Chata starosty
#1


Starosta Perony, lewa ręka Armany Straus.
Mędrzec Sanginus

Jak sam jego przydomek mówi, Sanginus jest inteligentnym, posiadającym obszerną wiedzę starcem. W dodatku jest zasłużonym człowiekiem: jego wielkim czynem było uleczenie króla z poważnej choroby. Dzięki jego odwadze, jak i wiecznie trzeźwemu umysłowi - musiał podejmować trudne decyzje, a każdy błąd mógł kosztować go życie, a dokładniej głowy Atarashii - władca przeżył i ma się dobrze do dziś. Możliwość dalszego żywota, król otrzymał ze względu na szybkie rozpoznanie i zwalczenie magicznej choroby przez starca. Sanginus od zawsze parał się w medycynie, już za młodu przewyższał wielu samozwańczych lekarzy. Do dziś zwany jest nadwornym medykiem króla.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







30.03.2013, 03:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Chata starosty
#2

STRAŻNIK
Chata starosty miała temperaturę dokładnie taką, jak panująca na zewnątrz. Było tu całkiem przyjemnie, jednocześnie niezbyt ciepło.


ak, tak. Ale nie zamykaj drzwi. Zostaw otwarte. - rzekł, nie odrywając jeszcze wzroku od jakiejś księgi. Skrobał w niej coś piórem, bardzo sprawnie zresztą, choć Łowczy nie był w stanie się po nim rozczytać. Mniej niż tajemny skrypt, bardziej... Sanginus po prostu pisał jak kura pazurem. Ale jeżeli potrafił się po sobie rozczytać - plus dla niego. Zapiski nie trwały długo. Odłożył pióro i inkaust na bok, tak samo jak notatki. Spojrzał na Avaraada. Jego oczy przeskakiwały po całej jego posturze, choć skupiały się głównie na twarzy.
- Widzę. Masz może pojęcie, co mogłeś złapać? Chodź, podejdź do okna. Trzeba cię przebadać. - rzekł, ruszając samemu w stronę ściany przeciwległej do drzwi. Podróż nie trwała długo, bo dwa czy trzy kroki. Mimo wszystko, tyle Łowca powinien chyba znieść.
Niekomfortowo bliska twarz starca prędko dała się we znaki Avaraada. Czuć było od tego człowieka starością, ale nie aż tak, jak można się było spodziewać. Zaglądał mu w oczy i poprosił o szerokie otwarcie ust. - Kaszel... nie. Zawroty głowy? - zapytał. - Zmęczenie? Jadłowstręt? Wymioty?
07.11.2017, 07:45
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Chata starosty
#3

Tak jak o to poprosił starzec, drzwi pozostały otwarte. Łowca niezbyt dobrze się czuł w domu starosty - w końcu był przedstawicielem tutejszej władzy. Dodatkowo doskwierały mu kolejne odruchy wymiotne, co tylko potęgowało dyskomfort.
Żeby w jakikolwiek sposób odwrócić własną uwagę od burzy w żołądku, Avaraad próbował rozczytać to co napisał starosta. Niezbyt mu to wychodziło, jednak plan został spełniony. Na tyle, że gdy Sanginus się do niego odezwał chwilę zajęło mężczyźnie zrozumienie jego słów. Wstał nieco zbyt prędko i podszedł do okna, próbując nie czuć się dziwnie podczas badania. Nie wyszło, jakoś nigdy nie przepadał za lekarzami.
- Tak - odpowiedział krótko na pytanie starca. Co innego miał powiedzieć? Najwidoczniej dobrze wiedział co mu dolega. - To chyba nic groźnego, prawda?
07.11.2017, 09:37
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Chata starosty
#4

STRAŻNIK
Chata starosty miała temperaturę dokładnie taką, jak panująca na zewnątrz. Było tu całkiem przyjemnie, jednocześnie niezbyt ciepło.


ieciekawie. - skwitował krótko, prowadząc Avaraada z powrotem na krzesło. Sam zaraz ruszył do półki naściennej, by wziąć stamtąd jakiś specyfik zamknięty w buteleczce. - Posłuchaj. Sam z siebie na pewno nie wyzdrowiejesz. To nie choroba, to zatrucie. Trupi jad. Będzie z tobą tylko gorzej. Ta mikstura - wręczył niewielkie naczynie Łowczemu, ale jego gestykulacja pokazywała "jeszcze nic z tym nie rób" - załagodzi objawy. Pozwoli ci na podróż. W całej Peronie i okolicy nie ma nikogo, kto miałby odpowiednie środki by ci pomóc. Ale w Greathardzie na pewno ktoś będzie. Nie wiem czy mogę określić "polecaniem" to co teraz powiem, ale... Angafea z Lasu Greathardzkiego prowadzi pewną, hm, gospodę. Na pewno będzie zdolna do pomocy na miejscu. Radziłbym ci się pośpieszyć. Odnajdź Trizę, powinien szykować się do podróży w stajniach. Wspomożecie się nawzajem. Och, i jeszcze jedno... - znów zaczął coś notować. Następnie wyrwał kartkę z krótkim zapisem na niej. - Nie będę cię pytał o szczegóły, ale ufam ci. Uznaj to za nagrodę za pozbycie się demona z okolic. - wręczył mu zapisek. Avaraad z trudem, ale zdołał odczytać jej treść. Był to rozkaz udzielenia wierzchowca od stajennego. - I najważniejsze. Ostrożnie dozuj ten eliksir. Powinien ci wystarczyć na dwa dni. Podróż zajmie dwa do trzech, więc lepiej się pośpieszcie. - rzekł, spoglądając na Avaraada. - ...słyszałeś? Pośpieszcie. Leć,
leć. Nie żegnaj się z nikim. Zadbamy wszyscy o siebie, bez obaw. Powodzenia.

Nie zamykaj drzwi!, usłyszał za sobą jeszcze Łowczy.
07.11.2017, 09:55
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Chata starosty
#5

Trupi jad? Kurwa w dupę jebany jeleń czy co to za rogacz tam był. Żeby go szlag trafił, a jego ducha spektralne wilki wpierdolą. To na pewno przez tego zwierzaka teraz tak się czuję.
Łowca nie przerywał w wywodzie Sanginusa. Co zresztą miał mówić? Starzec chciał dla niego jak najlepiej, więc nie było potrzeby mu przeszkadzać. Zresztą, nawet jeśli by chciał, Avaraad nie był w stanie sam sobie obecnie pomóc, nawet jeśli bardzo by się postarał. Jedynym rozwiązaniem jego problemów ze zdrowiem było podążanie za wskazówkami, nawet jeśli oznaczało to opuszczenie Perony. Cholera, przed chwilą do niej wrócił, a już musi wyjechać.
- Oh... to bardzo szczodre z twojej strony - powiedział, po przeczytaniu treści wiadomości. Konie były cholernie drogie, zwłaszcza w miastach, które dopiero co muszą wstać z nóg. Równie dobrze mógłby teraz oddać mu cały swój majątek. Z drugiej strony Łowca nigdy nie jeździł konno, więc był to wyjątkowo bezużyteczny podarunek. Ale cóż... lepsze to niż piesza podróż do Greathardu. Wtedy lek na pewno by mu nie wystarczył. Bez większej zwłoki zebrał się z fotela, uścisnął dłoń niczego niespodziewającego się Sanginusa i bez słowa ruszył ku wyjściu. Na chwilę tylko zatrzymał się w progu, odwrócił głowę, rzucił krótkie "Wrócę, jak tylko wyzdrowieję." i wyszedł.
Chwilę zajęło mu zebranie myśli. Angafea, Triza, koń, podróż do Greathardu. Miał trochę rzeczy do zrobienia, to pewne. Najważniejsze były jednak stajnie. Nic mu po reszcie przygotowań jeśli listonosz wyjedzie bez niego. Szybkim krokiem - na ile pozwalało mu zatrucie - skierował się w stronę pierwszego przystanku na swojej drodze.
W budynku zastał dwie osoby. Jedną z nich kojarzył - stajenny, który często przesiadywał w karczmie - drugą zaś pewnie był Triza. Po krótkiej wymianie zdań dał się go przekonać do lekkiego odłożenia swojej podróży w czasie. Zaledwie godzina ale to dawało Łowcy bardzo wiele pola do popisu w stosunku do przygotowań. Najpierw poszedł do stajennego w celu wybrania konia. Nie było to zbyt łatwe, gdyż w ogóle się na nich nie znał, jednak pracownik stajni bardzo go wspomógł. Ostatecznie decyzja stanęła na gniadym wierzchowcu, który podobno miał idealnie nadawać się dla łowczego. Na ile była to prawda to już inna sprawa. Jak na razie Avaraad musiał całkowicie zawierzyć stajennemu w jego wyborze - w końcu co innego mu pozostawało?
Kolejnym przystankiem był kowal. Łowca musiał odzyskać oszczepy, które stracił na polowaniu, a kto inny jak nie tutejszy mistrz tworzenia wyrobów metalowych miałby potrzebne do tego rzeczy? Jak się okazało rzeczywistość nie była tak kolorowa jak się początkowo Avaraadowi wydawało. Nie było ani oszczepów, ani nawet komponentów, dzięki którym Łowca mógłby sam je zrobić - przynajmniej nie takich, które zajęłyby mało czasu. Idź do łuczarza, może on coś będzie miał. Tak brzmiały ostatnie słowa kowala, które nie pocieszały mężczyzny zbytnio. Łuczarz? Może jeszcze Avaraad miał rzucać w potwory tymi patyczkami, które oni nazywają "śmiercionośnymi strzałami"? Śmiechu warte!
Co by nie było, lepsze patyczki od pustych rąk. Chcąc nie chcąc, bardzo niechętnie Łowca skierował się w stronę chaty łuczarza, którą wcześniej wskazał mu kowal. Niewielki domek, nie wyróżniający się absolutnie niczym stał niczym nie wzruszony, zaś przed nim krzątał się osławiony na całą wieś - no prawie - łuczarz. Miał on strzały, owszem, jednak nie do końca takie o których myślał początkowo Avaraad. Były to bardziej bełty - podobne do tych, które wykorzystywał do arbalestu - z tym, że dużo masywniejsze i dłuższe. Po krótkich przemyśleniach Łowca uznał, że od biedy mogą nadać się jako oszczepy, co i tak było polepszeniem jego sytuacji tysiąckrotnie.
Czas na przygotowania dobiegał końca, ostateczna godzina wyjazdu zbliżała się wielkimi krokami, zaś on nie miał jeszcze najważniejszej rzeczy. Jak ostatni idiota zostawił swój arbalest w domu. Był zmęczony, zaś choroba coraz bardziej mu doskwierała. Postanowił więc zażyć odrobiny specyfiku danego mu przez Sanginusa. Upił zaledwie minimalny łyk z buteleczki, zaś jego ciałem wstrząsnął potężny odruch wymiotny, po czym nadeszła fala drgawek. Co za paskudztwo! W życiu czegoś tak okropnego nie pił! I on ma przeżyć dwa dni na tym świństwie? Chyba jednak woli umrzeć.
Co by nie mówić po chwili zaczęło mu się robić lepiej. Gdy już doszedł do swojej chaty prawie nie odczuwał objawów. Wziął tylko najpotrzebniejsze rzeczy - arbalest i jego torba był tak naprawdę jedyną - i popędził w stronę stajni. Na miejscu Triza już siedział na koniu, czekając ze zniecierpliwieniem na swojego nowego towarzysza podróży. Nie czekając na żadne polecenie Łowca bez słowa wgramolił się na swojego nowego rumaka i ruszył z miejsca, pozostawiając za sobą swoje rodzinne miasto. Podróż nie trwała jednak zbyt długo. Zaraz po wyjeździe za bramę koń zerwał się nagle, podskoczył lekko i zrzucił swojego jeźdźca z siodła. Upadek nie był zbyt bolesny, przynajmniej nie dla ciała. Dużo bardziej ucierpiała duma Łowcy, który już na starcie pokazał swojemu przyszłemu towarzyszowi podróży, że zupełnie nie potrafi jeździć konno.
- Ty durna szkapo, nie odpierdalaj więcej takich akcji, bo przerobię Cię na kotlety - warknął niby do konia, niby do siebie, po czym spowrotem wdrapał się na siodło i bez słowa pojechał dalej.
Gracz opuścił wątek
08.11.2017, 17:12
Przeczytaj Znajdź Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna