o tym doskonale. Jego "polecenie" bardziej miało dodać żałosności całej sytuacji. Ktoś na niego polował nie wiedząc z kim zadziera. Tak poza tym. Chciał osobiście wypytać swoich cichych wielbicieli dlaczego zaatakowali go w obecności kobiety. Miał wielką nadzieję, że nie odważą się na nic głupiego po tym co zobaczyli wcześniej. Szalejące błyskawice wydawały mu się wystarczającym powodem do rychłej ucieczki. W tym wypadku stało się to co podejrzewał. Czekali na odpowiedni moment aby zdjąć go z zaskoczenia. Szkoda, że nie wiedzieli za wiele o nim samym jak i o jego bliźniaczce. "Odważni. Nie ma co" - pomyślał.

Raikami pokazał dyskretnie Szczęściarzowi znak, żeby zaszedł gości od wschodu. Tak aby nie mieli za bardzo gdzie uciekać. Oczywiście Gemma i tak zdjęłaby ich nie ważne gdzie postanowiliby się udać. Jednakże gdyby mieli użyć jakiejś sztuczki, warto pozbawić ich wszelkich możliwości. Wszelkiej nadziei. Być może Duriel nie miał nastroju, ale małe pastwienie się nad własnymi oprawcami bywało dla niego wyjątkowo udaną odskocznią od wszelkich problemów i myśli.


DURIEL THEME SONG
Łaskawość nie jest narzędziem Sprawiedliwego Boga.
Prawdziwego Grzechu nie da się odpokutować.






05.03.2017, 15:15
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ogrody północne
#5

Szatańsko uśmiechający się Duriel wzbudził w niej pewne podejrzenia. Najpierw pomyślała, że w jego głowie narodził się jakiś iście okrutny pomysł uciszenia jej irytującego pieprzenia, ale przecież znając jego, to w takim wypadku przystąpiłby do działania, zamiast się szczerzyć. Toteż uniosła jedną brew i spojrzała na brata pytająco, licząc, że wyjaśni w sposób nieinwazyjny jego niecne plany.
Niestety nie powiedział nic, nim jej świat zawirował i zawisła nad ziemią. Poczuła jak jej rude włosy zamiotły po chodniku i gdyby nie element zaskoczenia, to by się wkurwiła. Na szczęście za cholerę nie wiedziała, co się właśnie dzieje, toteż gapiła się Duriela jak cielę na malowane wrota. Dopiero co był na nią nieziemsko wkurwiony, a teraz na całowanie go wzięło? Jakby wiedziała, że ma do czynienia z takim świrem, co zmienia humory średnio co pięć minut i to w sposób tak gwałtowny, to by się odsunęła na bezpieczną odległość i założyłaby jakiś biznes na dzikich równinach Revii.
Ale wtedy przeleciały nad nią dwie strzały i zrozumiała, jak perfidnie wykorzystał ją Duriel. Poczuła jak zabulgotała w niej krew i posłała bratu mordercze spojrzenie. Ona przynętą? Do jasnej cholery, aż tak upośledzona umysłowo nie była!
Kiedy wróciła do normalnej pozycji, od ręki zdjęła z pleców łuk i naładowała strzałę, którą podał jej brat. Strzeliła w łydkę jednego, zanim zdążył dokończyć zdanie.
- Nie mówisz do amatorki. - syknęła, puszczając następną, tym razem swoją strzałę, w kolano drugiego z nich. W łydkę może bardziej boli, ale strzał w kolano przekreśla marzenia. A Gemma uwielbiała niszczyć sny. Naładowała następną strzałę, ale nie wypuściła jej. Przycisnęła napiętą cięciwę do policzka i obserwowała napastników w skupieniu, zupełnie jak drapieżca czekający na ofiarę. Zobaczyć tak spokojną i cichą Gem to rarytas - zachowywała się zupełnie inaczej, niż na co dzień. Jej oczy twardo wbite w cel, zimne i mordercze. Zastygła jak posąg, ale była gotowa wpakować po piętnaście strzał w każdego z nich. Kiedy wyłaził z niej instynkt łowcy, przypominała Duriela - z debilami się nie pieści. A narastający wiatr tylko jej sprzyjał. W niczym nie przypominała lekkodusznej złodziejki z alkoholem zamiast krwi.


Gemma Theme Song
There's a reason she's alone - you can't pin her down
Because no one needs her home or needs her around








11.03.2017, 02:28
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ogrody północne
#6

bserwowałem uważnie otoczenie, wyłapując każdy, nawet najcichszy odgłos. Wsłuchiwanie się w pojękiwania przepełnione cierpieniem, na jakiś sposób przyprawiało mnie o złą satysfakcję. Miałem takie chwile, kiedy nie rozumiałem mrocznej natury ludzi. Nie chodziło tylko o osoby, które spotykałem na swojej drodze. Często chodziło o mnie. Pozbawiałem życia równie łatwo, co Gemma strzelająca z łuku w wystawionego jak na tacy oprycha. W pewnym momencie pojęcie moralności zaczęło się zacierać. Nie było czerni i bieli, tylko szarość. Zimna, przerażająca, przeszywająca sumienie. Każdy z nas je posiada, nawet moja siostra. A to jak bardzo jest ono wybrakowane... To inna historia. Nie mam wątpliwości, że wpadając w złość zaczynam tracić kontrolę nad sobą. Heh, można sklasyfikować takie zachowanie jako pierwsze symptomy szaleństwa. Mimo, iż trzymam swoje koszmary w poszarpanych pasach silnej woli... Czasami nie potrafię wygrać z demonami krążącymi po moich myślach. I niech mi Duronor wybaczy, ale zamierzam walczyć o każdy dzień swojego życia.

Nasi oprawcy są w kiepskiej pozycji. Ranni, w towarzystwie dwóch wytrawnych łowców. Nie mieli najmniejszej szansy na ucieczkę, ale jak to się mówi "tonący brzytwy się chwyta". Dając im nadzieję i odbierając życia, stalibyśmy się zwykłymi przestępcami. Ale czy moje sumienie ma z tym jakiś problem? Chyba wciąż resztki przyzwoitości zmuszają mnie do zahamowania się.
Wstrzymałem gestem ręki swoją siostrę. Nie rzekłem za to ani jednym słowem. Może i są ranni, ale niech uciekają z myślą, że baczymy na nich cały czas. Szczęściarz wyglądał za znakiem do ataku, lecz jedynie co ujrzał to gest sugerujący powrót. I tak też skończyła się przygoda w ogrodach.

Ruszyliśmy z powrotem do stajni mojego drogiego przyjaciela, gdzie oddałem się głębokiemu letargowi. Potrzebowałem zwyczajnie przespać się. Coś mnie znużyło, poza tym moje ramie zdawało się jakby rozpalone. Położyłem się więc na sianie wpatrując się w sufit przez jakiś czas aż oczy stały się wystarczająco ociężałe. Zasnąłem.

W śnie, szedłem ścieżką od stajni aż do wyjścia z Lothil. Miasto było puste, stragany jakby nie istniały. Na końcu miasta zatrzymałem się czując jak moje ramie zaczyna palić mnie żywym ogniem. Nie rozumiałem tego bólu, ale zdawał się złudnie prawdziwy. Spojrzałem na drogowskaz stojący obok bramy miasta. Były tam wskazane różne kierunki, ale tylko jeden był opisany jako "miasto handlowe". Zawróciłem do stajni, lecz wtedy ramie zabolało mnie po raz kolejny, tym razem bardzo nieprzyjemnie. Wtem moje plecy otulił najpierw zimny, a potem cieplejszy oddech. Miałem wrażenie jakby jakaś potężna istota stanęła za mną. Jednak nie odwróciłem się. Czułem paraliżujący strach. Coś podpowiadało mi także, że nie powinienem się odwracać.

Wtem zabrzmiał głos, który napawał respektem i niebywałym ciepłem. Głos ten kazał mi ruszyć w nieznane. Nie potrafiłem zrozumieć każdego słowa, bowiem część brzmiała jakby w starożytnym języku. Pewnym za to było, że mój cel jest rzeczą nie cierpiącą zwłoki. A może osobą? Przed moimi oczami pojawiła się jakaś chata, a z niej wydobywały się krzyki. Podszedłem bliżej, lecz jedyne co dojrzałem to ciemność, a w niej jakiś symbol jarzący się krwistą czerwienią. Krzyki przepełnione cierpieniem, wgryzały myśli próbując mnie obudzić? Czułem uginające się pode mną kolana a moje ramie... Rozpaliło się jeszcze bardziej. Chciałem krzyczeć tak samo jak ktoś w tej chacie. Jak osoba, która zmagała się ze swoim przeznaczeniem. Poczułem jak coś spływa z mojego ramienia. Pot. Byłem tak zdenerwowany, że jedynie co mogłem to pocić się z nerwów.

"Dziecię moje, mizerne, przestraszone... Dwa istnienia, dwa losy złączone... Jakby w jedno, ale różne. Odmienne. Szalone? Nieznajome choć ciągle sklejone. Grzeszną nicią naznaczone. Przędą losy swoje samotnie... Różne miejsca, różne historie, różne dusze. Jedno godzi dwie jaźnie, drugie cierpi niezrozumiałe katusze. Śnieżnobiałe rogi wymachują grzesznie szukając odkupienia, Gadzia dusza gryzie swój ogon dopatrując zrozumienia. Jedno drugie musi odnaleźć. Jedno drugiemu pomóc zmuszone. Takowy los czeka tych, których wybrałem na następców kolejnej generacji. Dusze ich choć Święte, będą ususzone. Pędzić do siebie są właśnie zmuszone."

Ujrzałem symbol smoka, który pożerał własny ogon. Czułem się źle z chwili na chwilę... Obudziłem się. Chciałem odczuć ulgę, ale coś ciągle nie pozwalało mi na to. Adrenalina w moim organizmie działała kojąco. Przemyłem twarz w wiadrze z zimną wodą. Powoli dreszcze oraz sama adrenalina spadała do momentu, w którym ramie ponownie zaczęło mnie palić. Zupełnie jakby coś się wypalało... Spojrzałem na prawą rękę. Zrozumiałem wtedy, że to co śniłem nie było zwykłym snem. Symbol smoka nie tylko jarzył się na ramieniu, ale także krwawił. Adrenalina powróciła, powoli odsuwając ode ból. Moje nogi zaś zdawały się w tamtym momencie, lekkie niczym piórko.
Zerknąłem na swoją siostrę, z którą nie rozmawiałem od czasu walki z oprychami. Spała jak zabita. W pierwszej chwili chciałem ją obudzić, ale potem zaniechałem tego pomysłu. Nie wiem jeszcze co się dzieje, a może zwariowałem? Z całą pewnością nie dam jej kolejnych powodów do tego żeby wzięła mnie za pomyleńca.

Ubrałem cały swój rynsztunek, osiodłałem wierzchowca i ruszyłem pod przykryciem nocy w kierunku miasta handlowego. To był mój cel, a co dalej? Zobaczymy.


emma spała śniąc swoje rodzinne strony w Varengardzie. O dziwo znajdowała się tam stajnia, w której odpoczywała ze swoim bratem i ich wierzchowcami. Jej brat wyglądał na przestraszonego. Nie odzywał się i ciągle pocierał prawe ramie. Tak jakby go swędziało? Wyglądał inaczej niż zawsze, co mogło wprawić ją w konsternacje. Chwilę potem zobaczyła, że obok niego jest jakaś potrawka. Prawdopodobnie przygotował kolejne kulinarne objawienie. Wspomnienia o jedzeniu z opuszczonej wioski Kruczonoc, robiły jej chrapkę na kolejną dobrą potrawę. Spojrzała jeszcze raz w miejsce, w którym siedział Duriel. Nie było go tam. Zniknął.


Gracz opuścił wątek


DURIEL THEME SONG
Łaskawość nie jest narzędziem Sprawiedliwego Boga.
Prawdziwego Grzechu nie da się odpokutować.






28.08.2017, 23:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna