Kuźnia Herna
#11

Głęboki, charczący wręcz oddech, słyszalny był dobrze zarówno dla Herna, jak i samego Tygrysa. Klatka piersiowa to unosiła się, to opadała, wyraźnie wskazując na stan Łowcy. Tork zaczął cofać się mimowolnie od kowala. Nie chciał zrobić mu krzywdy. Nie takim człowiekiem chciał być. Po prostu wszyscy wokół...
- Ech. - westchnął w końcu, choć wciąż dyszał zaniepokojony. - Nieważne. - rzucił, próbując uspokoić przebieg myśli. Chwilę mu to zajęło, bowiem wspomnienie tajemniczego "gralla" nie wiadomo czemu, ale go nieco jeszcze podkurwiło. Gdy Hern odsunął się, Tygrys usunął się pod ścianę i odruchowo złapał się za głowę. Mimo że nieobecność gospodarza mogła być irytująca czy niepokojąca, z drugiej strony - bycie tutaj samemu działało całkiem kojąco.
Powoli więc Łowcy uaktywniały się kolejne zwoje mózgowe. I podpowiadały mu, że z tej niecodziennej sytuacji niewiele dobrego może wyjść.
Gdy więc w końcu z zaplecza wychyliły się dwie sylwetki, Tork spodziewał się już, jaki będzie wynik poszukiwań, czy to rzekomych, czy rzeczywiście mających tam miejsce. Nie wiedział, jakim człowiekiem jest Hern. Z doświadczenia mógł natomiast rzec, że mnóstwo ludzi było zwyczajnie zawistnych i mściwych. Nie trzeba było być geniuszem, by spodziewać się, że w takim wypadku sytuacja może obrócić się na czyjąkolwiek korzyść.
Zatem... co teraz?
- Jasne. - odparł po krótkim namyśle, obserwując bacznie reakcje wychodzącego chłopaka oraz swojego rozmówcy. - Poczekam gdzieś na zewnątrz. Albo przyjdę za godzinę czy dwie. Chyba nie tylko ja muszę ochłonąć. - rzucił na odchodne, upewniając się, że szczelnie zamknie za sobą drzwi. Dźwięk ich otwierania mógłby być dla niego całkiem istotny w takiej chwili...
Następnie szybko rozejrzał się, próbując dostrzec, w którą stronę ruszył chłopak; jeśli zaś nie mógł go dostrzec, od razu zwrócił uwagę na ziemię. Znalezienie śladów po nim nie powinno być szczególnie trudne.
Następnie skierował się w przeciwną stronę, choć nie oddalał się na tyle daleko, by utracić widoczność. Chciał stale mieć oko na to, co się dzieje w pobliżu kuźni. Miał pewne podejrzenia, mniej czy bardziej uzasadnione. Po prostu by upewnić się, że wszystko potoczy się po jego myśli.
22.04.2018, 20:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna