Wioska rybacka
#1

Cytat:
Należy pamiętać, że na miasteczko portowe składa się port, doki, sklepy rybackie oraz wioska rybacka, która pełni najspokojniejszą dzielnicę w całym mieście. Wioska ta ma dwa piętra. Na dole widnieje szereg chat wbudowanych w mur oraz karczma "Pod wędzonym łososiem", a nad mamy kościół i bardziej zamożne domostwa rybackie, które to również w większości wbudowane są, w mury miasta. Jednak znaczna część stoi wolno ogrodzona. W prawdzie nie są to duże domostwa, ale rybakom i ich rodzinom wystarczają. Mają tutaj spokój i ciszę, a ponieważ tutejsi rybacy w odróżnieniu od rasowych, miastowych bywalców są wyjątkowo życzliwi i pomocni, każdy obcy może tutaj odetchnąć i wypocząć w dobrym towarzystwie. Zdarzają się czarne owce, jak wszędzie, ale tutaj nie robi to jakiejś przełomowej sensacji. Możliwe, że przyczynia się do tego lud Sohanu eksportujący i importujący produkty między Azaratem, a Dravnul. Zawsze to jakaś odmiana w relacjach, a trzeba przyznać, że azaratczycy często wpływają do tutejszych doków. Przynajmniej co drugi dzień rybacy mogą pogawędzić ze swoimi sąsiadującymi przyjaciółmi. Choć określenie "sąsiadującymi" może podlegać dyskusji.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







26.01.2014, 02:56
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wioska rybacka
#2

Minęło trochę czasu, od kiedy ruszyliśmy do portu. Szczęściarz wydawał się znużony podróżą, bo zwyczajnie nic się nie działo, ja zaś obserwowałem bacznie otoczenie w nadziei żeby złoić jakichś oprychów. Nudy trzeba zabijać nie? Poza tym... Potrzebowałem zająć w ten sposób swój czas żeby nie wyruszyć myślami w podróż do przeszłości. Od kiedy wyjechaliśmy z Gemmą, nie potrafiłem opanować wspomnień. Widok umierającego brata, krwi na podłodze w domu, krwi... Krwi... To słowo wbijało się w moją głowę nieustannie. Normalny człowiek popadłby w szaleństwo po tym wszystkim co ja przeszedłem, a mimo to sam nie dam się do takiego stanu doprowadzić. Zawszę znajdę zajęcie od ponurych myśli. No prawie zawsze. Co by tu powiedzieć... Nie odezwałem się do kobiety słowem. Prawdę mówiąc nie do końca chciałem żeby jechała ze mną, ale nich się dzieje co się ma dziać. Czy jakoś tak to szło. W czasie podróży minęliśmy kilku prostaczków, którzy na widok wilka i rosłego wojownika z mieczem, szli szerokim łukiem omijając niepożądaną przeszkodę. Prawdopodobnie łajdaki polowały na jakieś proste kobity co by z nich zrobić sobie dziwki. Jedna z najpopularniejszych rzeczy znanych tym szlakom, ale ja za dziwkę nie zrobię. Tym bardziej nie dałbym tknąć Gemm, chociaż ta pewnie wyjebałaby im w cyce po dwie donice. W sensie strzały... No w sensie z łuku no! A jeśli nie to Szczęściarz z moją drobną pomocą rozprawiczyłby im krtań.
W każdym razie po wjechaniu na bardziej miejskie tereny, uznałem, że będę bardziej uważny niż zwykle. Moja kusza była na wyciągnięcie ręki, ewentualnie zawsze mogłem użyć sztyletu bądź zwyczajnie rozpłatać nieszczęśnika mieczem. Tyle, że w tym ostatnim nie ma żadnej frajdy. Niemniej, mijając budynki starałem się brnąć prosto do celu. Nie ukrywam, że dawno mnie tutaj nie było, bo od czasu mojego przypłynięcia tutaj cały swój czas spędziłem w głównej mierze przesiadując w sercu Dravnul i na obrzeżach, rozprawiając się z kreaturami nękającymi społeczeństwo dravnulskie. Z czegoś żyć musiałem, a tam praca najlepiej była płatna. Sami rozumiecie... Za gorzałkę trzeba zapłacić, a za dobrą gorzałkę trzeba zapłacić dobrze. Takim nastawieniem żyłem tutaj przez ostatni czas. Ale wracając do tematu, bo odpłynąłem w wyjaśnieniach.
Obserwowałem tutejszych mieszkańców i okolicę, jednocześnie przypominając sobie drogę do portu. Nie miałem z tym specjalnych problemów, bo wszystko dobrze utkwiło mi w pamięci. Innymi słowy gorzała nie zlansowała mi mózgu. Jest jeszcze dla mnie nadzieja. Zerknąłem na Gemm zza ramienia.
- Jeśli nic się nie stanie ciekawego to chyba umrę z nudów. - Przełamałem ciszę, wracając wzrokiem przed siebie.


DURIEL THEME SONG
Łaskawość nie jest narzędziem Sprawiedliwego Boga.
Prawdziwego Grzechu nie da się odpokutować.






24.03.2015, 21:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wioska rybacka
#3

Reaktywacja, yooo~

Całe szczęście Gemma nie miała rozkmin na temat krwi, mordów i przykrych wypadków. Może dlatego, że żaden nie odbił się na niej emocjonalnie. Może dlatego, że była zimną suką. Obydwie opcje były równie możliwe co prawdziwe, więc kto wie. Jednak zdawała sobie sprawę, że z Durielem może być zgoła inaczej, dlatego z czystej grzeczności nie śmiała się z niego, gdy jego twarz była zalewana przez przeróżne niewesołe emocje. Choć nudziło jej się niemożebnie, nie odezwała się ani słowem, zostawiając go sam na sam ze swoimi myślami, bo w końcu nic jej do tego, co leży mu na sercu. Zresztą nie uważała się za osobę dobrą do pocieszania, nie miała na sobie spódnicy, w którą mógłby się wypłakać. On zapewne też nie miał ochoty na wylewanie żalów w jej towarzystwie. Póki co znali się tak powierzchownie, że każda rozmowa poza taką o pogodzie mogłaby być groźna dla ich relacji.
Co do ruchania się w przydrożnych krzakach - Gemma jakoś nie czuła się na siłach (w sensie psychicznym), żeby reagować na zaloty losowych przegrańców. Kiedy tylko spoglądała w ich stronę, po czym zauważała tę twarz nieskalaną myślą i spojrzenie tęskniące za rozumem, odechciewało jej się otwierać gęby. Po prostu obdarzała ich miną pod tytułem "okurwajapierdole" i wracała do gapienia się w chmury, drzewa tudzież brud za paznokciami. Dlatego dobrze, że jej towarzysz miał nietęgi wizerunek, to oszczędzało jej zbędnego zachodu.
Trzeba przyznać, że jakoś lepiej jej się zrobiło na sercu, kiedy opuścili tereny raczej wiejskie. Może i przyroda była całkiem urocza, ale ileż kurwa można gapić się na krzaki w milczeniu, licząc w duchu, że chociaż one otworzą do ciebie usta. W mieście przynajmniej jest gwar i zawsze się coś dzieje. Co prawda zazwyczaj też śmierdzi niemiłosiernie, ale gdzie ludzie, tam smród, bo tak właśnie chciała matka natura.
- Zdejm onuce i się palcami pobaw. - docięła, jakby chciała mu pokazać, jak bardzo irytuje ją cisza. Lekko uderzyła stopą w bok konia, żeby przyśpieszyć i wyrównać tempo z Durielem. - Przeszkadzam ci, czy jak? Jak masz do mnie gęby nie rozewrzeć przez calutką drogę, to ja pieprzę takie towarzystwo. Pojadę sobie kiejsi indziej, nie będę ci zawadzać. - prychnęła, manifestacyjnie odrzucając włosy za ramię. W końcu jednak uznała, że jej przeszło i spojrzała na niego bez złości w oczach.
- Możemy poszukać czegoś do roboty. Pieniądze się przydadzą. Ewentualnie zgwałcimy kogoś, podpalimy jakiś dom i pojedziemy dalej. Zawsze jakaś rozrywka. - uśmiechnęła się do niego, trącając go w ramię, w celu rozbawienia go. - Nie bocz się na mnie, nie jestem taka zła.


Gemma Theme Song
There's a reason she's alone - you can't pin her down
Because no one needs her home or needs her around








23.05.2015, 18:37
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wioska rybacka
#4

Spojrzałem na Gemmę zza ramienia. Jej słowa początkowo lekko mnie poirytowały, ale nie sądzę żeby zdała sobie z tego sprawę. Miałem w sumie nawet ochotę spierdolić na Łacie i samemu przejebać się przez Abbadońską, wodną czeluść. Trzymając gacie w obawie przed Aquer'tor'elem. Co jak co, ale boję się tego sukinsyna. Ile żech się opowieści o tym gnojku nasłuchał, to aż mnie mrowi na samą myśl. W prawdzie byłbym w stanie w jakimś stopniu spróbować się obronić przed nim. W końcu mam moc swojego brata, ale nie jestem aż tak rozwinięty w smoczej manie, jak mój nieżywy braciszek. Ale cóż, jak już jadę z własną nowo poznaną siostrą, to nie wypada nagle zostawić jej w ciemnej dupie, którą niewątpliwie była ta kraina, to miasto i ten klimat.
Podjechała bliżej. Zagadała coś o gwałceniu. Spodobało mi się, ale no zaraz. Jeszcze spłodzę jakiegoś nieślubnego bękarta i co zrobię? Taki abbadochuj! Nic z tego, jedziemy do cholernej przystani i odpływamy w pierony.
- Oferta całkiem ciekawie brzmi, ale nie wiem czy mamy tyle czasu. Fakt nudzi mi się jak chuj, ale na statku będziemy mieli okazję zadbać o to żeby nudno nie było. Czy to broniąc się przed załogą, czyhającą na nasze sakwy, czy też w kajucie na miękkim posłaniu. - Odrzekłem - Chętnie bym cię grzmotnął tak jak ostatniej nocy na sianku - Dodałem, z perwersyjnym uśmieszkiem na twarzy. A co? Za dużo mam testosteronu. Mogę być albo agresywny, albo ruchać. Wolę ruchać, a czy to siostra, czy dziwka. Jebać to. Dosłownie, hehehehehe, nieśmieszne.
Przeciągnąłem swoje obolałe mięśnie, rozprostowałem ramiona, siedząc dalej na swoim wierzchowcu. Wilk spoglądał na mnie znudzony. Wydawało mi się nawet, że po tym co powiedziałem Gemm, chciał mi odpowiedzieć "Toś dojebał jak Parias w boże gówno". Pocieszne zwierze z niego, prawda? Właśnie za to go uwielbiam. Mój najlepszy kompan, a jaki przydatny i ŚMIESZNY KURWA DO BÓLU.
- Ale jeśli coś się wydarzy w czasie podróży, nie będę miał nic za złe. Tyle, że nas będą ludzie z widłami gonić. Masz na tyle strzał, żeby napierdalać nimi w biegnących wieśniaków? - Zapytałem sugerując, że chyba jednak powinniśmy się wstrzymać. W tym wszystkim zachowywałem czujność. Nie chciałem żeby jakiś pajac próbował zwinąć mi sakwy, albo wbić bełt w plecy. Zresztą Szczęściarz odgryzłby mu jaja wtedy. Ja bym przeżył, ale no wiecie. Po co ma mnie boleć. Hmmmm chociaż wtedy miałbym pretekst, żeby Gemma się mną zaopiekowała. Oj mogłaby się zaopiekować, nawet bardziej niż bardzo. Nie jestem pewny, ale przez moje rubieżne myśli, na moment uśmiechnąłem się szyderczo.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.08.2015, 18:28 przez Duriel.)



DURIEL THEME SONG
Łaskawość nie jest narzędziem Sprawiedliwego Boga.
Prawdziwego Grzechu nie da się odpokutować.






04.08.2015, 18:20
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wioska rybacka
#5

Owszem, wspomniała o gwałceniu. Ale nie o gwałceniu siebie nawzajem, bo na samą myśl coś jej ściskało żołądek i powodowało odruch raczej nieprzyjemny. Nie żeby stroniła od zbliżeń cielesnych, nie żeby była jakaś moralna, ale nawet jej coś nie pasowało w inceście. W zasadzie zastanawiała się, czy niewiedza nie byłaby teraz jakimś tam błogosławieństwem, ale nie powinno się płakać nad rozlanym mlekiem, a już tym bardziej nie powinno się go zlizywać z podłogi.
- Zaraz ja cię grzmotnę. Ręką, przez łeb, dla ostrożności nie raz, a dwa. - parsknęła, zupełnie odrzucając jego koński podryw. Spojrzała na niego zawiedziona, bo naprawdę liczyła, że poczekają chociaż ze trzy dni, zanim zaczną ponownie rozważać dobieranie się do siebie. Faceci to sobie mogą, ich nikt nie będzie osądzał, ale Gem naprawdę nie chciała wyjść na dziwkę. - Będziesz sobie musiał znaleźć inną rozrywkę. Albo pozostać na podziwianiu. - uśmiechnęła się równie perwersyjnie co on, po czym zupełnie niespecjalnie wypięła klatkę piersiową do przodu. Po czym wróciła zgrabnie do tematu. - O swoją sakwę się nie martwię. Mało który umie wsadzić mi rękę w dekolt tak, żebym się nie kapnęła. Musiałabym chyba leżeć trupem, żeby kto taki się bodaj zbliżył. Ale nie ręczę za siebie, jak będą mnie prowokować. Albo będziesz mnie trzymać, albo kogoś zajebię.
Wolała z góry mu powiedzieć, że nie za bardzo poczuwa się do powstrzymywania się przy idiotach. Była burzliwa, głośna i nie miała oporów przed rękoczynami. Nawet jeśli przeciwnik miałby ją połamać, to i tak nie będzie żałować, że dostał prawego sierpowego między oczy. Dla sprawy trzeba czasem się poświęcić. Ale Duriel podobno chciał uniknąć zbędnych ofiar, więc nie ma wyboru.
- Jak mi się skończą, to rzucę w nich tobą. - powiedziała, uśmiechając się słodko. - Nie przejmuj się niczym, sama nie mam ochoty wszczynać jakichś bijatyk czy innych takich. A nawet jeśli przyjdzie co do czego, to ponoć nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. - powiedziała, po czym spojrzała na niego. Potrzebowała chwili na przyswojenie faktów, gdy zauważyła jego wyraz twarzy, ale nie na tyle długiej, żeby wyglądać na zagubioną.
- Przestań suszyć zęby, bo ci stanie od samych fantazji. Wstydziłbyś się, kurwa, własnego cienia. - skarciła go, ale mimo chęci, parsknęła śmiechem. Podziwiała jego upór. Naprawdę. Żeby wiedzieć, że to twoja siostra, ale mimo to się nie poddawać. Na przekór losowi, ludziom, i cholera wie czemu jeszcze. Cóż za godzien podziwu wojownik, psia jego mać. - Lepiej sprawdźmy, kiedy wypływają jakieś statki. Mam serdecznie, ale tak w chuj serdecznie, dosyć tej dziury.


Gemma Theme Song
There's a reason she's alone - you can't pin her down
Because no one needs her home or needs her around








04.08.2015, 19:24
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wioska rybacka
#6

Słuchałem jej uważnie z dokuczliwym uśmieszkiem na ustach. Tak, zdecydowanie ją polubiłem. Mimo, że jeszcze niedawno zamierzałem zostawić ją w stodole albo porzucić na szlaku i spierdolić czym prędzej do przystani, teraz cieszy mnie jak cholera jej towarzystwo. Zahartowana babka, trzeba to przyznać. Nie muszę się o nią martwić. Niby jest moją siostrą, ale na najświętszego Duronora... Co mnie to kurwa obchodzi? Ciało ma idealne. Cycki odpowiednich rozmiarów, biodra seksowne i pociągające. Na samą myśl o zeszłej nocy mam ochotę uśmiechać się jak głupi. Tak, tak... No jestem zboczony i co z tego? Typowy facet, nie sądzę aby ktokolwiek na moim miejscu miał inne podejście. Chyba, że dupowtyk. Wtedy sprawa ma się inaczej. Ale Dupowtyki zwyczajnie nie zaliczają się do męskiego grona. Jebane skurwibąki. Swoją drogą... Sam fakt, że moja siostra jest taka seksowna no i właśnie... ŻE TO MOJA SIOSTRA, sprawia sytuację dużo bardziej komiczną. Kolejny powód dla mojego niekontrolowanego uśmiechu. Nie wiem czy teraz czuję się z tym obrzydliwie, czy dobrze. Cóż, zostawmy sprawy tak jak są.
- Oj tam, oj tam. Pomarzyć zawsze wolno. Zresztą chyba cię lubię, twarda z ciebie babka. - Zaznaczyłem "chyba" tak aby dać jej do zrozumienia, że nie jest na pewnej pozycji. W gruncie rzeczy była, ale taka relacja zwyczajniej bardziej mi pasowała.
- Gdybyś mną rzuciła, zapewne mógłbym w locie posiekać większą ilość gównolubnych darmozjadów. To się nazywa współpraca. - Wyjaśniłem pokazując kciuk na znak mojej aprobaty. Na koniec dodałem krótko.
- Podoba mi się twój tok rozumowania. - Zerknąłem na Szczęściarza. Człapał sobie obok Łaty obserwując bacznie otoczenie. Jak ja tego nie robię to przynajmniej on trzyma fason. Bez niego, chwila mojej nieuwagi mogłaby być tragiczna, a tak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Szkoda, że Łata w miejskich okolicach nie jest tak uważna, ale nie ma co jej winić. Przyzwyczajona do ludzi nie zwraca na nich uwagi, nie jest też dlań uważna. Tym bardziej, że gdyby coś się miało wydarzyć, ma w obstawie swojego pana i czteronożnego przyjaciela, z pazurami rozrywającymi kości. Co innego w podróży po okolicznych krainach. Myśl, że możemy zostać napadnięci przez niebezpiecznego stwora lub watahę dzikich wilków bądź wielkiego niedźwiedzia, daje jej powód do pilnowania nas wszystkich. Wtedy zwykle to ona dostrzega wroga i nas przed nim ostrzega. Czuję się zwyczajnie w świecie bezpieczny z taką bandą zwierzaków. Jak trzeba to zestrzelę drania bełtem. Chociaż w towarzystwie Gemm nie uważam, abym musiał wyciągać kuszę. Ona szybciej wbije strzały w kilku kurwignojów.
- Gemm, jak dotrzemy do przystani i będziemy mieli wszystko załatwione. Chciałbym z tobą porozmawiać na osobności. Skoro mamy podróżować razem, chcę żebyś kilka rzeczy wiedziała o wilku. - Spojrzałem na swojego sierściucha, który lekceważąc mnie, szedł z odwróconą głową w drugą stronę i wywieszonym jęzorem.
- Masz być od teraz uważny nie tylko za mnie i Łatę, ale też tą tutaj obok. - Wskazałem palcem jadącą obok mnie kobietę. Ten tylko zerknął na mnie lekceważąco, a ja kąśliwie dodałem.
- No chyba... Że nie chcesz dostać czegoś dobrego do jedzenia... To wtedy nie musisz nic robić. - Szcześciarz jak kopnięty zrozumiał sytuację. Wyprzedził nas, po czym szedł między mną a Gemmą. Jak zwykle leci na jedzenie głupi łasuch.
- Ech... W końcu będzie z Ciebie gruba świnia, ale urocza. - spojrzałem przed siebie milcząco, bo coś mi przeszło przez myśl.
- W sumie to opierdoliłbym se takom bułkę z chlebem. - Wyznałem.


DURIEL THEME SONG
Łaskawość nie jest narzędziem Sprawiedliwego Boga.
Prawdziwego Grzechu nie da się odpokutować.






06.08.2015, 17:50
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wioska rybacka
#7

Szczęściarz najwidoczniej zgłodniał. Zagrożenie wyczuł z pół minuty przed swoimi podopiecznymi. Zaszczekał głośno, zdradzając tym niewiele informacji.
Gdy Duriel wraz z Gemmą siedzieli sobie na wierzchowcach, docinali i wesołkowali sobie razem, niedaleko przed nimi najwidoczniej gorzała. Znaczy się, gorzała sroga kłótnia. A że najprawdopodobniej ta inna gorzała nie przyjęła obojętnej roli w tejże dyspucie, to już swoją drogą.
- Luzieee! Czymajta... - przerwał, czknąwszy - czymajta mie, bo mu zajebiee... - odgrażał się, wymachując szpadlem, który jeszcze przed chwilą stał oparty o ścianę drewnianej, rybackiej chaty.
- Uspokój się, Revil! Ja tylko powiedzia...
- Zamilcz, gnojuchu, dupowtyku zajebany, na plugawe jaja Abaddona w rzyci Thorna! - wydarł się. Sklejanie podobnych wiązanek szło mu bynajmniej niezgorzej. Jeśli jednak chciał powiedzieć coś bardziej składnego, zaraz język mu się plątał. - Niemasz pfrawa odbierać miiii - czknął - mojego osiąg... osioś... Kurwa pierdolona w dupe rżnięta twoja mać, mojego osiągniściś... Mojego dokonania! - zakończył w końcu, chcąc trzasnąć przez łeb nieco trzeźwiejszego rozmówcę. Narzędzie, jakie dzierżył przeważyło jednak i zatoczył się w tył, padając na glebę. - OOooożesztyyyyyy... Tak to rozmawiać nie bedziemy! Jakżeś śmiał mie urzerzyć?! - wydarł się, wymachując pięściami, ale nadal leżąc - póki co chyba nie mógł wstać. Jakby na potwierdzenie jego oburzenia jakaś spora ryba chlupnęła w beczce obok.
Zdarzenie było stosunkowo niecodzienne. Biorąc też pod uwagę, że całkiem spory tłum zebrał się dookoła. Spory, to znaczy, jak na realia Dravnulskie - było tu jakiś tuzin osób. Obserwali rozwój sytuacji z zapartym tchem, ale żaden z nich nie śmiał się wtrącić.
Nagle zerwał się dość silny powiew wiatru. Bogowie widocznie chcieli podkreślić dramatyzm zdarzenie, jakie właśnie miało miejsce przed dwójką podróżników.
Chwilę później jakieś dziecko podbiegło do Duriela, chyba uznając, że Szczęściarz to zwykły pies, skoro odważyło się podejść tak blisko.
- Mości rycerzu! Szlachetny panie! - wołał chłopiec, zadzierając nosek do góry. - Proszę, załagódźcie jakoś tę kłótnię! Oni się pozabijają! - krzyknął, po chwili spuszczając wzrok na swoją sakiewkę. Nie wyglądała na pustą, ale na pękatą też nie. Czyżby rozważał oferowanie nagrody za to niecodzienne zlecenie?
06.08.2015, 22:28
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wioska rybacka
#8

O Gem z pewnością nie trzeba się martwić. Nienawidziła miękkich i niezdecydowanych osób, które obawiały się prawie wszystkiego, co możliwe. Czy to wyjść samemu po zmroku, czy to co powiedzą ludzie. Najzabawniejsze w tym było to, że chociaż sama była kobietą (i jak zdążyła wywnioskować z zachowania Duriela, mocno było to po niej widać, bez względu na to, co robiła), często mówiła komuś, że robi coś "jak baba". Po czym pokazywała tej osobie, jak to zrobić. Samej będąc babą. Czyż to nie komiczne? Ale trudno się dziwić, że jest taka, a nie inna - samotne kobiety w tym świecie mają ciężko, a te, co się jeszcze nad swoim losem umartwiają, jeszcze ciężej. Gemma bynajmniej nie miała zamiaru robić z siebie sieroty opuszczonej przez boga (nie wierzyła, że jakikolwiek istnieje zresztą), chwyciła życie za rogi i oto jest. Twardsza niźli stal, sprytniejsza niźli lis, bardziej zboczona niźli większość męskiej populacji. Durielowi jednak nie dorastała do pięt, wnioskując po dotychczasowym rekonesansie.
- Wiem, że mnie lubisz. Mnie się albo lubi, albo kurewsko nienawidzi. Nie ma nic pomiędzy. - parsknęła śmiechem, jakby to był żart, ale w istocie była to szczera prawda. Jej zachowanie albo wzburza, albo przypada do gustu. Do tej pory nie spotkała nikogo, kto po dłuższej rozmowie z nią, byłby jej zupełnie obojętny. Nawet urzędników potrafi wkurwiać, a to już coś.
- Jesteś okrutnie wielkim chłopem, myślisz, że bym cię uniesła? - spojrzała na niego jak na głupiego, oczywiście w żartach, dlatego też po chwili znowu się uśmiechnęła. - Złożyłabym się jak szałas na wietrze, chuj ci z takiego współpracownika. - podsumowała, po czym wyciągnęła się, co by rozprostować kości. Musiała przyznać, dupa już ją bolała od tego siedzenia. Niby siodło wygodne, niby czas podróży krótki, ale tak się im ciągnęło, że coraz bardziej nie mogła się doczekać wejścia na statek.
Gemma nie miała zupełnego przywiązania do zwierząt. Ani sympatii. Co prawda nie chciała wystrzelać ich wszystkich jak kaczki, niech sobie żyją, ale niespecjalnie ją do nich ciągnęło. Były jej obojętne do tego stopnia, że nawet nie nadała imienia swojej klaczy. Kiedy usłyszała, że jej imię to "Nala" czy jakoś tak, odpowiedziała, że "zajebiście" i nigdy więcej go nie użyła. Dlatego naprawdę była zdziwiona, że Duriel je tak lubił, a już szczególnie, że do nich gadał. Już prawie pomyślała "no wariat", ale Szczęściarz zrozumiał jak do niego mówił, więc się powstrzymała.
- Nie zajmuj mu łepetyny, zadbam o siebie sama. - odpowiedziała, jakby to było oczywiste. Była przekonana, że skoro przeżyła bez niczyjej pomocy aż do teraz, to da sobie doskonale radę ze wszystkim. - Też bym coś zjadła. Ale ja tam jakoś wolę mięso do chleba, czy jakiś tam ser. Ale ja może jestem jakaś dziwna, cholera wie. - wzruszyła ramionami i miała kontynuować, ale przestała, słysząc odgłosy kłótni przed nimi. Nie wiedziała, o co dokładnie chodzi, ale z tej odległości wyglądało przezabawnie. Zresztą, pijackie bójki zazwyczaj wyglądały śmiesznie, można było się uśmiać za wszystkie czasy. Gorzej, jeśli samemu się w nich uczestniczyło, ale to już mniejsza. Dla innych nadal to była przednia zabawa. A przynajmniej dla ludzi pokroju Gem.
- Słyszysz, wielmożny panie? Rycerzu od siedmiu boleści, z pierdzącą dupą w herbie? Świat tych nędznych ludzi czeka na twój ratunek, nie zwlekaj ni chwili dłużej! - powiedziała z udawanym przejęciem, po czym zaśmiała się tak głośno i radośnie, że musiała otrzeć łzy. W swoim mniemaniu była wykurwiście śmieszna.
- Rób z tym co chcesz, ja z konia nie złażę. Nie mam w tym interesu. - podsumowała poważniejąc odrobinę, żeby od razu pokazać, że za darmo nic nie zrobi.


Gemma Theme Song
There's a reason she's alone - you can't pin her down
Because no one needs her home or needs her around








07.08.2015, 21:03
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wioska rybacka
#9

Spojrzałem na Gemmę. Typowa suczowata kobieta, która rozjebałaby każdego denerwującego gamonia. W dodatku to moja siostra z fajnymi cyckami. W każdym razie bójka tamtych dwóch nie specjalnie mnie interesowała. Dokładnie tak jak powiedziała Gemm. To nie jej interes ani też nie mój. Chociaż...
- Chłopcze. Jeśli zagwarantujesz nam w nagrodę darmową przeprawę z Dravnul do starego portu opodal lodowej twierdzy, wtedy się zastanowię nad pomocą. - Spojrzałem na skonsternowaną i widocznie poirytowaną kobietę, ale pomoc temu chłopakowi może nam się potem przydać.
- Oj Gemm, nie bądź taka oschła. Nic za darmo, ale może będziemy mogli przeprawić się na drugą stronę Morza Klifowego nie płacąc ani jednego smoka. To chyba dobra umowa, a dla nas nie jest to nic specjalnie trudnego rozdzielić darmozjadów zanim się pozabijają. No i przynajmniej zabijemy nudę, nie? - Zaproponowałem. Szczęściarz patrzył na mnie wzrokiem "mnie w to nie mieszaj, jestem głodny", a Łata tak jak zawsze. Całe życie na wyjebaniu. Czy się zesra tu, czy się zesra tam, siubidubam, czy kogoś zajebią na jej oczach, czy nie. Będzie stała w miejscu i myślała o tym o czym sobie tam myśli w tym swoim łbie. Chyba, że ktoś jej zabierze jadło. Wtedy lepiej spierdalać. Rzadko jest wkurwiona, ale jak już ją ktoś zdenerwuje to ma przejebane. Nawet wilk się jej boi mimo, iż tego nie okazuje.
Chociaż nic nie przebije tego jak ją kiedyś jakiś dziki koń chciał wyruchać, a ostatecznie to ona wyruchała jego. Kopytem po jajcach. I tylko dlatego, że jadła sobie wtedy spokojnie jabłka z mojego koszyczka, a tamten koń ją popchnął wskakując na nią przez co wywrócił koszyczek. Tak mi się wydaje, że jego truchło więcej nie podupczy żadnej innej. Hehehhehehe. Taaa, to było w sumie całkiem makabryczne widowisko i całkiem ŚMIESZNE.
Odwróciłem się na chwilę w stronę swojej siostry, ale o dziwno spojrzałem jej prosto w cycki. Przypadek pewnie. Nie no żartuję, specjalnie popatrzyłem na cyce. W każdym razie, nie odwracając od nich uwagi.
To jak? Może jednak pomożemy im? Oczywiście jeśli nas zapewni ten młody, że podróż statkiem będziemy mieli opłaconą z góry. - Uśmiechnąłem się życzliwie czuwając jednocześnie nad tym co się dzieje dookoła. Rzecz jasna, dla niepoznaki, wzrok wlepiony był nieustannie w dojce siostry.


DURIEL THEME SONG
Łaskawość nie jest narzędziem Sprawiedliwego Boga.
Prawdziwego Grzechu nie da się odpokutować.






15.09.2015, 19:31
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wioska rybacka
#10

Chłopiec nawet nie zwracał zbyt szczególnej uwagi na Gemmę, póki ta się nie odezwała. Wtedy dopiero tak jakby "dostrzegł" ją, choć nadal kierował swoją prośbę raczej do Duriela. Pewnie jeszcze nie spotkał się z kobietą, która spuszczałaby równie skuteczny wpierdol, jak towarzyszka szlachetnego rycerza.
- Ale... Panie szlachetny! - wykrztusił z siebie dzieciak, zanosząc się szlochem. Chwilę później jednak trochę ochłonął. Widać było, że raczej nie będzie w stanie wykombinować bezpłatnego transportu. O ile w ogóle zna kogoś, kto mógłby się tym zająć. - Ja... Ja nie znam nikogo, kto mógłby pomóc. - był przecież tylko młodym człowieczkiem, przy czym wyglądał na nieszczególnie zaradnego. - Mój ojciec nie pracuje w dokach. Jest tylko piekarzem. - wyznał przez łzy. Nagle otworzył sakiewkę, a Duriel nie mógł powstrzymać błysku chciwości we własnych oczach. Wewnątrz była bowiem... bułka! Ale nie sama, gdyż tuż obok błysnęła świeża skórka chleba. Czyżby bogowie aż tak sprzyjali Łowcy, dając mu na wyciągnięcie ręki jego marzenia sprzed kilku chwil? A może to zwyczajne zrządzenie losu?
- Nie mam dużo. Ale jeśli poprosiłbym ojca... Skoro planujecie podróż, może przydałoby się wam pieczywo. Może ojciec coś wymyśli co do statku. On się zna z ludźmi. - powiedział, zaskakując zakończeniem.
Całkiem możliwe, że starszy tego dzieciaka mógł coś wymyślić. W końcu w tak niewielkiej miejscowości raczej każdy dorosły się z każdym innym znał. A skoro tak, to mając po swojej stronie nawet i dzieciaka, łatwiej byłoby przedostać się na drugi brzeg, niż bez takiego wstawiennictwa. Zwłaszcza po wyłożeniu paru dodatkowych argumentów, takich jak wielki miecz bądź też dwa, wielkie cy... Te, no. Cyprysy. Mniejsza o nie zresztą.
24.09.2015, 19:43
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna