Wioska rybacka
#41

Gemma nie byłaby sobą, gdyby posłusznie pojechała do wioski i nie zainteresowała się choćby odrobinę tym, co zamierza zrobić Duriel. Oczywistym więc było, że jedynie kiwnęła głową, by go zbyć, a w duchu planowała zupełnie odwrotnie. Już nie chodziło o sam fakt zrobienia mu na przekór, który był zresztą pierwszą rzeczą, jaka jej przyszła na myśl po jego słowach. Zabrzmiał tajemniczo, a co za tym idzie podejrzanie - przez głowę Gem przeszło wiele wizji, łącznie z taką, że w jakiś niewytłumaczalny przez nią sposób chce jej uciec, albo choćby wpierdolić miecz między łopatki, bo mimo szczerych chęci nie ufała mu jeszcze w stu procentach. W najgłupszym wypadku mogło się okazać, że po prostu musi bardzo mocno na stronę i wstydzi się jej obecności, ale szanse były na to bardzo niskie.
Zresztą jakoś nie bardzo widziała jej się samotna podróż do tego, co pozostało z wioski - nie uważała dwóch koni i wilka za kompanów, dla niej to nadal tylko zwierzęta. Skoro w wodzie siedziały te kurwie, chociaż wcale nie powinno ich tu być, to kto wie, co mogło się przywlec między rybackie chatki. Nie bała się ewentualnej śmierci, ale jak już nie musiała umierać, to po cholerę się pchać w jakieś bagno. Dodatkowo nie liczyła na jakiś wiekopomny łup, najbardziej prawdopodobna była możliwość, że razem z domkami zjarała się cała reszta. I gdyby nie zastała niczego, to tylko by się niepotrzebnie wkurwiła. A po co.
Zsunęła się powoli z konia i zaczęła poprawiać zapięcia przy siodle, że wiecie, niby poprawia tylko, broń boże podgląda. Jednak była o głowę wyższa od ciała klaczy i nadal miała zajebisty widok na to, co robi jej brat. I w sumie nie tego się spodziewała. Już bardziej prawdopodobnym było, że się wpierdoli do wody i będzie pływał pieskiem, robiąc sobie z aquamenów tor przeszkód. Obecny widok przechodził jednak ludzkie pojęcie, a co dopiero to Gemmy, które było zgoła okrojone.
Posługiwał się magią. I to jeszcze piorunami.
Pierdolonymi piorunami.
Zastygła w ruchu, bo nie wiedziała jak zareagować. O ile było jej wiadomo, Duriel był łowcą, a oni raczej od magii stronią. Głównie dlatego, że w tej kategorii to zupełne antytalenty. A jak dla niej to jej bliźniak napieprzał nią ostro, kurwie wodne po prostu wyparowywały. Poczuła, że opadła jej szczęka, więc w przypływie samoświadomości zamknęła usta i wysunęła się zza konia, co by mieć lepszy widok. Nie bała się Duriela, ani nie była zła, że cokolwiek ukrywał. Ale nie da się ukryć, że ją cholernie zdziwił i nie bardzo rozumiała, co właśnie odjebał. Trochę jej zaimponował. Jednak tylko trochę.
W pewnym momencie doszło do niej, że powinna udawać, że pojechała. Szkoda, że było trochę za późno, bo Duriel zdążył ją zauważyć. I po części skarcić. Nie odezwała się, choć w normalnej sytuacji zarzuciłaby jakimś sarkastycznym, ociekającym cynizmem i ironią tekstem, żeby nie pozostawać mu w żaden sposób dłużną. Teraz sprawa była zgoła inna, bo butna i zazwyczaj wygadana Gem zupełnie nie wiedziała, co ma zrobić i powiedzieć. "Spoczko foczko, ruchasz się, czy ja też muszę władać piorunami?" byłoby teraz mocno nie na miejscu. Zwłaszcza, że Duriel wydawał się ledwo stać na nogach.
I wtedy w czaszce rudej coś zadzwoniło, że może by tak pomóc biednemu koledze? Niespotykane zjawisko, współczująca Gemma. Wołajcie po egzorcystę.
- Masz. - burknęła, wciskając mu w dłoń parę liści purmoranu, które chwilkę temu wygrzebała z plecaka. - Tylko dobrze pogryź. - dodała, unikając jego wzroku. Nie żeby liczyła, że jego spojrzenie też ciepie piorunami, ale była zbyt zmieszana. Trudno jej się dziwić, ze wszystkich możliwych reakcji ta i tak była tą najprzyjemniejszą. Nie zadawała pytań, bo po co - będzie chciał, to jej powie, nie to nie. W końcu musiał mieć jakiś powód, skoro miał zamiar to ukryć. A że wścibskość Gemmy posłała cały misterny plan w pizdu, to inna sprawa.

Gracz opuścił wątek


Gemma Theme Song
There's a reason she's alone - you can't pin her down
Because no one needs her home or needs her around








29.03.2016, 22:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna