Kanały.

No i chwała bogom, moja mała dywersja się wcale ładnie udała. Lykerów chwilowo nie było widać, zaś zioła, jak na przeżuta w pośpiechu papkę, nieźle kryły zapach krwi.
Ale najwidoczniej wszechświat to złośliwe stworzenie które bardzo pilnie dba o balans rzeczy dobrych i złych. Udało nam się zgubić pościg potworów i zamaskować ucieczkę? No to ranny towarzysz straci przytomność i trzeba będzie go dźwigać. Balans w naturze, zaraza, zachowany.
Nie zatrzymując się, odezwał cię cicho - ostrożności nigdy za wiele - do dźwigającego swego kolegę maga.
- Wkrótce musimy się gdzieś zatrzymać. Muszę porządniej opatrzyć tą ranę oraz wyciąć i wyrzucić zakrwawione fragmenty ubrania. Trzeba też go będzie docucić, noszenie go nas spowalnia.
Biegnąc, zastanawiał się nad faktem iż goniący go wtedy mężczyzna przypominał jego obecnego towarzysza. Wygląd kropla w kroplę identyczny, ale charakter się nie zgadza. Plus tamten nie żyje. Brat-bliźniak? Nah, zbyt oklepane. Możliwe że to jakaś forma magii maskującej. Tia, najprawdopodobniej to.
09.07.2013, 16:14
Przeczytaj Cytuj
Kanały.

(W zadość uczynienie Wam mojej ostatniej nieobecności dostaniecie małą lekturkę Oczko )

Haruki tracąc przytomność potwierdził tylko swój limit. Limit, który dla łowcy skończył się w najlepszym momencie, jaki mógł sobie wybrać. No dobra... Może nie najlepszym, ale lepsze to niż paść przed bestiami czyhającymi na chwilę nieuwagi i trochę mięsa swojej ofiary. Bestialska zabawa jego wnętrznościami o mało co, a doszła by do skutku, gdyby chłopak nie wykazał się sprytem w myśl śmierci. Adrenalina, Strach... Wiele uczuć ma swój koniec. Jest to spowodowane, albo przyzwyczajeniem, albo brakiem sił no ewentualnie śmiercią. Ray łapiąc przyjaciela biegł dalej przed siebie mając na uwadze wszystko co sie dzieje do okoła. Poszukiwał rozpaczliwie miejsca, w którym spotkał Daimona i ku jego radości znalazł tajemne wejście. Niepozornie wgłębiona ściana... Tak to było tutaj. Zielarz podąrzał za magiem dusz zachowując czujność nie tylko co do tej dwójki, ale też ciągnącego się za nim ogona. I bynajmniej nie chodzi o ogon fizyczny. Banda lykerów goniąca łowcę nie była zbyt kolorową wizją. Zwłaszcza, że od jakiegoś czasu nie słychać było niczego poza chodem trójki desperatów uciekających przed śmiercią. To budziło niepokój. Zielarz użył magii, która miała kupić czas na ucieczkę, ale zapomniał o jednej rzeczy. W zasadzie nie tylko on. Bestie poza wyczulonym węchem zwłaszcza na krew miały także drugi bardzo wyczulony zmysł. Chodziło o słuch. Nie wiadomo, czy ufają teraz temu drugiemu zmysłowi, ale należy pamiętać, że to tylko bezmózgie potwory... Z przejawami rozumu to trzeba dodać. Ale jednak bezmózgie, choć i tutaj mógłbym wyjść na hipokrytę w końcu wystaje im mózg z czaszki, jednakże chodzi tutaj bardziej o przenośnię. Lykery są cichymi łowcami, które doskonale potrafią zaskoczyć swoją ofiarę. Obecna cisza nie koniecznie wróżyła coś dobrego. Może zdały sobie sprawę, że ich "zwierzyna" ucieka przez hałas, który dochodził z ich strony? I teraz polują po cichu? Poza tym... Gaz, jaki wypuścił ze swoich płuc Drakesh nie rozpościerał się w całym tunelu. W końcu z niego musiały wyjść. Teraz nic nie jest pewne. Potwory dały sobie spokój? Czy może tropią po cichu? A może czają się gdzieś obok, a zielarz, mag dusz i łowca po prostu ich nie widzą? Nie wyczuwają? Nawet jeśli, to w chwili obecnej magowie są bezpieczni, a przynajmniej dotarli w końcu do kryjówki. Nie pozostaje im nic poza odpoczynkiem: krótszym lub dłuższym, ocuceniem towarzysza i wymyślenie planu ucieczki. Poprzednio nie zwracali zbytnio uwagi na otoczenie. Biegli ile im Duronor łaskaw był dać w nogach, byleby mieć ten koszmar za sobą. I praktycznie mieli. Ale pasuje uciec z tego cholernego miejsca i ukończyć tę pieprzoną misję. Nie było słów zbyt przyzwoitych w obecnej sytuacji. Kto normalny nie przejmowałby się zgrają bestialskich, ochydnych królików z mózgiem na wierzchu? Może i królików nie przypominały, ale przyjmowały pozy takie jak one. Zapewne to szalone porównanie, ale jakieś zawsze jest.

Dwójka przytomnych panów rozejrzała się po pomieszczeniu. Mur, który odgradzał ich od głównego tunelu został zamknięty. Ciemności zewsząd i iskrzący się płomyk czy cokolwiek to było na drugim końcu. Kiedy Ray wiał z Daimonem, nie zastanawiali się nad zgaszeniem świateł. W zasadzie zwiększyłoby to szansę na spektakularny upadek, a tego by przecież nie chcieli? Tak więc jedyne źródło światła, jakim obecnie dysponowali były promyki przygaszającej świecy rzutującej pomarańczą między uchylone drzwi. Mury do okoła mężczyzn zdawały się być twardsze, gdzieś obok Raya widniała ukryta dźwignia no i to tyle jeśli chodzi o opis widoczny im gołym okiem. Więcej przykrywał płaszcz ciemności. Ich zmartwienie nie było jedno, ale to co zrobią należy już tylko w rękach tej dwójki, a może trójki?


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







12.07.2013, 14:33
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały.

Po niezapowiedzianym braku przytomności chłopak nie wiedział co się dzieje. Nie miał zbytnio sił coś wydukać, a tym bardziej się ruszyć. Jedyne co mu pozostało to zbierać siły. Haruki czuł iż ktoś go niesie... Prawdopodobnie to był Ray który nie zostawił go na pastwę losu, bądź ten nieznajomy. Łowca wiedział iż muszą już być niedaleko tajemnego pokoju o którym wspominał Mag Dusz. Zebranymi siłami otworzył oczy i ujrzał słabe, ale jednak jarzące się światło. Gdzie... ekhm...My jesteśmy? Zapytał dusząc się. Co teraz począć? Potworów zdaje się nie było ani słychać ani widać, jednak żyjąc tu w kanałach nie widzą za często przysmaku zwanego "Człowiekiem" więc pewnie będą się starali jeszcze złapać magów. Trzeba być ostrożnym i jakoś uciec z tych parszywych kanałów Kto do kurwy nędzy chowa się w takim miejscu?... Pomyślał chłopak czekając na rozwój sytuacji.
12.07.2013, 17:40
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały.

Ulga jaką poczuł Ray wchodząc do kryjówki mogła być porównywalna z tą, gdy się kończy se... setkę, bieg na setkę. Dawno nie odczuwalne bezpieczeństwo było niczym światło w tunelu i nadzieja na przeżycie. Chłopak postanowił pozamykać drzwi i posprawdzać wejścia, by żadna bestia nie została zwabiona zapachem krwi Harukiego, która była na nim samym jak i Ray'u. Mag oglądnął swoje ubrania stojąc blisko światła. Krew wydawała się być na marynarce jedynie, tak więc zdjął ją i rozdarł szeroko pozbywając się zakrwawionej części. Jeszcze kilka miejsc musiał rozedrzeć, by nie czuć było krwi. Szkoda mu było rozstawać się z tymi ubraniami, był do nich przywiązany i to były jego ulubione jednak przysiągł sobie, że jak przeżyje to kupi nowe nie żałując grosza.
- Hej, zajmij się Haruki'm. Wydajesz się na obeznanego w medycynie. - powiedział młodzieniec patrząc na tego dziwnego mężczyznę.
- Jak się zwiesz? Ja jestem Ray, a Ty? - po tym pytaniu ostatni raz rzucił okiem na swoje odzienie. Po skończeniu tej czynności wyciągnął zza paska sztylet, który mu został wręczony i spojrzał na niego.
- Podobno się rozgrzewa... - pomyślał i spróbował to wykonać wysyłając odrobinę swojej magicznej mocy do przedmiotu. Nie wiedział jak to działa, ale chciał spróbować skoro ma chwilę czasu. Ciekawość nawet w takiej chwili... cóż to za dziwny człowiek.
20.07.2013, 03:44
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały.

Drakesh nie odpowiadał. Wyglądał jak w transie. Ale Ray nie myślał teraz o dziwnej postawie zielarza. Chciał zachować ciszę i spokój, a przy tym pomóc Harukiemu. Mijały chwile, a Drakesh pozostawał w takiej samej pozycji, jakby zastygł. Wyglądał z chwili na chwilę niczym manekin. Robiło się to kłopotliwe dla maga dusz i łowcy, który widział "śmierć" przed własnymi oczami.
Coś nagle spadł w oddali na ziemię. Uderzyło i roztrzaskało się. Chłopcy nerwowo odwrócili się rozpaczliwie wyszukując lykerów. Wszystko wyglądało tak, jakby bestie były gdzieś tutaj i jedna zdradziłą swoją obecność. Ponownie coś spadło. W pewnym momencie z sufitu wydobyła się wąska smuga światła padająca na dno ścieków. Jeszcze chwila i sufit zawalił się przed chłopakami. Światło padło na trójkę oświetlając ich, ponieważ wzrok mieli przyzwyczajony do ciemności -> nagłe światło sprawiło im ból, ale Ray uśmiechał się mimo to jak głupi. Wyczuł znajomą duszę.
-Nie mogłem Was tak zostawić - Zabrzmiał jakiś głos, który znał tylko Ray. A był to głos Djimona. U jego boku stał młodszy siostrzeniec i jakiś starszy pan, wyglądający na wojownika. Cała trójka zeszła na pomoc uciekinierom. Djimon wziął na barki maga dusz, a starszy mężczyzna ciężko ranionego łowcę. Zielarz jednak dalej się nie ruszał. Dwaj panowie popatrzyli po sobie i starszy w zadumie powiedział.
-Uaktywnił pułapkę magiczną i został rzucony na niego urok. Nie wiem jak długo trwa. Musiał ją założyć ktoś kto ścigał wcześniej Djimona. Tak czy inaczej nie możemy go nawet dotknąć. Jeśli to zrobimy to urok rozniesie się też i na nas. - Podniósł rękę i machnął nią wypisując w powietrzu znaki. Po chwili do okoła Drakesha pojawiły się mury, które z zewnątrz były prawdziwe, lecz z wewnątrz były iluzją. Można było z nich wyjść, ale nie można było do nich wejść.
- Jest to starożytna magia defensywna. - Tłumaczył w pośpiechu starzec. Dopowiedział jeszcze, że jeśli chłopak pozbędzie się klątwy, będzie mógł uciec. Dotknął wszystkich i wypowiedział jakieś nieznane słowa. Obraz kanałów i bagien zmienił się w obraz litych murów, palonego pieczywa i innych dziwnych rzeczy.
-Witajcie, w wieży Rady. Jestem Arcymagiem Vanari. Wasze zadanie zostało wypełnione. Przyrko mi, że została Was tylko taka garstka. W ramach podziękowania. Ty oraz Haruki otrzymacie ode mnie swoje domostwa, gdzie będziecie mogli wypocząć. A nie omieszkam Was nagrodzić odpowiednią sumą klejnotów. - Mówiąc to coraz bardziej szokował Harukiego i Raya, którzy byli całkiem zdezorientowani zaistniałą sytuacją.


KONIEC SESJI, GRATULUJĘ WSZYSTKIM, KTÓRZY WYTRWALI!
NAGRODY

Haruki - 1612 klejnotów odebranych nieżywemu Fantomowi oraz + 4000 tysiące nagrody za pomyślnie wykonaną misję od Rady.
Dodatkowo otrzymujesz od Vanariego nieruchomość w Lothil - Mały domek
Od teraz zostanie przypisany Ci Twój własny wątek, w którym będziesz mógł swobodnie pisać o wszystkich nawet najbardziej intymnych czynach jakich dokonasz. Możesz tutaj chować swoje przedmioty, pozostawiać ekwipunek.

Straty: Wypadła ci katana Shousui i jesteś bardzo zraniony.

Ray - otrzymujesz nóż z lacrimą ognia przekazany Ci przez Djimona oraz +4000 tysiące nagrody za pomyślne wykonaną misję od Rady.
Dodatkowo otrzymujesz od Vanariego nieruchomość w Lothil - Mały domek
Od teraz zostanie przypisany Ci Twój własny wątek, w którym będziesz mógł swobodnie pisać o wszystkich nawet najbardziej intymnych czynach jakich dokonasz. Możesz tutaj chować swoje przedmioty, pozostawiać ekwipunek.

Starty: brak

Drakesh - Czarna sakiewka +5000 klejnotów i tajemniczy list.

Starty: Rzucony urok i samotne wychodzenie z bagien.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







23.07.2013, 18:38
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna