Plac
#21

Trasa dzieląca Greathard i Grimssdel była długa i nużąca, zwłaszcza, że Szept zgubiła się kilka razy po drodze i musiała szukać innych podróżnych, będących w stanie wskazać jej dalszy kierunek marszu. Tak, tak, zbłądziła idąc prostym, wyraźnie odcinającym się traktem. Jakby nie było, po kilku dniach niewymagającej wędrówki dotarła do miasta. Niekoniecznie zmęczona, ale na pewno głodna, na co wskazywały dobywające się z głębi brzucha jęki skarżącego się na brak pokarmu żołądka. Cóż, nie miała czasu na zmianę formy i polowanie, zaaferowana posłyszanym, bardzo chwytliwym hasłem brzmiącym "łatwy zarobek". Lawirowała wśród uliczek, szukając placu, o którym była mowa w ogłoszeniu i... samego ogłoszenia również. Słyszała tylko plotki, które ku jej wielkiej uciesze, okazały się prawdą. Naturalnie, zaczepiała przechodniów i zamęczała ich pytaniami o tą Adelajdę, czy jak jej tam miało być, aby ostatecznie od jednego z jegomościów otrzymać pomiętą, brudną karteczkę, przyozdobioną koślawymi, niezbyt czytelnymi literkami. Jeszcze inna dobra dusza zaprowadziła ją na rynek, gdzie ponoć miały znajdować się zrozpaczone siostry. Ciemnowłosa zmarszczyła nos w reakcji na drażniący wyczulony zmysł węchu odór ryb i naciągnęła wyżej kraciasty szalik, chcąc chociaż odrobinę stłumić nazbyt intensywną woń. Niespeszona, dzielnie ruszyła na poszukiwania. Potrzebowała kilkunastu minut, by w całym tym zgiełku odnaleźć trójkę niewysokich person. Nie, żeby sama mogła poszczycić się ponadprzeciętnym wzrostem, ale shhh. Zatrzymała się w pewnej odległości od zgromadzonych, wyciągając przed siebie dłoń dzierżącą skrawek papieru. Materiał szalika przesłaniający dolną część twarzy zsunął się, na co Szept nie zwróciła większej uwagi, najwyraźniej przywyknąwszy już do wszechobecnego zapachu ryb.
- Tej Adelajdy szukacie, nie? - Rzuciła, jak przystało na osobę zupełnie nieobeznaną w towarzystwie i pomachała w powietrzu ogłoszeniem, nic sobie nie robiąc z obecności pozostałych istot, najwyraźniej przebywających tu z tego samego powodu co ona. Nie, żeby Szept robiła to celowo, ot, po prostu była niewychowanym gburem, zazwyczaj błąkającym się po lasach i stroniącym od dwunogów. Nie dość, że się spóźniła, to jeszcze wpadła bez ostrzeżenia i wcięła się w rozmowę. Chyba nawet zdała sobie z tego sprawę, lecz zamiast zamilknąć, gadała dalej, zwróciwszy się w stronę pozostałej trójki nieznajomych, jakby dając im do zrozumienia, że wcale ich nie olewa.
- Ehm... Witam, tak. Ładną mamy dzisiaj pogodę, prawda? - Błysnęła zębami w czymś, co prawdopodobnie miało być przyjemnym dla oka uśmiechem, w rzeczywistości jednak przywodziło na myśl drapieżny grymas wykrzywiający wilczą facjatę tuż przed atakiem. Dwudziestolatka minimalnie zmrużyła nietypowe oczęta, przesuwając wzrok kolejno po zebranych, by finalnie zatrzymać go na zleceniodawcach. Zamilkła (przynajmniej na razie) i czekała na rozwój sytuacji.
03.01.2015, 23:04
Przeczytaj Cytuj
Plac
#22

[MG]

- Tatko, tatko, patrzaj, idzie tu jaki! - zapiszczała jedna z panien, wskazując bezczelnie palcem Cidiussa kiedy tylko mogła uznać za pewne, że ten tutaj idzie na pewno w ich stronę. Staruszek uniósł głowę i zmrużył oczy, ale wiadomo, że wzrok już nie ten, toteż uśmiechnął się tylko pokrzepiająco do córek. Kiedy Cidiuss był już bliżej, zamilkły, wlepiając spojrzenie ciemnych oczu, połyskujących od niedawno wylanych łez w przybysza, jakoby w nim szukając jakiegoś pocieszenia, zapewnienia o losie zaginionej siostry. Kartkę chwyciła jedna z sióstr, przejrzała pobieżnie tekst i uśmiechnęła się szeroko, zadowolona widocznie.
- Tak, panie, szukamy zaginionej siostry. To wcale nie trudne, a my się martwimy, wie pan, już wiele dni minęło... - zaczęła ta druga, zdaje się Pamela kiedy to na miejsce dotarł Farin z swą młodą małżonką. Teraz to powstał stary Hans, wyciągając drobne, pomarszczone dłonie do Meril, jakoby ją znał. Uśmiechnął się nawet szerzej!
- Jakeżty miałaś na imię, panieneczko? Ja cię pamiętam, stary Hans wiele pamięta, ty jesteś stąd, na pewno! Taką ładną buzię trudno zapomnieć, ot! Tyś przecie śliczna dama, nie strach ci? To niby nie trudne zadanie, ale droga taka długa, ja żech to tylko raz był w Greathard, za młodu, poznałem rodzinę tego chłopa i oni dobre ludzie byli, a i on... - otworzył szerzej przymrużone oczy na słowa Meril i jeszcze mocniej zadarł głowę, aby spojrzeć w oczy dziewczyny. - Taj było to tak, Adelka śliczna panna wyrosła, słodka, taka do matulki podobna! Najmłodsza z córeniek moich była, taaak, o, tom sobie umyślił że ona to wielka dama będzie. Przyjechał do nas chłop taki młody, syn szlachcica com u niego za młody bywał, dobrze mu z oczu patrzyło. Polubił Adelkę, ona jego też chyba, starsze córeczki wolały rybaków z okolicy, a ona jego, taj dobrze, taj pojechała z nim. Dobrze było, listy słała, raz u nas byli nawet, wyładniała Adelcia i rumiana była, szczęśliwa. To dawno było, wiecie, ale listy pisała. Dopiero wiele dni temu ostatni list był, w nim ona jakoby markotniejsza, kto wie... - staruszek zmęczył się, westchnął ciężko. Opowieść po nim podjęła Julia. Na widok jeszcze jednego przybysza zapewne uznała, że także wspomni o tym, co mówił ojciec.
- Tatulek się zmęczył, nie te lata, ot! Toć mówię, z Adelą było tak, że szczęśliwa była, aż tu ten list ostatni, markotny, że ona samotna się czuje, a że za rodziną tęskni! Normalne, że człek ze swoimi być lubi, ale ona już tam swoich miała, prawda? Tyle, że dzieci nie miała z tym swoim chłopem, raz chodziła z brzuchem, to poroniła, taki los, nas też mało mateczka miała. Ten chłop podobno nie był zły, nie żałował że nie dała mu dzieci, ale teraz, to kto wie. Idźcie, wy dzielne ludzie i zasięgnijcie słuchu o Adeli Mavryz z domu Brrien. Ona ładna była, od nas ładniejsza, oczy miała duże, jak matulka ni to niebieskie, ni zielone jak morze, drobna była, twarzyczkę miała uroczą, włosy ciemne, jako my wszyscy z Brrienów. Mieli oni domek koło rynku w Greathard, mały ale podobno ładny, na nazwisko ten jej chłop miał Mavryz, jak mówiłam. Ród podobno jaki ważny, ja nie wiem. Jakie pytania macie?
Wsparłszy dłonie na biodrach, Julia powiodła spojrzeniem po zebranej grupie. Ha, nie było tak źle jak z Pamelką przewidywały!
04.01.2015, 00:20
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#23

Meril i Farin akurat załapali się jeszcze na początek wyjaśnień, jedna z córek Brrien akurat rozpoczynała swą przemowę gdy przybyli. Widać, nie oni jedni zainteresowali się tą sprawą. Stał tam jeszcze jakiś jegomość w zielonej kurtce, który widocznie również pytał o zlecenie.
Jak zostało powiedziane, Meril przywitała się ze starym Hansem, który o dziwo, wydawał się nawet poznawać ją.
- Witam, jestem Meril, pamięta pan od Lesathów, córka nożownika - przedstawiła się pomagając mu przypomnieć swą skromną osobę. Uśmiech starego rybaka wskazywał, że przypomina sobie, za to wydawał się nieco zaniepokojony możliwym ryzykiem. Młoda kobieta starała się rozwiać jego obawy:
- Proszę się nie martwić, drogę znam dość dobrze, a w razie czego mąż mnie obroni - przytuliła się do Farina znacząco. - Jeżeli mamy wyruszyć, żeby odkryć tę sprawę, to i tak pójdziemy razem. Może się więc pan nie obwiać, a gdyby pan mógł opowiedzieć coś więcej o Adeli i zadaniu.. - powtórzyła wcześniejsze pytanie, lecz starzec i bez zachęty zaczął opowiadać, może niezbyt dokładnie podając dane, ale wiernie oddając swoje odczucia w tej sprawie. Meril słuchała uważnie, ale widać było że rybak łatwo się już męczy, więc jedna z córek przejęła opowieść. Lesathówna uśmiechem podziękowała staremu za wyjaśnienie i zwróciła swą uwagę na siostrę zaginionej, która wyręczając ojca kontynuowała wyjaśnienia. Dopiero wtedy Meril uświadomiła sobie że przybyła do Brrienów kolejna osoba, kobieta w kraciastym szaliku, wiekiem i wzrostem podobna do niej. Najbardziej jednak zwracały uwagę oczy przybyszki, różniące się kolorem jedno od drugiego. Sprawiało to dziwne, trochę niepokojące wrażenie. Na pytanie o pogodę Meril przywitała nowo przybyłą uprzejmym uśmiechem i skinięciem głowy. Jak na razie jednak nie zajmowała się tym więcej, gdyż ważniejsze było skupić się na podawanych informacjach. Nazwisko Mavryz, domek niedaleko rynku. To pewnie rzeczywiście bogata lub wpływowa rodzina, że tak w śródmieściu mają posiadłość. Poronienie. Nagła zmiana nastroju Adeli zanim urwały się listy. Dane nie były zbyt dokładne, a to ostatnie już w ogóle. Warto jeszcze popytać trochę o szczegóły. Zatem gdy obecni zostali zagadnięci o dalsze pytania, Meril od razu zadała ich kilka:
- Oczywiście postaramy się odnaleźć ją i sprawdzić, co się stało. Chciałabym jednak jeszcze uściślić kilka rzeczy. Kiedy mniej więcej przyszedł ten ostatni list od Adeli? Jak często pisywała wcześniej? Czy tylko ten jeden się różni treścią albo już wcześniej można było wyczytać z nich coś odmiennego? Co napisała, że co ją niepokoi, tylko samotność, czy coś jeszcze? A jak dawno byli tutaj w odwiedziny? - pytała, oczywiście nie na raz, tylko spokojnie, uprzejmie, dając czas na odpowiedź. Nie chciała płoszyć i tak zdenerwowanych sióstr, tylko chciała uzyskać lepszy obraz o tej całej sytuacji.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.01.2015, 02:30 przez Meril.)

04.01.2015, 02:29
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#24

A więc, to tak ma wyglądać wesoła gromadka, drużyna marzeń. Farin ukłonił się nowo przybyłej dziewczynie udającej coś niezwykłego, ha nie ma pojęcia jakie karaluchy żarł Farin za młodu. Tak ani jakie nieszczęścia sprowadzał na niego ojciec, na przykład kiedyś weszli do pewnego baru, a ten zawołał " hej dziewczyny do góry biusta bo nadchodzi Farin rozpusta", po czym okazało sine że to nie bar,,,albo jak siedzieli w jaskini z niedźwiedziem i tatko przekonywał, że jest w porządku, ważne by to ich zaskoczył niedźwiedź, a nie oni go. Szczerze, to nikt nie lubi ludzi, za długo się gotują i dziwnie smakują. Co by tu nie powiedzieć, Farin zwrócił uwagę na "Szemraną" czy "Szeptaną" postać, do tego te 163 cm wzrostu. Jednak nie odzywał się, jak wszyscy zaczną gadać, to powstanie hałas.
Słuchał uważnie i obserwował. Nie szło ukryć, że na widok Meril powstało większe poruszenie , tak to jej rodzinne strony, to wiadomo iż będzie wzbudzać większe zaufanie. Do tego nasza kochana mała istotka, jest doprawdy bardzo urocza i śliczna. I zadawała sporo pytań, a Farin nasłuchiwał i też robił w swej pamięci notatki, pierwsza to taka uwaga, na placu był tylko jego konik.. a dalej, o coś mówią o nim
- Prawda, w razie draki trzymamy się razem.
Uśmiechnął się, objął ramieniem w pasie małżonkę, wyglądali jak z obrazka. Tak, jakkolwiek by się nie krył blask w jego oczach zdradzał, że bardzo bardzo kocha Meril, naprawdę mocno z żywym blaskiem w oczach. Gdy ta go jeszcze przytuliła, z ledwością... a nie jednak nie wytrzymał, szybko pochylił się i mimo że nie wypada pocałował szybko w usta ukochanej. Rozejrzał się oczami tak na boki, wrócił do wyprostowanej pozycji, niby grzeczny z niego łowca.
- Jestem Farin Flambard z Greathard, Stąd jak może się Pan domyśleć że znakomicie znamy trasę między naszymi miejscowościami.
Tak, ona z tego miasta, on z tamtego, chociaż wychowany w stolicy bardziej przez dziadka, niż przez ojca, chociaż.. dzieciństwo tam, potem też, oj już się nie zagłębiajmy w to. Trasa, która przed nimi stoi obejmuje zmianę klimatyczną.
- Nie dawno przybyliśmy, stąd nie mamy jeszcze zapasów na taką wyprawę, chętnie kupie ryby solone na pięć dni, a najlepiej pieczone w occie.
Tak, ktoś już po drodze wołał "rybka", do tego juki na koniu są średnio pełne, oczywiście mają sucharki i po drodze coś by się upolowało, ale to zajmuje czas, a jak chcą dotrzeć tam naprawdę szybko lepiej by nie tracili po drodze czasu na dodatkowe polowanie czy łowienie. Co do trasy wybiorą za pewne szlak kupiecki "rybny" bowiem na nim są to postoje, ruch i bezpieczny, bo nikt po za Farinem, nie napada na kupców handlujących owocami morza. Z drugiej strony istnieje szybsza droga, ale mniej popularna, albowiem nie idzie po niej przejechać wozem, do tego prowadzi przez ciemny las. Meril to przewodniczka, można jej tą kwestie zostawić, lecz Farin nie widział tu potrzeby gnania jak szalony, wieści były dawno a półtorej dnia w ta a w tamtą, to mała różnica. Do tego tam na trasie są zajazdy dla kupców, w lesie noce pod niebem a im bliżej krainy lodów, tym wiadomo, ciepło że hej. Farin na tej trasie nie raz ochraniał konwoje, kupców, dlatego wiedział, czego się spodziewać najbardziej, a najbardziej się bał głupoty ludzkiej.
Dodajmy, że coś niepokojącego było w tym zielonookim. Ta, jak już było w domysłach, Farin uważa go za czarnoksiężnika.
- Co do małżonka, mój wuj ma zakład produkcyjny i sklep w centrum, na pewno bedzie coś wiedział. Drugi jest arcykapłanem, lecz Myśliciel, pewnie nie bedzie znał, chociaż jak do świątyni chodzą, ojciec też mieszka w centrum, na stare lata nie zamierzał mieszkać na uboczu. I dziadek... Mavryz powiadacie, herbu "mroźnych róż"?
Skoro to ma być licząca się rodzina, to i on powinien znać, w końcu z tamtych stron, ojciec lekarz, wujek arcykapłan ( jak biskup w powiecie), drugi nauczycielem na dworze królewskim, dalej to znajomości w wojsku, misje kurierskie. Mimo to moze być to rodzina nie zajmująca się handlem, ani nie chorującą często, mogą być bankierami, ot zna tylko jednych, mogą też być przyjezdni, osadzili się niedawno. Szukał w pamięci, jak usłyszy herb na pewno skojarzy. nie ma pamięci do nazw i dat, ale do twarz, wydarzeń i do herbów ma, typowy wzrokowiec.
- Rozumieniem, że mamy przekazać córce, iż się państwo niepokoją o nią i życzą sobie kontaktu. A ogólnie to ustalić co się z nią dzieje, dlatego prosiłbym o gleit, potwierdzający naszą misje, by nie musiała wierzyć nam na dobre oczka, których nie posiadam.
Tu już się zwraca do pozostałych zainteresowanych robotą:
Kolejna sprawa dzielimy się, czy wszyscy razem wyruszamy?
Bądź co bądź, mogą wysłać dwie grupy, czy solidną jedną i po drodze wrzucą pierścień do ognia.
04.01.2015, 14:53
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#25

Tak jak Cidiuss się spodziewał nie był jedynym chętnym do tego zlecenia. Zaraz po nim podjechali do nich na koniu mężczyzna razem z kobietą. Jak się później okazało małżeństwo. Widać było, że kobieta zna rodzinę, która pragnęła pomocy. Jednakże to nie byli wszyscy chcący podjąć się tego zadania, ponieważ do zebranej już grupki przybyła jeszcze jedna kobieta, która wydawała się z lekka nieroztargniona. Wyglądało na to, że to już wszyscy, więc staruszek zaczął opowiadać na zmianę z córkami historię o Adelce, która wyjechała z jakimś szlachcicem. Małżeństwo, które przyjechało zaraz za Cidiussem przedstawiło się. Zapewne nie słyszeli oni imienia zielonookiego, ale ten postanowił jeszcze zaczekać z przedstawieniem się, ponieważ kobieta zalała rodzinę jeszcze serią dodatkowych pytań.
Cidiuss, co jakiś czas przypatrywał się prawdopodobnie swym przyszłym towarzyszom. Ten Farin, co chwila spoglądał na niego badawczym wzrokiem analizując chyba każdą możliwą rzecz związaną z zielonookim. Widać, że jest on bystry, a to była dobra informacja, bo z takimi łatwiej się pracuje i można mieć do nich większe zaufanie przynajmniej w niektórych sprawach. Cidiuss wiedział, że jest raczej charakterystyczną osobą, która szybko rzuca się w oczy, dlatego nie miał pretensji do mężczyzny, że chce wiedzieć, z kim ma do czynienia, jeśli ma z kimś pracować. Do tego okazało się, że Farin też zna kilka osób mogących kojarzyć rodzinę męża Adeli. Dzięki temu to zadanie wydawało się być coraz to łatwiejsze!
Zielonookiego zaciekawił jeszcze jeden fakt, a mianowicie nikt jeszcze nie upomniał się o zapłatę. Nie żeby zależało mu jakoś szczególnie na pieniądzach jednakże ich nadmiaru w sakiewce jak na razi nie musiał się bać. Dodatkowo sam fakt podziału wynagrodzenia pozostawał ważną kwestią do omówienia. Lepiej było zrobić to teraz i uniknąć ewentualnych sporów w przyszłości. Jednakże to zrobi się, kiedy będą znane już wszystkie szczegóły .
- Jak dla mnie możemy wyruszyć wszyscy razem. Kto wie, co się może zdarzyć podczas naszej podróży? - W grupie podróżowało się łatwej. Teoretycznie większe bezpieczeństwo, a i przyjemniej spędza się czas podczas wędrówki. Cidiuss posiadał konia, więc nie będą się musieli martwić, że tylko Farin i Meril mają wierzchowca. Nawet, jeżeli ta ostatnia kobieta nie miała innego środka transportu niż własne nogi to w końcu zielonooki mógł ją zabrać ze sobą.- Później w mieście możemy się rozdzielić i popytać ludzi o dodatkowe informacje. A tak właściwie to nie zdążyłem się jeszcze przedstawić. Jestem Cidiuss Sackvillem.- Nie oczekiwał jakiegoś zainteresowania poznaniem przez towarzyszy jego imienia, bo nie miało zbyt wielkiego znaczenia.
09.01.2015, 01:25
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#26

[MG]

(Szept pozwoliła mi się ominąć w tej kolejce ze względu na fakt, że nie ma za wiele czasu. Jej postać uznajmy, że zwyczajnie nie miała pytań.)

Stary rybak zmarszczył dosyć krzaczaste brwi, patrząc na Farina. Że z herbu? Diabli wiedzą, z jakiego herbu, staruszek nie mógł sobie przypomnieć ani tego, ani kiedy córka była i w ogóle, pamięć płatała mu paskudne figle. Westchnął więc tylko ciężko i błagalnie spojrzał na swe latorośle, oczekując że one objaśnią wszystko co należy o wiele lepiej niż sam mógłby. Córki tymczasem nawet nie zerknęły na ojca, pochłonięte wysłuchiwaniem pytań i uwag ochotników którzy mieli odnaleźć Adelkę.
- Ooo, Lesathów pamięta tatko, prawda? Pewnie tak, sami swoi! No to tego, ostatnio Adelka pisała dwa księżyce temu będzie jakoś i wcześniej już jej się smęciło. Wcześniej co siedem dni, co osiem przywozili listy od niej, czasami po dwa nawet, taka tęskna do nas była. My jej pisali, przyjedź do nas, siostrzyczko, weźże męża, wielki chłop z niego toć i obroni w drodze, a jakże. Ona za to że nie, bo to głowa ją boli często, to obowiązki trzymają, takie tam, brednie. Dziwnie pisała, mówię ja wam. Ostatni raz widziałyśmy się z siedem księżyców temu, dawno, dawno. - kobieta zwana Pamelą zasępiła się i przez długą chwilę milczała, aż ciszę przerwała jej siostra.
- Nie wiemy jakiego to herbu, tyle że Mavryz, mąż jej Gawin się zwał, jeślim nie mówiła. Ryby już przyszykujemy, oczywiście i glejt też. Jakbym mogła zasugerować, idźcie państwo razem. To długa, zła droga jest, razem lepiej. Pieniędzy wiele nie mamy, ale każdy z was za prawdziwe wieści o Adeli dostanie po trzy złote smoki na głowę, a jeszcze jak list od niej przyniesiecie, tedy po cztery. - zakończyła i ruszyła do beczek, aby z nich wyciągnąć obiecane ryby, podczas gdy druga z sióstr pobiegła do chaty nieopodal po papier do sporządzenia glejtu.
21.01.2015, 20:31
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#27


// Bardzo to łaskawe po 18 dniach czekania pozwolić się ominąć, co więcej teraz jest nowa kolejka i znów czekamy. Patrze na SB Szept była, dyskusje, rozmowy posta na 5 linijek nie łaska dać, ale dalej dawaj siedźmy tu razem i czekajmy Bóg wie na jakie zlitowanie. Kpiny sobie urządzacie mości Państwo, ja was szanuje, ale nie będę wpadać na forum kolejne 18 dni tylko po to by widzieć brak odpisu, brak czegokolwiek. Szept pozwoliła? A jakby nie pozwoliła to Myśliciel czekamy do 100 dni i ponawiamy do niej prośbę? Nie ma czasu za wiele, ale na SB jest czas, na ploty jest czas, oraz mnie gnie jedno. Skoro nie ma czasu po co przyszła na misje? Nas blokować? A drugie to jest głupota sam studia robiłem, moja siostra robiła też studia i nigdy nie było tak, żeby nie mieć czasu dać 1 posta na te 2 dni, naprawdę. Czy jak pracowałem te 40 minut nie zbawiło mego świata i nie psuło komuś rozgrywki. Stąd jak mi powiecie ze przez 18 dni nie nie było opcji do odpisu to bierzecie mnie za kompletnego idiotę i frajera. To nasza pierwsza misja wprowadzenie we fabułę, do gry. Tymczasem sprawiacie, że już teraz nie pamiętam jak grać Farinem, co to za postać i co tu robię. Jak zawsze, kolejny raz wymagań 100 do KP. Nie wiem co odpisać... ale chyba wystarczy taki post że się jest i się idzie za resztą. //

Poczekał na Gleit, pewnie tamten chłopak go dostanie, bo bardziej reprezentatywny. Sam posprawdzał ekwipunek i jak już wszystko okazuje się być na miejscu można wyruszać. Nie wiadomo dlaczego jakby się lekko sennie poczuł, jakby troszkę ciśnienie tu opadło i trza by było napić się kawy. Posłuchał co mają do powiedzenia, sieczka, po prostu sieczka informacji, sami nie wiedzą chyba o co tu chodzi. Co do tego by trzymać się razem kiwną tylko głową, ta spodziewa się mocnego opóźniania przez pozostałą część ekipy.
- Jak wolicie, ja i moja towarzyszka będziemy się trzymać za wami, wy prowadzicie
Sami znają drogę, jednak są ciekawi jak ci poprowadzą, oraz jak bedzie im to szło, Farin jako jedyny jest tutaj z koniem, a oni zamierzają zapasy, namioty, juki nieść na garbie. No to bedzie zabawnie.
23.01.2015, 13:17
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#28


Nie będę tolerowała ataków na moją osobę i pozwolę sobie odpowiedzieć również P U B L I C Z N I E, w takimż to samym tonie. Przykro mi bardzo Farinie, że poza forum nie masz życia, to niesamowicie smutna wiadomość. Przykro mi również, że jesteś tak nieśmiały, że przez to 18 dni nie uraczyłeś mnie ani jednym PW, aby wyrazić swoje niezadowolenie, a także, że czepiasz się jednego słowa, użytego przez Finnelyn. „Pozwoliłam”? To wcześniej nie pozwalałam? Szczerze mi to wisiało, jak całą noc kułam, żeby o 8 iść na zajęcia, wrócić zwykle w okolicy 15-18, iść spać, obudzić się po kilku godzinach i co…? KUĆ DALEJ. Tak, kilka lat temu moi starsi bracia również studiowali i nie mieli takiego zapieprzu jaki jest teraz. Takie czasy, co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Pominę już fakt olewania jakiejkolwiek KOLEJKI. Znasz może takie słowo? Chyba nie. To ci wytłumaczę, w czym rzecz. Ano chodzi o to, że poszczególne osoby odpisują zawsze w TAKIEJ SAMEJ KOLEJNOŚCI, bo potem robi się burdel. Ja takowej zawsze pilnuję i mimo, że od 8 stycznia zaczynały mi się studia, co oznaczało brak czasu, poczekałam, aż Cidiuss odpisze, czego ani ty, ani Meril nie uczyniliście.
Sprawa niby aktywności, ploteczek i SB – TAK, CHOLERA, WCZORAJ, ALBO PRZEDWCZORAJ RAZ MIAŁAM CHWILĘ WOLNEGO CZASU, WOW WOW WOW, SUPER! TYLE AKTYWNOŚCI NA FORUM, WOW! I TAK, SERIO NIE MIAŁAM TYCH 40 MINUT NA ODPIS, NIE MIAŁAM NAWET 20 MINUT, ŻEBY IŚĆ Z PSEM NA SPACER POZA TEREN. MOŻE JAK NAPISZĘ KAPITALIKAMI TO ZROZUMIESZ, BO CHYBA INACZEJ NIE DOCIERA.
Tak, teraz dopiero mam cię za, cytując, „kompletnego idiotę i frajera” i żałuję, że trafiłam na sesję z kimś takim. I oto jakże rozbudowany post składający się z dosłownie 5 zdań, na jaki mam czas, bo muszę się brać za projekt. Poza tym jakbyś nie zauważył, to na sesję poszłam, kiedy miałam czas.
Aha, jak ci się nie podoba to nikt cię tu nie trzyma.

Szept milczała, wysłuchując najpierw opowieści, a później przysłuchując się wymianie zdań pomiędzy towarzyszami. Osobiście nie miała niczego do dodania, toteż wodziła nieco znudzonym wzrokiem po sylwetkach przecinających w pośpiechu plac.
Prowadzić, co jasna, nie zamierzała, toteż zerknęła na Cidiussa. Owszem, drogę znała, lecz odpowiedzialności za całą grupę brać nie zamierzała. Czekała, aż wyruszą, wszakże cały swój ekwipunek miała w postrzępionej torbie i nie potrzebowała niczego do niego dodawać.
23.01.2015, 20:39
Przeczytaj Cytuj
Plac
#29


Dobra, bo to się zaczyna wymykać spod kontroli. Przywołuję Was oboje do porządku i nie życzę sobie takich tekstów. Mam tu na myśli szczególnie Ciebie Szept. Jeszcze raz wyskoczysz z czymś takim i będziemy się gniewać. Zaś co do Farina, proszę Cię, abyś następnym razem tego typu uwagi zgłaszał prywatnie, najlepiej do Mistrza Gry lub do mnie. Wszystko to dało się rozwiązać bez tego całego zamieszania. To tyle. Jak zobaczę kontynuację tego wątku, będziemy inaczej rozmawiać.
23.01.2015, 21:39
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#30

Meril uważnie wysłuchała odpowiedzi udzielonych przez jedną z córek Hansa Brriena (zdaje się, że to była Pamela).
W myślach pochwaliła też pomysł zaproponowania równomiernych wynagrodzeń wszystkim uczestnikom wykluczający różne niemiłe sztuczki i chwyty w celu zdobycia większej kwoty kosztem pozostałych wysłańców. Podziwiała również wysokość kwoty. 3 złote smoki to niemało, a zwłaszcza licząc cztery osoby... Rodzina Brrienów naprawdę musiała przeznaczyć na tę sprawę wszystkie oszczędności. Widząc ich poświęcenie Meril postanowiła nie szczędzić trudów, żeby im pomóc rozwiązać tę sprawę. Widać było, że naprawdę bardzo zależy im na odzyskaniu kontaktu z siostrą.
Po uzyskaniu dodatkowych informacji już udało się mniej więcej ułożyć w czasie, jak to wszystko się potoczyło. Następna sprawa, to te wymówki, zajęcia, bóle głowy... Oczywiście nie musiało to mieć większego znaczenia, ale mogło. Jeżeli nie była to czcza wymówka, to ciekawe,co było powodem nagłych bólów głowy. Po wysłuchaniu odpowiedzi Meril zwróciła się więc jeszcze raz do kobiety nakładającej im ryby z beczki:
- Proszę mi jeszcze tylko powiedzieć, czy Adela wcześniej też uskarżała się na ból głowy, czy dopiero w ostatnich listach po wyjeździe? Wcześniej nie miała problemów ze zdrowiem? - spytała z troską. W międzyczasie zaś myślała, że pewnie najlepiej by było po prostu przeczytać te 'dziwne' listy, ale nie znając Adeli, postronne osoby zapewne nie mogłyby dobrze ocenić, co w nich jest niepokojącego. Zaniechała więc dalszej indagacji, chyba dowiedzieli się już wszystkiego, co mogli w tej chwili. Rodzina Brrienów, mimo szczerej chęci pomocy nie potrafiła udzielić wysłańcom więcej wskazówek, gdyż najwidoczniej w świecie, sami nie wiedzieli nic więcej.
Pozostało spakować podarowane ryby i ruszyć w drogę. Podziękowała Brrienom za pomoc i zapewniła ich, że zrobią wszystko, by odnaleźć Adelę.
Kwestia liderowania nie obchodziła jej za bardzo. Uważała, że i tak każdy będzie robił, co mu się spodoba, a zgubić się raczej nie zgubią. Zwłaszcza podróżując razem.
23.01.2015, 22:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna