Karczma "Złotogrosz"
#11

- Jesteśmy po to by Ci pomóc, Bastianie - powiedział litościwym głosem - Przysłała nas tu rada, tak więc jesteśmy tu w imieniu króla i na pewno zrobimy co w naszej mocy, by rozwiązać tą sprawę - Therion na chwilę przestał mówić i zlustrował karczmę - Lecz piwo leci na koszt firmy. Wycieczki nikt nam nie sponsoruje - powiedział i się zaśmiał.
Nie wchodził w interakcje ze swoimi towarzyszami, na razie nie było mu to potrzebne do szczęścia. Nawet dobrze nie rozpoczęli zadania, więc swoje sugestie co do misji zostawiał dla siebie, nie chciał mówić nic w karczmie. Kto wie, jeszcze owy zabójca tutaj jest i czeka aż magowie wpadną na jakiś trop. Z nimi również może się bawić.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







06.04.2013, 18:18
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Złotogrosz"
#12

Informacje które przekazał im gospodarz były ważne, jednakowoż nie przekazywały dokładnych informacji o miejscu pobytu zbrodniarza. Póki co wolał nie działać sam, i wsłuchać się w pomysły towarzyszy. Czekając na jakiś pomysł chłopak podszedł do lady i zamówił małe piwko. To pomoże mi się odprężyć. Pomyślał i zanurzył swoje suche wargi w trunku.
-Macie jakieś pomysły?
Odezwał się nagle. Ja jedynie wpadłem na rozdzielenie się na dwie grupy i przeszukanie większej ilości terenu. Dodał Saito, po czym wziął następny łyk z dużego, drewnianego kufla, i poczekał spokojnie na reakcję ludzi.
11.04.2013, 14:06
Przeczytaj Cytuj
Karczma "Złotogrosz"
#13

Kiedy Bastian opuścił swoje stałe miejsce przy barze, magowie w większej lub mniejszej części starali się wymyślić najbardziej obiektywną kontynuację zadania. Saito zaproponował rozdzielenie - pomysł teoretycznie nie był najgorszy, jednak nie wiadomo jak zareaguje na to reszta. Przecież - jak było stwierdzone - morderczyni, posiadała ogromną siłę, jeżeli sama potrafiła tak zmasakrować potężnego, silnego w łapie karczmiarza. Była ich czwórka, co jednoznaczne było z tym, że rozdzielając się zostałoby ich po dwóch, więc kobieta nie powinna mieć większego problemu przynajmniej z unieszkodliwieniem takiej dwójki.
Podczas gdy magowie myśleli - no, a niektórzy postanowili popuścić nieco wodze i posączyć sobie kufel trunku - do ich uszu zaczęły dochodzić odgłosy nieco większej wrzawy. Teoretycznie nic dziwnego, przecież to karczma - głośniejszy odgłos tu czy tam nie musiał znaczyć od razu czegoś dziwnego. Aczkolwiek zaraz okazało się, ten gwar wcale taki spokojny i niewinny nie był. Na początku jakiś jasnowłosy, młody mężczyzna mówił coś do drugiego gorączkowo, podniesionym, zagniewanym tonem. Siedzącego naprzeciw widocznie oburzyły jego słowa, bo zerwał się na równe nogi i wytargał go ze stolika za kołnierz. Wylądowali obydwoje na środku placówki, a blondyn rozlał piwo z kufla, który trzymał w ręce. Krzyczeli na siebie i szarpali się, lecz dzięki trzymanemu przez jasnowłosego przedmiotowi ten miał przewagę. Niektórzy siedzący w karczmie pospiesznie wstali i starali się rodzielić wściekłych mężczyzn, jednak największym zagrożeniem był potężny, drewniany kufel trzymany w dłoni jednego z walczących. Wymachiwał nim agresywnie na wszystkie strony, powodując tym samym gorączkowe uniki wszystkich znajdujących się w jego zasięgu.
Nagle z zaplecza wyleciał karczmiarz. Szybko rozeznał się w sytuacji i podbiegł prosto w serce bójki. No i ku nieszczęściu wszystkich, ze spoconej, śliskiej dłoni blondyna wyleciał kufel - i zmierzył prosto w stronę Bastiana, który zareagował praktycznie natychmiastowo, mimo że wszyscy, nawet walczący zamarli w bezruchu. Zdążył on uchylić się przed nadlatującym przedniotem, jednak na tym się nie skończyło. Pocisk momentalnie poleciał w stronę magów, przez co jeden z nich, a konkretniej Malcolm nawet nie zdążyłby zrobić czegokolwiek - kufel ze sporą siłą przygrzał mu w głowę. Moc odrzutu rzuciła nim na bar, przez co ten dodarkowo zarypał głową w blat. Owy łańcuszek sprawił, że mag pozbawiony został przytomności, a z rany na głowie sączyła się krew. Wszyscy obecni w karczmie, na przedzie z Bastianem, rzucili się na pomoc rannemu.

Malcolm - rana otwarta na głowie, wstrząs mózgu, obecnie nieprzytomny, niezdolny do kontynuowania zadania.
13.04.2013, 14:11
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Złotogrosz"
#14

- Nie jest dobrze - mruknął Shi, pochylając się nad Malcolmem.
Mag zdecydowanie nie nadawał się do żadnej walki ani w ogóle do kontynuowania misji.
- Wezwijcie medyka. - Shi zwrócił się do Bastiana. Potem spojrzał na pozostałych, w szczególności na Saito. - W takim razie pomysł z rozdzieleniem się odpada. Chyba że któryś z nas jest na tyle pewny siebie, by iść samemu. - On nie zamierzał nadmiernie ryzykować. Wiedział, że wiele mu brakuje do miana potężnego maga i nie zamierzał udawać, że jego moce są większe niż naprawdę.
14.04.2013, 18:19
Przeczytaj Cytuj
Karczma "Złotogrosz"
#15

Fergun przyglądał się całemu zdarzeniu ze stoickim spokojem. Bardzo podobało mu się wieczorne przedstawienie, które poprawiło mu nieco humor i zachęciło do pracy oraz myślenia o całym zabójstwie. Gdy bójka się skończyła, Ther odłożył pusty kufel i zaczął klaskać wielkiemu Bastionowi - pogromcy dwóch pijaków z jego knajpy. Przeszedł obok Mancolma, rzucając pogardliwe spojrzenie na człeka i podszedł do karczmarza.
- Gratuluje, zaprawdę jesteś silnym i zwinnym mężem, lecz potrzebne nam jakieś wskazówki. - powiedział przyciszonym głosem, rozglądając się na boki jakby ktoś ich obserwował. Oczywiście ten zabieg miał być o tak dla picu. Therion nie czuł się zagrożony... Jak na razie tylko lekko zdenerwowany przez swojego niewidzialnego przyjaciela, który krzyczał w jego umyśle "przypierdol jednemu i drugiemu, damy im radę. Pokażmy im kto tu do cholery rządzi!". Mężczyzna ignorował go, nie było potrzeby by bić tamtych dwóch, przecież go nie trafili. Na szczęście.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







14.04.2013, 21:33
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Złotogrosz"
#16

Magowie ze spokojem przyjęli wypadek ich dotychczasowego towarzysza. No cóż, wypadki chodzą po ludziach, nie zawsze trafiają się przecież w odpowiednich momentach - o ile jest coś, co można nazwać "odpowiednim momentem na wypadek". Bastian trzeźwym, niezmąconym niczym okiem rzucił okiem na Malcolma, praktycznie od razu stawiając diagnozę.
- Wydobrzeje, ale potrzebuje chłopina sporo czasu. I przede wszystkim fachowej pomocy medycznej w jak najszybszym czasie. Ej, wy dwaj! - warknął w stronę dwójki mężczyzn, którzy rozpoczęli bójkę - Biegiem mi po medyka! A jak który nie wróci, to osobiście wybiorę się do Rady i zgłoszę całe wydarzenie. Hultaje mi się po karczmie nie będą pałętać. - zobaczywszy, że tamci wpatrują się w niego cielęcym wzrokiem, zirytował się jeszcze bardziej - No już! Kysz mi stąd! - ryknął.
Na ten zew blondyn pierwszy pędem rzucił się ku drzwiom karczmy, a za nim, chociaż niechętnie, jego przeciwnik. Musieli się chociaż na ten czas pogodzić, przecież po drodze nie będą się tłuc. No i groźby karczmarza zdawały się na tyle prawdziwe, że niejeden śmiałek wolałby pewnie nie ryzykować ich urzeczywistnienia. Rudobrody spojrzał na Theriona, który zagaił rozmowę. Wysłuchawszy jego słów, podrapał się po swym bujnym i gęstym zaroście, w wyrazie chwilowej zadumy.
- Tak, rzeczywiście. - odpowiedział w końcu - Przydadzą wam się wskazówki. Ale jako, że sam mało o tej kobiecie wiem, mogę powiedzieć wam tylko, że musi być potężnym magiem, o ile ona uczyniła ten rozgardiasz. Najlepszą jednak radą będzie, byście już wyruszyli. Dziewczę z każdą chwilą może być coraz dalej. - to mówiąc, spoglądnął na maga wzrokiem, który zdawał się prześwietlać całą jego duszę. Musiało, po prostu musiało to sprawić Therionowi choćby minimalny dyskomfort.

Jako, że Saito nie odpisuje w misji (ani nie pojawia się na forum od dłuższego czasu) przejmuję jego postać na czas dokończenia misji/jej zgonu.
24.04.2013, 15:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Złotogrosz"
#17

Shi westchnął w myślach. Łatwo mu mówić, skoro nie ruszy się z tej karczmy na krok. Kobieta mogła być gdziekolwiek. Mogła nawet wyjechać i być teraz w drodze do zupełnie innej części Atarashii.
- Powinniśmy sprawdzić, czy nasza poszukiwana wciąż jest w mieście - odezwał się. - O ile nie jest kompletną idiotką, na pewno zdaje sobie sprawę, że zostali świadkowie, którzy znają jej wygląd. Mogła wyjechać od razu. Powinniśmy przepytać straż przy bramach. Będą pamiętać, czy ktoś taki przechodził, szczególnie, że na pewno słyszeli o sprawie.

Spojrzał na pozostałych czekając, jak zareagują na jego pomysł. Zastanawiał się, czy mogliby w jakiś inny sposób upewnić się, że dziewczyna jest w mieście. Obejście wszystkich bram na pewno zajmie dłuższą chwilę, co nie było im zbyt na rękę, z drugiej jednak strony, jeżeli już jej tu nie ma, to przeszukiwanie miasta było zupełnie bezcelowe, a lepszy sposób nie przychodził mu do głowy.
24.04.2013, 22:19
Przeczytaj Cytuj
Karczma "Złotogrosz"
#18

Taką wskazówkę to w dupe może sobie wsadzić - powiedział Therion w głowie mężczyzny - I co my mamy z tym do cholery zrobić? "Musi być potężnym magiem", blabla " Dziewczę z każdą chwilą może być coraz dalej" bla. - duch przedrzeźniał barmana - Rzygam już tym, on sobie chyba nie myśli, że wyjdziemy w takie ziąb na dwór, by szukać igły w stogu siana. Po moim niematerialnym trupie, kurwa mać - powiedział rozwścieczony kompan Ferguna, który nie szczędził słów na zleceniodawcę. Owszem, miał jak najbardziej prawo być zirytowanym tą całą sytuacją i brakiem jakichkolwiek poszlak. Szukanie jednej dziewczyny w tak wielkim mieście będzie dość nudne, mozolne. Było mało prawdopodobieństwo na znalezienie jej w tym momencie, zapewne pędziła na koniu hen daleko. Niestety jak to się mówi: służba nie drużba, szukać trzeba, bo tak rozkazano.
Zdegustowany Therion, odwrócił się tyłem do barmana i przykucnął przy swoim kompanie - Mancolmie - by sprawdzić co mu tam zrobili. Po dość niedokładnych oględzinach - mag zrobił to tylko po to by nie wyjść na jakiegoś zobojętniałego drania, przynajmniej teraz nie chciał takiej opinii - wstał, zabrał płaszcz i bez jakiegokolwiek słowa wyszedł sam na zewnątrz.
- No cholera, gdzie ja mam szukać tej zdziry? - powiedział na głos mężczyzna. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać.
- No jak to gdzie? W dupie. Własnie tam prowadzą nas te wszystkie wskazówki - powiedział w głowie, nadal zirytowany Therion. - Przejdź się po mieście. Zobacz, popatrz. I tak nic nie znajdziesz, bo ten opis dziewczyny od brodatego skurwiela nic nam nie da. Idź do tego portu, nic nami innego nie pozostało - powiedział, zamykając jadaczkę jakby nagle ktoś odciąłby mu jego niematerialny łeb. A co zrobił Fergun? Posłuchał się głosu w głowie i zaczął iść w kierunku portu, bacznie obserwując wszystko dookoła.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







25.04.2013, 01:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Złotogrosz"
#19

Widać było, że Therionowi niezbyt podeszły, ba, prawie wcale nie pomogły mu wskazówki karczmarza. Co się dziwić, prawdopodobnie każdy oczekiwałby większych konkretów w takiej sprawie lub chociażby jaśniejszych poszlak. Mimo to jednak barman zawahał się z niepewnością w oczach, jakby kłócił się sam ze sobą czy powiedzieć coś więcej. Bo i rzeczywiście - wskazówki mężczyzny mało podpowiadały, lecz co mógł on na to poradzić - pierwszy raz widział tamtą kobietę, nigdy wcześniej nie miał z nią kontaktu czy innej styczności. Wnioskując, sytuacja była kiepsko naświetlona dla każdego z obecnych w karczmie.
Shi tymczasem cały czas myślał trzeźwo i obiektywnie patrzył na sytuację. Jego pomysłem było przepytanie strażników - dobry pomysł, lecz - jak nawet sam stwierdził - na krótką metę. Gdyby był to mały obszar, wszystko trwałoby krótko i możliwe, że nawet by się sprawdził, lecz w przypadku przymusu przeszukania takiej a nie innej ilości terenu przepytywanie każdego strażnika trwałoby wybitnie długo. Aczkolwiek, pomysł może być jednym z tych wartych rozważenia.
Gdy tylko Therion się odwrócił i opuściły go nadzieje na uzyskanie treściwszych informacji od karczmarza, Bastian jakby przełamał się i wyciągnął rękę w jego stronę. Zanim jednak cokolwiek powiedział, mag zdążył już obejrzeć ich nieprzytomnego towarzysza oraz wstać, by zaraz wyruszyć w podróż jak doradził barman.
- Zaczekaj. - zaczął niepewnie, jednak w jego głosie dało słyszeć nutę zawzięcia - Nie powiedziałem jeszcze wszystkiego... młodzieńcze, to jest wszystko skomplikowane bardziej, niż Ci się wydaje. - nie zważając na to, czy Therion postanowił go posłuchać czy nie, kontynuował swoją historię, jak gdyby wpadł w trans - Jakiś czas temu umarła nasza matka. Od tego czasu mój świętej pamięci brat stał się stosunlowo nerwowy, zrywał się po nocach, gorliwie czytał jakąś księgę zapisując dziwne szyfry, nawet przez sen. Ostatecznie, obsesyjnie cały czas nosił ją przy sobie, wertując i czytając zaznaczone wersy. Widocznie odczytywał coś z tych szyfrów, ja sie w to nie zagłębiałem, ale może Wam się uda - ten, który raz wyskrobał, wyrył w ścianie, w jego sypnialni w naszym mieszkaniu, brzmiał "Oz 14,1". Księga była przy nim nawet w czasie, gdy umierał. Mam ją, jest co prawda oblepiona krwią, lecz zawsze lepsze to niż nic. - zakończywszy wypowiedź wyjął z kieszeni niewielką książeczkę, niesmacznie oblepioną skrzepami krwi po czym położył ją na blat baru.
07.05.2013, 14:05
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Złotogrosz"
#20

Shi natychmiast zainteresował się książką, którą karczmarz położył na barze. Co prawda oblepiona krwią, ale powinna być czytelna. Z braku innych wskazówek musieli się nią posłużyć, dlatego pomimo lekkiego obrzydzenia, chwycił ją i otworzył.
- Dlaczego nie powiedziałeś nam o tym wcześniej? - zapytał, jednocześnie przeglądając kartki. Szukał czegokolwiek, co mogłoby się odnosić do skrótu zapisanego przez zabitego. Może nazwa działu, rozdział, wers? Albo rozdział, strona i linijka? - To może być ślad, który połączy twojego brata z tamtą dziewczyną.

Zwrócił uwagę, że Therionowi najwyraźniej skończyła się już cierpliwość i wyszedł. Westchnął. Wolał nie rozdzielać się z towarzyszem misji, więc sam również skinął karczmarzowi głową i ruszył do drzwi.
- Zobaczymy, co da się zrobić - powiedział, wychodząc.
07.05.2013, 22:14
Przeczytaj Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna