Plac
#1

W sercu miasteczka znajduje się plac, gdzie rybacy i inni rzemieślnicy wystawiają wyprodukowany towar na sprzedaż. To stąd kupcy importują do swoich miast najlepsze ryby w całej krainie. A są to głównie kupcy z Valen. Samo miejsce wygląda jak stara równina z powbijanym w ziemie kwadratowym kamieniem, ułożonym we wzorek przypominający wir. Trzysta metrów kwadratowch a do okoła chaty. Najwidoczniejszym punktem jest oczywiście Ratusz, gdzie miastowy sołtys rozlicza się z mieszkańcami i pilnuje interesu miasteczka, czy bardziej wioski.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







29.06.2013, 00:37
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#2

Z portu udało mi się wrócić cało. Nie ukrywam, że burza, która mnie tam zastała kilka godzin wcześniej napędziła mi nie małego cykora. I nie chodziło o to, że szalały pioruny i błyskawice... Bardziej martwiło mnie, że znowu zmoknę. Tak, tak... Mówi się, że nie jesteśmy z cukru, ale wyobraźcie sobie, że kiedy ubranie zamoknie to nasz organizm może dostać wychłodzenia to po pierwsze, a po drugie będziemy cuchnęli. Nie mam zamiaru znowu wędrować po krainach z tym fetorem, o ile sam bym się przyzwyczaił do zapachu to inni nie koniecznie. Pamiętam jak szedłem z Varengardu do Teolii i dosłownie nikt nie potrafił stać przy mnie dłużej niż trzydzieści sekund. A ja bez prowiantu i mapy. Szkoła życia mnie czekała, że tak to nazwę, albo bardziej przetrwania. Koło ruin Norwel rosła dzika porzeczka, więc ją sobie zerwałem i wiałem jakby mnie stado bizonów goniło. Usłyszałem tylko ten ryk... Charakterystyczny dla jednego zwierzęcia... Cerberusa. Generalnie nic się nie wydarzyło poza tym rykiem, ale w dalszym etapie wędrówek gorzej było z wypróżnianiem się. No bo czym miałem podetrzeć tyłek? Nie uwierzycie, ale wykorzystałem do tego bluszcz. Jak mnie dupa piekła przez całą drogę do Teolii... Na świętego Erereceza! Aż mnie boli na samą myśl, ale dobra... Bo się zamyśliłem.
Wyszedłem z portu i dotarłem do placu. Przyznam, że zajęło mi trochę dotarcie tutaj, bo od przystani do miasta jest spory kawał drogi. Wszystko to wina tego jebanego w żyć Krakena! A na pohybel skurwielowi! Niech mnie lepiej nigdy nie napotka!
Dobra... Koniec rozczulania się. Widzę, że na placu nie ma nikogo, poza chłopami przyodzianymi w dzidy. To zabawne co powiem, ale oni są wartownikami nocnymi. Bardziej mnie zastanawia gdzie mógłbym się zatrzymać na noc, bo spać jak żul pod karczmą nie chcę. Spojrzałem nagle dookoła siebie, bo z tego paplania w myślach zapomniałem o środkach ostrożności. Tak... Nikogo poza wartownikami. Czas udać się pod karczmę.


DURIEL THEME SONG
Łaskawość nie jest narzędziem Sprawiedliwego Boga.
Prawdziwego Grzechu nie da się odpokutować.






29.06.2013, 00:55
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#3

Długa wędrówka ze Starych Bagien została nagrodzona dotarciem do nieznanego Crimson miasta. "Grimssdel" - tak widniało na tablicach, które dumnie jawiły się w całej aglomeracji. Dziewczyna poczęła zmierzać co raz to większymi ulicami, aż dotarła na spory otwarty teren, jakim był plac. Błoto na wysokich kozakach już dawno zaschło. "K" spojrzała na siebie oceniając swój wygląd i stan w jakim się znajduję. Cóż, najczystsza to nie była, ale naturalnej urody nie zatraciła. Tupnęła kilkukrotnie nogami o kamień jakim był wyłożony plac, a zaschnięta ziemia odpadła lekko oczyszczając obuwie i chociaż w niewielkim stopniu przywracając mu dawny wygląd. Jako, że teren był dość pusty to odgłos uderzania twardej podeszwy o posadzkę rozniósł się i odbił od otaczających to miejsce ścian budynków. Wzrok dziwnych strażników powędrował na białowłosą.
- Może zapytam ich o pobliską karczmę? - pomyślała wpatrując się w jednego z wartowników. Jednak pokiwała jedynie głową na boki i odpowiedziała sobie w myślach.
- Nie wyglądają na pomocnych. - po tej myśli wzrok spostrzegawczej Crimson został przykuty przez dość schludnie ubranego mężczyznę, który wyglądał bardziej na przybysza niż tutejszego. Jednak każdy kto wszedł już do większego miasta zatrzymuje się w karczmie, by zebrać odpowiednie informacje, odpocząć i napełnić żołądek... albo zwyczajnie się schlać. Mając to na uwadze "K" postanowiła podejść do nieznajomego, który już mógł wcześniej zwrócić na nią uwagę, jako, że była dość głośna w zachowaniu.
- Witaj. Jestem podróżniczką i chciałam zapytać, czy wiesz, gdzie jest tutaj jakaś karczma? Byłabym również bardzo wdzięczna, gdybyś miał mapę i wskazał mi, gdzie aktualnie się znajduję. - powiedziała, gdy już zbliżyła się. Jej głos był spokojny i kobiecy. Mówiła powoli starając się zahipnotyzować ruchem ust mężczyznę, co by bardziej był skory do pomocy.
29.06.2013, 01:18
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#4

W tę piękną noc co trzeba szczerze przyznać, bo niebo paliło się jasnymi punkcikami, moje myśli zajmowały różne rzeczy. Nostalgiczne wspomnienia z niemiłej podróży, czy to gdzie się podzieję na tę noc. A w obecnej chwili moje myśli zaprzątał lekki niepokój, kiedy chwilę temu zauważyłem w oddali kobietę. Prawdę mówiąc nie byłem na początku pewny, czy to kobieta, nie wyglądała naturalnie... Może to jakiś elf, o których bajki opowiadał mi dziadek. Tak czy inaczej, Kobieta, która ledwo jest niższa ode mnie to bardzo rzadki widok. Tym bardziej, że wyglądała na assasina. No i biała karnacja, budziła trochę mój niepokój. Tak czy siak moja czujność było bardzo wyostrzona, co prawda nie paliłem się do wyciągnięcia Raiyuu zza pleców, czy sięgnięcia po moje zmodernizowane kastety. Nie miałem ochoty na bójki i patrząc na tę oryginalną damę z podkreślonym biustem bardziej wolałem zjednać sobie ja jako przyjaciela niż wroga. Zresztą... Im więcej mamy wrogów tym szybciej nam do grobu. Kobieta podeszła do mnie co wzbudziło bardziej mój niepokój, albo bardziej wrodzoną przezorność, lecz kiedy zapytała o drogę poczułem, że za szybko ją oceniłem. "Nie ocenia się książki po okładce" coś w tym jest, ale zanim potwierdzę to przysłowie, jeszcze trochę się wstrzymam. W chwili obecnej zaskarbiła sobie we mnie sympatię swoją grzecznością. Była dobrze wychowana, nie to co te miejscowe dziewki, które nie skąpią nieprzystojnym słownictwem.
-Dobry wieczór. - Odparłem grzecznie i z życzliwością zakładając ręce na znak, że nie musi się mnie obawiać. - znajdujemy się na południe od miasta Valen, ale jeśli chcesz wiedzieć więcej to nie ma sensu tutaj rozprawiać. Różni ludzie chodzą po świecie i kreatury, lepiej zachować czujność i spokojnie porozmawiać gdzieś. Najlepsza byłaby jakaś gospoda czy karczma. Jedną widziałem, kiedy wędrowałem do Valen, ale niestety nie pamiętam gdzie ona była. Możemy jej poszukać razem, albo zapytać jednego z tych "strażników" - ostatnie słowo wypowiedziałem lekko ironicznie, ale jak najbardziej życzliwie. Nie byli wojownikami, ale godnym podziwu były ich starania, aby zapewnić bezpieczeństwo nocą swojemu miasteczku. Zaprosiłem nieznajomą gestem ręki, aby ruszyła ze mną na poszukiwania i chwilę odpoczynku. Grimssdel jest niezwykłym miejscem, ale nie o tej porze.


DURIEL THEME SONG
Łaskawość nie jest narzędziem Sprawiedliwego Boga.
Prawdziwego Grzechu nie da się odpokutować.






29.06.2013, 01:44
Przeczytaj Znajdź Cytuj

PRZEDMIOT

Kliknij w obrazek


Plac
#5

Ze słów mężczyzny "K" łatwo wywnioskowała, że jest to podróżnik, podobnie jak aktualnie i ona sama. Jednak ten człowiek miał jakieś obycie z tymi terenami no i światem, nie to co dziewczyna. Wyglądała na silną i zaradną, lecz jej zdolności orientacji w terenie nie należały do najlepszych, a i ogólne podróżowanie sprawiało jej trochę problemów. Znacznie swobodniej czuła się na małych, sprawdzonych dystansach.
- Niestety takie nazwy jak "Valen" niewiele mi mówią. Nie znam tych terenów, jednak dziękuję nawet za tą informację. - powiedziała wpatrując mu się w oczy. To właśnie z nich widać było, czy ktoś jest fałszywy, czy kłamie, a czasem nawet można było dostrzec zamiary. Jednak ten osobnik był dość godny zaufania z pozorów. Jednak białowłosa nie wyminęła swojej ostrożności.
- Tak, karczma będzie jak najbardziej odpowiednim miejscem. Potrzebuję trochę odpoczynku i jakiejś porządnej strawy. Od dawna nie miałam poczciwego kawałka jedzenia w ustach. - gdy skończyła mówić spojrzała na wartowników i lekko się zaśmiała. Jej śmiech był cichy i delikatny, gdyby nie noc i wszechogarniające milczenie miasta, to nie byłoby go w ogóle słychać. Jej usta również zbytnio się nie ułożyły na znak rozbawienia, jednak widać było to po kącikach.
- Nie wydają mi się, by oni mogli nam pomóc. Jednak nikt pewnie nie zna tych terenów jak oni. Można spróbować, chociaż nie liczyłabym na sensowną odpowiedź. - kończąc wypowiedź podążyła za mężczyzną, który dał jej znak.
- Wydajesz się być człowiekiem, któremu mogę powierzyć swoje imię, a raczej przydomek. Jestem Crimson. Tak sama siebie nazywam i ludzie również mnie tak nazywają. A Ty? Jak odnosić się do Ciebie? - zapytała patrząc na niego odważnie. Nie bała się wymieniać spojrzeń, większość ludzi się peszyło patrząc w oczy osobie, której nie znają, lecz nie "K". Ona w ten sposób poznawała innych. Bawiło ją również, gdy mężczyźni peszyli się, jak kobieta była stanowcza i robiła coś takiego. Ci zwykle opuszczali wzrok i uciekali od niego rumieniąc się. Widać wtedy było, że brak im obycia z płcią przeciwną.
29.06.2013, 02:11
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#6

Spojrzałem na nią ponownie, kiedy mówiła o owych "strażnikach" jednakże, nie spotkałem się w Grimssdel z kimś nie miłym. Ludzie prości, ale poczciwi i bardzo przychylni obcym. Trafią się czarne owce, ale zwykle to ci bogatsi, a tych nie posądzam o wybujałe ego i brak szacunku do szczerych zagubionych wędrowców. Lekko się uśmiechnąłem, w życzliwy i jak najszczerszy sposób. Oczy napotkały spojrzenie kobiety, kiedy ta wyjawiła mi swoje imię. Widać, było w jej oczach stanowczość i pewność. Była inna niż te, które spotykałem na swojej drodze, zaciekawiła mnie. Nie spuszczałem wzroku z jej oczu, chociaż... Kurwa... Przyznam, że jej uwydatnione piersi sprawiały mi problem, żeby utrzymać kontakt wzrokowy. Usmiechnąłem się ponownie i odpowiedziałem.
-Zwą mnie czarnym szermierzem z rodu Raikamich, ale dla przyjaciół po prostu Hatsu. Tak mam na imię. - Zaraz po tym, spojrzałem w jej piersi uśmiechając się i powracając znowu do kontaktu wzrokowego. - Nie zimno ci w nie? Przyznam, że jak rzadko tracę z ludźmi kontakt wzrokowy, tak mając przed sobą dojrzałą kobietę z widocznym biustem rzucającym się w oczy już z daleka, ciężko jest się nie popatrzeć w dół. Nie małe mi wyzwanie właśnie sprawiłaś - Po tym zaśmiałem się szczerze i nie zwracałem uwagi na jej kobiece walory. Miałem nadzieję, że nie potraktuje tego co powiedziałem za niegrzeczne, lubię być szczery i przy tym spontaniczny, a od rozstania z bratem w Valen nie otwierałem gęby w zasadzie do nikogo. To też i odrobiny humoru rzuciło mi się na usta.


DURIEL THEME SONG
Łaskawość nie jest narzędziem Sprawiedliwego Boga.
Prawdziwego Grzechu nie da się odpokutować.






29.06.2013, 02:34
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#7

Crimson wysłuchała co ma do powiedzenia, a gdy skończył zaśmiała się dość głośno, lecz nie tak, by stracić swój kobiecy styl. Jednak ten śmiech był bardziej dziewczęcy i niesforny.
- Hatsu, powiem Ci, że odważny jesteś mówiąc wprost coś takiego kobiecie, jak mnie nazwałeś. Jednak kobietą nie jestem, aż tak staro wyglądam? W rzeczywistości mam niewiele ponad 20 lat. A co do mojego biustu to... nie jest on bez powodu uwydatniony. Będąc szczerą powiem, że w ten sposób łatwiej mi o różnoraką pomoc. Nie jestem też osobą zbyt skromną. Skoro zostałam obdarowana takim ciałem, to dlaczego mam je ukrywać pod warstwą ubrań? Jestem dumna ze swojego wyglądu. - na koniec "K" posłała uśmiech w stronę mężczyzny, znów patrząc mu w oczy. Jej bordowe usta przez chwilę zostały w tym wyrazie, który wyglądał na szczery.
- Ciekawa z niego osoba, spróbujmy poznać go bliżej. "Czarny szermierz", huh? To też interesujące. - pomyślała i spojrzała w niebo, które błyszczało milionami malutkich światełek. Poruszając się i patrząc tak, wydawało się, że to rój świetlików. Noc zachwycała Crimson od dawna. Nie samym widokiem ciemności, gwiazd i księżyca, ale także zachowaniem ludzi. Po zmroku charakter zmieniał się. Niektórzy stawali się bojaźliwy, inni wręcz odwrotnie - myśląc, że skrywa ich płaszcz nocy stawali się odważni. Jednak na każdego jakoś wpływała, w jakiś własny sposób. Od zawsze interesowały tą dziewczynę zachowania ludzi, dlatego i to zjawisko było często poruszane w myślach. Ludzie może zmieniali się nocą, lecz nie białowłosa. Ona pozostawała taka sama, jeżeli można powiedzieć coś takiego o kimś kto ma wiele twarzy.
- Czarny szermierz? Skąd taki przydomek? Z góry też zapytam czy jesteś jakimś magiem, albo wojownikiem, bo na takowego wyglądasz. - zapytała znów spoglądając na nowo poznanego.
29.06.2013, 02:54
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#8

Szliśmy razem ramie w ramię więc mogłem słuchać nowo poznanej bardzo dokładnie. Sama rozmowa była miłą odskocznią od wielu dni wędrówki. Kiedy, zadała pytanie o przydomek, trochę się skrzywiłem. W zasadzie nie wiedziałem, czy chcę jej odpowiedzieć, ale co tam...
-W kulturze mojej wioski występuje Bóg śmierci z mieczem na plecach. Jest oznaką ostatecznego osądu i śmierci jak łatwo się domyśleć. Kiedy wybito moją rodzinę na ich pogrzeb przyodziałem czarne ubranie. Pogrzeb nie odbył się bez niespodzianek. I mnie próbowano zabić. I to nie pojedyncza osoba a cała pięcioosobowa drużyna. Nie miałem wtedy przy sobie swojego miecza, tylko jakąś czarną obystianową katanę. Wyrżnałem ich. Oto cała historia.
Ja z racji, że noszę miecz na plecach i stało się co się stało, wódz wioski ogłosił mnie czarnym szermierzem. Rodzaj unikalnej odznaki. A i jestem łowcą. Zabijam także potwory na zlecenia. -
Szybko opowiedziana przeze mnie historia, nie była jakaś przejmująca. Nie lubiłem o tym gadać, ale może czasem trzeba. Miałem nadzieję, że nie zainteresuje nią Crimson.
-A ty? Jesteś magiem, jak przypuszczam. - Zapytałem uśmiechając się.


DURIEL THEME SONG
Łaskawość nie jest narzędziem Sprawiedliwego Boga.
Prawdziwego Grzechu nie da się odpokutować.






29.06.2013, 03:33
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#9

I choć paru patrolujących strażników ewidentnie mierzyło was wzrokiem, żaden przez dłuższy czas nie zamierzał się ruszyć. Jeden z nich, znajdujący się najbliżej nawet zasnął na stojąco. Tę ciekawą technikę zdradzała jedynie ślina cieknąca przez wargi, brodę i kapiąca mu na zbroję. Widać było, iż miał za sobą męczącą dobę, bez snu i wypoczynku lub po prostu żona urodziła mu dziecko, którym musiał się zajmować. To by tłumaczyło kaszkę na jego butach. Gdy zbliżyliście się do niego, obudził się gwałtownie, jakby oczekiwał jakiejś reprymendy od kolegów. Potrząsnął głową, ręką przetarł twarz, dziwiąc się, dlaczego po części jest mokra. Strzepnął ślinę z dłoni, a następnie popatrzył na was nieprzytomnie. Na jego twarzy malowała się ulga pomieszana z irytacją. Wyszedł ku Wam, sprawiając, że latarnia oświetliła mu twarz. Brodaty i długowłosy, rudy, rosły mężczyzna w kwiecie wieku, niestety dlań tego nie wykorzystujący.
- Dosyć późna pora na spacery. Ale taka najlepsza dla zakochanych, prawda? - zagadnął. Świetnie, wziął waszą dwójkę za parkę. Widać, że jego empatia i tym podobne sprawy są na jak najniższym poziomie. Nawet nie widział w was niczego niebezpiecznego oraz nadzwyczajnego.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







29.06.2013, 16:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#10

-Piękna noc strażniku, witaj. - Powiedziałem na przywitanie. Mierzyłem mężczyznę przed sobą, nie był wyższy ode mnie, ale widać było, że nasza obecność wprawiła go w osłupienie. No i wziął mnie z Crimson za parę. Rozbawiło mnie to w duchu, ale nie chciałem ściągać go na ziemię. Może to uznać za niegrzeczne. Zwłaszcza, że to prosty człowiek, który chciał być miły. - Powiedz mi panie - Zapytałem - Gdzie możemy znaleźć jakąś karczmę czy gospodę, w której moglibyśmy się zatrzymać na noc, zjeść coś i wypocząć? Pierwszy raz zatrzymuję się w Grimssdel i prawdę mówiąc nie odnajduję się w tej mieścinie. - Im dłużej trwaliśmy na placu tym bardziej robiło się chłodno, a mój organizm zaczął domagać się wypoczynku i czegoś do jedzenia. Miałem nadzieję, że nie wplątam się ze strażnikiem w dłuższą pogadankę, bo po prostu nie miałem na to ochoty. Nie dzisiaj, chciałem jedynie pomóc Crimson odnaleźć się i może pogadać o dupie marynie skoro już zaczęliśmy, a plotkowanie z miejscowym strażnikiem o tej godzinie było głupie. Ja bym go odciągał od pracy, czy raczej snu, a sam zmarzłbym i stracił do końca energię.


DURIEL THEME SONG
Łaskawość nie jest narzędziem Sprawiedliwego Boga.
Prawdziwego Grzechu nie da się odpokutować.






29.06.2013, 16:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna