Karczma "Stara Rama"
#11

- Dla mnie wystarczy jedynie uścisk, a będę traktował Cię jak najlepszego przyjaciela. Jednak jak wolisz. - powiedział i zaśmiał się. Propozycja z wspólnym domem była dobrym pomysłem. Większe mieszkanie, a i samotność, by nie doskwierała nikomu. Chociaż to raczej oczywiste, że Ray'owi na pewno nie będzie doskwierała przez jego zapędy do poznawania kobiet. Jedynym minusem byłoby to, że Anty widziałaby te wszystkie damy, które sprowadza często do własnego pokoju. Chociaż jakoś, by dał rade może i je ukryć, uciszyć, cokolwiek.
- Dom na spółkę? Mi się to podoba, dostałem trochę pieniędzy za misje więc możemy złożyć się i wykupić. Luksusy się szykują? - skończył i zaśmiał się lekko. Napił się wina porządny łyk i podniósł znów wzrok na dziewczynę. - Ile kosztuje? Mogę poświęcić 5 tysięcy klejnotów. Nie jestem najbogatszy. - dodał i odstawił lampkę.
Słuchał dalej jej opowieści na temat magii jaką się posługuje. Uświadomił sobie, że zna mało magów. Może to przez to, że nigdy nie poruszał się po takich towarzystwach. Zdziwiło go też, że osoba, którą spotkał - czyli Lena, to mag. Oczywiście podejrzewał to poprzez posiadanie dwóch dusz - to już magia sama w sobie jednak nie musiało oznaczać, że dziewczyna potrafi się nią posługiwać.
- Uniwersalna ta Twoja magia. Wiele właściwości ma, jeżeli dobrze rozumuje to i atak ma porządny. - chwycił za lampkę i opróżnił ją do końca. - Jednak ja nie zdradziłem wszystkich moich zdolności. Wyczuwanie to nie jedyna moc magii dusz. - dodał i uśmiechnął się szeroko. Otworzył znów butelkę i nalał sobie tyle samo co przedtem. Chwycił za kielich i pociągnął lekki łyk, lecz słysząc propozycję udania się do jego domu omal nie zachłysnął się.
- Tak szybko mi się udało?! Cholera, co raz to lepszy jestem. - pomyślał zarozumiale i dopił dwoma ogromnymi łykami wino w pośpiechu, które zostało w lampce i odstawił ją.
- Oczywiście, że to nie byłoby problemem. Nawet zaszczyt miałbym, że pierwszym gościem w moim mieszkanku byłaby taka urodziwa dama. - powiedział i zaśmiał się rozczochrał sobie włosy układając w swój artystyczny nieład, który przez ukłony i tym podobne został zachwiany i fryzura zaczęła przybierać normalnych kształtów. Podniósł się i poprawił marynarkę, następnie podszedł pod krzesło Leny i zaczekał, aż ona wstanie, bądź jeżeli pozwoli to weźmie ją pod rękę odprowadzając do drzwi, gdzie czekał mężczyzna przetrzymujący rzeczy pary.
29.07.2013, 23:07
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#12

- Chyba jednak cię uścisnę - zaśmiała się Anty - Co do domu, to ja mam 7 tysiaków... Ale naprawdę tego chcesz? - zamilkła i zastanowiła się chwilę.
- Co do magii to uznam to również za komplement - uśmiechnęła się, ale tym razem nieświadomie się zarumieniła. Postukała palcami w pusty kieliszek. Już wolała nie myśleć nic. Była bardzo ciekawa, jak wygląda takie małe mieszkanko i czy się jej spodoba. Przekrzywiła głowę i spojrzała na Ray'a.
- Skoro to nie problem, to chodźmy... - wstała od stolika i zasunęła krzesło i zostawiła jeszcze napiwek w postaci kilkunastu klejnotów. Pozwoliła się objąć chłopakowi. Był wysoki... Żeby spojrzeć mu w oczy musiała zadrzeć głowę do góry, aż ją przechodziły ciarki. Trochę zmieszana, podeszła z towarzyszem w stronę wyjścia.
- Było bardzo miło - obdarzyła ochroniarza uśmiechem - I smacznie - do niej i Yuzuhiry trafiła z powrotem wszelka broń, jaką mieli przy sobie, a Lena zabrała swoją pelerynę.
- Zapraszamy ponownie - ukłonił się mężczyzna i przepuścił dwójkę magów do drzwi. Madeleine na ostatku ogarnęła wzrokiem lokal i razem z Ray'em wyszli na zewnątrz.

Gracz opuścił wątek
Anty i Ray
29.07.2013, 23:59
Przeczytaj Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#13

Nie ważne ile razy i jak często odwiedzał Lothil - nigdy nie potrafił się w tym mieście odnaleźć. Wydawało mu się za każdym razem tak samo obce, choć budynki nie miały w zwyczaju zmieniać swojego umiejscowienia. Przyjaciel którego chciał odwiedzić bardzo nieelegancko to wykorzystał, umawiając się z młodym szamanem na spotkanie w Kwitnącej Róży. Nazwa przybytku nie wydała się Luthienowi podejrzana, wręcz przeciwnie - typowa dla jakiego pensjonatu lub karczmy ze wschodu. O tym jak bardzo się mylił uświadomiła go półnaga kobieta która oparła się na jego ramionach, zalotnie trzepiąc rzęsami oraz histeryczny wybuch miechu przyjaciela. Tak, to było BARDZO zabawne.
Luthien spędził u przyjaciela noc, jednak przez wzgląd na to iż jego żona była brzemienna to nie chcąc nadużywać ich gościny pożegnał się z nimi i zaszedł właśnie do tej karczmy. Miał jeszcze w zapasie czasu do wypłynięcia obiecanego okrętu w stronę Teoli.
Zamówił jedzenia, a zaraz potem rozłożył się ze swoimi zapiskami na których to dokonywał notatek odnośnie plotek dotyczących rzekomej "bestii" grasującej pod ziemią tego miasta. Były one wymieszane z krótkimi notatkami i spostrzeżeniami dot. flory, fauny czy też krajobrazu albo przypominajkami w stylu "Odwiedzić Laurona i przekazać mu wieści od Nateii". Pergaminy sprawnie pokrywały sporą część przeznaczonego dla kilku osób stołu, odstraszając tym samym kogokolwiek chcącego się dosiąść. W końcu kto chciałby siedzieć koło gryzipiórka? Jeszcze zanudzi cie na śmierć!
17.06.2016, 14:19
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#14

Szamanka weszła do karczmy z małą nadzieją na znalezienie kogokolwiek, kogo także zainteresowała sprawa zaginięć w Teolii. Na tyle, aby zapisać się i wyruszyć. Athlauna nie była poszukiwaczką przygód. W dużej mierze jej charakter oddawało słowo "domator". Jednakże w tym przypadku Voegembe czuła w dole brzucha jakiś skurcz, małe zdenerwowanie, podniecenie wyprawienia się na olbrzymią wyspę bez swego przyjaciela. Z drugiej strony rosła w niej irytacja, że tego przyjaciela nadal nie widziała od dłuższego czasu. Metheor mógłby od czasu do czasu wysłać choćby krótką notkę, że żyje i ma się dobrze. Nie wymagała długich listów ze sprawozdaniem jego "fascynujących" wypraw po wsiach, ale jako ktoś jej bliski, mógłby dać jej znać, co się z nim dzieje. Zwłaszcza po tak długim czasie, gdy ostatnio widzieli się.
Westchnęła. Stojąc przy wejściu, rozejrzała się. Szukała kogoś wyłamującego się schematowi. Nie zwracała uwagi na bogatych ani tym bardziej na tych, co w żadnym stopniu nie wyglądali na kogoś, kto naraziliby siebie na coś więcej niż spacer wśród biedoty. Wzrok przykuł gryzipiórek. Rozłożone papiery na całą ławę, zachowanie takie, jakby coś planował i nie zwracał uwagi na otoczenie. Wyglądało to obiecująco.
- Mogę przyłączyć się? - zapytała młodzieńca, przystając naprzeciwko niego, przy czym ciekawie zerkając na notatki, które mogłyby jej podpowiedzieć, z kim ma do czynienia.
17.06.2016, 16:00
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#15

Odłożył pióro i podsunął pod swe ślepia kartkę na której zawarał w skrótowej formie informacje które zdobył. Chwycił w dłoń drugą i zaczął porównywać je z tymi, które widniały w orędziu zarządcy Teoeli. Podniósł wzrok z nad trzymanych notatek i utkwił zaskoczone ślepia w kobiecie stojącej przed nim. Nerwowo się jeszcze obrócił za siebie jakby chcąc się upewnić, czy rzeczywiście te słowa były kierowane do niego, lecz wychodziło na to, że nie było mowy o pomyłce. Zarumienił się mocniej.
- [b]Oczywiście, już robię Pani miejsce. Trochę się zapomniałem i...tak, właśnie się rozbestwiłem z miejscem, szykuję się na wyprawę i tak...właśnie...Lothil to takie skomplikowane miasto[/url] - W nerwowych ruchach próbował poskładać kartki przynajmniej na jedną kupkę, zdając sobie sprawę, że
dziwność Lothil nie ma większego powiązania z celem jego podróży. O rety.
17.06.2016, 16:46
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#16

Uśmiechnęła się delikatnie, zachęcając do podjęcia rozmowy. Jej uwadze nie uszło lekkie zdenerwowanie gryzipiórka, lecz nie dała po sobie poznać niczego. Gdy padło słowo o wyprawie, Athlauna nabrała malutkiej nadziei, że być może natrafiła na kogoś, kto także wybierał się do Teolii.
- Na jaką wyprawę? - zapytała, siadając naprzeciwko, w dalszym ciągu ciekawie przyglądając się porządkowanym nerwowo papierzyskom. - Dlaczego Lothil to takie skomplikowane miasto? Mnie nie wydaje się dziwniejsze od Valen, nie wspominając o chociażby Dravnul i Azaracie. Nie byłam w żadnym z tych dwóch ostatnich, ale słyszałam na ich temat coś nie coś. Rozumiem, że pan nietutejszy? Podróżujący?
I to taki, którego stać na "Starą Ramę"?, dodała w myślach.
Z porządkowanych materiałów przeniosła zielone spojrzenie wprost na rozmówcę, aby zaraz potem zlustrować go dokładnie, fachowo oceniając stan jego ubrań i ile mógł na nie wydać. Inspekcja musiała przejść zadowalająco, a przynajmniej tak to wyglądało.
- Przyszłam tutaj na chwilę posiedzieć. Codziennie tu przychodzę, szukając kogokolwiek, kto także jak ja wybiera się do Teolii. Do tej pory jest to bezskuteczne. Nie ma zbyt wielu zainteresowanych - odpowiedziała na niezadane pytanie, o którym być może nawet rozmówca nie zdążył pomyśleć. - Wolałabym podróżować w towarzystwie, zawsze tak raźniej i bezpieczniej.
17.06.2016, 17:22
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#17

- Taką jedną za morze...- zaczął nieco niechętnie, jednocześnie nie bardzo wiedząc gdzie powinien utkwić wzrok, tym bardziej kiedy został zalany falą kolejnych pytań. Skończyło się na tym, że zaczął świdrować plik kartek trzymanych w rękach, które z uporem maniaka uderzał krawędziami o blat stołu chcąc je równać nawet, jak nie było czego.
- Azarat wbrew pozorom jest bardzo uporządkowanym miastem. - Rzekł pewnie, a zaraz jednak stracił na swej pewności, gdy tylko zdał sobie sprawę z jaką swobodą pozwolił sobie zaprzeczyć nieznajomej. - W sensie, granice które stosują do hierarchizacji społeczeństwa mogą budzić kontrowersje i pewien niesmak moralny, to jednak nie można zaprzeczyć, że specyficzny ład tam istnieje. Tak sądzę. Nie żebym w pełni popierał ich metody, jednak wydaje mi się być bardziej uporządkowane od Lothil, choć może trochę nieobiektywnie patrzę na sprawę bo - tata, tata mój jest z Azar -...tak, właśnie. To pewnie ten królewski klimat tego miasta tak na mnie wpływa. - Zamilkł, chrząknął, kilkukrotnie jeszcze porządkując uporządkowane papiery. - Przepraszam, denerwuję się. Troszkę. - Przyznał się, usprawiedliwiając tym swoje gadulstwo. Nie było to wszak zaskakujące. Wyglądał przecież na młodego człowieka nauki, a nieznajoma...nieznajoma była bardzo piękną kobietą, a do tego wyjątkowo odważną w słowach.
- Och. - Tylko tyle zdołał z siebie wydusić po tym, jak zasłyszał od niej czego poszukuje. - Och...- powtórzył. Minę miał przy tym nietęgą i chyba poczerwieniał jeszcze bardziej. Trudno mu było to ocenić, lecz czuł ciepło na twarzy. - W sensie...Szukasz kogoś kto pomoże ci się dostać do Teoli w zamian za towarzystwo, woje towarzystwo...? - święte smoki, powiedział to i podniósł na nią wzrok świadczący o tym że dość jednoznacznie pojął słowo "towarzystwo". Matko droga...
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.06.2016, 19:15 przez Luthien.)

17.06.2016, 18:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#18

Prawiczek. Musi być prawiczkiem, uznała Athlauna. Już dawno nie zdarzyło się, aby kogoś tak bardzo onieśmielała, bo to, że tak było, nie wątpiła. Wystarczyła spojrzeć, jak młodzieniec urywał zdania, już drugi raz zmienił nagle temat na coś zaskakująco nieciągłego dla toku rozmowy. Na pewno był młodszy, lecz czy dużo, ciężko stwierdzić przez tę kozią bródkę, która na pewno dodawała mu powagi.
Z początku nie wiedziała, dlaczego młodzieniec tak zareagował, czerwieniąc się, a gdy odezwał się, Athlauna zaśmiała się w głos, co wypadło przeuroczo i bardzo naturalnie.
- To moja wina, że tak się wyraziłam, ale nie, nie o to mi chodziło. Jestem jubilerką, nie panią do towarzystwa. To trochę niezręczne z mojej strony, ale zapisałam się na wyprawę do Teolii. Po raz pierwszy sama wyprawiam się w podróż z konkretnym celem, może niektórzy nazwaliby to misją, i po prostu nie czuję się wystarczająco pewnie w tym przypadku. Zawsze podróżowałam z przyjacielem, a ponieważ jego od dawna nie widziałam, to ruszam sama. Miałam przy tym nadzieję, że skoro w Teolii sprawa jest aż tak poważna, to w Lothil natrafię na kogoś, z kim mogłabym podróżować aż do celu, może nawet współpracować. w końcu to stolica, powinno pojawić się więcej chętnych. To nie wygląda mi na coś, co można samemu zbadać. Może pan o tym słyszał? O masowych zniknięciach ludzi? Myślę, że przydałaby mi się pomoc, lecz nie chcę jej szukać u najemników. Oni mnie przerażają. Stąd pana zaczepiam.
Uśmiechnęła się przeuroczo, patrząc niewinnie na rozmówcę. Z jej surowym typem urody i miłymi słowami popartymi naturalną życzliwością, czyniły ją w tym momencie bardzo wiarygodną. Zdawałoby się, że młodzieniec ma do czynienia z uosobieniem dobroci, aniołem w ludzkiej postaci.
Aż strach pomyśleć, co taką kobietę jak ona skłoniło do tak niebezpiecznej wyprawy jak ta w Teolii.
17.06.2016, 19:39
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#19

- Och. - Napomknął, gdy pojął, że źle zinterpretował nieznajomą - Och...- Dodał dramatyczniej i ze zdecydowanie większym przejęciem, gdy chwilę później dotarło do niego również to, że przykleił kobiecie łatkę kurtyzany szukającej sponsora w podróży. Mało tego - nie wprost, lecz w sposób wyjątkowo oczywisty zdradził się ze swoimi myślami na głos. - Proszę o wybaczenie, ja...naprawdę mi głupio. Kajam się. Nawet nie wiem co powiedzieć...Naprawdę przepraszam... - Spuścił wzrok na stół, a ręce schował pod blat i w nerwowym geście zaczął gnieć trzymane w ręce kartki w kulki. Podniósł nerwowo wzrok, gdy padło słowo "Pan" - Proszę, mów mi Luthien, Lu bo gdzie mi do Pana...bliżej do błazna...- Ciągle przeżywał tą wtopę. Potem się podrapał po karku, wziął głęboki wdech po chwili ciszy, którą zdecydował się przerwać - I tak, słyszałem. Wieści o tym sięgają aż Grathardu - stamtąd tez przybyłem. Sam również zmierzam do Teolii w tej sprawie. Bardzo chciałbym ją zbadać. Zastanawiam się czy cała sprawa ma jakiś związek z wrotami, czy się pojawiły pod ziemią, czy za tym stoją demony czy też faktycznie jakiś potwór lub... - Przerwał na chwilę zdając obie sprawę, że znów jego język wyprzedzał myśli. - ...więc, khm, jeżeli Pani również zmierza w tamtym kierunku to byłbym zaszczycony mogąc Pani towarzyszyć, w sensie jeśli Pani chce. Chociaż nic ponadto zaoferować nie mogę. Osobiście słabo znam Teolię miasto. Będę tam pierwszy raz.
19.06.2016, 20:14
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#20

- Nic nie szkodzi.
W dalszym ciągu uśmiechała się, starając jeszcze bardziej nie denerwować młodzieńca. Nie chciała go spłoszyć. W końcu miał wyruszyć w tym samym kierunku, co ona! Wyglądał przy tym, otoczony papierzyskami, jak ktoś, kto miał o tym jakieś pojęcie. Prawdopodobnie nie była to jego pierwsza przygoda, choć jego wyraźnie młody wiek i zachowanie budziło w niej poważne wątpliwości.
- To miłe z twojej strony, Luthien. Chętnie przyjmę twoją ofertę. Nazywam się Athlauna Voegembe - powiedziała, podając przez stół dłoń jak prawdziwa dama, do ucałowania. Jeżeli młodzieniec nie będzie skory do takiego zawarcia znajomości, cofnie dłoń niezmieszana. - Także nie byłam jeszcze w Teolii. Miałam kiedyś wybrać się na wyspę, nawet rozważałam kiedyś odwiedzenie Starego Varvengardu, lecz skończyło się na planach. W Teolii jest mnóstwo okazji do zawarcia interesów. Może, jeśli nie poszczęści mi się z wyprawą, to tutaj tak. A o jakich, pan - poprawiła się, łapiąc kontakt wzrokowy z młodzieńcem - Luthien, o wrotach czy demonach myślisz? Sądzisz, że może to mieć z tym coś wspólnego? Nie prędzej bestia? Chyba większość uczestników będzie szukać tego ostatniego.
19.06.2016, 23:21
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna